czwartek, 12 czerwca 2014

ROZDZIAŁ 30 Barbie i tańczące słonie

Mieliśmy przygotowane już wszystko. Całą ósemką rozsiedliśmy się w kółku. Hazz patrzył na mnie z szatańskim uśmiechem. Chyba jest zbyt pewny siebie, nie grał z moimi przyjaciółmi.
- no to skoro ja rzuciłem propozycję, to ja pierwszy kręcę.
- spoko! - uwielbiam moment, gdy kilka osób powie to samo w jednej chwili. Harry złapal za butelkę i zakręcił nią. Wypadło na Luka.
- prawda, czy wyzwanie?
- wyzwanie!
- koło nas mieszka bardzo przemiła pani, koło naszego domu stoji od groma papzów, więc... w samej bieliźnie lecisz do niej i pytasz się, czy ma jakieś gumki, bo dziewczyna cię nie dopuści bez zabezpieczenia - ok, zwracam honor... jest na ich poziomie.
- nic prostrzego! - blondyn po chwili zniknął za drzwiami, po dwóch minutach wleciał z reklamówką.
- no no, taka stara, a takie zapasy, pozwól, że się tym zaopiekuję!
- wal się! To ja po nie leciałem, a zresztą, ty masz więcej kasy! aaa no i ten... - blondyn lekko się zmieszał,
Spojrzeliśmy na niego zaciekawieni nowymi informacjami.
- no Lukey, śmiało nie wstydź się... - dobroduszna Amy, cholera, zbyt często
- ja tu raczej nie mam się czego wstydzić, nie wiem jak ty... - spojrzał na mnie lekko zmieszany
- o co ci chodzi?
- bo... no bo ona tak mi nawijała i nawijała i tylko kiwałem głową, a jak pytała to odpowiadałem krótkie tak, a jak biegłem tutaj to przypominałem sobie co do mnie mówiła no i mówiła... - zaciął się, nooo pięknie!
- co mówiła Luke ?
- że chyba tylko ty zostałaś i czy się nie myli, jak już mówiłem, odpowiadałem "tak", więc wyszło na to, że
chciałem się z tobą przespać, ale ty chciałaś się dłużej "pobawić", więc dlatego mam całą reklamówkę i ....
- nie, stój, nie kończ, błagam... ja cię zabiję!
- nie zrobisz tego! - spojrzał na mnie z cynicznym uśmiechem i tu zrobił błąd. Wstałam i podeszłam do niego, szeroko się uśmiechając. Oczywiście, odwzajemnił mój gest.
- widzisz? mówiłem, że tego nie zrobisz?
- masz rację... - nagle moja twarz zmieniła wygląd, wzięłam zamach i przywaliłam pięścią prosto w nos Hemmingsa. Za sobą usłyszałam tylko syknięcia i "uuuu". Obróciłam się do ressztu z piorunami w oczach. Hazz z Niallem zaczęli się śmiać. Podeszłam do nich "zadowalona i uradowana tak ja oni" Usiadłam koło loczka i spojrzałam na niego. Uśmiechnął się słodko do mnie. Moja twarz przyjęła wrogi wyraz (znowu), a on spojrzał na mnie przestraszony.
- wiesz co Hazz?
- t...tak?
- przypomnij mi proszę, przez kogo nasza nowa sąsiadka będzie mnie uważała za napaloną gówniarę, która wysyła swojego "chłopaka" do sąsiadki?! Nie wiesz? To ja ci powiem! Przez ciebie kurwa! Ale nie, nie uderzę cię, szykuję inną zemstę... - wstałam i podreptałam po lód do zamrażarki. Wróciłąm i rzuciłam woreczkiem w twarz Luke'a, a ten tylko syknął z bólu.
- boli? - nie kurwa, zwierzątko udaje. Pokiwał lekko głową, zamykając powieki. Wzięłam worek i przyłożyłam mu do czoła przechylając jego głowę w dół, ściągłam z siebie bluzkę i zwijając ją w kłębek przyłożyłam delikatnie do jego nosa w celu zatamowania krwi. - przepraszam...
- to ja przepraszam - blondyn spojrzał na mnie tymi swoimi błękitami, kochałam męskie oczy, można było w nich utonąć. Uśmiechnęłam się lekko, dosłownie i znów przechyliłam jego głowę. Klapnęłam między nim, a Malikiem.
- ehh nie ma sprawy, było minęło.
- ale muszę przyznać, że prawy sierpowy to ty jednak masz świetny. Nawet lejąc się z chłopakami tak nie oberwałem, oczywiście nie z zespołu, bo to same ciamajdy - "ejjj" - wybacz Ash, zapomniałem o tobie, a ty Cal... nawet jak powiesz ejjj to i tak nic nie zmienisz. Malik ściągnął swoją koszulkę i podał mi ją, szybko wciągnęłam ją na siebie. Luke złapał ze plastik i zakręcił nim, wypadło na... mnie. Świetnie!
- wzywanie.
- wybaczysz mi?
- już to zrobiłam - przytuliłam chłopaka - następne
- nie mam innego, tylko tego mi było trzeba
- słodki jesteś
- i dopiero teraz się skapłaś?
- ugh - zabrałam mu butelkę i wypadło na Lou.
- prawda - no nie!!
- czy uprawiałeś seks z kimś innym, niż El? - wszyscy spojrzeli na mnie jak na kosmitę. No tak, przecież dziewczynie nie wypada mówić słowa "seks", bo to przecież... dziewczyna? Aaa walić te stereotypy! - no co się tak lampicie? Lou zadałam pytanie...
- nie, El jest moją pierwszą i ostanią.  - spojrzałam na niego. Był z nią taki szczęśliwy, wyrwało mi się lekkie
"aww" na co skarciłam się w myślach.
Wypadło na mnie. Znowu?!
- No Amz... prawda, czy...
- prawda
- jesteś dziewicą? - no tak mogłam się spodziewać. Chciałam zaprzeczyć, albo powiedzieć tak, ale... to nie było  takie proste. Otworzyłam buzie, ale gula w moim gardle nie pozwoliła mi na wydobycie się choćby najmiejszego dźwięku. Wszyscy oczekiwali na moją odpowiedź.
- w pewnym sensie nie... - jedyne na co zdołałam się wysilić. Nie obchodziło mnie, co pomyśli sobie reszta, pewnie, że się masturbowałam, czy coś. Szczerze? lałam na to. W moich oczach pojawiły się łzy, a serce zakłuło, gdy tylko widziałam twarz tego idioty. Tak, mój "chłopak" który mnie bił, poniżał, zamykał w łazience, ukochany zięciunio moich rozdziców nie raz, nie dwa zmoszał mnie do tego, mimo iż tego nie chciałam. Gwałcił mnie kiedy miał ochotę, a moi "rodzice" widzieli w nim ósmy cód świata.
- Amy, czy wszystko jest wporządku?
- tak Liam... - poczułam na sobie czyjąś dłoń, która mocno złapała moją. Spojrzałam na bok i zauważyłam zatroskany wzrok Zayna. domyślił się?
- dobra Amy kręcisz!
- skoro kręcę, to może raczysz oddać mi butelkę, pyrlaty idoito? - zaśmiałam się, co prawda, nie szczerze, ale jednak, prawda? Chłopak podał mi "moją" własność. Zakręciłam nią i wypadło na Caluma.
- wyzwawnie.
- Calum kochaaaanieee! Jutro macie ten ważny wywiad, na który macie się sami ubrać, bo wasza stylistka się rozchorowała prawda?
- nie, Amy, proszę, nie!!
- taaak ja ci jutro "pomogę" się ubrać, uwierz wszyscy będą o tobie gadać!
- cholera co ja zrobiłem...
- kręć, kręć Calumku.
- no Maliczyna, pytanie, czy wyzwanie?
- pewnie, że wyzwanie! - Cal długo się zastanawiał, no cóż, pewnie próbował dorównać nam. Spojrzałam na Horana błagalnie, na co rzucił mi paczkę żelków. Podziękowałam mu szerokim uśmiechem.
- to może... weź Amber do pokoju i macie się tak pucać, albyśmy słyszeli was tu da dole. - jeden z misiów utknął mi z wrażenia w gardle, na co zaczęłam głośno kaszleć.
- cię chyba popierdoliło!
- uspokój się Amber...
- a ja byłam pewna, że tylko Harry jest taki zboczony...
- no młody, nie powiem... Uczysz się! - Hazz natomiast był z niego bardzo dumny. Dajcie mi nóż, dajcie mi nóż...
- młody?! jestem tylko rok młodszy!! Z resztą... co za różnica? Zayn... dalej...
Chłopak wstał i pociągnął mnie w górę za rękę. On chyba robił sobie jaja! Uśmiechnął się do mnie.
- ciebie chyba pogięło... nie idę z tobą...
- zaufaj mi troszkę... - Zayn wyszeptał tak, abym tylko ja go usłyszała. Zamknęłam oczy i wypuściłam ze świstem powietrze, żeby się troszkę usokoić. Poszłam za nim do tego pieprzonego pokoju. Stanęłam na środku i wpatrywałam się w Malika.
- nie mam zamiaru...
- wiem, nie każę ci tego robić.
- nie rozumiem.
- chcą, żeby było nas słychać tak?
- noo tak, ale...
- to nie gadaj tylko kładź się na łóżko.
- ty chyba doreszty zgłupiałeś! - chłopak spojrzał na mnie i zarzucił przez ramię. Po chwili leżałam na jego łóżku.
NIE ZROBI TEGO, NIE ZROBI TEGO

- Śmiej się
- co?!
