ROZDZIAŁ 18
Kogo zobaczyłam? Peter. Świetnie!
- Amber, przecież dobrze wiesz, że nie mam brata… i co ty w ogóle odwalasz ?
- ymm, bo ja… mam dla ciebie radę nigdy, ale to nigdy nie wolno grać ci z nimi w butelkę. – spojrzał na mnie jak a debilkę, a ja speszona sztucznie się uśmiechnęłam i obróciłam na pięcie. – zadowolony debilu ?! – Liam zwijał się ze śmiechu, a no tak, przecież nikt, oprócz Zayna nie wiedział kim on jest, pewnie to lepiej, bo w innym razie doszłoby do płaczu. Ehh debil, kiedyś go zabiję… obróciłam głowę, a chłopak dalej stał wmurowany w tym samym miejscu. No tak, pewnie zachowałabym się podobnie. Uśmiechnęłam się do niego, potem pomachałam i szybko weszłam do domu. Poleciałam na górę się przebrać. – Liam ja cię kiedyś zabiję!!
- ok. ok. wiem, ale przyznaj się, że ci też spodobała się jego mina. – dobra przyznaję się to było boskie. – a z resztą nie gramy już …
- że co ?!
- no nie gramy…
- o nie !! gramy ! to czas na mnie ! GRAMY !!
- Bosz, Am… dobra gramy, chodźcie!
- ba dum !
Zakręciłam butelką, no panie Horan… bój się…
- pytanie, czy wyzwanie? – wyzwanie, powiedz wyzwanie no…
- pytanie – NIE !! coś na szybko ?
- masz kogoś, lub… podoba ci się ktoś ?
- nie, Amy mogę cię prosić na słówko ?
- spoko – weszliśmy do jego pokoju…
- o co chodziło tymi pytaniami ?
- no nic, po prostu zapytałam się ciebie, bo chciałam, żebyś wybrał zadanie, ale…
- Posłuchaj – przerwał mi i wstał.
Podał mi rękę, bym zrobiła to samo. Stanął naprzeciwko mnie i popatrzył zdenerwowany w moje oczy.
- Ja … wiem, że ci ciężko – zaczął. – I wiem, że tego uczucia nie pozbędziesz się tak po prostu z dnia na dzień, ale zrozum Amy, ja jestem w związku z jedzeniem, a ty po prostu do mnie nie pasujesz, jesteśmy przyjaciółmi i nic więcej. Nie odwzajemniam twojego uczucia, przykro mi.
No ja pierdole.
Nic nie odpowiedziałam tylko gapiłam się tak na niego jak na kompletnego kretyna i czekałam na jakieś kolejne inteligentne zdanie, które wypłynie z jego ust.
- Poradzisz sobie ? – spytał biorąc mnie za rękę.
- Postaram się … - odparłam z udawaną skruchą. Wytarłam policzek, jakbym wycierała jedną urojoną łzę – Dzięki – dodałam, poklepałam go po ramieniu i ulotniłam się z jego pokoju. Nie, no on jest po prostu zajebisty… jebany narcyz… zeszłam na dół do chłopców.
- Lou do kurwy jędzy co ty odpierdalasz?! – co zobaczyłam ? Louisa, który trzymając kij baysball’owy uderzył Hazzę w brzuch, na co szatyn z bólu wylądował na podłodze.
- bo oni mi piniatę zawiesili… - co ?!
- Lou… gdzie ty do cholery widzisz piniatę ?!
- ściągnęli ją…- czasem się zastanawiam jak ty możesz być takim debilem…
- Am nie obrażaj się…
- ona ma prawo… - przyszedł Niall, zapowiada się ciekawie…
- a to niby czemu ?
- nieszczęśliwie się zakochała… - blondyn objął mnie ramieniem
- taa ciekawe w kim?
- jak to w kim ? w… - nie pozwoliłam mu dokończyć… jeszcze tego mi brakowało… złapałam go za nadgarstek i przerzuciłam przez ramie na co z hukiem upadł na ziemię. Tak, opłacało się chodzić na kursy samoobrony…
- Amber czy ty…?
- czy ja co ?
- obiłem sobie pośladki…
- nikogo to nie interesuje Niall… mam dwa pytania… po pierwsze serio się w kimś zakochałaś ? nam możesz powiedzieć, przecież wiesz, a po drugie jak ty dałaś radę przerzucić przez ramię tego grubasa ?!
- ej jakiego grubasa ?!
- cicho Niall !!
