sobota, 9 lutego 2013

ROZDZIAŁ 2 „..Zacna kobietko czy przysunęłabyś się troszkę…”


ROZDZIAŁ 2    „..Zacna kobietko czy przysunęłabyś się troszkę…”

Dziś ostatni dzień w Pl. Od rana nie śpię, zresztą jak i wszyscy. Jestem już spakowana mama cały czas ma łzy w oczach nie dziwię się ja też. Dziewczynki latają, chcą się pobawić. Nie przeszkadza mi to, bo długo ich nie zobaczę. Zbliża się godzina 18 czyli godzina wyjazdu bo o 20 mam samolot. Oczywiście nie obywa się bez mojego panikowania z powodu lotu samolotem. Pożegnałam się z rodzeństwem i mamą, a z tatą wyjechałam na lotnisko. Całą drogę rozmawialiśmy i śmialiśmy się.
-No. To wysiadamy.
Wzięłam głęboki oddech i podeszłam do bagażnika. Tata wyciągnął z niego dwie walizki jedną małą, którą dał mi i jedną większą którą sam wziął. Wyciągnęłam rączkę i ruszyłam w stronę budynku. Kierowałam się znakami, kilka razy zapytaliśmy się obsługi gdzie mamy się kierować i w końcu dotarliśmy na miejsce.
-zostało nam pół godziny. – powiedział tata.
-trochę tu posiedzimy- uśmiechnęłam się do taty
Po długim czasie usłyszeliśmy głos kobiety
- samolot do Londynu jest już gotowy. Prosimy o udanie się do niego.
-no, to pa tato. – wymusiłam uśmiech i przytuliłam się do niego.
- no niestety. Pa Aguś. – powiedział tata, a ja ruszyłam w stronę wyjścia.
Na szczęście w samolocie nie było dużo osób. Włączyłam laptop, założyłam ma uszy słuchawki i włączyłam muzykę. Zamknęłam oczy i oparłam się o małe okienko w samolocie. Po kilu minutach usłyszałam „Moments”. Kocham tą piosenkę, więc zaczęłam wybijać jej rytm palcami po laptopie. Postanowiłam sprawdzić swoją skrzynkę e-mail. Gdy otworzyłam oczy ujrzałam koło mnie wysokiego bruneta. Zdziwiłam się bo jeszcze jakiś czas temu nikogo koło mnie nie było.
-o obudziłaś się. Cześć jestem Maciek. – powiedział chłopak uśmiechając się.
-yyyy cześć. Ja jestem Agata. Znamy się? –zapytałam. Zdziwiłam się trochę.
-nie, no chyba, że ty mnie jakoś znasz.- ciągle się uśmiechał
- haha nie ja cię też nie znam
- a tak właściwie to gdzie lecisz?
-jak gdzie?
-no do cioci…, babci…?
- do rodziców
-aha to co wakacje w Polsce?
- można tak powiedzieć- powiedziałam z uśmiechem
- dobra nie wnikam
- może to i lepiej?
- a z kąd jesteś?
- okolice Wrocławia, a ty ?
- Poznań. Cieszysz się ?
- Z czego?
- No, że wracasz do rodziny
- hmmm nie wiem jakoś dziwnie się czuję z tym.
- na długo byłaś?
-całe wakacje
- uuu to widocznie nie spieszyło Ci się do Angli? – powiedział, przy czym dostrzegłam na jego twarzy dwa dołeczki. Kochałam dołeczki, a w szczególności gdy pasowały one do swojego właściciela.
- o mamo! – popatrzyłam na Maćka z wielkimi oczami
- co!? Czy mam coś na głowie!? – zaczął panikować, ale nie ruszał się po prostu zastygł.
- nie nic, ale masz dołeczki – powiedziałam z uśmiechem
- jeju! Czy ty musisz tak straszyć ludzi!?
- no proszę nie wiedziałam, że znasz mnie tak dobrze, żebyś wiedział, że ciągle to robie. – powiedziałam unosząc jedną brew do góry. Pewnie śmiesznie to wyglądało bo chłopak zaczął się tak śmiać, że ledwo co zdołałam się zapytać z czego się tak śmieje.
- yy co cię tak bawi?
- ty! – powiedział przez łzy
- ja!? Niby czemu?
- Ten twój tekst + ta twoja mina. Hahahaha wyglądałaś jak Jaś Fasola!
- pfff śmiej się śmiej. Focham się na ciebie
-foch forever na 5 minut? – zapytał przekrzywiając głowę i robiąc maślane oczy.
- ooo nie to jest foch forever na 6 minut z przytupem drogi panie.- zrobiłam naburmuszoną minę i obróciłam się w przeciwnym kierunku.
- wiesz, jeśli to jest foch z przytupem to czemu nie tupałaś ?
- lepiej? – powiedziałam gdy tupnęłam nogą
- o wiele! Teraz czuję tę moc!
Teraz to ja nie mogłam się powstrzymać ze śmiechu.
- oo czyli 6 minut oznacza 6 sekund dla ciebie?
- może.. – powiedziałam z poważną miną
Znów zaczęliśmy się śmiać. Nie wiedziałam skąd we mnie tyle energii, jeszcze przed chwilą byłam  śpiąca.
- za godzinę wylądujemy w Londynie – powiedziała stuardessa
-hmmm muszę zadzwonić po rodziców – powiedziałam i wyciągnęłam telefon z torby. Szesnastolatek zrobił to samo lecz nie zwróciłam na to większej uwagi
- co za godzinę będziecie?- powiedziała kobieta z uśmiechem
- tak o ile nie będzie jakiś problemów czy coś..
- no dobrze to wyjeżdżam
- to pa – powiedziałam i rozłączyłam się.
-a właśnie… głupio mi zapytać ale ta sytuacja się chyba nie powtórzy.. – powiedział chłopak
-o co?
-dasz mi swój numer?
- hmm no dobrze. – powiedziałam po czym podał mi swój telefon na którym zapisałam 9 cyfr.
- no to została nam godzina do wylądowania
- nareszcie
-co masz mnie dość?
- nie po prostu pierwszy raz lecę samolotem. To dlatego.
- a jak przybyłaś do Polski?
- statkiem! – odpowiedziałam szybko. Nie chciałam opowiadać mu o tym wszystkim.
-ahaa
- a właśnie  a ty w Polsce z jakim zamiarem?
- mieszkałem tam ale po prostu wolałem iść do liceum w Anglii
-rodzice ci pozwolili tak samemu wyjechać?
-hmm no w pewnym sensie… rodzice są rozwiedzieni mieszkałem teraz z tatą a w Anglii mamą. Takie moje dziwne życie.. – trochę dziwnie się czułam, gdyż zwierzył mi się a ja go okłamywałam by tego uniknąć. No cóż ale nie zamierzam zmieniać zdania.
-Przykro mi.
-nie potrzebnie. Nawet to i lepiej że nie są razem.
-czemu tak mówisz?
-po pierwsze nie kłócą się, a po drugie może wyda ci się to dziwne i uznasz że jestem samolubem ale dzięki temu mogę tu chodzić do szkoły.
- nie nie martw się nie myślę tak. Rozumiem. – powiedziałam z uśmiechem.
-wiesz co.. jesteś pierwszą osobą którą znam nie całe 3 godziny a się jej zwierzyłem.mój rekord wynosił na razie pół roku, dlatego się dziwię.
- haha a no widzisz. – zaczęłam się śmiać
-jezu kobieto co ty w sobie masz? Od roku się tak nie uśmiałem tyle nie rozmawiałem co z tobą. – powiedział śmiejąc się
- serio? – zaczęłam wywijać brwiami