- no śmiej.
- Zayn czy ty się - nie pozwolił mi skończyć, bo zaczął mnie łaskotać, na co mimowolnie się zaśmiałam.
- teraz krzycz
- ty się chyba serio źle czujesz... - chłopak oparł ręce między moją głową i podniósł się na nich.
- krzycz
- nie
- to nie - poczułam jego łokieć w moim boczku, doskonale wiedział, że miejsce, gdzie wszyscy mieli łaskotki, jest moim słabym punktem, gdyż czuję lekki ból. Z mojego gardła wyrwał się zachrypnięty dźwięk. Chłopak uśmiechnął się do mnie. Zgiął ręce tak, że jego twarz była milimetry od mojej. Podniósł się w górę, co wywołało skrzypienie łóżka. Zrobił tak kilka razy. W tewnym momencie nie wytrzymałam, złapałam w dłonie jego policzki i wpiłam się w jego usta. Wstałam i zaczęłam skakać po łóżku. Wreszcze załapałam o co chodzi Mulatowi. Chcą, żeby było nas słychać? W porządku.
- Zayn!! Jeszcze chwila!! - obydwoje cudem powstrzymywaliśmy śmiech skacząc coraz mocniej po łóżku.
- nie! poczekaj na mnie!
- ile można czekać?!
- chwila!! Już!! - przestaliśmy skakać i z hukiem położyliśmy się na łóżko. Po chwili wstaliśmy i podeszliśmy do drzwi. Zatrzymałam szybko chłopaka i obróciłam go w swoją stronę. Spojrzał na mnie zaskoczony. Rozczochrałam mu włosy i wyrwałam guzik z jego (ulubionej) koszuli. Nie pozostał mi dłużny i również lekko rozwalił mi włosy. Spojrzałam na niego tępo. Chyba śni. Ściągnłam  z nadgarstka gumkę i związałam nią kucyka na mojej głowie. Lekko pogięłam moją koszulkę, ujdzie. Złapałam za nadgarstek Malika.
- przepraszam... - na całym ramieniu zawidniały cztery czerwone szramy od moich paznokci, które zrobiłam "dla efektu".
Uśmiechnął siętylko do mnie, wspięłam się na palcach i przelotnie pocałowałam go w policzek po czym wyszłam. Zmroziłam marchewkę wzrokiem i usiadłam na swoim miejscu.
- dobrze wywiązałeś się z zadania Malik.
- zamknij się Tommo! A jeśli chodzi o grę, to jestem za pomysłem, by lekko zmienić zasady gry.
- co masz na myśli Am?
- Zamiast grać na prawdę wyzwania pogramy w
- rozbieranego? Amber kocham cię! - Hazz rzucił się na mnie
- ciebie porąbało, nie z wami!
- Hazz siadaj, słucham Amzy jaką masz dla nas propozycję?
- Ashton jedyny rozsądny w tym gronie, dziękuję! Gramy na szoty. Na kogo padnie butelka musi wypić kieliszek.
- jesteś niepełnoletnia, masz niecałe 17 lat.
- i kogo to interesuje? Luke, przypominam ci, że jesteś w moim wieku.
- dobra, jak dla mnie możemy grać. - lokers poszedł po alkohol i kieliszki. Wrócił z trzema niebieskimi butelkami i kieliszkiem
- Hazz coś ty za gówno przyniósł? - wszyscy na mnie spojrzeli - no co? Pewnie słabe jest
- zobaczymy jak się napijesz
- mogę teraz na rozgrzanie.
- proszę - chłopak podał mi kieliszek z trunkiem
- no, chluśniem, bo uśniem! - powiedziałam po Polsku, czego oczywiście nie zrozumieli. Poczułam jak KWAŚNY płyn rozlewa się po moim gardle.  - Harry to jest kwaśne!
- dobra koniec gadania, gramy!
***
Mówiłam już, że jestem pechową osobą? Nie? To mówię teraz. Butelka tak się kręciła, że ilość wypitych kieliszków była następująca:
Cal - 2
Zayn - 1 (?!)
Niall - 4
Hazz 5
Lou 4
Luke 8
Ash 15
Ja 17

Luke zasnął, reszta siedziała w salonie patrząc na mnie i Ashtona, a ja z Ashem... no cóż...
- Ashtooon, bo twoja mama dzwoniła, że twój brat jest w ciąży!
- co?! On jest za młody, by być matką!
- wiesz co? A ja myślałam, że Harry to taki grzeczny chłopiec. Harry! właśnie Hazzuś kooochanie gdzie się podziewasz?! Hazzuś mi się nie schowassz. - położyłam się na dywanie.
- czooo robisz?!
- szukam Harry'ego, ale nigdzie nie mogę go znaleźć! Ohh noooł. Liam mnie zabije, zgubiłam Harryego!!
- naa podłooodze?
- widziałam kiedyś w takim filmie.... chyba Barbie i tańczące... tańczące... słonie chyba... i tam był dywan, ooo taki jak nasz! i one go podniosły i tam była taaaka dzióra - rozłożyłam ręcę, by pokazać mu jak duża była "dziupla"- no i tam były schody i one tam się chowały. O nie! Ashton! A coo jeśli Harruś teeż jest...
- czym?
- no tym...
- słoniem?
- księżniczką baranie! Pomóż mi! ten dywan jest taaaaki ciężki!! - chłopak podszedł do mnie i złapał za bok dywany unosząc go w górę, co nie wyszło mu dobrze, bo zrobił pięknego fikołka. Zacząłam się śmiać i sama podniosłam nakrycie. Stanęłam na panelach i zaczęłam skakać.
- cooo roobisz?
- skaczę, a nie! one tańczyły i to się otwarło! - mój "taniec" skończył się piękną glebą.
- Ash! - złapałam go mocno za ramię
- cooo?
- też to słuuuuyszysz?!
- cooo?
- te strzały!
- jakie strz
- padnij! - razem z chłopakiem głośno runęliśmy na podłogę.
- wskakuj na barana!
- okej!! - wskoczyłam, ale gdy chłopak wpadł w ścianę, zeszłam z niego.
- o tam! - wskazał palcem na górę schodów
- co tam?
- tam strzelają, musimy tam dojść!
- idziemy, ale bądź ciiicho okeeej?!
- taaak sir!!  <czyt. ser, jak w wojsku>
Wdrapywaliśmy się, lecz noga Asha zgięła się tak, że spadł na sam dół.
- Ashtoooon! niiiieee! Człowiek za burtą! - zbiegłam do niego i uderzyłam w twarz. Otworzył oczy i uśmiechnął się.
- Ashtoooon!! Ty żyjesz!!! - rzuciłam się na chłopaka
- Ambeeeer nie umiem oddychać!!!
- musisz brać oddechy! wpuszaczasz i wypuszczasz powietrze to nie trudne! Powtarzaj za mną! Wdech!
- Amber!
- nie, nie Amber! Wdech!
- złaź zeee mnie słoniu!!
- Harry?! gdzie Harry! Hazzuuuuś łe are ju!?!?!
W podskokach popatajałam z Ashtonem do salonu.
- Czeeeeść chłopaaaaaki!!
- Amber, może pójdziesz spać?
- Ale wy jesteście ładni!!
- Amber...
- Jesteście woolni?
- Amy...
- cześć Mulacie! Jak ci na imię? Masz dziewczynę? Wiesz, że jesteś śliczny? Nigdy cię tu nie widziałam wieeesz?
- Amber proszę cię...
- kochasz mnie!? głuptasie, nawet mnie nie znasz! - uderzyłam ręką o udo, przez co wydobył się głuchy dźwięk, zabolało.
- ja ją chyba zaniosę do pokoju...
- dobry pomysł... - spojrzałam na loczka
- Harry?! Nieee, nie jesteś Harrym, jesteś ładniejszy ale ciii - przyłożyłam palec do ust, a chłopak spojrzał
na mnie z rozbawieniem - ty jesteś ładniejszyyy, aleee nie możesz mu tego powiedzieć, bo będzie na mnie zuuuułyyy! Dobrze? Nie powieesz mu?! Prooooszę!
- nie, nie powiem, ale Harry to bardzo seksowny chłopak!
- taaak, ale jakbyś poznał Zayna, ten to dopiero jest gorący! Loczek, to czasem taka ciapa, ale i taaak go kooocham, za to Malik jest w siebie wpatrzony. Baardzo wpaatrzony. Ma wszędzie lusterka! Kiedyś zabrał Harry'emu z pokoju taaaakie duuuże, jego ulubione, ale nie mogę mu powiedzieć, bo będzie zły, jak Harry mu zabierze, ale ty mu nie powiesz praaaawda?
- ja? gdzie tam! Nic mu nie pisnę!
- ohh to doobrze, bo Hazza to straaaszna papla, zawsze wygada kto zjadł Niallowi żarcie i tylko mi się nigdy nie dostaje hahaha
- Amber chodź już spać...
- z tobą?
- poczekam aż zaśniesz.
- a zadzwonisz po Zaynaaaa?
- nie
- dlaczeeemu?
- bo... mają próbę?
- ahaaaa wiesz, że jeeeesteś słodki?
- tak wiem
- a gdzie Ashton?
- na dole
- Ashton!! Ashton!! chodź tu!!
Chłopak wleciał do pokoju spoglądając na mnie pytającym wzrokiem. Podniosłam kawałek kołdry, na co odrazu zareagował i wślizgnął się pod nią.
- wiesz cooo?
- coo?
- ja znam tu tylko ciebie, a ty tylko mnie... muusimy się trzymać razem okeeej?
- okeeej dobranooc!
- dobranoc śmieszku! - przytuliłam się do chłopaka. - o-oł!
- co?
- musisz zmyć makijaż!!
- jaki makijaż?!
- no bo masz szminkę na policzkach...
- Amy...
- słucham cię nieznany mi dotąd tajemniczy i mega śliczny mulacie!?
- to nie jest szminka, Ash ma w sobie zbyt dużo procentów, dlatego jest rozgrzany i ma czerwone policzki.
- taaaak? - spojrzałam na niego zdziwiona po czym przyglądałam się tym rumieńcą. Tak, jednak to tylko rumieńce.
- Dobranoc Mulacie!
- Dobranoc Amy, dobranoc Ash!
- poczekaj!!
- słucham?
- Ashton już śpi, patrz. - podniosłam się na łokciu i uderzyłam go w policzek, na co nawet nie drgnął. Tajemniczy mulat zaśmiał się pod nosem.
- więc czego ode mnie żądasz?
- zostaniesz tu ze mną, dopóki nie zasnę?
- pewnie.
- dziękuję, ale łóżko jest małe, a to chyba niegrzecznie zwalać Irwina nie?
- usiądę na fotelu i będę cię trzymał za rękę dopóki nie zaśniesz
- przepraszam...
- nie przepraszaj, musisz być grzeczna
Chłopak przysunął fotel i usiadł na nim wygonie. Złapał moją dłoń,a ja w ciagu dwóch minut zasnęłam.

***
Poczułam mocne łupanie w skroni. Przypomniał mi się wczorajszy wieczór, do czasu, gdy piłam już 10 szota. Cholera, więcej pustka. Otworzyłam leniwie oczy i spojrzałam w bok. Z mojego gardła wydobył się krzyk. Ktoś ze mną spał i to nie był ani Zayn, ani Niall, ani Liam. Chłopak chyba się budził, bo zaczął się podnosić i obrócił się w moją stronę.
- Ashton!? Co ty tu robisz!?
- nie drzyj się tak, łeb mi pęka.
- pamiętasz coś?
- nie, nic, ale jesteśmy w ubraniach, więc niestety chyba do niczego nie doszło.
- zamknij się! - wymierzyłam cios poduszką w twarz blondyna, na co się zaśmiał. Szukałam jakiejś butelki z wodą na podłodzę. Szybko wstałam i zderzyłam się z kimś. Spojrzałam w górę i zobaczyłam uśmiechniętego od ucha do ucha Malika.
- witam pijaków, jak tam poranny kacyk?
- co ty tu robisz?
- błagałaś mnie w nocy bym został.
- możesz powiedzieć mi co ja wczoraj robiłam i z resztą ten o tu też?
Zayn powiedział mi wszystko przez co oby dwoje zaczęli się ze mnie śmiać.
- a ty blondyneczko się z niej nie śmiej, bo lepszy nie byłeś.
- o czym ty mówisz?
- przywiązaliśmy cię do krzesła, bo stwierdziłeś, że chce ci się w tej chwili i idziesz do sąsiadki. A żeś się na
nią napalił! Potem latałeś za Hazzą, bo stwierdziłeś, że ma na głowie kotka. To tylko jego włosy. Aaa i chciałeś zjeść kanapkę Nialla.
- ryzykowałem aż tak?
- taaak. A i Amy, trzymaj język za zębami, bo zrobiło się trochę niemiło wieczorem.
- o czym ty mówisz?!
- nie poznawałaś żadnego z nas, powiedziałaś "nieznajomemu" loczkowi, że jest ładniejszy od Hazzy, ale ma mu tego nie mówić, bo jest straszną paplą i ciamajdą, a mi mówiłaś, że jestem słodki, ale Zayn jest bardzo gorący, ahh i dzięki, że wydałaś mnie z lusterkiem Harry'ego, teraz to na bank będę musiał mu je oddać.
- przepraszam.. masz może coś do picia?
W trójkę zeszliśmy na dół, gdzie przywitała nas cała reszta. Zgromiłam wszystkich wzrokiem, by przestali tak krzyczeć, lecz moje zmagania poszły na marne. Jak zwykle... Zayn złapał mnie i Ashtona za rękę, jak małe dzieci, ale zgryzęto jakoś. Nalał nam do szkolanek wody i podał tabletki. Szybko połknęłam pigułkę i popiłam.
- Cal i Mike wyszli na wywiad, ubrał to, co mu naszykowałaś i wyglądał... strasznie, zrobię wam coś na śniadanie, idźcie się może położyć do góry co? - szczerze? Jakaś siła przyciągała mnie do podłogi tak,
że nie mogłam się ruszyć. Ashton złapał za mój nadgarstek i pociągnął w stronę schodów, jednak zmienił kierunek, gdy usłyszał dzwonek do drzwi. Nikt poza naszą dwójką nie otworzyłby więc szurając stopami po zimnych panelach podeszliśmy pod ten głupi prostokąt. Oparłam głowę na ramieniu Asha, czując że zaraz wyląduję za zmęczenia na podłodze.
- ooo miło widzieć cię z samego rana!- na te słowa dostałam nagłego przypływu energii. Spojrzałam na mężczyznę. Zmróżyłam oczy i mocno zacisnęłam moje dłonie w pięści tak moco, że krew z pewnością nie docierała do moich knykci, kostki zrobiły mi się białe.
- co ty tu robisz!?



ROZDZIAŁ 30 za nami!
Wiem, lipa z tym, ale trudno x
Pamiętajcie o ankiecie po prawej stronie!

niedziela, 8 czerwca 2014

ROZDZIAŁ 29 bardzo szekszowna poduszka

WAŻNA NOTKA POD ROZDZIAŁEM!!!!
 Dziewczyna podeszła do wierzy i włożyła do niej pendrive'a. Po chwili wydobyły się z niej pierwsze dźwięki Usiadłem w kącie i wlepiłem wzrok w jej sylwetkę. Zamknęła oczy i wzięła głęboki wdech. Pomachała trochę nogami i porozciągała się. Na koniec stanęła w rogu sali, wzięła rozbieg, zrobiła kilka kroków, salto, piruet i szapagat w powietrzu. Wiedziałem, że kocha tańczyć, ale muszę przyznać, że tym, co zobaczyłem miło mnie zaskoczyła. Give me love dziewczyna obróciła się i szybko wypuściła powietrze. Uśmiechnęła się szeroko, widać było, że kocha to, co robi i czerpie z tego radość.
- jesteś świetna!
- podobno, ale to była tylko rozgrewka, nic nadzwyczajnego Malik.
- ty to nazywasz rozgrzewką? Niech ci będzie, ale tylko dlatego, że dalej nie mogę wyjść z wrażenia. - Po chwili
usłyszeliśmy Stupid love na co Am pociągnęła mnie za rękę i zaczęła się wygłupiać. Najwięcej skakała podczas Best Song Ever, świetnie się z nią bawiłem. Jednak zrobiłem sobie małą przerwę, dziewczyna poczekała na następny utwór. Hall Of Fame. Amy bardzo wczuła się w utwór. Elementy baletu i hip hopu połączone w jednym układzie tworzyły naprawdę świetną choreografię. Była tak zajęta, że nie zwróciła uwagi, że ją nagrywam. Gdy skończyła podleciała do mnie i zabrała telefon kierując na mnie kamerkę. Usłyszałem Jumpin' Up i razem z nią ponieśliśmysię po chwili i wygłupialiśmy na całego. Nie poznawałem sam siebie, ale jak szaleć to szaleć. Siedzieliśmy już tu ponad trzy godziny, a nawet tego nie odczuliśmy. Mówiąc szczerze, to ja zasypiałem, a ona tryskała enerigią, ja się pytam jak?!
- wiesz, chciałam się zapytać, czy wniesiesz mnie na barana do góry, ale.. boję się, że zaśniesz mi po drodze.
- bardzo zabawne Amy... wskakuj!
- nie!
- mogłaś nie mówić, teraz nie wyjdziesz, dopóki ja cię stąd nie wyniosę.
- uhg ok.
Wskoczyła mi na barana i ruszyłem w kierunku jej pokoju. Mocno mnie objęła i położyła głowę na moim ramieniu. Wszedłem po schodach, otworzyłem drzwi od jej pokoju. Stanąłem na środku i czekałem aż zejdzie.
- Amm już jesteśmy... - nie odpowiedziała, podszedłem do lustra i spojrzałem na nią. No tak, zasnęła. Delikatnie położyłem ją na łóżku, lecz nie było mi dane odjeść, bo mocno trzymała się mojego ramienia. Po chwili zaczęła lekko drżeć, a na jej twarzy malował się ból i strach. Cholera, znów jej się coś śniło, a ja nie mogłem nic z tym zrobić.
- ćsiii, śpij, wszystko będzie dobrze... - jej oddech zaczął się normować, więc postanowiłem kontynuować. - wiesz co? Kocham cię. Nie, nie jak siostrę, jak kobietę z którą wyobrażam sobie przyszłość. Pewnie zapytałabyś, czemu ci tego nie powiem? To proste, jestem tchórzem, boję się, że znów mnie odrzucisz, ale mimo to, musisz pamiętać, że zawsze to ty będziesz dla mnie najważniejsza, zawsze będę obok.
 I was thinking about her, thinkin about me
Thinkin about us, what we gon' be
Opened my eyes yeah, it was only Just A Dream
Nuciłem do jej ucha, wtuliła swoją głowę w mój tors i spokojnie zasnęła. Po czym poznać Directionerkę? Proste, jest zakochana nie w zewnętrzej wersji ciebie, ale w tym co robisz i w tym co ofiarujemy, kochają nas i nasze głosy. Zwyczajna fanka nie rozpozna naszych głosów i nie odpłynie tak jak nasze żony i to było w nich wyjątkowe. Sam nie pamiętam, kiedy zasnąłem. Obudził mnie chichot i jakieś światło, które się pojawiało i znikało. CO JEST? Otworzyłem leniwie oczy, kiedy znów dostałem po nich światłem. Po chwili zobaczyłem uśmiechniętą Amy z aparatem w ręce. 
- Uśmiech Malik!
- nieee nie mów mi, że robiłaś mi zdjęcia jak spałem...
- ok nie mówię.
- Amy! Jak ja wyglądam? Zaspane oczy i powykrzywiane we wszystkie strony włosy!
- ohh zamknij się i nie udawaj, że jak masz postawine włosy to jesteś taki perfekcyjny! - zmroziłem ją wzrokiem - no co? Jak śpisz i nie narzekasz to wyglądasz jak aniołek, a w takiej fryzurze wyglądasz bardzo słodko...
- nie jestem słodki! Jestem szekszi, spytaj moich żon!
- jestem jedną z nich i mówię, że jesteś suuuodki - zatrzepotała rzęsami nabijając się ze mnie. Skoczyłem na nią i zacząłem ją łaskotać, na co zwijała się po łóżku
- Zayn!! Przestań! hahahha Proszę!
- niech pomyślę... nie!
- No nnno proszę! 
- Nie
- A jak przyznam ci rację, to przestaniesz?
- może
- no to hahaha jesteś ałł jaki?
- Amber!
- szekszi!
- dziękuję! - mimo to, dalej ją łaskotałem
- Malik, no! 
- wiem wiem nie możesz mi się oprzeć...
- ohh doprawdy? 
- tak - nagle poczułem uderzenie w tył głowy.
- to Kasia z nią poflituj...
- ale to jest poduszka!
- bardzo szekszowna poduszka - wyszła z pokoju. Boże, co ta dziewczyna ze mną robiła?! Wstałem i wziąłem jakieś rzeczy. Umyłem się, ubrałem i postawiłem włosy na żel. W kuchni zastałem Luke'a i Amy, którzy rzucali w siebie mąką. Nie wiem dlaczego, ale wpatrywałem się w szatynkę jak w obrazek i mimo to sam z siebie się uśmiechałem. Ktoś położył mi głowę na barku.
- Nawet nie wiesz, jak miło patrzy się na swojego przyjaciela, który od dawna nie pokazywał nam tego swojego szczerego uśmiechu. Amber jest dla ciebie kimś ważniejszym niż tylko przyjaciółka, prawda?
- masz rację Horan.
- Jak zawsze. Wiesz, ona też coś do ciebie czuje, jak wtedy się z tobą pokłóciła to była naprawdę przybita, 
rozmawiałem z nią i mówiła, że chyba się zakochała.
- chyba?
- boi się, że to zauroczenie, albo że sława zniszczy was i waszą przyjaźń, dlatego nie chce na szybko angażować się w związek. Jest kruchą osobą, która przechodziła rygor w dzieciństwie. Wiem o niej naprawdę wiele i muszę ci powiedzieć, że mimo tego, że nie będzie łatwo, to musisz o nią walczyć, nie możesz się poddać. Widzę, że daje ci szczęście i to działa też w drugą stronę. Udaje kogoś silnego, ale jedno słowo potrafi złamać jej serce. Łatwo nawiązuje znajomości, co widać, ale nie ufa już tak. Jesteśmy cholernymi szczęściarzami, bo i mi, i tobie ufa bardziej niż komukolwiek. Jest jeszcze jedna sprawa, przez którą boi się tego związku, ale tego to już dowiesz się od niej.
- dziękuję Niall, wiesz? Nigdy nie żałowałem, że poszedłem do xfactora, bo to najlepsza decyzja w moim życiu. Dzięki głupiemu programowi poznałem masę ludzi, zyskałem fanów, najlepszych przyjaciół i poznałem Amy. Jedna rzecz, a odmieniła całe moje życie.
- miło to słyszeć Malik. A teraz chodź, przyniosłem pistolety na wodę.
- po co ci?
- nie chcesz ich wystraszyć?
- ty doskonale wiesz, co chcę - zaśmiałem się i wziąłem zabawkę do kuchni. Wpełzliśmy do kuchni i niezauważalinie schowaliśmy się pod wyspą. Szybko spod niej wyszliśmy i zaczęliśmy ich lać. Ich wystraszone miny były bezcenne. Niall jednak nie przemyślał ataku, bo Lumy (tak nazywaliśmy tą dwójkę) wzięli miskę z wodą i wylali na nasze głowy. Mimo, że to my atakowaliśmy, to i tak byliśmy bardziej mokrzy. Do kuchni wchodzili właśnie Mike i Liam, ale wycofali się, gdy nas zobaczyli. Zaraz za nimi dreptał Cal, który szybko wyciągnął telefon i wycelował w nas.
- dobra debile, przywitajcie się
- Jam jest Luke Hemmings moi mili! To moja wspólniczka Amy Payne, razem nazywamy się Lumy!
 Te dwie ofermy, które rozpoczęły atak, mimo to, przegrały to Zayn Malik i Niall Horan, czyli Ziall! Podziwiajcie zwycięzców! - blodnyd wziął Amy na ręce i podniósł w górę.
- pff zwycięzcy... Cali w mące.
- ohh cicho Horan!
- bo co mi zrobisz Payne?
- yy przytulę?
- ok! - Niall podleciał do niej, lecz zaczęła wić się w ramionach Luka, by uchronić się od zmoczenia. Luke szybko wyleciał z kuchni i wylecieli przez taras zamkając się na dworze i śmiejąc jakby czegoś dokonali. Szybko wyślizgnąłem frontowymi drzwiami i przytuliłem ich od tyłu. Am zaczęła krzyczeć, a Luke nic nie mówił. Po chwili oboje zaczęli się chisterycznie śmiać patrząc na siebie z tryumfalnym uśmiechem. O co im chodzi? Spojrzeli na mnie, a ja zostałem dosłownie wciągnięty do basenu. 
- Ja wam radzę uciekać!! - gdy znów byłem na lądzie próbowałem ich dogonić. To okazało się być dużo łatwiejsze niż myślałem. W jednej chwili wpadli na siebie i upadli na ziemię. Wzięłem szybko wiadro, lub doniczkę, nie przyglądałem się i nabierając do niej wody podeszłem do nich.
- ostatnie życzenie?
- aby to, co widzę, stało się rzeczywistością.
- o co ci chodzi Am?
- chodzi jej o to, aby nagle zerwały się wiatry i zamiast na nas woda poleciała na ciebie. - nie rozumiałem o
co im chodzi, ale gdy zorientowałem się, że ktoś oblał mnie wodą w czasie, gdy Amz i Lukey zostali oblani
nagle mnie olśniło. Obróciłem się i ujrzałem Harry'ego.
- Ludzie jest sprawa!
- zaskocz nas!
- Liam i Mike dziś wychodzą, przyjdą rano, więc chata wolna, nie ma starych! Wiecie co to oznacza mordy?!
- my tak ale Amy chyba nie - cała trójka spojrzała na zdezorientowaną minę szatynki.
- nie, i chcę wiedzieć, co znów wam się uwidziało? 
- jak to co?! gramy w butelkę!
- teraz?
- a czemu nie?
- Hazz jest rano, wsumie popołudnie, bo późno wstaliśmy. W butelkę gra się wieczorem!
- czyyyli będziesz grać z nami?
- oczywiście!
- nie wiesz w co się pakujesz...
- spokojnie Lukey, dam sobie radę.
- nawet nie wiesz jak się cieszę Payniątko!
- jeszcze raz powiedz na mnie Payniątko to te twoje loczki zaprzyjaźnią się z prostownicą!
- nie zrobisz mi tego!
- a żebyś wiedział Hazziątko!
- słodko to brzmi...
- uh!! - dziewczyna zabawnie wyrzuciła ręce w górę i spojrzała na mnie błagalnym wzrokiem - zabij go, albo ja to zrobię.
- z chęcią, ale ja nie zabiję członka zespołu, a ty swojego męża.
- ten świat jest niesprawiedliwy - sapnęła pod nosem i weszła do domu drąc się na Ashtona i Nialla. Harry i zabawa w butelkę, a na dodatek jeszcze Amber? Biedna, nie zna Stylesa i jego głupiej wyobraźni. Trudno, sama się na to pisała.  Zapowiada się jakże ciekawy wieczór....





CZYTAMY 
Jak już wiecie, albo i nie, mam zamiar rozpocząć kolejnego bloga.
W zupełnie innej tematyce.
Mam do was prośbę. OBOK ZNAJDUJE SIĘ ANKIETA, w której chciałabym, abyście zaznaczyli kto ma być bohaterem opowiadania. Luke, czy Ash ?
Uprzedzam pytania.
- nikt nie jest tam sławny
- wystąpią chłopcy z 1D, ale nie jako postacie pierwszoplanowe
- pierwsze rozdziały będą krótsze
trochę poczekacie na prolog i ogólnie całego bloga 


następny rozdział tutaj będzie szybko :)

MAM TEŻ PROŚBĘ

robi ktoś z was może zwiastuny, albo szablony? :)
Proszę o kontak na Ask'u, bądź Twitterze @agaa_D

Kocham   Am  x