- jak wychodziłam z pokoju to niechcący go walnęłam drzwiami, biedak zemdlał i stracił przytomność, teraz gada głupoty, np. jak się obudził to zaczął mi gadać o jakiejś Barbarze, wszystko byłoby w miarę ok., jeśli Barbara okazałaby się kobietą, a nie szynką… - no co? Przecież nie powiem mu o tym co wywnioskował Niall ta ? - A to, to szczegół, jak byłam mała rodzice wysłali mnie na kurs samoobrony dla kobiet, musiałam zabawnie wśród nich wyglądać dziesięciolatka z dziewczynami, które mają skończone 16 lat…
- dlaczego cię nie przepisali ?
- ymm wolałam to niż zawody małej miss rodzice baaardzo się mną interesowali i chcieli, abym miała duże osiągnięcia, ale ubłagałam ich, że nie… - taa oni bardzo wyczuwają sarkazm, bo oprócz miny Zayn, który wie o wszystkim chłopaki wrócili do swojej pracy. Tak, graniem w PSP i jedzeniem. Moi nawet najmniej ogarniający znajomi potrafili wyczuć sarkazm… no cóż, przynajmniej jak będę chciała coś im zrobić to będzie mi łatwiej ich nabrać. Postanowiłam, że nie będę stała na środku salonu. Poczłapałam do kuchni, gdzie siedział Zayn z Niallem. No fajnie, teraz każdy będzie wiedział o jego głupich przypuszczeniach… nic, tylko zabić. Niall siedział tyłem do mnie więc postanowiłam to wykorzystać. Wzięłam plastikową słonkę, która była włożona do szklanki i po cichu zbliżałam się do Nialla, który jak gdyby nigdy nic o mnie rozmawiał, raczej szeptał, żeby nikt, oprócz Zayna go nie usłyszał…
- boję się o nią, a jeśli ona sobie z tym nie poradzi ? boję się, że to zniszczy naszą przyjaźń, nie chcę jej oszukiwać, ja nie jestem gotów na związek… - Zayn o mało co nie popłakał się ze śmiechu, ale starał się zachować powagę, dzielny chłopiec. Niall wziął to chyba za mocno do siebie… podeszłam z przyłożyłam blondyneczce słomkę do szyi. Zachrypniętym i zmienionym głosem dałam mu rozkaz
- albo Barbara, albo ty !
- zabij mnie ! nie oddam ci Barbary ! – razem z Niall’em spojrzeliśmy na siebie z miną „what are you fucking y kidding me ?!” on wolał oddać swoje życie dla SZYNKI !? dla głupiego kawałka mięsa, które i tak zje ?! ale wole już nic nie mówić, bo zapewne się na mnie obrazi. Ten człowiek jest niemożliwy …
- wolisz uratować szynkę, którą i tak zjesz?
- tak, nie miałbym sumienia… zabijaj… ale szybko błagam…
- Niall jesteś pojebany! – odłożyłam słomkę i usiadłam koło niego…
- Amy ?! to ty ?! czemu kazałaś mi wybierać ?!
- wiem, że ją kochasz… mam pytanie…
- wal śmiało…
- w razie sytuacji, kogo byś uratował mnie czy Barbarę ?
- yyy chwila.. – zaczął się zastanawiać… zaraz co ?! on się zastanawia ?! aha fajnie…
- wybrałbym…
- nie ! stój ! nie kończ, błagam ! wole mieć przypuszczenie, że w tej właśnie sytuacji wybrałbyś mnie…
- ja wolisz… - yyy dzię kuję ? jakiś ty miły…
- Amy czasem zachowujesz się dziwnie… gdzie twoja klasa ? –że co?! Człowiek który jest w „związku” z szynką i oddałby za nią życie mówi mi, że jestem dziwna i nie mam klasy ?! błagam…
~~~~*~~~~
no to tak... rozdział jest krótki, ale cóż... jak szlaban to szlaban ;/
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
tak trudno jest poświęcić tą minutę na napisanie komentarza ? to motywujące, bo dzięki waszej opini wiem, czy to wam się podoba czy nie. Staram się wtedy pisać jak najszybciej i więcej... napisanie rozdziału zajmuje więcej czasu niż pozostawienie komentarza. Niektórzy z was pewnie cieszą się na nowy rozdział, a ja cieszę się na komentarz... to tyle z mojej strony. Dobranoc :c
~~~~*~~~~
no to tak... rozdział jest krótki, ale cóż... jak szlaban to szlaban ;/
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
tak trudno jest poświęcić tą minutę na napisanie komentarza ? to motywujące, bo dzięki waszej opini wiem, czy to wam się podoba czy nie. Staram się wtedy pisać jak najszybciej i więcej... napisanie rozdziału zajmuje więcej czasu niż pozostawienie komentarza. Niektórzy z was pewnie cieszą się na nowy rozdział, a ja cieszę się na komentarz... to tyle z mojej strony. Dobranoc :c
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz