Dzień jak co dzień szkoła nauka i muzyka. Tak muzyka, to coś co przyprawia nas o dreszcze wystarczy odpowiednia nuta do danej chwili i zapominamy o bożym świecie. Kocham ten stan, mam wtedy wszystko w nosie, lecz niestety wszystko co piękne szybko się kończy.
- Agata obiad!! - z myśli wyrwała mnie Nikola która wpadła z uśmiechem do mojego pokoju.
- już idę. - odpowiedziałam jej po czym siostra wybiegła z pokoju.
- skąd ona ma tyle energii? - pomyślałam i z uśmiechem zeszłam na dół.
- co na obiad?
- kopytka.
- ty to wiesz jak mnie w dobry humor po szkole wprawić . - uśmiechnęłam się i usiadłam do stołu.
- przyda się... - powiedziała mama ze lekko posmutniałą miną
- mamuś czy coś się stało?
- zjedz. potem porozmawiamy - mówiąc to wydobył się na jej twarzy smutny uśmiech
- no dobrze skoro tak uważasz... ale powiedz..czy coś z tatą?
- nie kochanie, może odrobinkę ale proszę teraz jedz
- hmmm ok
- mamo zjadłam
- poczekamy na tatę za godzinkę powinien być?
- tata przyjeżdża!?
- tak
- czy wy się rozwodzicie? - zapytałam ze smutkiem
- nie kochanie ale to może być dla ciebie jeszcze większy szok niż rozwód
- aa ok to ja może pójdę do pokoju..?
- dobrze najwyżej cię zawołam
Poszłam więc powolnym krokiem na górę. Położyłam się na łóżko wzięłam laptopa i włączyłam give me love eda sheerana. Nie wiedziałam co jest tak ważnego.. może będę miała rodzeństwo? milion myśli pałętało mi się po głowie... nawet nie zorientowałam się że zasnęłam. Obudziły mnie wołania mamy
- Aga! Kochanie! tata przyjechał!
- tata!? już?! która go... o matko już 17!! tata jest już godzinę a ja śpię! no pięknie, ok! ogarnij się Agata!! - mówiłam sama do siebie i biegałam po pokoju
- heeeej!! - zawołałam i przytuliłam się do taty który na miesiąc był w Holandii
- hej żabo!
- ej! tylko nie żabo!
- żabo!
- dobra cicho!- zawołała mama
- ok to opowiadaj jak tam jest!
Tata zaczął opowiadać ja patrzyłam na niego i z zaciekawieniem przysłuchiwałam się jego opowieści. Co chwilę spoglądałam na mamę która wgl nie słuchała taty. Gdy orientowała się że się na nią patrze odwracała głowę w moją stronę i się uśmiechała. gdy tata skończył nie wytrzymałam i zapytałam
- mamo tato co chcieliście mi tak ważnego powiedzieć?
ich miny nagle posmutniały ale nadal nie wiedziałam o co im chodzi
- chodzi o to że...- zaczęła ale nie skończyła bo zaczęła płakać
- mamo wszystko dobrze?
- w pewnym sensie tak
- dokończysz?
- lepiej sama przeczytaj bo my nie damy rady ci tego powiedzieć - tata ze łzami w oczach podał mi dużą żółtą kopertę na której pisało Sąd Okręgowy Wrocław
- sąd?
teraz to i tacie popłynęły pierwsze łzy. posłusznie otworzyłam kopertę i zaczęłam wczytywać się w słowa napisane w liście. po kilku zdaniach zamarłam, moje oczy wyglądały jak 2 pięcio złotówki, odchyliłam papier i spojrzałam na rodziców z ociekającą mi po policzku łzą
- adoptowana!?
- tak kochanie. przepraszamy że dopiero teraz ci to oznajmiamy - powiedział tata bo mama nie dała rady nic powiedzieć
- ale po to tyle zamieszania? tyle płaczu?
- Aguś czytaj dolej..
- no dobrze.
Moja mina po skończeniu była sparaliżowana. Myślałam że tam będą podani moi biologiczni rodzice, ale tam pisał sam adres oraz ich imiona
- nie rozumiem - powiedziałam
- bo... bo... - zaczęła mama
- bo?
- bo to adres pod którym będziesz mieszkać już za 3 dni
- wyprowadzamy się do Angli? - zapytałam uśmiechnięta
- nie kochanie ty...tylko ty - mama znów zaniosła sie płaczem
- twoi biologiczni rodzice wystarali się w sądzie o to abyś z nimi mieszkała
- ale tak nie można! to wy mnie przygarnęliście a oni porzucili!!- zaczęłam płakać
- to nie tak. oni cię nie oddali. gdy miałaś 6 miesięcy zostałaś porwana swoim rodzicom porywacz oddał cię jakiejś kobiecie która po 2 tygodniach wyjechała do Polski i zostawiła cię pod naszymi drzwiami. Postanowiliśmy cię zaadoptować i nam się to udało lecz złapano porywaczy a twoja mama prosiła w sądzie o ciebie. Walczyliśmy byś została z nami ale sąd zadecydował że będziesz z biologiczną matką. Ona jest dobrą kobietą... - mówił tata
- skąd wiecie przecież jej nie znacie!? - byłam roztrzęsiona
- rozmawialiśmy z nia i obiecała że będziesz nas odwiedzać a ona równie chętnie nas zagości u siebie więc nasze kontakty się nie urwą skarbie- powiedziała mama
- kocham was i ufam mam nadzieję że ze wzajemnością
- kotku oczywiście!
- nie myślcie że jestem na was zła. to po prostu impuls. rozumiem was. też trudno było by mi powiedzieć coś takiego córce.
- naprawdę?
- oczywiście! :)
- kochamy cię
- ja was też a szkoła?
- Karen i Geoff zamówili polską nauczycielkę która będzie cię uczyć w domu
- ahh więc tak mają na imię...
- tak
- aaaa czy będziecie źli gdy czasem powiem do nich mamo lub tato?
- kochanie to są twoi 2 rodzice masz 2 mamy i 2 ojców proste :)
- uff
- kochanie może pomogę ci w zakupach musimy kupić ci jakieś ładne ciuszki i coś na drogę do jedzenia
- czytasz mi w myślach! mażę aby trochę się oderwać od tego wszystkiego!
- to się przebież i lecimy
- ok
- ej a ja!?- zapytał oburzony tata
- dziewczynki są w domu więc masz zajęcie :) a i proszę weź ty i im wytłumacz że wyjeżdżam bo ja nie dam rady...
- dobrze skarbie. idźcie już! miłych zakupów! :)
- dziękuję - powiedziałyśmy zgodnie i wsiadłyśmy do auta.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz