środa, 20 marca 2013

rodział 4 "jesteśmy kosmitami"


ROZDZIAŁ 4


- Amber to ty? – obróciłam się  i zamarłam przede mną stał……


Chłopak podszedł do mnie i mnie przytulił. Ja dalej stałam i o niczym nie myślałam. W końcu stanął przede mną ze łzami w oczach w tej sekundzie już wiedziałam czemu rodzice tak czekali z wyjawieniem mi nazwiska..
- jej. Jak ty się zmieniłaś, wyładniałaś. Ostatni raz cię widziałem jak biegałaś po pokoju w samej pieluszce. – tu zaśmiał się na co ja jak to ja puściłam buraka. Dalej nic nie mówiłam po prostu stałam i patrzyłam na niego jak na obrazek.
- może usiądziesz, bo widzę, że chyba coś nie tak – odpowiedział brat  z troską w swoim głosie.
- fanka – powiedział do niego tata.
- haha serio? – spytał patrząc na mnie. Podniosłam głowę i spojrzałam w jego roześmiane oczy.
- yy tak. – powiedział przedłużając. Ok. nie wiem co ze mną się dzieje..
- może na serio usiądziesz. – powiedział Liam i poprowadził mnie do salonu na kanapę.
- ok. już dobrze. – powiedziałam i się uśmiechnęłam
-to my was zostawimy, chodź Geoff- powiedziała mama i poszła na górę wraz z tatą
 -kurcze, długo to w sobie dusiłaś
- no tak. Po prostu zrozum, zamurowało mnie.. w jednej sekundzie dowiadujesz się że twoi rodzice nie są twoimi biologicznymi rodzicami, a w drugiej, że nazywasz się Payn.
- haha rozumiem cię. A może ok. 15 wpadniesz ze mną do nas, zapoznasz chłopaków? – powiedział brunet na co się uśmiechnęłam.
- jesteś pewny? A jak mnie nie polubią? – miałam trochę wątpliwości. Serce mówiło „idź, to twoi idole..”   za to rozum „ masz ciężki charakter…jesteś pewna że znany na cały świat boysband będzie chciał się z tobą patyczkować?”
-polubią, uwierz znam ich dobrze. – powiedział po czym trochę się uspokoiłam
- a która jest ?
- 10, masz 5 godzin. W sumie 9 godzin bo pójdziemy spacerkiem
- jak daleko to jest?
- 3 kilometry – powiedział z zaciszem na ryjku. Spojrzałam na niego z miną „what are you fucking me?” – a im ymm ubiesz się cielej – powiedział z uśmiechem. Poptrzyłam w dół. Hmm no tak w poprzecieranych rurkach i krótkiej koszulce na pewno będzie mi ciepło…
- za 10 minut wracam – odparłam i wstałm udając się w kierunku schodów usłyszałam tylko
- spokojnie nie śpiesz się mamy czas
- jak chcesz- powiedziałam cicho, ale chyba usłyszał bo się zaśmiał. Weszłam do garderoby, trochę się pozastanawiałam.
- co ja będę igrać z pogodom? – powiedziałam i wyszłam na taras w koszulce. Nawet ciepło było ale to nie polska że jest tak przez cały dzień. Wróciłam z powrotem do garderoby i wybrałam to:


