ROZDZIAŁ 19
Przewróciłam oczami i wyszłam z kuchni. Ten człowiek mnie
przerażał. Nie moja liga… coś czuję, że przyczyną mojej śmierci będzie zawał.
No w sumie… moje nerwy będą zszargane w wieku 40 lat, gdy dalej będę musiała
użerać się z piątką innych, ale w sumie o takim samym sercu ludźmi. Niall –
tak, od do końca będzie mówił głupie rzeczy, potem rozgadywał… Harry – jego
sprośność czasem mnie przeraża i długo nie pociągnę, Liam – nadopiekuńczy
braciszek ? szczerze, wolę takiego, który po tym jak zrobię głupotę wyzwie na
mnie i strzeli mnie w łeb, ale oczywiście, nie żebm narzekała czy coś… Zayn –
człowiek, który potrafi przejrzeć cię na wylot raczej nie ułatwi mi życia, no i
Lou – który… no właśnie, ten to nigdy nie wiadomo co zrobi, najstarszy, a
jednak… najmniej dojrzały z całego zespołu. Czasem współczuję El, która kocha
tego debila i się z nim użera, ale gdyby się przyjrzeć i poznać ją lepiej, to
wcale nie dwa różne światy, jak widać w mediach, lecz dwie te same dusze. Tak
gdy są razem wolę iść zrobić herbatę, lub cokolwiek, byle chwila ciszy… no moja
ukochana Danielle. Co można o niej powiedzieć ? jeden uśmiech i masz humor do
końca dnia. Dan jest wyjątkowa, czasem w duchu dziękuję Liamowi, że ta, a nie
inna. Właśnie, jedna sprawa mnie gryzła… Zayn i Perrie, tak owszem nie
przepadałam za nią, ale zdawali się tworzyć idealną parę. Co się stało ?
postanowiłam, że zapytam o to chłopaka, ale nie wiedziałam, czy mi powie. No
trudno… nie fajnie gryźć się z myślami, sam o tym wie, więc co mi szkodzi ?
wróciłam do kuchni. O dziwo szynka była cała, czyżby Niall oparł się pokusie.
Spojrzałam na Mulata. Popatrzył na mnie i tylko się uśmiechnął.
- no wiesz miłość…
- co miłość ? Zayn o czym ty mówisz ? zamierzasz jej to w
końcu powiedzieć ? boże Zayn ! wreszcie! Tak wyrzuć to z siebie – widziałam jak
Zayn robi się czerwony, a Niall jak zwykle coraz bardziej się nakręca
- Niall…
- idź do niej ! wykrzycz jej to albo zaśpiewaj !
- Niall…
- nie ! zagraj jej to pożyczę ci Emmę dam ci nuty, przecież
cię uczyłem !
- Niall…
- poczekaj chwilę już le… ał !!! co kurde ?! – Niall był tak
zafascynowany, że gdy wstał z krzesła i leciał po kartki nie zauważył mnie i
wpadł na mnie, przez co oboje zderzyliśmy się z ziemią… zaczęłam się
histerycznie śmiać, Zayn po chwili też, nie to co biedny blondynek…- yyy Amy ?
– nie kuwa Duch Świąt Bożego Narodzenia z pół rocznym wyprzedzeniem specjalnie
dla pana Horana…
- nie widzisz ? boże Niall ! straciłeś wzrok ! Niall !
powiedz, że nie ! Niall ! – podeszłam do chłopaka i na wszelkie możliwe strony
wykrzywiałam jego głowę. Spojrzał na mnie z piorunami w oczach, gdyby wzrok
zabijał, sądzę, że leżałabym tu plackiem.
- bardzo śmieszne ! fajnie jest się ze mnie nabijać tak !?
gratuluję… jesteście potworami !! – Niall obrócił się do mnie plecami, ale
kiedy spostrzegł, że siedzi naprzeciwko Zayna obrócił się do nas bokiem. Tak
się bawimy ? spoko! Spojrzałam na Malika i podniosłam jedną brew no góry.
Zajarzył, że mam plan i kiwnął bym mu go zdradziła. Nic nie mówiąc spojrzałam
tylko na otwarte drzwi od ogrodu… no Horanek, teraz możesz liczyć na swoją Barbarę… złapałam go za nogi,
a Zayn wziął go pod pachy. Ten dopiero po chwili odkrył, jaki jest nasz zamiar…
zaczął się wywijać i trzepać, ale biedny zapomniał, że jest zasłaby na naszą
dwójkę. Obydwoje chodziliśmy na siłownie plus do tego Break Dance, co jak co,
ale mógł się tylko psychicznie naszykować na spotkanie z zimną wodą.
- ejj puśćcie mnie!!
- a gdzie twa Barbara Romeo ?
- Zayn, proszę… obiecuję, że z nią skończę, ale puść mnie
proszę…
- Amy co ty na to ?
- jestem za ! Horan… jak sobie życzysz kotku – po czym mały
Irlandczyk jak dziecko zanurzył się pod wodę. Podeszłam do Malika, przybiłam z
nim piątkę. Postanowiliśmy wrócić do środka czego żałowałam. Przed nami stali
chłopcy z wężem ogrodowym. WTF ?! spojrzałam na minę Lou. O oł ?
- joł – to jedyne co usłyszałam, przed tym jak dostałam
strumieniem wody. Schowałam się szybko za Zaynem, który w ułamku sekundy był
mokry… ja tego pajaca kiedyś zabiję, przysięgam !!!
- Kochanie miałeś po mnie wyjść !! – z drzwi tarasowych
usłyszeliśmy głos Dan. Biedna… Lou obrócił się w jej stronę, a gdy zobaczył jej
zrozpaczoną twarz, oblał ją… pierwszy raz widziałam szatynkę w mokrych włosach.
Chwała ! Liam tarzał się po ziemi. Bałwan… postanowiłam, że wyręczę dziewczynę
i sama go przeturlam do basenu. Efekt? Po chwili sama i nim pływałam. Liam
widocznie z całej piątki potrafi mieć pomysł od czapy, który raczej zadziała.
No tak, więc gdyby chłopak nie udawał, że zachłysnął się wodą, to raczej nie
wskoczyłabym za nim do basenu. Czasem miałam tak wielką ochotę walnąć ich w te
puste łby. Chłopcy nie chodzili do szkoły, więc musiałam użerać się z nimi cały
dzień. Jedyną pomocą dla mnie był pan Blue, który przychodził szkolić ich
debilizm. Myślę, że gdyby nie on, to ci idioci nie umieliby powiedzieć ani
jednego zdania w obcym języku, a co dopiero po angielsku. Tylko wtedy miałam
dość dużo czasu dla siebie, mogłam poczytać, pograć, porysować… Dzisiaj miał
przyjść nauczyciel, z czego byłam zadowolona, bo nie miałam na nic ochoty.
Musiałam nastawić się psychicznie do rozmowy z Zaynem co wcale nie było takie
łatwe na jakie wyglądało. Zayn zgrywał twardziela, przez co wszyscy kojarzyli
go jako Bad Boy’a, ale w środku był inny. Ludzie mają rację, pozory mylą.
Wystarczyło źle powiedziane zdanie, a można było go zranić, co prawda krył to,
ale po ludziach łatwo rozpoznać, kiedy kłamią. Wyszłam z basenu i razem z
Peazer udałam się do mojej garderoby. Wybrałam to :
i usiadłam obok niej na łóżku.
- Amy… co jest ? – jej pytanie trochę mnie zaskoczyło… -
jesteś inna. Coś cię trapi prawda ? – tak, cała Dan, przed nią nic nie
ukryjesz. Przecież byłam tylko w garderobie, a ona wie, że coś się dzieje.
Mówiłam, że jest wyjątkowa? Jeśli tak to powtórzę to jeszcze raz. Mimo, że
znałam ją krótko to i tak doskonale wiedziałam, że mogę jej zaufać, była dla
mnie jak przyjaciółka.
- zauważyłam, że Malik ciągle wspomina o Pezz… chciałabym
się go o to zapytać, ale wiesz jaki on jest. Jeden zły ruch i po grze.
- był w niej zakochany, a ona go wykorzystała, o resztę sama
musisz się go zapytać, i nie bój się… sądzę, że on właśnie potrzebuje z kimś o
tym porozmawiać. – dziewczyna się uśmiechnęła, co odwzajemniłam i spojrzała na
zegarek. – za pięć minut będzie pan Blue, więc masz wolne od hałasu, a ja muszę
już lecieć, bo nagrywamy teledysk. Taio nie przepada, gdy się spóźniamy, a
jeszcze musimy się rozgrzać.
- dom masz po drodze ?
- nie muszę się wrócić.
- to weź ode mnie jakieś rzeczy, po co masz się wracać…?
- Am.. jesteś niemożliwa ! skąd wiedziałaś, że ich
potrzebuję ?
- czysta logika…
- dziękuję, wezmę legginsy i jakiś t-shirt i się zmywam.
Dziękuję kochanie.
- nie ma za co, do zobaczenia – dziewczyna podeszła do mnie
i ucałowała mnie w policzek. Już otwierała drzwi i przypomniało mi się, że
zapomniałam jej podziękować.
- Dan ! dziękuję !
- nie ma za co Amber… a i jeszcze coś… myślę, że Zayna trapi
coś innego niż Perrie, ale to zależy od niego czy będzie chciał to komuś
powiedzieć.
- dziękuję.
- a Am… i miej otwarte oczy na ludzi, bo nigdy nie wiadomo,
czy kiedyś możesz stać się częścią ich świata. – odpowiedz Danielle mnie
zdziwiła, i raczej nie dawała spokoju, czy ona nie mogła mówić wszystkiego
wprost, tylko ciągłe zagadki…? Dzwonek do
drzwi z lekka mnie wystraszył, ale również ucieszył. Dwie godziny spokoju? Trzy
razy tak! Włączyłam laptopa. Usłyszałam otwieranie drzwi, a później ktoś
zamknął się w mojej szafie? WTF? Podeszłam i zapukałam. „to mówi szafa, a ci
się to tylko śni. Gdy reszta zapyta cię gdzie jest taki przystojny Zayn
powiedz, że go nie widziałaś, inaczej zjem twoje buty” idiota. Otworzyłam szafę,
lecz spotkałam się z natychmiastowym jej zamknięciem. Ponownie pociągnęłam za
drzwi, po czym wzięłam chłopaka za koszulkę i wręcz wytargałam go z jego
kryjówki.
- masz lepszą…
- co ?
- kryjówkę, ale pokażę ci ją potem, teraz mnie schowaj.
- nie Zayn! Masz się iść uczyć!
- Amber błagam no… nie każ mi!!
- Zayn…
- ty się nie uczysz!!
- ale będę od września!
- Amber proszę… - teraz miałam ochotę przykuć go kajdankami i wypytać o to co mnie dręczy,
ale nie potrafiłam.
- Zayn na dół!
- nie!!
- a jak będziesz mógł mnie znieść na barana po schodach?
- kusząca propozycja… ale to wciąż za mało, żeby mnie
namówić...
- zawołam chłopców, bo sama cię nie ściągnę…
- dobra! Wybieram znoszenie z tobą.
- wiedziałam!
- wskakuj!
- muszę?
- obiecałaś…
- boże czemu ja zawszę muszę palnąć coś czego będę żałować ?
- nie marudź tylko wskakuj!
- Zayn?
- tak?
- porozmawiamy po wyjściu waszego prof. ? – teraz nie mam
wyjścia…
-o czym?
- to idziemy na dół ?
– zaśmiałam się i wskoczyłam mu na barana, żeby nie kontynuować tego tematu. Niestety,
gdy zobaczyłam jak strome są schody, pożałowałam mojej propozycji… wzmocniłam
uścisk na co chłopak się zaśmiał. Fajnie, ja tu umieram a on się ze mnie
nabija. Z korytarza usłyszeliśmy głosy chłopców, ich nauczyciela i Paula? Co on
tu robi?
- albo pana córka wychodzi, albo wyjdzie pan z nią i już tu
nie wróci. – oho stanowczy Menager jest nieco straszny.
- ale ona nie ma co robić w domu.
- pan jest śmieszny pana córka jest wieku chłopców, którzy
bawią się sami, a poza tym chłopcy ją znają i nie chcą jej tutaj. Ma pan wybór…
- nagle z mulatem zobaczyliśmy znaną nam blondynkę. Perrie? Nie rozumiem… on
się nazywa inaczej. Nie zamierzam nad tym rozmyślać. Podeszła do nas. Mam się
bać?
- możemy porozmawiać ?
- muszę iść na lekcję, więc nie…
- a potem ?
- też nie. Potem gadam z Amy.
- gadam? Tak to się teraz nazywa? Za moich czasów nazywało
się to raczej sprawy łóżkowe – uniosła się z wyższością, bo Malik jej nie
odpowiedział. Nie na długo, bo postanowiłam zadziałać…
- a ciebie zżera zazdrość co nie blondyneczko? Uuu pani sama
została… biedactwo, łezka się w oczku kręci, a nie przepraszam… to ze śmiechu.
- niby o kogo miałabym być zazdrosna?!
- o mnie raczej nie!
- o tego idiotę ?!
- nie mów tak na niego, bo pożałujesz!
- a co ty mi możesz zrobić? - zaśmiałam się. Ha! To też mój dom. Złapałam ją
za włosy, otworzyłam drzwi i zatrzasnęłam. Miałam lepką rękę. Ile można mieć
tego gówna tylko we włosach ?!
- dlaczego mnie broniłaś?
- jesteś moim przyjacielem, a teraz wybacz ale muszę zmyć
lakier z mojej dłoni. Poszłam do łazienki, przed wejściem usłyszał tylko ciche „przyjacielem”
o co mu kuźwa chodzi? Wszystko było by pięknie ładnie gdyby zamek od drzwi nie odmówił
mi posłuszeństwa. Taaak dwie godziny siedzenia w toalecie. Raj, no nie?
_________________________________________________
HEJ ! jak obiecałam jest rozdział dzisiaj!! lekki nie wypał, ale cóż...
_________________________________________________
HEJ ! jak obiecałam jest rozdział dzisiaj!! lekki nie wypał, ale cóż...
dzień wspaniały!! <33 wchodzę sobie na aska, odpowiadam i wyskakuje mi znaczek, że mam pytanie otwieram a tam Niall Horan *.* zawał, na początku myślałam, że fejm lub coś, ale go obserwowałam, no cóż napisałam do Gemmy czy to jego prawdziwy ask i napisała mi że tak!! :O czujecie to!? Niall Horan napisał do mnie na aska!!!! *~* UMIERAM










.jpg)

.png)

.jpg)