- no serio serio.
- wiesz…zdaje mi się, że…yyyy… chyba.. albo na pewno głupotę!
Chłopak popatrzył na mnie jedną rękę zwiną w piąstkę
-chyba nie chcesz mi przyłożyć co!?
- nie no coś ty! Po prostu przybij żółwika
-żółwia powiadasz?
-a powiadam a co?
-a to z jakiej okazji?
-hmm no bo wiesz… cierpię na to samo co ty! – powiedział robiąc smutną minkę
-tak wiem to jest niestety nie uleczalne.
- no właśnie- chłopak zaczął udawać że płacze.
- oj chodź tu!!- wyciągnęłam ręce po czym chłopak z uśmiechem przytulił się do mnie. – żółwik !
- żółwik! – krzyknął i przybił mi tego „żółwika”
Za 10 minut rozpoczniemy lądowanie. Prosimy zapiąć pasy. – usłyszałam z samolotowych głośników głos kobiety.
- nieeee!! – zaczął się drzeć. Popatrzyłam na niego ze zdziwieniem.
- co ci? Zapiąć pasu nie możesz? – na serio nie wiedziałam o co mu chodzi
- nie, umiem ale to nasze ostatnie 10 minut.
- aaa o to ci chodzi. Jeju! Człowieku ogarnij trochę!
- ej mam pomysł – popatrzył na mnie z wielkim bananem na twarzy. Spojrzałam na niego z pytającą miną.
- zróbmy sobie zdjęcie na pamiątkę.
- no chyba nie!!
- czemu ?
- bo po 1. jestem brzydka po 2. jestem nie fotogeniczna po 3.szybka w aparacie by pękła po 4. gdyby jednak nie pękła karta by się przegrzała po 4…
- dobra cicho bądź już! – przerwał dzięki czemu nie dokończyłam zdania. Na szczęście.. – chodź tu!
- nikt w życiu nie będzie mi rozkazywał!
- dobrze. Zacna kobietko czy przysunęłabyś się troszkę do mnie uśmiechając się abym mógł cyknąć nam wspólne zdjęcie?
- hmmm o wiele lepiej ale nie!
- no weź cho…proszę przybliż się i się uśmiechnij.
- nie dasz mi spokoju!?
- jak zrobisz ze mną zdjęcie to dam.
- no dobra!
Przysunęłam się a chłopak zrobił fotkę.
- dobra teraz to prześlij.
- a jednak się podoba?
- pomijając moją osobę na nim to owszem.
- jeju marudzisz! Ok. ale i tak będzie zaraz na twisterze. – powiedział z zadowoleniem.
- no chyba nie!
-no chyba tak!
- no chyba nie!
- jejuś! Skończ!
- może grzeczniej?!
-przepraszam
- ok. już ok.
- prosimy o odpięcie pasów. I udanie się do wyjścia. Prosimy o zaczekaniu na zewnątrz na bagaże.
- co? – powiedział ze smutkiem w oczach Maciek
- no mamy odpiąć pas, udać się do
- tak słyszałem ale cię już nie zobaczę
- przeżyjesz
- nie!
- niby czemu nie?
- bo cię polubiłem i ci się zwierzyłem
-haha z kim ja gadałam?!
-yyy no weź! Ze mną!!
-wiem wiem. Ooo widzę moją walizkę, chodź lepiej!
- ok.. – powiedział po czym ruszyliśmy po nasze bagaże.
- dobra to ja muszę lecieć widzę mamę. – powiedziałam i chciałam odejść lecz utrudniono mi to, gdyż ktoś złapał mnie za rękę. Obróciłam się i zobaczyłam Maćka.
- a pożegnać się jest trudno?
- ojej przepraszam.- podeszłam i przytuliłam go. – dobra teraz ja już na serio lecę pa! Masz mój numer więc dzwoń, pisz czy co tam wolisz.
- zgoda! Pa! – powiedział a ja ruszyłam w stronę pani… no właśnie jakiej? 




Maciek Kordan






*************************


dobra ludki mam nadzieję że chociaż trochę rozdział 2 się wam podoba :)
jeśli możesz byłabym szczęśliwa gdyś zostawił / a  komentarz :D
nawet negatywne przyjmuję. Przynajmniej będę wiedzieć czego mam nie robić :)

niedziela, 3 lutego 2013

Rozdział 1 "...Adoptowana?!"

   Dzień jak co dzień szkoła nauka i muzyka. Tak muzyka, to coś co przyprawia nas o dreszcze wystarczy odpowiednia nuta do danej chwili i zapominamy o bożym świecie. Kocham ten stan, mam wtedy wszystko w nosie, lecz niestety wszystko co piękne szybko się kończy.
- Agata obiad!! - z myśli wyrwała mnie Nikola która wpadła z uśmiechem do mojego pokoju.
- już idę. - odpowiedziałam jej po czym siostra wybiegła z pokoju.
- skąd ona ma tyle energii? - pomyślałam i z uśmiechem zeszłam na dół.
- co na obiad?
- kopytka.
- ty to wiesz jak mnie w dobry humor po szkole wprawić . - uśmiechnęłam się i usiadłam do stołu.
- przyda się... - powiedziała mama ze lekko posmutniałą miną
- mamuś czy coś się stało?
- zjedz. potem porozmawiamy - mówiąc to wydobył się na jej twarzy smutny uśmiech
- no dobrze skoro tak uważasz... ale powiedz..czy coś z tatą?
- nie kochanie, może odrobinkę ale proszę teraz jedz
- hmmm ok
- mamo zjadłam
- poczekamy na tatę za godzinkę powinien być?
- tata przyjeżdża!?
- tak
- czy wy się rozwodzicie? - zapytałam ze smutkiem
- nie kochanie ale to może być dla ciebie jeszcze większy szok niż rozwód
- aa ok to ja może pójdę do pokoju..?
- dobrze najwyżej cię zawołam
Poszłam więc powolnym krokiem na górę. Położyłam się na łóżko wzięłam laptopa i włączyłam give me love eda sheerana. Nie wiedziałam co jest tak ważnego.. może będę miała rodzeństwo? milion myśli pałętało mi się po głowie... nawet nie zorientowałam się że zasnęłam. Obudziły mnie wołania mamy
- Aga! Kochanie! tata przyjechał!
- tata!? już?! która go... o matko już 17!! tata jest już godzinę a ja śpię! no pięknie, ok! ogarnij się Agata!! - mówiłam sama do siebie i biegałam po pokoju
- heeeej!! - zawołałam i przytuliłam się do taty który na miesiąc był w Holandii
- hej żabo!
- ej! tylko nie żabo!
- żabo!
- dobra cicho!- zawołała mama
- ok to opowiadaj jak tam jest!
Tata zaczął opowiadać ja patrzyłam na niego i z zaciekawieniem przysłuchiwałam się jego opowieści. Co chwilę spoglądałam na mamę która wgl nie słuchała taty. Gdy orientowała się że się na nią patrze odwracała głowę w moją stronę i się uśmiechała. gdy tata skończył nie wytrzymałam  i zapytałam
- mamo tato co chcieliście mi tak ważnego powiedzieć?
ich miny nagle posmutniały ale nadal nie wiedziałam o co im chodzi
- chodzi o to że...- zaczęła ale nie skończyła bo zaczęła płakać
- mamo wszystko dobrze?
- w pewnym sensie tak
- dokończysz?
- lepiej sama przeczytaj bo my nie damy rady ci tego powiedzieć - tata ze łzami w oczach podał mi dużą żółtą kopertę na której pisało Sąd Okręgowy Wrocław
- sąd?
teraz to i tacie popłynęły pierwsze łzy. posłusznie otworzyłam kopertę i zaczęłam wczytywać się w słowa napisane w liście. po kilku zdaniach zamarłam, moje oczy wyglądały jak 2 pięcio złotówki, odchyliłam papier i spojrzałam na rodziców z ociekającą mi po policzku łzą
- adoptowana!?
- tak kochanie. przepraszamy że dopiero teraz ci to oznajmiamy - powiedział tata bo mama nie dała rady nic powiedzieć
- ale po to tyle zamieszania? tyle płaczu?
- Aguś czytaj dolej..
- no dobrze.
Moja mina po skończeniu była sparaliżowana. Myślałam że tam będą podani moi biologiczni rodzice, ale tam pisał sam adres oraz ich imiona
- nie rozumiem - powiedziałam
- bo... bo... - zaczęła mama
- bo?
- bo to adres pod którym będziesz mieszkać już za 3 dni
- wyprowadzamy się do Angli? - zapytałam uśmiechnięta
- nie kochanie ty...tylko ty - mama znów zaniosła sie płaczem
- twoi biologiczni rodzice wystarali się w sądzie o to abyś z nimi mieszkała
- ale tak nie można! to wy mnie przygarnęliście a oni porzucili!!- zaczęłam płakać
- to nie tak. oni cię nie oddali. gdy miałaś 6 miesięcy zostałaś porwana swoim rodzicom porywacz oddał cię jakiejś kobiecie która po 2 tygodniach wyjechała do Polski i zostawiła cię pod naszymi drzwiami. Postanowiliśmy cię zaadoptować i nam się to udało lecz złapano porywaczy a twoja mama prosiła w sądzie o ciebie. Walczyliśmy byś została z nami ale sąd zadecydował że będziesz z biologiczną matką. Ona jest dobrą kobietą... - mówił tata
- skąd wiecie przecież jej nie znacie!? - byłam roztrzęsiona
- rozmawialiśmy z nia i obiecała że będziesz nas odwiedzać a ona równie chętnie nas zagości u siebie więc nasze kontakty się nie urwą skarbie- powiedziała mama
- kocham was i ufam mam nadzieję że ze wzajemnością
- kotku oczywiście!
- nie myślcie że jestem na was zła. to po prostu impuls. rozumiem was. też trudno było by mi powiedzieć coś takiego córce.
- naprawdę?
- oczywiście! :)
- kochamy cię
- ja was też a szkoła?
- Karen i Geoff zamówili polską nauczycielkę która będzie cię uczyć w domu
- ahh więc tak mają na imię...
- tak
- aaaa czy będziecie źli gdy czasem powiem do nich mamo lub tato?
- kochanie to są twoi 2 rodzice masz 2 mamy i 2 ojców proste :)
- uff
- kochanie może pomogę ci w zakupach musimy kupić ci jakieś ładne ciuszki i coś na drogę do jedzenia
- czytasz mi w myślach! mażę aby trochę się oderwać od tego wszystkiego!
- to się przebież i lecimy
- ok
- ej a ja!?- zapytał oburzony tata
- dziewczynki są w domu więc masz zajęcie  :) a i proszę weź ty i im wytłumacz że wyjeżdżam bo ja nie dam rady...
- dobrze skarbie. idźcie już! miłych zakupów! :)
- dziękuję - powiedziałyśmy zgodnie i wsiadłyśmy do auta.

sobota, 2 lutego 2013

bohaterowie

Agata Nowaczek - 16 letnie dziewczyna, która marzy wraz ze swoimi przyjaciółkami pragnie poznać swój ukochany zespół 1D.

Monika Daszczyk - 16 letnia dziewczyna. Najlepsza przyjaciółka Agaty i Oli. ma 16 letniego chłopaka Karola.

.

Karol Leszczyn - 18 l. chłopak Moniki.


Ola Drozd - 15 l. dziewczyna. Przyjaciółka Moniki i
Agaty. ma wspaniałego chłopaka Mariusza.







Mariusz Lewy - 17 letni chłopak Oli.


Alicja Nowaczek - 2 letnia siostrzyczka Agaty (tak na serio to zdj. mojej sis <3  )

Nikola Nowaczek - 6 letnia siostra Agaty (hah ok to też moja sis)