Weszłam do łazienki zrobiłam lekki makijaż, czyli przejechałam tuszem rzęsy, a usta pomalowałam błyszczykiem.  Do kieszeni wsadziłam telefon i byłam gotowa.
- ładnie wyglądasz- skomentował Liam uśmiechając się
- yy dziękuję
- może pójdziemy do MSC? – przypomniał mi się Peter.
- no ok. – wstał i wyszliśmy ja opowiadałam mu o sobie i wzajemnie. Świetnie się bawiłam, bo przez całą drogę żartowaliśmy, wygłupialiśmy się jakbyśmy się znali więcej niż 1 dzień. Nogi odmawiały mi posłuszeństwa, a moim zbawieniem był budynek z napisem „MILK SHAKE CITY” o tak!
- wreszcie! – odparłam z uśmiechem
- no musze powiedzieć, że dzielna jesteś, bo jak idę z chłopakami lub z kimś innym to oprócz Niall’a wszyscy chcą usiąść na ławce.
- dziękuję. Ale nie jestem, gdybym nie zwracała zbyt uwagi na nasze  wygłupy to też bym tak zrobiła- odparłam uśmiechnięta
- ale mam dla ciebie dobrą wiadomość – odparł mój brat
- jaką? – powiedziałam z uśmiechem
- w prezencie dostajesz dodatkową godzinkę spaceru do domu ze mną – powiedział z zaciszem
- że co!? – no bo idą skrótami zajęło by nam to 1 godz. , ale że poszliśmy do MSC to musimy iść normalnie, czyli 2 godziny – powiedział ciągle się uśmiechając
- szybko mówisz – zmroziłaś go wzrokiem
- no jakbym powiedział od razu to byś nie poszła
- dobrze myślałeś
- oj wybacz!
- nie!
-proszę!
-nie!
- błagam!
- a co z tego będę mieć ? – spytałam poruszając brwiami
-hmmm postawie ci shaka
- ok. – odparłam szybko. No tak zawsze przyda się 10 funtów, które znajdowały się w każdych spodniach.
- i tak bym ci postawił, bo Nie przyszło mi nic do głowy.
- haha to idziemy?
- no pewnie!
- będąc jeszcze w parku zapytałam
- jakiego chcesz?
- czekoladowego, a czemu pytasz? Przecież ja stawiam.
-no ok., ale patrz. – pokazałam palcem na stado dziewczyn z koszulkami typu i love 1D , z imonami chłopców itp.
- oho miło się zapowiada – odparł z uśmiechem
- dobra to ja wejdę zamówić, a ty dasz autografy czy coś…ja postawię.
- myślę że zdążę zanim ty wypijesz i przyniosą fakturę.
- haha ok. – ruszyliśmy w stronę drzwi. Jak przypuszczałam liama porwały fanki, a ja złożyłam zamówienie. Usiadłam przy 2- osobowym stoliku, a kelner podał mi 2 shake. Zaczęłam pomału pić, po czym się skończył, a liama jak nie było tak nie ma. Podszedł do mnie kelner, a ja poprosiłam o kolejnego za którego od razu zapłaciłam. Czekałam potem 2 minuty, po czym przyszedł liam
- dużo ich było – usiadł – dziękuję – powiedział i zaczął pić swojego shake. Trochę pogadaliśmy i spostrzegliśmy się że jest już 13. – dobra zbieramy się.- Jak postanowiliśmy tak zrobiliśmy. Spacerowaliśmy ponad 3 godziny. Z liamem bardzo dobrze mi się rozmawiało. W końcu dotarliśmy przed uliczkę ogromnego domu. Myślała że oczy wypadną mi z orbity. Nie wiedziałam co powiedzieć. Dom wyglądał tak :

-wszyscy tu mieszkacie, znaczy razem?
-taa cała piątka, w tym 4 dzieci, którzy czasem sznurówek zawiązać nie potrafią. – powiedział liam na co się zaśmiałam. – haha ok. idziemy ?
- no to prowadź – powiedziałam na co otworzył mi furtkę. Stanęłam przed wielkimi drzwiami i nacisnęłam na mosiężną klamkę od drzwi wejściowych. Było tam ślicznie. Ale pierwsze co mi wpadło do głowy, to panująca cisza. Zawsze mówiono, że nie ma tu chwili spokoju, a teraz? Teraz cisza, spokój.. „pewnie gdzieś pojechali, lub siedzą w pokojach”. Liam zaczął mnie oprowadzać po domu salon i kuchnia :
              

Łazienka :    
  
 

 i sauna : 



Potem poszliśmy na górę. Zamurowało mnie piętro miało piękny holik :


Dookoła  było 9 drzwi. Mianowicie 2 gościnne, 5 pokoi chłopców, łazienka i basen.


