niedziela, 29 grudnia 2013

ROZDZIAŁ 19 gdzie jest taki przystojny Zayn

ROZDZIAŁ 19


Przewróciłam oczami i wyszłam z kuchni. Ten człowiek mnie przerażał. Nie moja liga… coś czuję, że przyczyną mojej śmierci będzie zawał. No w sumie… moje nerwy będą zszargane w wieku 40 lat, gdy dalej będę musiała użerać się z piątką innych, ale w sumie o takim samym sercu ludźmi. Niall – tak, od do końca będzie mówił głupie rzeczy, potem rozgadywał… Harry – jego sprośność czasem mnie przeraża i długo nie pociągnę, Liam – nadopiekuńczy braciszek ? szczerze, wolę takiego, który po tym jak zrobię głupotę wyzwie na mnie i strzeli mnie w łeb, ale oczywiście, nie żebm narzekała czy coś… Zayn – człowiek, który potrafi przejrzeć cię na wylot raczej nie ułatwi mi życia, no i Lou – który… no właśnie, ten to nigdy nie wiadomo co zrobi, najstarszy, a jednak… najmniej dojrzały z całego zespołu. Czasem współczuję El, która kocha tego debila i się z nim użera, ale gdyby się przyjrzeć i poznać ją lepiej, to wcale nie dwa różne światy, jak widać w mediach, lecz dwie te same dusze. Tak gdy są razem wolę iść zrobić herbatę, lub cokolwiek, byle chwila ciszy… no moja ukochana Danielle. Co można o niej powiedzieć ? jeden uśmiech i masz humor do końca dnia. Dan jest wyjątkowa, czasem w duchu dziękuję Liamowi, że ta, a nie inna. Właśnie, jedna sprawa mnie gryzła… Zayn i Perrie, tak owszem nie przepadałam za nią, ale zdawali się tworzyć idealną parę. Co się stało ? postanowiłam, że zapytam o to chłopaka, ale nie wiedziałam, czy mi powie. No trudno… nie fajnie gryźć się z myślami, sam o tym wie, więc co mi szkodzi ? wróciłam do kuchni. O dziwo szynka była cała, czyżby Niall oparł się pokusie. Spojrzałam na Mulata. Popatrzył na mnie i tylko się uśmiechnął.
- no wiesz miłość…
- co miłość ? Zayn o czym ty mówisz ? zamierzasz jej to w końcu powiedzieć ? boże Zayn ! wreszcie! Tak wyrzuć to z siebie – widziałam jak Zayn robi się czerwony, a Niall jak zwykle coraz bardziej się nakręca
- Niall…
- idź do niej ! wykrzycz jej to albo zaśpiewaj !
- Niall…
- nie ! zagraj jej to pożyczę ci Emmę dam ci nuty, przecież cię uczyłem !
- Niall…
- poczekaj chwilę już le… ał !!! co kurde ?! – Niall był tak zafascynowany, że gdy wstał z krzesła i leciał po kartki nie zauważył mnie i wpadł na mnie, przez co oboje zderzyliśmy się z ziemią… zaczęłam się histerycznie śmiać, Zayn po chwili też, nie to co biedny blondynek…- yyy Amy ? – nie kuwa Duch Świąt Bożego Narodzenia z pół rocznym wyprzedzeniem specjalnie dla pana Horana…
- nie widzisz ? boże Niall ! straciłeś wzrok ! Niall ! powiedz, że nie ! Niall ! – podeszłam do chłopaka i na wszelkie możliwe strony wykrzywiałam jego głowę. Spojrzał na mnie z piorunami w oczach, gdyby wzrok zabijał, sądzę, że leżałabym tu plackiem.
- bardzo śmieszne ! fajnie jest się ze mnie nabijać tak !? gratuluję… jesteście potworami !! – Niall obrócił się do mnie plecami, ale kiedy spostrzegł, że siedzi naprzeciwko Zayna obrócił się do nas bokiem. Tak się bawimy ? spoko! Spojrzałam na Malika i podniosłam jedną brew no góry. Zajarzył, że mam plan i kiwnął bym mu go zdradziła. Nic nie mówiąc spojrzałam tylko na otwarte drzwi od ogrodu… no Horanek, teraz możesz  liczyć na swoją Barbarę… złapałam go za nogi, a Zayn wziął go pod pachy. Ten dopiero po chwili odkrył, jaki jest nasz zamiar… zaczął się wywijać i trzepać, ale biedny zapomniał, że jest zasłaby na naszą dwójkę. Obydwoje chodziliśmy na siłownie plus do tego Break Dance, co jak co, ale mógł się tylko psychicznie naszykować na spotkanie z zimną wodą.
- ejj puśćcie mnie!!
- a gdzie twa Barbara Romeo ?
- Zayn, proszę… obiecuję, że z nią skończę, ale puść mnie proszę…
- Amy co ty na to ?
- jestem za ! Horan… jak sobie życzysz kotku – po czym mały Irlandczyk jak dziecko zanurzył się pod wodę. Podeszłam do Malika, przybiłam z nim piątkę. Postanowiliśmy wrócić do środka czego żałowałam. Przed nami stali chłopcy z wężem ogrodowym. WTF ?! spojrzałam na minę Lou. O oł ?
- joł – to jedyne co usłyszałam, przed tym jak dostałam strumieniem wody. Schowałam się szybko za Zaynem, który w ułamku sekundy był mokry… ja tego pajaca kiedyś zabiję, przysięgam !!!
- Kochanie miałeś po mnie wyjść !! – z drzwi tarasowych usłyszeliśmy głos Dan. Biedna… Lou obrócił się w jej stronę, a gdy zobaczył jej zrozpaczoną twarz, oblał ją… pierwszy raz widziałam szatynkę w mokrych włosach. Chwała ! Liam tarzał się po ziemi. Bałwan… postanowiłam, że wyręczę dziewczynę i sama go przeturlam do basenu. Efekt? Po chwili sama i nim pływałam. Liam widocznie z całej piątki potrafi mieć pomysł od czapy, który raczej zadziała. No tak, więc gdyby chłopak nie udawał, że zachłysnął się wodą, to raczej nie wskoczyłabym za nim do basenu. Czasem miałam tak wielką ochotę walnąć ich w te puste łby. Chłopcy nie chodzili do szkoły, więc musiałam użerać się z nimi cały dzień. Jedyną pomocą dla mnie był pan Blue, który przychodził szkolić ich debilizm. Myślę, że gdyby nie on, to ci idioci nie umieliby powiedzieć ani jednego zdania w obcym języku, a co dopiero po angielsku. Tylko wtedy miałam dość dużo czasu dla siebie, mogłam poczytać, pograć, porysować… Dzisiaj miał przyjść nauczyciel, z czego byłam zadowolona, bo nie miałam na nic ochoty. Musiałam nastawić się psychicznie do rozmowy z Zaynem co wcale nie było takie łatwe na jakie wyglądało. Zayn zgrywał twardziela, przez co wszyscy kojarzyli go jako Bad Boy’a, ale w środku był inny. Ludzie mają rację, pozory mylą. Wystarczyło źle powiedziane zdanie, a można było go zranić, co prawda krył to, ale po ludziach łatwo rozpoznać, kiedy kłamią. Wyszłam z basenu i razem z Peazer udałam się do mojej garderoby. Wybrałam to :

i usiadłam obok niej na łóżku.
- Amy… co jest ? – jej pytanie trochę mnie zaskoczyło… - jesteś inna. Coś cię trapi prawda ? – tak, cała Dan, przed nią nic nie ukryjesz. Przecież byłam tylko w garderobie, a ona wie, że coś się dzieje. Mówiłam, że jest wyjątkowa? Jeśli tak to powtórzę to jeszcze raz. Mimo, że znałam ją krótko to i tak doskonale wiedziałam, że mogę jej zaufać, była dla mnie jak przyjaciółka.
- zauważyłam, że Malik ciągle wspomina o Pezz… chciałabym się go o to zapytać, ale wiesz jaki on jest. Jeden zły ruch i po grze.
- był w niej zakochany, a ona go wykorzystała, o resztę sama musisz się go zapytać, i nie bój się… sądzę, że on właśnie potrzebuje z kimś o tym porozmawiać. – dziewczyna się uśmiechnęła, co odwzajemniłam i spojrzała na zegarek. – za pięć minut będzie pan Blue, więc masz wolne od hałasu, a ja muszę już lecieć, bo nagrywamy teledysk. Taio nie przepada, gdy się spóźniamy, a jeszcze musimy się rozgrzać.
- dom masz po drodze ?
- nie muszę się wrócić.
- to weź ode mnie jakieś rzeczy, po co masz się wracać…?
- Am.. jesteś niemożliwa ! skąd wiedziałaś, że ich potrzebuję ?
- czysta logika…
- dziękuję, wezmę legginsy i jakiś t-shirt i się zmywam. Dziękuję kochanie.
- nie ma za co, do zobaczenia – dziewczyna podeszła do mnie i ucałowała mnie w policzek. Już otwierała drzwi i przypomniało mi się, że zapomniałam jej podziękować.
-  Dan ! dziękuję !
- nie ma za co Amber… a i jeszcze coś… myślę, że Zayna trapi coś innego niż Perrie, ale to zależy od niego czy będzie chciał to komuś powiedzieć.
- dziękuję.
- a Am… i miej otwarte oczy na ludzi, bo nigdy nie wiadomo, czy kiedyś możesz stać się częścią ich świata. – odpowiedz Danielle mnie zdziwiła, i raczej nie dawała spokoju, czy ona nie mogła mówić wszystkiego wprost, tylko ciągłe zagadki…?  Dzwonek do drzwi z lekka mnie wystraszył, ale również ucieszył. Dwie godziny spokoju? Trzy razy tak! Włączyłam laptopa. Usłyszałam otwieranie drzwi, a później ktoś zamknął się w mojej szafie? WTF? Podeszłam i zapukałam. „to mówi szafa, a ci się to tylko śni. Gdy reszta zapyta cię gdzie jest taki przystojny Zayn powiedz, że go nie widziałaś, inaczej zjem twoje buty” idiota. Otworzyłam szafę, lecz spotkałam się z natychmiastowym jej zamknięciem. Ponownie pociągnęłam za drzwi, po czym wzięłam chłopaka za koszulkę i wręcz wytargałam go z jego kryjówki.
- masz lepszą…
- co ?
- kryjówkę, ale pokażę ci ją potem, teraz mnie schowaj.
- nie Zayn! Masz się iść uczyć!
- Amber błagam no… nie każ mi!!
- Zayn…
- ty się nie uczysz!!
- ale będę od września!
- Amber proszę… - teraz miałam ochotę przykuć  go kajdankami i wypytać o to co mnie dręczy, ale nie potrafiłam.
- Zayn na dół!
- nie!!
- a jak będziesz mógł mnie znieść na barana po schodach?
- kusząca propozycja… ale to wciąż za mało, żeby mnie namówić...
- zawołam chłopców, bo sama cię nie ściągnę…
- dobra! Wybieram znoszenie z tobą.
- wiedziałam!
- wskakuj!
- muszę?
- obiecałaś…
- boże czemu ja zawszę muszę palnąć coś czego będę żałować ?
- nie marudź tylko wskakuj!
- Zayn?
- tak?
- porozmawiamy po wyjściu waszego prof. ? – teraz nie mam wyjścia…
-o czym?
- to idziemy  na dół ? – zaśmiałam się i wskoczyłam mu na barana, żeby nie kontynuować tego tematu. Niestety, gdy zobaczyłam jak strome są schody, pożałowałam mojej propozycji… wzmocniłam uścisk na co chłopak się zaśmiał. Fajnie, ja tu umieram a on się ze mnie nabija. Z korytarza usłyszeliśmy głosy chłopców, ich nauczyciela i Paula? Co on tu robi?
- albo pana córka wychodzi, albo wyjdzie pan z nią i już tu nie wróci. – oho stanowczy Menager jest nieco straszny.
- ale ona nie ma co robić w domu.
- pan jest śmieszny pana córka jest wieku chłopców, którzy bawią się sami, a poza tym chłopcy ją znają i nie chcą jej tutaj. Ma pan wybór… - nagle z mulatem zobaczyliśmy znaną nam blondynkę. Perrie? Nie rozumiem… on się nazywa inaczej. Nie zamierzam nad tym rozmyślać. Podeszła do nas. Mam się bać?
- możemy porozmawiać ?
- muszę iść na lekcję, więc nie…
- a potem ?
- też nie. Potem gadam z Amy.
- gadam? Tak to się teraz nazywa? Za moich czasów nazywało się to raczej sprawy łóżkowe – uniosła się z wyższością, bo Malik jej nie odpowiedział. Nie na długo, bo postanowiłam zadziałać…
- a ciebie zżera zazdrość co nie blondyneczko? Uuu pani sama została… biedactwo, łezka się w oczku kręci, a nie przepraszam… to ze śmiechu.
- niby o kogo miałabym być zazdrosna?!
- o mnie raczej nie!
- o tego idiotę ?!
- nie mów tak na niego, bo pożałujesz!
- a co ty mi możesz zrobić? -  zaśmiałam się. Ha! To też mój dom. Złapałam ją za włosy, otworzyłam drzwi i zatrzasnęłam. Miałam lepką rękę. Ile można mieć tego gówna tylko we włosach ?!
- dlaczego mnie broniłaś?

- jesteś moim przyjacielem, a teraz wybacz ale muszę zmyć lakier z mojej dłoni. Poszłam do łazienki, przed wejściem usłyszał tylko ciche „przyjacielem” o co mu kuźwa chodzi? Wszystko było by pięknie ładnie gdyby zamek od drzwi nie odmówił mi posłuszeństwa. Taaak dwie godziny siedzenia w toalecie. Raj, no nie?



_________________________________________________

HEJ ! jak obiecałam jest rozdział dzisiaj!! lekki nie wypał, ale cóż...
dzień wspaniały!! <33 wchodzę sobie na aska, odpowiadam i wyskakuje mi znaczek, że mam pytanie otwieram a tam Niall Horan *.* zawał, na początku myślałam, że fejm lub coś, ale go obserwowałam, no cóż napisałam do Gemmy czy to jego prawdziwy ask i napisała mi że tak!! :O czujecie to!? Niall Horan napisał do mnie na aska!!!! *~* UMIERAM 

 

piątek, 27 grudnia 2013

NOWY BLOG :)

http://meganstoryxoxo.blogspot.com/


hejka kochani! postanowiłam założyć drugiego bloga. Oczywiście, będą w nich chłopcy, ale nie jako znany zespół. Pojawią się nieco później (oprócz Malika, który jest bratem naszej bohaterki). Nie mam przy sobie mojego starego lapka, na którym mam już prawie cały rozdział, więc w poniedziałek, lub jak się wyrobię to dopiero w niedzielę wieczorem dodam go tutaj :c
Tamtego założyłam z powodu, iż czasem nie mam weny na nowy rozdział, więc zajmę się tamtym ;)

Zapraszam do czytania !! :D

czwartek, 19 grudnia 2013

ROZDZIAŁ 18 "on wolał oddać swoje życie dla głupiego kawałka mięsa"

ROZDZIAŁ 18

Kogo zobaczyłam? Peter. Świetnie!
- Amber, przecież dobrze wiesz, że nie mam brata… i co ty w ogóle odwalasz ?
- ymm, bo ja… mam dla ciebie radę nigdy, ale to nigdy nie wolno grać ci z nimi w butelkę. – spojrzał na mnie jak  a debilkę, a ja speszona sztucznie się uśmiechnęłam i obróciłam na pięcie. – zadowolony debilu ?! – Liam zwijał się ze śmiechu, a no tak, przecież nikt, oprócz Zayna nie wiedział kim on jest, pewnie to lepiej, bo w innym razie doszłoby do płaczu. Ehh debil, kiedyś go zabiję… obróciłam głowę, a chłopak dalej stał wmurowany w tym samym miejscu. No tak, pewnie zachowałabym się podobnie. Uśmiechnęłam się do niego, potem pomachałam i szybko weszłam do domu. Poleciałam na górę się przebrać. – Liam ja cię kiedyś zabiję!!
- ok. ok. wiem, ale przyznaj się, że ci też spodobała się jego mina. – dobra przyznaję się to było boskie. – a z resztą nie gramy już …
- że co ?!
- no nie gramy…
- o nie !! gramy ! to czas na mnie ! GRAMY !!
- Bosz, Am… dobra gramy, chodźcie!
- ba dum !
Zakręciłam butelką, no panie Horan… bój się…
- pytanie, czy wyzwanie? – wyzwanie, powiedz wyzwanie no…
- pytanie – NIE !! coś na szybko ?
- masz kogoś, lub… podoba ci się ktoś ?
- nie, Amy mogę cię prosić na słówko ?
- spoko – weszliśmy do jego pokoju…
- o co chodziło tymi pytaniami ?
- no nic, po prostu zapytałam się ciebie, bo chciałam, żebyś wybrał zadanie, ale…
- Posłuchaj – przerwał mi i wstał.
Podał mi rękę, bym zrobiła to samo. Stanął naprzeciwko mnie i popatrzył zdenerwowany w moje oczy.
- Ja … wiem, że ci ciężko – zaczął. – I wiem, że tego uczucia nie pozbędziesz się tak po prostu z dnia na dzień, ale zrozum Amy, ja jestem w związku z jedzeniem, a ty po prostu do mnie nie pasujesz, jesteśmy przyjaciółmi i nic więcej. Nie odwzajemniam twojego uczucia, przykro mi.
No ja pierdole.
Nic nie odpowiedziałam tylko gapiłam się tak na niego jak na kompletnego kretyna i czekałam na jakieś kolejne inteligentne zdanie, które wypłynie z jego ust.
- Poradzisz sobie ? – spytał biorąc mnie za rękę.
- Postaram się … - odparłam z udawaną skruchą. Wytarłam policzek, jakbym wycierała jedną urojoną łzę – Dzięki – dodałam, poklepałam go po ramieniu i ulotniłam się z jego pokoju. Nie, no on jest po prostu zajebisty… jebany narcyz… zeszłam na dół do chłopców.
- Lou do kurwy jędzy co ty odpierdalasz?! – co zobaczyłam ? Louisa, który trzymając kij baysball’owy uderzył Hazzę w brzuch, na co szatyn z bólu wylądował na podłodze.
- bo oni mi piniatę zawiesili… - co ?!
- Lou… gdzie ty do cholery widzisz  piniatę ?!
- ściągnęli ją…- czasem się zastanawiam jak ty możesz być takim debilem…
- Am nie obrażaj się…
- ona ma prawo… - przyszedł Niall, zapowiada się ciekawie…
- a to niby czemu ?
- nieszczęśliwie się zakochała… - blondyn objął mnie ramieniem
- taa ciekawe w kim?
- jak to w kim ? w… - nie pozwoliłam mu dokończyć… jeszcze tego  mi brakowało… złapałam go za nadgarstek i przerzuciłam przez ramie na co z hukiem upadł na ziemię. Tak, opłacało się chodzić na kursy samoobrony…
- Amber czy ty…?
- czy ja co ?
- obiłem sobie pośladki…
- nikogo to nie interesuje Niall… mam dwa pytania… po pierwsze serio się w kimś zakochałaś ? nam możesz powiedzieć, przecież wiesz, a po drugie jak ty dałaś radę przerzucić przez ramię tego grubasa ?!
- ej jakiego grubasa ?!
- cicho Niall !!
jak wychodziłam z pokoju to niechcący go walnęłam drzwiami, biedak zemdlał i stracił przytomność, teraz gada głupoty, np. jak się obudził to zaczął mi gadać o jakiejś Barbarze, wszystko byłoby w miarę ok., jeśli Barbara okazałaby się kobietą, a nie szynką… - no co? Przecież nie powiem mu o tym co wywnioskował Niall ta ? -  A to, to szczegół, jak byłam mała rodzice wysłali mnie na kurs samoobrony dla  kobiet, musiałam zabawnie wśród nich wyglądać dziesięciolatka z  dziewczynami, które mają skończone 16 lat…
- dlaczego cię nie przepisali ?
- ymm wolałam to niż zawody małej miss rodzice baaardzo się mną interesowali i chcieli, abym miała duże osiągnięcia, ale ubłagałam ich, że nie… - taa oni bardzo wyczuwają sarkazm, bo oprócz miny Zayn, który wie o wszystkim chłopaki wrócili do swojej pracy. Tak, graniem w PSP i jedzeniem. Moi nawet najmniej ogarniający znajomi potrafili wyczuć sarkazm… no cóż, przynajmniej jak będę chciała coś im zrobić to będzie mi łatwiej ich nabrać. Postanowiłam, że nie będę stała na środku salonu. Poczłapałam do kuchni, gdzie siedział Zayn z Niallem. No fajnie, teraz każdy będzie wiedział o jego głupich przypuszczeniach… nic, tylko zabić. Niall siedział tyłem do mnie więc postanowiłam to wykorzystać. Wzięłam plastikową słonkę, która była włożona do szklanki i po cichu zbliżałam się do Nialla, który jak gdyby nigdy nic o mnie rozmawiał, raczej szeptał, żeby nikt, oprócz Zayna go nie usłyszał…
- boję się o nią, a jeśli ona sobie z tym nie poradzi ? boję się, że to zniszczy naszą przyjaźń, nie chcę jej oszukiwać, ja nie jestem gotów na związek… - Zayn o mało co nie popłakał się ze śmiechu, ale starał się zachować powagę, dzielny chłopiec. Niall wziął to chyba za mocno do siebie… podeszłam z przyłożyłam blondyneczce słomkę do szyi. Zachrypniętym i zmienionym głosem dałam mu rozkaz
- albo Barbara, albo ty !
- zabij mnie ! nie oddam ci Barbary ! – razem z Niall’em spojrzeliśmy na siebie z miną „what are you fucking y kidding me ?!” on wolał oddać swoje życie dla SZYNKI !? dla głupiego kawałka mięsa, które i tak zje ?! ale wole już nic nie mówić, bo zapewne się na mnie obrazi. Ten człowiek jest niemożliwy …
- wolisz uratować szynkę, którą i tak zjesz?
- tak, nie miałbym sumienia… zabijaj… ale szybko błagam…
- Niall jesteś pojebany! – odłożyłam słomkę i usiadłam koło niego…
- Amy ?! to ty ?! czemu kazałaś mi wybierać ?!
- wiem, że ją kochasz… mam pytanie…
- wal śmiało…
- w razie sytuacji, kogo byś uratował mnie czy Barbarę ?
- yyy chwila.. – zaczął się zastanawiać… zaraz co ?! on się zastanawia ?! aha fajnie…
- wybrałbym…
- nie ! stój ! nie kończ, błagam ! wole mieć przypuszczenie, że w tej właśnie sytuacji wybrałbyś mnie…
- ja wolisz… - yyy dzię kuję ?  jakiś ty miły…
- Amy czasem zachowujesz się dziwnie… gdzie twoja klasa ? –że co?! Człowiek który jest w „związku” z szynką i oddałby za nią życie mówi mi, że jestem dziwna i nie mam klasy ?! błagam…


 ~~~~*~~~~
 no to tak... rozdział jest krótki, ale cóż... jak szlaban to szlaban ;/
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
tak trudno jest poświęcić tą minutę na napisanie komentarza ? to motywujące, bo dzięki waszej opini wiem, czy to wam się podoba czy nie. Staram się wtedy pisać jak najszybciej i więcej... napisanie rozdziału zajmuje więcej czasu niż pozostawienie komentarza. Niektórzy z was pewnie cieszą się na nowy rozdział, a ja cieszę się na komentarz... to tyle z mojej strony. Dobranoc :c

poniedziałek, 9 grudnia 2013

ROZDZIAŁ 17 skoro dostałaś to widocznie zasłużyłaś

ROZDZIAŁ 17

W pewnym momencie spojrzałam w stronę okna, czego pożałowałam…
 - znowu on…
- słucham ? – taa jeszcze musiałam to powiedzieć głośno…
- nic
- Amy….
- okno. – powiedziałam tylko to. Zayn zwrócił głowę w stronę tego idioty. Wkurzył się przez co troszkę się wystraszyłam. Zayn raczej najpierw robił, potem myślał. Moje objawy wywiał Paul, który skradając się powalił tego idiotę na ziemię i kazał nam siedzieć cicho, żeby się to nie rozeszło. Było mi to na rękę, bo nie musiałam tłumaczyć chłopcom, kto to jest, ale z drugiej strony muszę powiedzieć Zayn’owi. Trudo, przeżyję… straciłam ochotę na pływanie, zresztą tym lepiej, bo Zayn wyszedł z basenu. Widząc jego oczy, wiedziałam, że jest zły. Porządnie zły.
- powiesz mi w końcu do jasnej cholery kim jest ten chłopak ?!
- Zayn spokojnie…
- nie Amber ! boję się o ciebie!
- Paul go złapał. Pewnie zawiezie go na policję.
- i co? Możliwe, że go wypuszczą… Amy proszę powiedz mi, nie powiem nikomu, dobrze wiesz, że możesz mi ufać, z resztą nie tylko mi, ale błagam wytłumacz mi… ja tak nie mogę dobrze wiem, że on chce coś od ciebie i ma w dupie nas.
- ok. ale możemy gdzieś usiąść ?
- chodź za mną. Poszłam za chłopakiem. Po drodze weszłam do garderoby, by coś ubrać. Potem weszliśmy do pokoju Zayna. Otworzył szafę. Szafę ? tak, chyba ogromną garderobę.



Wziął mnie za rękę i prowadził w na koniec pokoiku, obrócił się w prawo ściągnął z półki kilka książek. Książki w garderobie? A h a. wystukał coś w ścianie. Zaraz? Co ? czy on się dobrze czuje ? okazało się, że stukał nie w ścianę, ale w metalowy kwadracik. I kto okazał się głupkiem ? panie i panowie Amber Payne ! weszliśmy do pokoju ? chwila co jest ?!


- moja mała Narnia…
- zaaaraz… to ty masz tu taki fajowski pokoik a ja nie ? ejj
- ty też masz… tylko mu mamy coś takiego fajnie c’nie ?
- świetnie…
- siadaj…
Tak jak kazał, tak zrobiłam. Teraz najgorsze… świetnie…
- wiesz po co tu przyszliśmy ? – chciałam odpowiedzieć, że tak ale mi nie pozwolił- tu nikt as nie usłyszy. Powiesz mi kto to był ?
I w tym momencie wszystkie wspomnienia wróciły…można powiedzieć, że już o wszystkim zapomniałam, a ten gnojek musiał się znowu pojawić w moim życiu ? bosko…
- Amy ?
- to było dwa lata temu. Jechałam z klasą na wycieczkę. Gdy chodziłam z moimi przyjaciółmi po galerii wpadłam na niego. Pierwsza reakcja? Chyba się zakochałam. Przeprosiłam i poszłam dalej, gdy mieliśmy wychodzić zahaczyliśmy o Mc’a. znowu on. Teraz byłam pewna. Chciałam go poznać, lecz byłam nieśmiała. Musiałam mu się też spodobać, bo cały czas się na mnie patrzył. Z resztą nie ukrywam, bo ja na niego też. Jego oczy, uśmiech, głos wszystko to było w nim wspaniałe. Głupie nie ? no cóż, sądziłam, że to jedyna okazja, żeby na niego popatrzeć… nagle usłyszałam za sobą moją przyjaciółkę „Agata ! ziemia ! zbieramy się…” te słowa wyrwały mnie z transu. Wstałam i ostatni raz spojrzałam a chłopaka, którego już tam nie było. Trudno.. wstałam i ruszyłam z Olą do reszty paczki, gdy wyszłam na zewnątrz poczułam delikany ucisk na moim ramieniu i delikatne szarpnięcie. To był on. Poprosił mnie o numer. Tak to się zaczęło… pisałiśmy, później wiadomość o jego przeprowadzce, a szczególnie to, że będziemy sąsiadami bardzo mnie uszczęśliwiła. Zaczęliśmy się spotykać, najpierw jako przyjaciele, potem jako para. Pewnego dnia zaproponował, żebym na czas pobytu jego rodziców za granicą trochę z nim pomieszkała… poszłam i poprosiłam o zgodę rodziców. Wiedziałam, że się zgodzą, nawet było i m to pewnie na rękę. Zawsze mieli mnie w dupie, aa nie, przepraszam ciekawiłam ich tylko wtedy kiedy miałam iść z nimi na jakiś zasrany bankiet i udawać idealną córeczkę, żeby nie narobić im wstydu. Na początku było wspaniale, potem zaczął mnie zmuszać… wiesz do czego… miałam tylko 14, prawie 15 lat, nie chciałam. Denerwował się i mnie bił, gdy wychodził zamykał na klucz w łazience. To było straszne… potem było jeszcze gorzej próbował się do mnie dobrać na siłę. Oczywiście się nie dawałam, za co dostawałam, rzucał mną o ścianę, nie pozwalał mi nic zjeść. Traktował mnie gorzej niż zwierzę. Bałam się go. Uciekłam do rodziców, którzy rzucili mi krótkie „skoro dostałaś to widocznie zasłużyłaś” w tym momencie ich znienawidziłam. Stracili mój szacunek co do ich osoby. Zaczęłam się ciąć. Po co ? ulga. Miłe mrowienie i nic nie pamiętałam. Fajnie, bardzo fajnie. Oczywiście się nie przejęłam się bliznami, starzy i tak nie zauważą. Po dwóch latach usłyszałam o tym porwaniu. Ucieszyłam się… a oni? Udawali załamanych rodziców. Ha niezłe! Dla dobra sióstr udawałam, że nie jestem zła. W sumienie bardziej musiałam ukrywać moją radość, że nie będę ich już musiała oglądać niż moją złość. Pierwszy raz usłyszałam od taty „córuś” zlałam to. Może dlatego po prostu zaczęłam mówić na państwo Payne „mamo i tato”  ? tak, chyba dlatego, że nigdy nie odczułam tej miłości… no, co tu dużo mówić… Polska była moją zła przeszłością. Wszystko było fajnie, dopóki nie zobaczyłam powrotem Andrzeja. Wszystko wróciło….
- Amy jest mi tak przykro… - Zayn mnie przytulił, poczułam mokre krople na moim ramieniu… Zayn płacze?
- Zayn… nie płacz…
- Amy… ale, ja nie wiedziałem, że miałaś tak straszne dzieciństwo… przepraszam, nie powinienem naciskać…
- wszystko w porządku Malik. Skąd miałeś wiedzieć? Ale obiecaj mi coś…
- wszystko…
- pomimo, tego co usłyszałeś, dalej masz się zachowywać tak jak teraz, czyli robić mi na złość, denerwować mnie, sprawiać, że się wkurzam, ale potem i tak zaczynam się śmiać oraz że nie powiesz tego reszcie ok. ?
 - ok
-obiecujesz ?
- tak - widziałam, że mu się to nie spodobało. trudno. obiecał.
(można zmienić piosenkę jeśli ktoś chce na KLIK
- ok. czyli mogę ci dokuczać ?
- nooo tak. – nagle poczułam uderzenie w twarz. Bitwa na poduszki ? znowu? E tam ! jestem za!! Zaczęliśmy się obkładać. Zmęczyłam się. Dziwne, ale ja to ja… nic na to nie poradzę…
- Zayn ?
- słucham ?
- zagramy w butelkę ?
- sami ?
- nie no. Z chłopcami.
- jesteś na 100 % pewna, że tego chcesz?
- tak
- wiesz, że to będzie najgorsza gra w twoim życiu ?
- zaryzykuję…
- jak chcesz. To chodź na dół…
-  chłopcy !! gramy z Amy w butelkę ?!
Nagle wszyscy się pojawili w salonie. O oł… w co się się do kurwy nędzy wpakowałam ?!
- amy jesteś tego pewna ?
- tak Liam, boże to tylko gra…
- yhy zobaczymy, ale nie ma potem, że nie grasz już…
Usiedliśmy w kółku. Niall przyniósł butelkę i zakręcił nią. Wypadło na Hazzę.
- no Styles… prawda, czy wyzwanie ?
- wyzwanie…
- idź do sklepu i kupisz mi trzy paczki chipsów…
- banał !
- nie skończyłem…. – wszyscy spojrzeliśmy na farbniętego. Pewnie będzie chciał jeszcze 2342 różnych rzeczy… - pójdziesz tam w przepraniu różowego kotka, czyli gacie, top, uszy, ogon i łapki. – wybuchłam śmiechem. Takie zadania ? boże !!
- nie ma sprawy !! – po pięciu minutach Hazz do as wrócił z chipsami, przebrał się i graliśmy dalej. Wypadło na Liama…
- no stary prawda czy wyzwanie ?
- prawda, boję się twoich wyzwań…
- no to może na początek twoja ulubiona pozycja ?
- na pieska  - no cóż… widocznie to były podstawowe pytania… Liam wylosował mnie…
- wyzwanie ! – pff wiadomo, że nie da mi czegoś trudnego, w końcu młodsza siostra nie?
- ubierz się tylko w koszulę Zayna i bieliznę oczywiście, leć na ulicę, wskocz jakiemuś chłopakowi na barana i powiedz, że ociekłaś z domu jego brata, bo próbował cię zgwałcić. – dooobra! Cofam to… eh no trudno, przebrałam się i usiadłam na schodach. Liam siedział z kamerą przy płocie. Czy on musiał wszystko nagrywać? Zobaczyłam jakiegoś kolesia. Nie pokażę, że jestem słaba i tak naprawdę się cykam. Wzięłam głęboki wdech i ruszyłam do uliczki. Wleciałam chłopakowi na barana, niestety go przewróciłam, zamknęłam oczy i powiedziałam co muszę. Usłyszałam dość znany mi głos….

- Amber ? czy ty się dobrze czujesz? – o nie, tylko nie on. Błagam no… powiedz że się mylę… otworzyłam jedno oko i… cholera! Ja to rzeczywiście mam pecha….



no to pytanie dla was: na kogo wpadła bohaterka ? 

wtorek, 3 grudnia 2013

ROZDZIAŁ 16 Książę na białym ośle

obiecany rozdział ! :D wynagrodzenie za długie nie dodawanie 15 :) mam nadzieję, że się spodoba :) komentujemy :) jeśli coś was w tym opowiadaniu zaskoczy, lub rozczaruje mówicie mi o tym :)

ROZDZIAŁ 16


- na pewno nie ciebie. Jest Zayn ?
 Blondynka próbowała wejść do środka. O nie!
- czekaj tu… - popchnęłam ją lekko za drzwi i je zamknęłam. – Zayn… ktoś do ciebie…
- już lecę. – chłopak wziął mnie na bark tak, jak wcześniej Lou. To nie był dobry pomysł.
- Zayn puść mnie… Zayn tam stoi…- chłopak otwarł drzwi. Czułam jak jego mięśnie się spięły – Perrie….
- czego tu chcesz?
- widzę, że masz już kolejną laskę do posuwania… - Zayn się zdenerwował puścił mnie na ziemię i złapał za rękę. Pewnie wiedział, że ona może mi coś zrobić.
- chuj cię to obchodzi!? Po pierwsze ona nie jest żadną lalunią, po drugie nie jestem taki jak ty, że nie będąc z kimś potrafię z nim spać po trzecie po co tu przylazłaś?
- chciałam z tobą pogadać o moim nowym, ale widzę że już zacząłeś się do niej dobierać… oj biedaczka… niesprawna nóżka ?
- wolę mieć niesprawną stopę, niż być taką suką jak ty ! – dziewczyna do mnie podeszła i z całej siły uderzyła mnie policzek. Zaszczypało, ale sprawiło mi satysfakcję. – w tej sekundzie potwierdziłaś moje słowa i pokazałaś swoją słabość… a ! i dziękuję za twój numer... wiem, że to ty do mnie napisałaś w szpitalu. Zayn wypchnął ją za drzwi i popatrzył się z przerażeniem na mnie. Uśmiechnęłam się, ale nie zupełnie bo z mojego uśmiechu powstał grymas spowodowany pieczeniem.
- auć…
- to przeze mnie Amy ! przepraszam !
- Zayn spokojnie!!
- masz przecięty policzek…
- haha trudno. Mimo to dało mi to satysfakcję.
- chodź po lód. – idąc z Zaynem wpadłam na chłopców.
- co ci się …
- Liam spokojnie…
- Perrie prawda ? – kiwnęłam mu na tak.
Niall przyniósł mi lód. Usiadłam w salonie. Dopiero po chwili dotarło do mnie, że mam na sobie tylko bluzę.
- yy to może ja się pójdę przebrać… wam też się to przyda. – po drodze wstąpiłam do kuchni i odłożyłam woreczek z lodem do zamrażarki. Ubrałam to :

ZDJĘCIE

I zeszłam na dół. Chłopcy już tam siedzieli.
- wieczór filmowy?
- pewnie ! od czego zaczynamy?
-  toy story !! – na równi krzyknęłam z Liamem.
- Amy ty też ?! ja możesz i ty przeciwko nam ? – Lou z żałosną miną.
- oj o co wam chodzi ? ta bajka jest świetna.
- tłumaczyłem im z dziesięć, jak nie więcej razy i nic
- wiem braciszku mają problem.
- ok. ok. możemy obejrzeć.
- Zayn ?!
- hahaha i co idioci ? łyso trzech na… 4. kurde… no weźcie, chociaż raz na dobry początek…
- niech ci będzie…
- zdrajcy ! mi nigdy nie puściliście toy story !!!
- taka sytuacja…
- dobra zamknąć mordy! Idziemy! – zeszliśmy do piwniczki ? taa gdyby można było ją tak nazwać… sala muzyczna, sala kinowa i kryty basen. Życie w luksusie ? coś o czym marzą wszystkie małe dziewczynki. Z wyjątkiem mnie. Nigdy nie chciałam dużego domu, ani pałacu. Nie nawiedziłam sprzątać, ani jak ktoś mnie wyręczał. Dwie rzeczy mnie różniły. To oraz mania na punkcie „Śpiącej królewny”. Uważałam to za durną bajkę. No proszę was… księżniczka znajduje krasnoludki, połyka jabło, które staje jej w przełyku, umiera, ni z dupy ni z chałupy wyjeżdża Książę na białym ośle (tak wiem, że to był koń, ale wolałam go sobie wyobrażać na osiołku… no cóż byłam dziwnym dzieckiem) całuje ją i w magiczny sposób zmartwychwstała, żyli długo i blablabla taa a jabłko się rozpłynęło, no chyba że książę je zassał… taa nie ważne… usiadłam wygodnie na fotelu pomiędzy Niallem i Liamem. Zayn podszedł do telewizora włączył Internet. Popatrzył na mnie, podszedł, obrócił się swoim zacnym siedzeniem do mnie i usiadł mi na kolana!? Zaraz…. Co!?
- spieprzaj !!
- siedzisz na moim miejscu.
- Zayn…. Złaź ! przesiądę się, ale zejdź !
- nie, tak mi wygodnie.
- jak chcesz…
- co ty chcesz zro… - uszczypnęłam go w zadek na co podskoczył.  – Amber !!
- a prosiłam ?
- teraz mnie boli tyłek !
- to już nie mój problem…
- twoim problemem zaraz może być ponowne przebieranie.
- coś sugerujesz ?
- a jak myślisz ?
- tylko mnie dotknij! – wtuliłam się w ramię Liama, który tylko się zaśmiał. Wiedziałam, że mogę ponownie znaleźć się w zimnej wodzie, a mi już dość wrażeń jak na dzisiejszy dzień…
- dobra siadaj Zayn. Amy spokój. Lou chociaż ty zachowaj resztki rozumu i podaj mi pilot.
- ale ja chciałem włączyć…
- taa a później powiesz „ups samo się włączyło” dawaj.
- pff wcale, że nie ! masz !
- dziękuję. Siadajcie i cicho.
- wiesz co ? jednak luźne podchodzenie do jakichkolwiek spraw nas różni. Jestem troszkę bardziej nerwowa…
- troszkę ?! – obróciłam głowę w stronę chłopców, którzy zaczęli się śmiać. Fajnie. Wychodzę na niezłą nerwuskę. Bosko. Lepiej być nie mogło.
- ok. zamknijcie się…
Usiedliśmy i oglądaliśmy. Wszystko było dobrze. Do czasu, gdy Harry włączył horror. Przełknęłam głośno ślinę. Taa boję się, cholernie się boję. Zauważyłam, że któryś wstaje. Taa może też się boi i poprawia się z nogi na nogę ? ehhh no cóż… grunt to zgrywać twardą… zamknę sobie na spokojnie oczy i…
- aaaaa ! – krzyknęłam ? taa bo poczułam coś ciepłego na swoim kolanie. Otworzyłam oczy i zobaczyłam zmieszanego Zayna.
- boisz się ?
- n-nie…
- Amy…
Spuściłam głowę. Wszyscy spojrzeli na mnie. No super!
- tak. Boję się. Nienawidzę horrorów…
- może pójdziemy do basenu, co ?
- nie, nie chcę żebyś przeze mnie nie mógł oglądać filmów z przyjaciółmi. – chłopak zaśmiał się i spojrzał na mnie.
- prawda jest taka, że  ja też się boję. Oglądam, bo oni to lubią, a ja nie lubię siedzieć sam.
- nie kłamiesz?
- po co miałbym cię kłamać ?
- no w sumie… to co ? idziemy się przebrać ?
- chodź. – chłopak podał mi rękę. Uśmiechnęłam się i wstałam zmierzając z nim ku drzwiom.
- zaaaraz… czy ja wgl mam tu jakiś strój do kąpieli ?
- drugi rząd, trzecia półka od góry niebieskie pudełeczko tak jest kilka bikini. – wszyscy wlepili wzrok w Hazzę. Otworzyłam ze zdziwienia usta. nie skapłabym się, gdyby nie Zayn zamykający ją.
- Hazz ? skąd ty to wiesz?
- haha proszę was… znacie mnie i dobrze wiecie, że doskonale wiem gdzie i jaką bieliznę itp. trzymacie…
- dobra… Am może chodźmy już ?
- popieram !
Podreptałam za mulatem na górę. Dałam mu kuksańca i poczochrałam jego „idealnie” ułożone włoski. W obawie o zemstę uciekłam szybko do pokoju. Jak Harry powiedział, tak było. Chyba zacznę się go bać… wzięłam do ręki pierwszy lepszy komplet i weszłam do łazienki, zmyłam makijaż, mój nadgarstek pokryłam wodoodpornym fluidem, kilka ran, które niegdyś sprawiały mi taką radość teraz odrażają. Wzięłam ręcznik, ubrałam się założyłam na siebie koszulkę i zdecydowanym krokiem ruszyłam do drzwi, gdy je otworzyłam z ogromną siłą wpadłam na umięśniony tors szatyna. Straciłam równowagę i gdyby Zayn mnie nie złapał runęłabym na ziemię. Zaśmiałam się.
- przepraszam, ale zagrodziłeś mi drogę…
- co jak co, ale jak wpada a ciebie taka zgrabna ślicznotka to raczej jesteś zadowolony, niż zły, że na ciebie wpadła…
- kłamczuch !! nie jestem ani zgrabna, ani ładna !
- skoro ty nie jesteś to i ja nie jestem…
- ale…
- teraz możesz zaprzeczać.
- jesteś umięśniony a nie zgrabny, więc mogę powiedzieć, że jestem gruba!!
- to jest to samo…
- dobra skończ… idziemy?
- ja idę.
- a ja ? – Zayn uśmiechnął się stanął plecami do mnie, kucnął i rozłożył ręce.
- wskakuj
- nie
- wolisz, żebym zniósł cię jak worek ?
- yhhh dobra ! ciężka jestem!
- ty ? haha proszę cię ważysz chociaż 50 kg?
- nie…
- a ile ?
- 43
- no to widzę trzeba ci nową dietę zrobić.
- dobrze wiesz, że pomijając Niall’a to jem więcej od was!
- no w sumie.
Gdy Zayn otworzył drzwi myślałam że śnię. Ujrzałam :

- ściągaj koszulkę !
- to mnie najpierw puść!
- rozczochrałaś mi włosy. Masz wybór wlecieć do wody z koszulką lub bez.
- ja cię kiedyś zabiję…
- liczę do trzech. Raz – szybko ściągnęłam z siebie bluzkę – dwa – z całej siły objęłam mulata za szyję. Jak wlecę to nie sama. Razem raźniej czyż nie ? – trzy!! – chłopak wziął rozpędził się i zderzyliśmy się z taflą w miarę ciepłej wody. Zaczęłam chlapać chłopaka. Pływaliśmy dość długo… a ponoć ten pan nie umie pływać ? W pewnym momencie spojrzałam w stronę okna, czego pożałowałam…

poniedziałek, 2 grudnia 2013

WAŻNE

już jutro pojawi się nowy rozdział na blogu !! mam nadzieję, że się spodoba :) komentuje dobranoc :*

ROZDZIAŁ 15 dziękuję. Amy zatkaj nosek…

RZDZ. 15



- proszę, proszę… - znałam ten głos. Moje serce momentalnie wstrzymało bicie i podleciało mi do gardła. Zamarłam. Nie to nie może być on. Błagam tylko nie on. Powoli obróciłam głowę i nie dowierzałam. Wiedziałam, wiedziałam, że ten gnojek prędzej czy później mnie znajdzie… ale… teraz wyglądał gorzej, dużo gorzej. Siniaki, zadrapania… bałam się go, tak bardzo się go bałam… Zayn musiał to zauważyć, bo wstał i stanął przede mną w geście obrony, ale wiedziałam że to nic nie da, jeżeli on będzie chciał coś zrobić to mi, to choćby Zayn zapierał się najmocniej jak potrafi, on i tak by mu nic nie zrobił…
- Adam co ty tu robisz ? – wstałam i zeszłam z łóżka stając koło Zayna. Musiałam udawać, że się go nie boje, mimo że byłam poważna i mówiłam stanowczym głosem, to w środku trzęsłam się jak mała dziewczynka. Miałam ogromną gulę w gardle. Ten wzrok. Czułam go nawet, gdy nie patrzyłam na jego twarz. Zatrzymał się na mojej stopie. Świetnie… następnym razem na noc zakładam skarpetki.
- ooo no proszę !! mała Agacia ma kuku ?  eh taka szkoda… - zaczął się ze mnie nabijać. W dodatku ten szyderczy śmiech. Znowu, znowu ranił. Zayn chciał do niego podejść. Nie pozwoliłam mu. Podeszłam do chłopaka i z całej siły przywaliłam mu w twarz. Chłopak tylko się zaśmiał. W splunął  mi pod nogi. Również się zaśmiałam, na co chłopak się wkurzył i zamachnął się ręką. No tak, „biedak” nie wiedział, że mój odruch będzie natychmiastowy. Z całej siły kopnęłam go między nogi i odskoczyłam. Usłyszałam, że ktoś wszedł. To był niall zawołałam go szybko i razem z Niallem znieśli go na dół, po czym otwarłam drzwi, by mógł sobie, a raczej z pomocą chłopców wylecieć. Chłopcy wrócili, a ja poszłam do kuchni, by nalać sobie szklankę mleka. Chłopcy przyszli za mną, pewnie chcieli się dowiedzieć o co mu chodziło. Nie chciałam o tym mówić, więc nawet nie zaczynałam tego tematu. Usiadłam na blacie i ze spokojem wpatrywałam się w chłopców, którzy liczyli na to, że to ja zacznę się tłumaczyć. O nie, nic z tego. Trwaliśmy w ciszy przez dość długo. Niall widocznie nie mógł wytrzymać.
- kto to był ?
- nikt ważny…
- Amber… kto. To. Był ?
- nie muszę się ze wszystkiego spowiadać…
- dla swojego bezpieczeństwa powinnaś. – zaśmiałam się. Taa wmawiaj sobie Horan…
- myślisz, że zamiast mi zrobi coś wam ? haha nadzieja matka głupich… Zayn sam wie, że nawet cię nie dotknie…
- Amy ma rację, nic mi nie zrobił, tylko chciał… chciał ją uderzyć…
- jak to ?! gdzie ?!
- nie uderzył mnie spokojnie…
- jak to ?
- Amy potraktowała go z kolanka – Niall spojrzał na nas z miną „WTF?!” lecz potem wybuch śmiechem.
- żartujesz tak?
- no pewnie śmiej się ze mnie… nara !!
- ejjj nie obrażaj się… - pokazałam blondynowi środkowy palec, włożyłam szklankę do zmywarki i podreptałam na górę. Nie chciałam się obrażać i się nie obraziłam, ale musiałam to przemyśleć. Usiadłam na łóżku wyciągnęłam szkicownik i tak oto powstawały moje dzieła… czasem po prostu z kilku narysowanych kresek wyszedł mi portret, lub coś innego. Ludzie mówili, że mam talent, nie sądzę. Chłopcy mieli wywiad więc pojechali. Dom wolny ? wreszcie. Zeszłam na dół i podreptałam do piwnicy. Był tam pokój a la „kino” oraz sala muzyczna. Wybrałam tą drugą. Podeszłam do ściany



I wzięłam gitarę akustyczną. Posłuchałam każdą strunę, nastroiłam i ponowiłam wcześniejszą czynność. Dźwięk szarpanych strun zawsze mnie uspokajał. Podeszłam do fortepianu i nacisnęłam pare klawiszy. Wzięłam długopis i kreśliłam na pięciolinii piękne kółeczka, kreseczki. Gdy uznałam to za koniec wszystko zagrałam to co stworzyłam, poprawiłam kilka nieczystości. Wyciągnęłam mój zeszyt. Znalazłam jakiś odpowiedni tekst. No, w końcu. Zaśpiewałam w rytmie melodii. Podobało mi się. Powróciłam do strunowego instrumentu, taak jednak gitarka była moim atutem. Zaczęłam jeździć palcami po strunach. Szczerze ? mogłam porównać to do cięcia delikatne ruchy sprawiały radość. Lecz z dwoma różnicami: gra nie pozostawiałam a moim ciele blizn i trzymała mój humor do póki ktoś go nie zepsuł. Zaczęłam „kolorować” moją piosenkę. Dodawałam akory, wrzucałam palcowanie. Spodobało mi się. Wyciągnęłam mojego iPhona’a i włączyłam nagrywanie. Pod koniec zatrzymałam nagrywanie i uśmiechnęłam się. W drzwiach ujrzałam Nialla. Cholera. Uśmiechnął się i zaczął bić mi brawo. Podszedł do mnie i usiadł na krześle obok. Wziął ode mnie zeszyt i nuty i sam zaczął grać i śpiewać. Wyszło mu.
- to jest świetne! Musisz to pokazać chłopcom! Masz talent muzyczny, czemu go ukrywasz ?
- chyba śnisz nikt się ma o tym nie dowiedzieć! Nie mam talentu. Proszę cię skończ…
- skoro ty nie masz to ja tym bardziej…
- słucham?! Przeginasz, jesteś jednym z pięciu muzyków jakich znam.
- Ja nie potrafię w ciągu 10 min. Wymyślić melodii tak z niczego. Do tego sam napisać tekstu. Poprawić nut oraz tekstu, żeby wyszło coś takiego! Amber to na pradę jest świetne !
- masz nikomu o tym nie mówić Horan !
- dlaczego ?
- bo nie !
- ok. ok. nie denerwuj się… nie powiem, ale…
- ale ?
- masz ze mną zaśpiewać.
- chyba śnisz !
- dlaczego ?
- mam śpiewać z członkiem najsławniejszego boysband’u na globie? O nie !
- nie. Masz zaśpiewać i zagrać z przyjacielem – cholera zagiął mnie… - więc ? zgódź się…
- no ok. – chłopak poszedł po swoją gitarę i spojrzał na mnie
- gotowa?
- wiadomo – uśmiechnęłam się
- ja zagram podkład, ty weź przepalcuj, a śpiewamy razem. Ja podstawę, ty bogacisz.
- dlaczego ja mam trudniej ?
- bo to twoja piosenka.
- wiesz co ? w zamykaniu mory innych jesteś naprawdę dobry…


- nie tylko w tym jestem dobry 
- narcyz…
- dziękuję. Tobie do mnie Nie daleko.
- zauważyłam. Dobra gramy ? – zaczęłam szarpać struny i nucić pod nosem. Podobała mi się gra z Niallem. W końcu byłam sobą. Nasza gra skończyła się na nowej piosence. Razem wymyśliliśmy nuty i tekst.
- chwila… Niall zamknij mordę ! cholera jasna !
- chodź na górę powiem, że szukaliśmy czegoś do oglądania. –chłopak puścił mnie przodem, a przy drzwiach podbiegł do pianina i zabrał kartki. Uff ale ulga.
- ejjj słodziaki jest tu kto ?! – Lou zawsze musiał się wydzierać. No cóż taka jego natura. Zaśmiałam się.
- już idę !!! – wydarłam się, by przekrzyczeć chłopaka. Wskoczyłam mu na barana przez co krzyknął. Zaczęłam się śmiać i zeszłam z chłopaka. Odwrócił się do mnie z wydętą miną i się mi przyglądał. Chłopcy stali oparci o futrynę i uśmiechali się. O co im chodzi ? domyśliłam się, gdy Lou złapał mnie za nogi i przerzucił przez ramię jak worek.
- wreszcie cię mam na rękach !
- szczyć się...
- Zayn otworzysz mi drzwi tarasowe ?
- Lou… po co ? – zapytałam zaniepokojona. Zayn uśmiechnął się i wykonał polecenie.
- dziękuję. Amy zatkaj nosek…
- co ?! kurwa Louis stój ! – nie zdążyłam. Lou wskoczył ze mną do zimnej wody. Mamy dopiero maj woda dopiero co napuszczona do basenu, a temu już w głowie kąpiel.
- chłopaki !!! zabiję was uderzyłam ręką w wodę i naskoczyłam na chłopaka podtapiając go. Wyszłam z basenu i stanęłam na tarasie. Chłopcy przylecieli na taras.
- Zayn kochanie! – wskoczyłam na chłopaka. Złapał mnie, ale był cały mokry. Spojrzał na mnie zły.
- ja za co ?!
 - nie obroniłeś mnie przed Lou! zemsta !  Hazzuś pomożesz ? – chłopak zaczął uciekać ze mną a rękach. Jak on robił to tak szybko ? dobra… Hazz go dogonił i trzymając Zayna nad brzegiem basenu. Podleciałam i wrzuciłam tą dwójkę do wody. W tym czasie Louis złapał  Nialla, który już leżał we wodzie. Został mi tylko Liam. Chłopak spojrzał na mnie i ruszył w stronę drzwi. Zamknęłam. Zaczął biec w stronę płotu. Przeskoczył i stanął za nim nabijając się. Rozpędziłam się i przeskoczyłam przez płot. Przewaliłam brata na ziemię. Nie spodziewał się, że przeskoczę no cóż…
- jak ty ? jak ty to przeskoczyłaś ? wiesz ile mi zajęło zanim przeskoczyłem go pierwszy raz ?
- to było wtedy jak pani Souie przyprowadziła nam buldoga na 2 godz. Bo jechała do lekarza a jej syn wyjechał ?
- ojj cicho.
- Harry nie kpij z niego. Widzisz braciszku ? nadziej matka głupich. Pocałowałam go w policzek, a chłopcy złapali go za nogi i ręce.
- chwila ! telefon!! Hahaha nie możecie mnie wrzucić! – podeszłam do chłopaka i wyciągnęłam telefon z kieszeni.
- Amy ? jak możesz ?!
- też cię kocham ! chłopcy na trzy ! raz…. Dwa… trzy !! – wydarłam się usłyszałam plusk. Zdjęłam białą koszulkę, która i tak prześwitywała, przez co było widać mój czerwony stanik. Kto zakłada czerwoną bieliznę i białą bluzkę? Panie i panowie Amber Payne !! chłopcy popatrzyli na mnie ze zdziwieniem. – na co się gapicie?
- jakoś nie jesteśmy przyzwyczajeni do chodzenia po naszym domu ślicznotek w samym staniku… - ta dziękuję Harry
- to zacznijcie, ja też nie byłam przyzwyczajona, że pięciu przystojniaków w samych bokserkach i co ? żyję.
- a kto powiedział, że nam to przeszkadza ? – dobra ten chłopak przesadza.
- mi! To moja siostra Harry !
- serio ?
- nie, ale masz na nią tak nie patrzeć !
- haha jestem za Liamem ! jak nie przestaniesz to zarobisz !
- od ciebie? Zawsze. – ten chłopak coraz bardziej mnie irytował. Wzięłam go za rękę biegnąc w stronę basenu. Pod koniec skręciłam i z pędem pociągnęłam chłopaka do wody.
- ochłoń troszkę… - podleciałam do chłopców zadowolona. – idę się przebrać…
Usłyszałam dzwonek do drzwi. Założyłam bluzę Liama i podeszłam do drzwi. Gdy je otworzyłam, zdenerwowałam się.
- Czego ty tu szukasz ?!
- na pewno nie ciebie. Jest Zayn ?


 KOCHANI jest rozdział. długo. wiem. przepraszam ! ale problemy z internetem ;/ ehh o trudno.. mam nadzieję że nie jesteście bardzo źli :*

sobota, 23 listopada 2013

niedziela, 17 listopada 2013

ROZDZIAŁ 14 "wstajemy księżniczko…"

ROZDZIAŁ 14  "wstajemy księżniczko…"

Poczułam chłodny strumień na mojej twarzy. Zayn oblał mnie wodą. Spojrzałam na niego przerażona. Podszył na mnie z szyderczym uśmieszkiem, jakby nic się nie stało, jakby był z siebie zadowolony. Pogorszył sprawę.
- czy cię pojebało !?
- może, ale żałuj, że… - nie pozwoliłam mu dokończyć. Wybiegłam z jego pokoju i udałam się jak najszybciej do swojej łazienki. Po drodze z szafy  w pośpiechu wyciągnęłam wzięłam rzeczy  

   i wlatując do łazienki nakluczyłam drzwi. Zsunęłam się na podłogę mimowolnie. Moja stopa nie pozwoliła mi być w pionowej postawie… trudno. Zaczęłam płakać. Czemu?  Za cholere nie wiem. Nawet najmniejszy impuls sprawiał mi ból. Czułam najmniejszy stres, najmniejszy strach. Miałam wrażenie, że ludzie się ze mnie śmieją, że bawi ich moja niepełnosprawność. Nagle poczułam wibracje na plecach. Co się dzieje ? ktoś próbuje się dobić, ale nic nie słyszałam, moja noga pulsowała i miałam wrażenie, że moja głowa tego nie wytrzyma. Trzęsłam się, trzęsłam się jak małe dziecko. Zayn walił w drzwi z jeszcze większą siłą. W ten czas nie wytrzymałam. Ból był tak ogromny, że zaczęłam drzeć się w niebo głosy. Czułam, że umieram. Nie bolało mnie tak od czasu, gdy poczułam kulę w nodze. Usłyszałam wołanie Zayna. Wydusiłam ciche „zostaw”. Przestał walić w drzwi. Chyba odpuścił. Cieszyłam się, bo nikt nie musiał wiedzieć, że cierpię. Drzwi momentalnie się otworzyły. No pięknie…ujrzałam dwie sylwetki, lecz nie wiedziałam kogo, miałam zamazany obraz. Jeden z nich wziął mnie a ręce i położył na łóżku. Ktoś położył mi worek z lodem na kostkę. Przez moje ciało przeszły okropne dreszcze. Po chwili ból ustał. Liam powiedział do kogoś, żeby zadzwonił po karetkę. O nie ! tylko nie to!!
- nie proszę nie – wydusiłam z siebie najgłośniej jak potrafiłam.
- ale Amber…
- Liam ! nie proszę !
- dobrze Amy.  To chociaż połóż się. My wyjdziemy i co chwile ktoś będzie przychodził sprawdzić czy wszystko z tobą ok. chodźcie chłopcy ! – mój brat był kochany. Tak bardzo chciałam zostać sama.
- nie !
- yyy Zayn ? idziesz z nami. Nie zachowuj się jak przedszkolak !
- nie Liam, to przeze mnie ona jest w takim stanie i zostanę.
- za…
- Liam ok. niech zostanie… tylko błagam, nie kłóćcie się…
- jesteś pewna ? – mimo wolnie się uśmiechnęłam.
- tak. Jestem pewna.
- ok. to zostań. Pa Amy kocham cię
- dziękuję Liaś. Ja cię też. – Liam podszedł do mnie i pocałował mnie w czoło. W końcu wyszedł.
Trzęsłam się. Było mi dziwnie. Nigdy się tak nie czułam. Zayn położył się koło mnie. Leżałam do niego tyłem. Podsadził mnie delikatnie tak, że wygodnie leżałam na jego barku. Przykrył mnie kołdrą i mocno przytulił, jakby ktoś chciałby mnie jemu zabrać. Eh drugi Liam – kochany. Wtulił głowę w moje ramię. Czułam mocne bicie jego serca. A moje ? biło jak oszalałe. Co się ze mną dzieje ?! chyba dzieje się, to czego tak bardzo się obawiałam… zakochałam się ? nie wiem, ale nie powinnam to mój przyjaciel… nie myślałam nad tym długo, bo usnęłam.


*** OCZAMI ZAYNA ***


Wciąż nie mogę sobie wybaczyć, że to przeze mnie Amber jest teraz w takim stanie. Mam ochotę płakać, lecz nie mogę jej pokazać, że cierpię. Zostałem z nią sam. Zajmę się nią. Leżąc rozmyślałem o niej moje serce o mało co nie przebiło mojej klatki. Po prostu nie myślałem przy niej trzeźwo. Kochałem ją, nie jak przyjaciółkę, nie. Gdy ja przytulałem miałem ogromną ochotę ją pocałować. Powstrzymywałem się. Ale gdy zasnęła, obróciła się do mnie i wtuliła się we mnie, walczyłem z tym. Postanowiłem zasnąć i dokończyć rozmowę jak się obudzi.



*** OCZAMI AMBER ***
  Nie umiałam zasnąć. Leżałam wtulona w Zayna, spojrzałam na zegarek. Spałam 15 min. Świetnie. Zayn słodziutko spał. Tak, muszę przyznać, jest słodki jak śpi.
Postanowiłam iść do kuchni zrobić śniadanie. Zeszłam na dół i zrobiłam gofry. Wszyscy oprócz Zayna zeszli na dół. Postanowiłam go nie budzić i zanieść mu kilka potem. Chłopcy w ciszy zjedli śniadanie i podziękowali. Lou, Hazz i Liaś jechali na wywiad, a Niall się z kimś umówił. Chwilę porozmawiałam z Niallem, zrobiłam gofry, zamknęłam drzwi i podreptałam do pokoju. Zayn jeszcze spał. No trudno, czas się obudzić.


*** OCZAMI ZAYNA ***

Obudził mnie ciepły oddech na szyi. Amber… obróciłem głowę w jej stronę i ujrzałem jej śliczną twarz i piękny uśmiech tuż przed moją.
- wstajemy księżniczko… - ten niebiański głos potrafił każdego wybudzić ze snu, nawet gdy się z ciebie nabijał.
- ja księżniczka ?
- czemu nie ? – jej jest taka szczęśliwa, inna niż wczoraj. Właśnie wczoraj…
- Amber chciałem cię przeprosić… - zawstydziłem się, bałem się czy znowu nie będzie zawiedziona, ale jej reakcja mnie zadowoliła.
- Zayn. Nic się nie stało. Musicie się przyzwyczaić, że czasem reaguję nie tak jak powinnam. Nie wiem czemu płakałam. Zazwyczaj bym zaczęła się śmiać, ale ja się zamyśliłam, jak cię spytać czemu jesteś taki… inny ? no i się przestraszyłam tej wody. Przepraszam…
- Amber ty ie masz za co przepraszać. Ty miałaś prawo się przestraszyć. A jeśli chodzi o wczoraj to jak na razie nie chcę o tym rozmawiać ok.?  - przecież nie mogłem jej powiedzieć, że tak się zachowywałem, bo przez cały dzień myślałem o niej i o tym czy naprawdę coś więcej do niej czuję… tak teraz wiem, ale nie chce zniszczyć naszej przyjaźni…
- nie ma sprawy Zayn… a właśnie śniadanko ! – jej jest słodka, gofry na śniadanko ? ostatni raz jadłem pół roku temu, jak mama mi je zrobiła… chciałem, żeby ze mną zjadła, ale widocznie zjadła z chłopcami, bo kiwła, że nie chce.
- a właśnie gdzie Niall ? na pewno już nie śpi…
- nie zgadniesz ! Niall poszedł na…
- na ?
- na randkę ! nasz blondasem wreszcie się z kimś wyrwał. Jestem z niego dumna. Przed wyjściem rozmawiałam z nim trochę i widać, że bardzo ją lubi. Mam nadzieje, że coś z tego wyjdzie… - Amy strasznie się cieszyła. Jej błysk w oczach to potwierdzał. No cóż, nie zaprzeczę, że również jestem  z niego dumny, bo jest strasznie nieśmiały…
- dziękuję za śniadanie. Kochana jesteś.
- tutaj proszę ! – Amy pokazała palcem swój policzek. Uśmiechnąłem się pod nosem, ale w środku krzyczałem ze szczęścia. Zbliżyłem twarz do Amy. Przez chwilę patrzyłem jej w oczy… uśmiechała się więc też się do niej uśmiechnąłem. Wskazującym palcem podniosłem jej podbródek chciałem pocałować jej usta, ale w ostatniej chwili, kilka milimetrów od jej ust się opamiętałem, obróciłem jej głowę i pocałowałem delikatnie w policzek. Odsunąłem się od niej niechętnie. Dziewczyna cały czas się uśmiechała. Jak ona to robi ? jeden uśmiech, a mój niemrawy grymas się zmieniał na szczery uśmiech. Jest cudowna.
- Zayn…
- tak ?
- zastanawia mnie tylko skąd ta osoba miała mój numer ?
- a kto go miał ?
- no ty i chłopcy, moja rodzina oraz Maciek.
- może ktoś zgubił telefon ? zadzwoń do niego.
- masz rację. Poczekaj. – Amy wzięła swój telefon i wybrała numer chłopaka.
- Maciek ? o hej ! mam pytanie… czy nie zgubiłeś ostatnio telefonu ? mhm yyy nie nic się nie stało, ok. nie mogę rozmawiać pa ! – zaraz zaraz czy Amy powiedziała, że nie może rozmawiać ? Jezu, czyli jednak jestem ważniejszy od tego Maćka. Ym… nie nie jestem zazdrosny, wcale.
- i co ?
- tak zgubił telefon i oddała mu go jakaś dziewczyna… czyli pewnie spisała mój numer…
- Amy kupimy ci nową kartę, ona może komuś podać dalej.
- cieszę się ! mam już wszystko z głowy…
- nie, nie masz…
- jak to ?
- my mamy. Twoje problemy, to moje problemy i problemy chłopców. Od tego są… są przyjaciele – to słowo jakoś straciło swój sens
- Zayn jesteś kochany… dziękuję – przytuliła się do mnie
- tutaj ! – pokazałem palcem na swoje usta. boże ! jestem debilem ! karciłem siebie w myślach…
- głupol ! – Amy rzuciła we mnie poduszkę i zaczęła się śmiać. Całe szczęście nie wzięła to na poważnie.
- bitwa na poduszki?  - znowu… czy ja nie mogę przy niej normalnie myśleć ? czy zawsze muszę palnąć jakąś głupotę ? świetnie…
- ja wolisz !! – Amy zaczęła bić mnie swoją poduszką. Postanowiłem nie zostawać jej dłużny. Naszą rozmowę przerwał mężczyzna który wparował do pokoju.
- proszę, proszę…



hej kochani :** jest rozdział ! obiecałam sobie, że go napiszę do końca weekendu i oto jest. mam nadzieję, że się wam spodoba ! :*
ask.fm/baambinooo   <--- jeśli wam się nudzi, to popytajcie
ask.fm/umcajse  <--- mój przyjaciel (boy directioner) <3

czwartek, 14 listopada 2013

ROZDZIAŁ 13 zawsze byłam nauczona, że wszystko muszę robić sama

ROZDZIAŁ 13




Nie wiem dlaczego, ale po przeczytaniu treści SMS rzuciłam telefonem o ziemię przez co się rozleciał, a w moich oczach pojawiły się łzy. Usiadłam na ławkę, by to wszystko przemyśleć… dopiero po pewnym czasie dotarło do mnie, że tą osobą mogła być jakaś durna psychofanka chciałam wstać, by podnieść telefon lecz Zayn podał mi go już złożonego. Rzuciłam krótkie „dziękuję” i włączyłam go. Chłopcy dziwnie na mnie patrzyli…
- Am… coś się stało ?
- nie Zayn wszystko ok. po prostu.. zdenerwowałam się tyle… SMSy z sieci czasem są trochę denerwujące, a ja… no ten… po tych lekach troszkę agresywniej reaguję…
- Amber nie mówisz mi prawdy
- skąd ty to możesz wiedzieć co ?!
- ejj Am spokojnie… dlaczego chciało ci się płakać ? – cholera jednak zauważyli… no cóż.. mam znowu zapuścić im jakąś bajeczkę ? nie, nie chcę ich ciągle okłamywać… postanowiłam najpierw odpisać…



- Amber proszę powiedz nam…
- yy aa no AK zapomniałam… - podałam chłopcom telefon. Po przeczytaniu trochę się przestraszyli, ale gdy zaczęłam się śmiać oni również to zrobili.


*OCZAMI ZAYNA*
Po przeczytaniu tych sms’ów przestraszyłem się, z resztą nie ja jeden. Bałem się tego, że ta psychofanka może coś jej zrobić. To by mnie zniszczyło. Amber to druga, koło Nialla osoba, która od samego początku była dla mnie jak rodzina, tyle że w głębi czuję, że to moje przyjacielskie uczucie zbyt mocno wybrnęło na przód. Gdyby to była moja przyjaciółka traktowałbym ją jak Nialla, czy też resztę zespołu, nie bałbym się jej szturchnąć, powiedzieć czegoś nie miłego. Ona jest inna. Gdy tylko ją widzę zapiera mi oddech w piersiach. Nie ma wieczoru, kiedy bym o niej nie myślał, to dziwne znam ją trzy dni, słyszałem o niej już cztery tygodnie temu, lecz wiem, że jeszcze o niej wszystkiego nie wiem, widząc jej smutek, mam ochotę podejść przytulić, pocałować… chwila Zayn !! przecież to twoja przyjaciółka nawet nie myśl, by to zniszczyć… popatrzyłem na nią ze smutkiem, to tak cholernie bolało… Amber płakała, ona cierpi uśmiecha się ale ja wiem że to tylko głupia przykrywka, ona nie ma siły, by postawić się światu, próbuje udać silną, lecz ja dobrze wiem, że w głębi serca płacze, że nie daje sobie z tym rady, woła w głuchą przestrzeń, prosząc o pomoc… kocham ją ? może. Nie wiem. W każdym bądź razie na razie tego nie zniszczę za dużo  kłopotów jak na jeden rzut. Spojrzałem znów w jej stronę uśmiechnęła się, znowu, ta cholerna przykrywka, to nie był szczery uśmiech. Mimo wszystko wymusiłem grymas, który pewnie nie przypominał uśmiechu. Muszę sobie coś obiecać… zawalczę o nią. Nie teraz ale gdy będzie już po wszystkim.

~~~~~~miesiąc później~~~

*OCZAMI AMBER*

Minęły dwa tygodnie odkąd mam protezę. Chłopcy latają koło mnie jakbym była kimś wyjątkowym, to miłe ale troszkę się peszę. Głupio się czułam zawsze byłam nauczona, że wszystko muszę robić sama nie lubiłam ludzi, którzy mieli wygodnie. Zawsze wszyscy koło nich latali a im to zwisało, mieli to w dupie. Tydzień temu poznałam moje siostry, Nicole i Ruth są wspaniałe, jednak dziwnie się czułam. Kiedyś to ja byłam tą najstarszą siostrą,  a tu nagle najmłodsza. No cóż życie układa różne historie, jedni mają podane wszystko a tacy, inni zaś muszą tyrać by znaleźć szczęście. Moja stopa wróciła do formy. Mogłam się kąpać, biegać, nigdy nie czułam się taka szczęśliwa. Poznałam również Danielle oraz Eleanor  tak mogłam stwierdzić, że chłopcy mają ogromne szczęście. Dan i El są niesamowite. Teraz dopiero zauważyłam jak El ranią te wszystkie hejty. Gdy Lou powiedział że jestem directionerką El posmutniała dopiero gdy powiedziałam jej że zawsze chciałam je poznać, że zawsze myślałam jak to mają dziewczyny chłopców dziewczyna się uśmiechnęła. Lou cały czas spędzał u boku El byli świetną parą, ona jest nieśmiała, ale widać, że to dzięki Louisie się otworzyła. Zayn zachowuje się troszkę dziwnie… zakończyliśmy naukę angielskiego, bo już prawie doskonale go opanowałam, oczywiście chłopcy mnie poprawiają jak źle coś powiem oraz starają się mówić wolniej, za co jestem im wdzięczna. Boję się że się w coś wpakował, lub ma jakieś problemy. Chcę z nim porozmawiać, ale boję się tej rozmowy, gdy nadarzał się moment, że byliśmy blisko zawsze się odsuwałam. Zayn jest moim przyjacielem, nie mogę się tak narzucać. Co prawda nie starał się powstrzymywać dalszych przebiegów sytuacji, ale myślę, że on jest dla mnie po prostu bardzo miły i wiedział, że zrobiłoby mi się głupio, gdyby to on się odsunął…
Postanowiłam się przełamać nienawidziłam, gdy moi przyjaciele cierpieli. To sprawiało mi ból.
- Zayn.. – wydusiłam z siebie tylko jego imię… dalej Amber ! dasz radę ! chłopak spojrzał na mnie ze sztucznym uśmiechem. Teraz byłam pewna, że coś w sobie dusi. – możemy porozmawiać ?
- przecież rozmawiamy
- Zayn…
- ok. ok. wygłupiam się tylko – chłopak się „uśmiechnął” i biorąc mnie za rękę zaprowadził do pokoju. Usiadłam wygodnie na łóżku obok chłopaka i spuściłam głowę w dół myśląc jak zacząć naszą rozmowę. Z rozmyślań obudziło mnie co ?! myślałam, że zabiję !!


kochani ! przepraszam przepraszam i jeszcze raz przepraszam ! wiem nawaliłam, ale mam dała mi szlaban. Przegięłam przyznaję się…  wybaczcie, że tak późno, ale następny postaram się szybko napisać ! mam nadzieję, że bardzo źli nie jesteście 

piątek, 4 października 2013

ROZDZIAŁ 12 "Zayn powiedz, że ja tylko śnię…"

ROZDZIAŁ 12

- poszedłem do lekarza i spytałem się czy mogę….

- co możesz ?
- czy mogę tą jedną noc spać z Amy i Masiem.
- Maćkiem !
- może lepiej mów mi cegła hm? Taką mam ksywę w Polsce. – zaczęłam się śmiać.
- o co się zapytałeś ?! – Zayn nie wierzył w to co powiedział Lou.
- no czy mogę tu przenocować.
- i co na to lekarz?
- zgodził się ! fajnie nie ?
Reakcja chłopców ? myślałam, że ich zabiję…








- taa jasne… - jednie Zayn dalej nie wierzył chłopakowi. Nie on jeden bo ja też nie.






- mówię serio. – Zayn rozbił głupią minę i patrzył ze współczuciem na mnie.
Chłopcy dalej się śmiali. Uderzyłam Macieja w głowę, aby się opanował. Taa nic nie pomogło.
- Zayn powiedz, że ja tylko śnię…
- uwierz, że też mam takie wrażenie…
- źle się czuję. Trochę mi tu duszno. Pójdziesz ze mną na dwór ?
- pewnie. Chodź. – chłopak podszedł do mnie jedną ręką złapał mnie za plecy, drugą podniósł moje nogi. Gdy odsunął mnie tak, że kołdra nie przykrywała moich nóg spojrzał na moją stopę. Cały ból wrócił. Teraz nie umiałam powstrzymać łez. Zayn znów na mnie spojrzał i mocno przytulił. Zaczął szlochać w mój bark. Usiadł na łóżku kładąc sobie mnie na kolana. Przytuliłam go. Chłopcy momentalnie się wyciszyli.
- Amber czy ty…
- tak, przez to wszystko zapomniałam wam powiedzieć, że jednak lekarze musieli mi amputować stopę. Już po dwóch minutach wdarło się zakażenie. Widocznie kula była zardzewiała lub coś.
- Amber… dlaczego lekarze nas nie poinformowali ?
- zabroniłam im. Sama chciałam to zrobić. Niall wyszedł rzucając krótkie „muszę wyjść, jakby co jestem w parku koło szpitala” wiedziałam o co mu chodzi.
- przepraszam was, że robię wam taki problem. Jutro wezmę taksówkę i pojadę do rodziców.
- nie Amber, gdyby nie ty mogłoby nam się stać coś gorszego. Myślisz, że teraz tak po prostu odejdziesz ? mylisz się. Nie po to szukałem cię ponad 15 lat, byś teraz odeszła. Jesteś moją siostrą, zaopiekujemy się tobą. Jeśli noga się zagoi kupię ci implant. Nie będzie nic widać.
- Liam doceniam twoją pomoc, ale takie implanty są za drogie. Sama uzbieram na te zwykłe.
- nie Amy ! ja mam bardzo dużo pieniędzy, rodzice też mało nie mają więc dużo nas to nie wyniesie.
- ja się dołożę. Nie mam za dużo, jestem tylko studentem, ale zawsze miałem odłożone pieniądze. Zawsze mogę poprosić mamę. Mama dobrze zarabia, bo jest menagerką.
- ja też dam !
- i ja !
- nie myślcie, że ja zostanę sam, przecież jesteśmy rodziną, to jasne że się będziemy wspierać, wy dacie, ja, rodzice, Niall pewnie też. Będzie nas razem ósemka więc nawet nie poczujemy takich kosztów.
- dziewiątka. Nie zapominajcie o mnie. Nie pozwolę, aby wszyscy na mnie łożyli, a ja tylko będę korzystać. Też mam oszczędności. Teraz naprawdę muszę wyjść. Zayn pomożesz ?
- pewnie. – Zayn posadził mnie na wózek. Chłopcy wstali.
- SAMA idzie ze mną Zayn, więc nic mi się nie stanie !
- no ok.
Zayn zaprowadził mnie do windy.
- mogę iść z tobą ?
- po to cię wzięłam Zayn. Mam do ciebie prośbę. Pomóż mi przekonać Nialla, że to nie jego wina.
- nie ma sprawy. Z Niallem dogaduję się najlepiej. Jest osobą, o której wiem wszystko i która wie wszystko o mnie. Tak samo jest z Niallem i Liamem. Lou i Harry to inna bajka. Nie są gejami jak myśli większa ilość osób. Po prostu są  ze sobą bardzo zżyci. Poznali się na castingu. Zaprzyjaźnili się, a wiadomość, że mają być w jednym zespole tylko pogłębiła tą znajomość.
- jej. To słodkie. – ruszyliśmy w stronę parku. Już daleko dostrzegłam siedzącego na oparciu ławki blondyna. Podjechaliśmy. Zayn postawił mój wózek naprzeciwko wolnego miejsca które sam zajął.
- Niall nie płacz… - zdobyłam się na odwagę i postanowiłam rozpocząć rozmowę.
- Amy ja przepraszam, to przeze mnie ty teraz jeździsz na wózku, jesteś w szpitalu, nie będziesz chodzić, teraz nie będziesz mogła
- Niall wiesz, wolałabym nie słuchać czego teraz nie będę mogła, jeszcze nie przywykłam do myśli, że jestem kaleką…
- przepraszam…
- nie ma sprawy. Niall nie możesz mówić, że to twoja wina, bo to tylko moja zasługa, że w ogóle zostałam porwana. Gdybym posłuchała Zayna teraz bylibyśmy w domu, ale mam już taki charakter, że nie odpuszczę. Ludzie mówią, że nadaję się na dziennikarkę, bo zawsze muszę wiedzieć co się dzieje i ogólnie mam gadane…
- no gadane to ty masz. – Niall zaśmiał się.
- ha ha bardzo śmieszne !
- Amy jeszcze raz przepraszam, mam nadzieję, że nie jesteś, aż tak zła, aby się do mnie nie odzywać…
- Niall, bo jak zaraz wstanę to nie ręczę za siebie !!
- dobra dobra tylko nie bij !
- mogę przytulić jak chcesz – chłopak wyszczerzył zęby i od razu znalazł się w moich ramionach przez co Malik zrobił smutną minę.
- ty też chodź. – chłopak mocno nas przytulił. Poczułam się jak w prawdziwej rodzinie. W Polsce też niby miałam, ale dla nich liczyło się tylko to, abym miała dobre oceny. Nie mieli dla mnie za dużo czasu.
- może to dziwnie zabrzmi, ale kocham was chłopaki. Was, Liama, Harry’ego, a nawet Louisa, przez którego jutro wyjdę ze szpitala mając wory pod oczami. Jesteście dla mnie jak rodzina zrobiłabym dla was wszystko.
- Amber my też cię kochamy !
- dobra starczy, bo mnie udusicie !
- chociaż czasem to potrafisz człowiekowi dać kopa…
- dziękuję panie Malik, że raczyłeś to zauważyć. Mimo wszystko cenie sobie w ludziach szczerość której ciebie Bóg nie pozbawił.
- miło mi. Jak widzę, nie tylko mnie droga panno.
- yy dobra przestańcie, bo to chore…
- taa i my tu jesteśmy ci szczerzy do bólu ?
- a właśnie Niall składamy się na implant dla Amy. Składasz się z nami ?
- pewnie, a za ile będzie można go założyć ?
- czy możemy nie drążyć tego tematu ? proszę, naprawdę mnie to boli…
- przepraszamy
- ok. wybaczę wam pod jednym warunkiem…
- jakim?
- że postawicie mi jutro lody, bo nie mam ze sobą portfela, a strasznie mi się chce lodów…
- haha głupi ten warunek, ale zgadzam się.
- Niall ma racje, ale też się zgadzam…
- głupi nie głupi ważne, że jutro wychodzę. Nie mogę się już doczekać.
- oj uwierz, że my również. Jesteś u nas dopiero kilka dni, a już się przyzwyczailiśmy, że jesteś i robisz tyle zamieszania….
- skoro robię wam tyle problemu to mogę mieszkać u rodziców…
- ale czy ja powiedziałem że to źle ?
- bez ciebie jest nudno. Myślisz, że mi było wesoło jak na okrągło słuchałem tego samego ? co jak co ale Liam nie opowiada najlepiej mimo iż mówią że jestem dobrym słuchaczem.

- kocham was chłopcy – nigdy nie sądziłam, że można mieć przyjaciela w ciągu kilku dni. Do tej pory sądziłam, że mam pecha, ale jak widać nie zawsze. Nagle poczułam wibracje w telefonie. Dostałam SMS’a od nieznanego numeru. Mimo wszystko postanowiłam przeczytać…

KOCHANE <3 problemy ze wstawieniem wpisu były ogromne, nie wiem co się dzieje z tym blogiem ;\ mam nadzieję że to naprawią, bo już trzy dni próbuję dodać ten rozdział i oczywiście "błąd" -,-
dziękuję za czytanie, Adze za komentarze <3

środa, 25 września 2013

ROZDZIAŁ 11 proszę cię, to Louis ...

ROZDZIAŁ  11
Nie mogłam uwierzyć, że to naprawdę on.
- Maciek ! jeju to ty !
Podleciałam do chłopaka i go przytuliłam był zdziwiony.
- co ja ?
- no nie wiedziałam, że cię tu spotkam, a tu proszę !
- nie rozumiem…
- to ja Agata. Ta ze samolotu kojarzyłam cię, ale nie wiedziałam skąd. Dopiero, gdy do mnie zadzwoniłeś, powiedziałeś o swoim pobycie w szpitalu i powiedziałeś podobnie do mnie to mnie olśniło.
- serio to ty?
- serio. Rozłącz się. – chłopak wykonał moje polecenie pokazałam mu telefon. Zakończyły połączenie w tym samym czasie.
- daj telefon.
- po co ci?
- pamiętasz jak w samolocie prosiłeś mnie o wspólne zdjęcie? Mam takie samo. – pokazałam chłopakowi zdjęcie na jego i moim telefonie. -   Patrz to my. Teraz mnie poznajesz ?
- nie prosiłem tylko błagałem. O matko ! Agata to naprawdę ty?
- nie na niby… haha tak to ja.
- dobra teraz wyjaśniaj o co chodzi z tą Amber i w ogóle co u ciebie źle się kręci.
- od czego zacząć. Ok. zacznę od początku. Mieszkałam w Polsce gdzie opiekowali się mną rodzice. Okazało się, że jestem adoptowana. Muszę wrócić do Anglii do prawdziwych rodziców. – chłopak chciał już coś powiedzieć, ale go powstrzymałam -  Poczekaj nic nie mów, daj mi skończyć. Muszę mi iż jestem adoptowana, ponieważ, gdy miałam sześć miesięcy zostałam porwana. Ta kobieta wywiozła mnie do Polski i zostawiła pod drzwiami. Najlepsze to, że moim bratem okazał się mój idol. Można rzec bohater.
- czyli kto?
-Amber miałaś leżeć ! dziewczyno co my z tobą przeżyjemy ?
- Liam Payne ? – maciek zrobił wielkie oczy. – skąd wy się znacie? Jestem waszym fanem ! mogę autograf ?
- pewnie. – braciszek podpisał się na kartce chłopaka.
- taaa Liam to mój brat, który miał się na mnie nie drzeć….- wysłałam groźne spojrzenie w stronę chłopaka.
- za to ty mi coś obiecałaś. Noga boli ?
- nie gdzie tam… mogę skakać, biegać, wszystko czego zapragnę….
- czyli boli.
- a ty co? Czemu nie na Sali ?
- wypuścili mnie do domu.
- szczęściarz. A co z Niallem ?
- go też wypuścili….
- no nie !! a ja ?! całe szczęście, że tu jest Maciek. Nie wytrzymałabym.
- taaa ja wychodzę jutro…
- bez jaj !
- no proszę. Idzie blondynek… - zauważyłam ucieszonego Nialla. Podszedł do mnie ucieszony, ale spiorunowałam go wzrokiem więc usiadł na łóżku kolegi, który korzystając z sytuacji podał blondasowi kartkę.
- dalej jesteś na mnie zła?
- jestem zła, że wychodzicie.
- ymm o patrz ! Lou i Harry idą !!
- Amy złotko !!!
- Lou idioto ! – taa bardzo ciepło przywitałam przyjaciela.
- to ja może klepnę na kanapę… - Harry zrezygnował z powitania.
Długo rozmawialiśmy. Zobaczyłam Zayna tańczącego i niosącego bukiet kwiatów. Podszedł do mnie z uśmiechem.
- dobre wieści księżniczko ! – temu nigdy szczęścia nie za mało.
Wszyscy obrócili się w stronę Zayna z miną „WTF !?” ja również.
- księżniczko ?
- tak mi się powiedziało.
- no ok. co to za dobre wieści ?
- wyniki wyszły super jutro wracasz do domu !
- coś czuję, że to połowa twojego szczęścia.
- masz racje.
- a druga ? – oczywiście. Ciekawski Niall na niego nie ma mocnych.
- pewnie to, że mnie zabije…
- za co?
- wiesz jakiej ona mi siary narobiła jak się wyśmiewała z tego policjanta ?
- to mój kolego głupku ! a z resztą sam się śmiałeś ! – uśmiechnęłam się i wywaliłam mu język. Odpowiedział tym samym.
- mam jeszcze jedną ważną wiadomość !
- jaką ?
- menagerka Little Mix ostro wkurzyła Paula, przez co ten, kazał jej przyznać się, że kazała Paulowi rozkazać mi, abym był z Perrie dla rozsławienia jej zespołu. Perrie powiedziała całą prawdę w wywiadzie przez co nie muszę okłamywać fanów i ogólnie całego świata !
- i directioners ! – poprawiłam mulata.
- ja i ich najbardziej muszę przeprosić. Jutro mamy wywiad dotyczący tego i sprawy z Amber, która jedzie z nami.
- chyba śnisz ! nigdzie nie jadę.
- jedziesz.
- powiedziałam, że jedyne miejsce gdzie mogę jechać to dom.
- nie zostaniesz sama w domu. – oczywiście Liam musiał się wtrącić.
- jesteś tego pewien ?
- tak jestem. Paul jedzie z nami więc będzie ochrona, ale jednak i tak najbardziej można zaufać Paulowi.
- i tak nie jadę.
- Amber.
- Liam.
- Amy nie zaczynaj znowu !
- nie rób ze mnie dziecka Liam. Ja wiem, że jestem twoją młodszą siostrą i chcesz mnie chronić na dodatek jeszcze przebieg zdarzeń z przeszłości i teraz chcesz to odrobić, ale ja nie mam sześciu lat, tylko szesnaście. Dam sobie sama radę. Nie potrzebuję twojej pomocy. Nie będziesz przecież przez całe życie za mnie odpowiadał. Mam swój rozum i potrafię decydować co dla mnie dobre, a co złe, a gdy się pomylę i wybiorę to drugie to tylko nauczy mnie czegoś w życiu. Nie chcę mieć idealnego życia. Jak to powiedziała pewna mądra osoba znajdująca się tu w Sali „należy cieszyć się z rollercoaster’u jakim jest życie” – Malik uśmiechnął się, gdy wspomniałam jego słowa – czasem jest pod górkę, ale następuje taki moment, gdy jesteś na szczycie i wszystko zdaje się być fantastyczne. Wystarczy jedno zdarzenie, by wspiąć się na górkę, ale także z niej spaść. Gdy wiemy, że nie pokonamy tej trudności wołamy po pomoc, czyli przyjaciół. Jak to się mówi „nic na siłę” jeśli wiesz, że ta osoba potrzebuje pomocy robimy to nie zauważalnie, w końcu nie na darmo mówi się, że przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas gdy nasze skrzydła zapominają jak latać. Kocham cię i doceniam twoją pomoc, ale zrozum, że nie jestem tak nauczona rodzice wychowywali mnie na silną pocieszali mówiąc, że jestem o jedną trudną sytuację do przodu. Lecz bali się powiedzieć czegoś co zrujnuje mi życie. Nie jestem zła, bo dla każdego rodzica dziecko jest jeszcze za młode. W wieku 6 lat nie zrozumie, mając 10 będzie zawiedzione, 14 dojrzewa i mogłoby uciec z domu, 20 jest dorosłe chce stworzyć rodzinę… dziadek zawsze mnie uczył, by pokazać światu swoją silną stronę, nie pokazywać swych emocji. Na świecie żyje dużo egoistów, którzy zawsze to źle odbiorą. Upadłeś? Otrzep się i idź dalej. Był osobą, która wiedziała o mnie wszystko, która tak naprawdę najlepiej mnie rozumiała. Gdy umarł… to było jakby ktoś wbił mi nóż w plecy. Każdego wieczoru czułam, że przy mnie jest, podpowiada mi co robić. Podchodząc do jego grobu, zapalając świeczkę uśmiecham się, bo wiem, że bardzo mnie kochał i dalej mnie kocha. Każe mi być silną. Dlatego nie chcę iść na łatwiznę, ciężko jest mi zwierzać się innym, bo wiem, że nigdy nie znajdę takiej osoby, jaką był on. On uczył mnie śpiewać, sam śpiewał kiedy uczyłam się grać na gitarze, uczył mnie doić krowy, jeździć ciągnikiem. Miał do mnie ogromne zaufanie. Napisał ze mną piosenkę, która zawsze siedzi mi w głowie. Zawsze miał swoją starą gitarę schowaną w szafie. Gdy miałam ciężki dzień, lub byłam smutna przyjeżdżałam do niego, wyciągałam gitarę i śpiewaliśmy ciesząc się swoim towarzystwem. Nigdy go nie zapomnę. Zawsze pozostanie w moim sercu i nigdy z niego nie wyjdzie. Nawet teraz czuję, że trzyma mnie za rękę, że jest ze mną. Dlatego nic mi się nie stanie. – chłopcy płakali. Jedynie Harry obrócił się do okna, by powstrzymać łzy.
- Amber przepraszam, ale jedź z nami.
- nie Liam, już dość fascynacji przyniosłam fanom i w ogóle. Pojadę do mamy.
- Amy, ale oni pracują.
- ok. pojadę z wami, ale nie będę udzielać wywiadu. Będę stała koło Paula ok.?
- no dobrze.
-  czyli Zerrie to był tylko pretekst, by LM stało się sławne ? ciekawe…. – zrobiłam minę detektywa gładząc się po brodzie. Chłopcy zaczęli się ze mnie śmiać. O matko ! zapomniałam o Maćku. Biedaczek leży sam i nikt się do niego nie odzywa.
- a ty sierotko co? Siadaj koło mnie, a nie tak sam siedzisz ! – chłopak zrobił wielkie oczy.
- aaa to ty masz już kolegę ? ale mogłabyś się milej odzywać do niego Amy nie ładnie jest tak odzywać się do nowych
- znam go Lou dłuższy czas. – przeszkodziłam mu. Miałam dość prawienia mi zasad.
- mhm to zapraszamy kolego !
- ma na imię Maciek.
- Masiek ?
- Maciek !
- Ma – cek
- ehhh Lou… - taa Louis najmniej z grupy umiał język polski. Chłopak usiadł koło mnie.
- jestem waszym fanem – wydukał po angielsku
- nie trudź się znają polski. A właśnie skąd umiecie mówić po polsku? – dziwiło mnie to, bo śmiesznie ze sobą rozmawialiśmy. Z Liamem, Niallem i Zaynem rozmawiałam normalnie za to z Harrym i Louisem przeplataliśmy dwa języki oni chcieli rozmawiać ze mną po polsku więc gdy nie znali jakiegoś słowa wypowiadali je w swoim języku, odwrotnie było ze mną.
- gdy dowiedzieliśmy się, że wywieziono cię do Polski ja, rodzice, Zayn i Niall, którzy wiedzieli, że większość czasu będziesz spędzać z nami zapisaliśmy się na kurs. Lou i Harry’ego uczyliśmy my, dlatego im to idzie ciężej. Tyle filozofii, chociaż ortografia jest straszna.
- ortografia to zło. Też coś o tym wiem. – zaśmiałam się do chłopców
- matma gorsza
- ja tam rozumiem matmę, gorzej z historią
- to rodzinne – zaśmiał się brat
-to idziemy na inny układ ja cię uczę angielskiego, a ty mnie matmy ok.?
- spoko !
Lou uśmiechnął się do nas i wyszedł z Sali.
- a ten gdzie polazł ?
- wpadł na jakiś pomysł. – no proszę, a jednak Harry żyje.
- skąd wiesz ?
- proszę cię, to Louis. On zawsze wali takie miny jak coś wymyśli. – po dwóch minutach wpadł zadowolony do pokoju.
- coś ty wykombinował ?
Louis podszedł do mnie i powiedział mi wszytko na ucho. To była jakaś masakra.
- nie ! żartujesz ! powiedz, że żartujesz, że to tylko głupi kawał ! proszę !
- nie !! a co nie cieszysz się ? – Lou zrobił minę szczeniaczka
- nie !! zgadnijcie co ta ciota wymyśliła !
- Lou powiedz, że nie goniłeś znowu pielęgniarki mówiąc, że chce wstrzyknąć pacjentowi narkotyki… - słowa Zayna nie rozśmieszyły tylko mnie, bo i Maciek zaczął się śmiać. Chłopcy byli poważni. Szturchnęłam chłopaka w bark, aby się zamknął. Widocznie zrozumiał o co mi chodzi i ucichł.
- to dawno i nie prawda.
- Lou dobrze wiemy jak było…
- no dobra cicho już ! byłem u lekarza…
- o nie ! jeszcze gorzej…
- Harry daj mu skończyć – Niall widocznie bardzo chciał się dowiedzieć co wykombinował jego przyjaciel
- poszedłem do lekarza i spytałem się czy mogę….



hej kochani !! <3
to tak... na początek :
starałam się jak najszybciej napisać ten rozdział i się udało !! 
mam już pomysł na następny, więc jego również szybko postaram się dodać :)
głosujemy !! na samym dole jest ankieta !! :) 
proszę, komentujcie to naprawdę motywuje.... <3
kocham was <3 pa :*