- aha nie wiem czy mama ci mówiła ale za dwa tygodnie będziesz mieszkać u nas. Oczywiście postaramy się sprowadzić cię szybciej. – powiedział Liam pokazując, które drzwi do kogo należą. Zatkało mnie szczerze mówiąc. Z jednej strony chciałam z nimi mieszkać, ponieważ byli wspaniali jako zespół i nie tylko więc miałam nadzieję, że zaprzyjaźnimy się choć trochę, a z drugiej nie chciałam mieszkać z 5 niby znanymi niby nie chłopcami.
- a…a…ale jak to?
- nauczycielka ma bliżej do nas więc jej to pójdzie na rękę.
- ale pewnie mama się nie zgodzi
- już się zgodziła
- kiedy?
- jak jeszcze cię nie poznaliśmy. Gdy dowiedzieliśmy się, że przyjeżdżasz rozmawialiśmy trochę o tym i powiedziała, że dobrze nam zrobi jak „trochę” pobędziemy razem- zaśmiał się
- ocho wyczuwam większą opiekuńczość niż w domu u rodziców – zaśmiałam się
- no wiesz…
- tak wiem.
- poczucie humoru masz więc z chłopakami się dogadasz. A cierpliwość?
- nie pytaj
- masz to po mnie, więc po 2 tygodniach się przyzwyczaisz
- aż ?! – zaczął się śmiać
- dobra chodź pokażę ci twój pokój :
  
   

- o wow!
- podoba ci się?
- no pewnie!!
- haha ok. to co robimy?
- głodna jestem – oznajmiłam mu, a on popatrzył na mnie śpiejąc się pod nosem – co? Coś nie tak?
- dużo jesz ?
- hmm zależy.. jak mam zły dzień to co 2 godziny, a jak mam co robić to śniadanie, obiad i kolacje
- haha drugi Niall tylko ten nawet, gdy ma Dory dzień wpierdziela ile wlezie. Jak wy to robicie, że tyle jecie?
- jesteśmy kosmitami – odparłam nawet nie zastanawiając się nad moją odpowiedzią. Liam zaczął ze śmiechu tarzać się po podłodze. Ok. niech mu będzie. – dobra idziemy coś zrobić ?
- ok. na co masz ochotę?
- ymm naleśniki
- ok. idziemy. – oczywiście jak to ze mną nie obyło się bez prześwietnej gleby na schodach. – nic ci nie jest? – zapytał Liam trochę się przestraszył podszedł do mnie i kucnął obok mnie. Widać było przestraszenie w jego oczach, przez co zaczęłam się śmiać. – co cię tak śmieszy?
- twoja mina  popatrzył na mnie ze zdziwieniem
- co z nią nie tak?
- nie nic, ale nie potrzebnie się przestraszyłeś to tylko drobne potknięcie co dla mnie to nie wyczyn, bo potrafię wpaść na ścianę lub słup. – zaczęłam się śmiać
- no cóż musisz się przyzwyczajać jesteś  moją młodszą siostrzyczką. – uśmiechnął się
- umm dobra idziemy do taj kuchni?
- chodź pomogę ci wstać – powiedział i wyciągnął do mnie rękę którą złapałam. Podciągnął mnie w górę  więc nie musiałam się za bardzo szarpać.
- dziękuję
 Po 30 minutach kuchnia nie była tą samą kuchnią. Teraz była biała jakby w jakimś proszku. Hmm ciekawe ciekawe
- kosmici są w domu! – krzyknęłam do liama
- wiem jeden stoi obok mnie – odparł chłopak i uśmiechnął się do mnie. Obejrzałam się do okoła i dopiero teraz zrozumiałam, że chodziło mu o mnie
- Osz ty! Cały czas mi będziesz wypominał to co powiedziałam o mnie i Niellu?
- a sądzisz, że tak łatwo odpuszczę – zaśmiał się, wziął mnie za rękę i ruszył z talerzem naleśników do salonu. Podeptałam spokojnie za nim. Postawił talerz na stole – poczekaj chwilę, pójdę po coś do nich. Przyszedł z kartonem w którym była bita śmietana, groszki, żelki itp. – proszę
- dziękuję – po zjedzeniu tego wszystkiego poszliśmy sprzątać kuchnie. Zajęło nam to sporo czasu.
- co teraz robimy?
- hmm może porozmawiamy? Poznamy się bardziej ? wiem o tobie tyle co wyczytałam z fanpage’ów.
- o fajnie, bo ja o tobie nie wiem nic.
Z dwie godziny potrwało zanim do domu wpadli chłopcy. Zrobił się hałas. Nie powiem, spodobało mi się to. Może to dziwne, ale dawno mi go brakowało.
- liaaam kochanie wróciliśmy!! Mam nadzieję, że upichciłeś coś dla nas!! – usłyszałam głos Niall’a
- haha popatrz Liam mój kosmita przyszedł!! – powiedziałam z wielkim bananem na twarzy na co Liam zaczął się śmiać
- yy czy powiedziałem coś śmiesznego ? – Niall nie wiedział czemu on się śmieje i teraz to i ja się śmiałam
- ejj nic nie mówiłeś, że kogoś przyprowadzisz! – powiedział Lou wchodząc do salonu. Podszedł do mnie i Liama, którego zmroził wrokiem. Podał mi rękę i się przedstawił.
- noo hej Louis jestem, ale mów mi „marcheweczko”
- Amber, ale mów mi Amy
- miło mi J
- hej a ja to Niall :D
- no hej kosmitku Amy jestem
- kosmitku?
- długa historia Niall – Liam położył rękę na ramieniu
- aham nie wnikam
- może to i lepiej – nie mogłam już z niego. Mój śmiech przerwał głos Zayna.
- hej piękna ja jestem Zayn. J
- hej Amy. – spojrzałam mu w oczy. Jego brązowe tęczówki były nieziemskie. Patrzyliśmy tak na siebie ze 2 minuty. Podobało mi się to lecz trochę było mi niezręcznie, na szczęście przerwał nam loczek.
- no a ja Harry. Cześć. Mogę już iść?
- cześć. Amy.
- tak wiem ja idę do pokoju.
- a temu co? – zapytał mój brat
- nie wiem. Poszedł na dwór w czasie przerwy i przyszedł taki o – skrócił Malik.- a tak właściwie to skąd się znacie?
- pamiętacie jak opowiadałem wam o mojej pół rocznej zaginionej siostrze?
- mhm pamiętam – powiedział głodomor
- więc to jest Amy – moja mała siostrzyczka.
- mała? Weź! – odparłam
- aaa jak to było? Opowiesz nam? – spytał Zayn i usiadł obok mnie. Znów jego oczy *.* aww rozpływam się w nich.
- yy noo dooobrze
- nie musisz – uśmiechnął się do mnie i objął mnie ramieniem.
- i tak kiedyś będę musiała to zrobić….
- spokojnie
- dobraa z tego co dowiedziałam się od mamy to zostałam porwana swoim rodzicom gdy miałam 6 miesięcy. Przez tydzień mieszkałam u porywaczki, która podrzuciła mnie jakiejś bezdomnej kobiecie. Ona nie wiedziała co zrobić, więc po prostu położyła mnie przed drzwiami zamężnych osób. Oni mnie zaadoptowali i nie chcieli mnie martwić tym, więc dowiedziałam się dopiero teraz, gdy przyszły papiery o wyprowadzce. Mama nie chciała zdradzić mi kto jest moim bratem oraz jak się nazywam, ale najśmieszniejsze w tym wszystkim było to, że pytała co bym zrobiła, gdybym was zobaczyła na ulicy itp.
- i nie wydawało ci się to dziwne? – wreszcie do rozmowy wtargnął Liam.
- szczerze? To tylko troszkę, bo nie widziała mnie 14 lat i nic o mnie nie wiedziała….
- ty to masz ciekawe życie – odparł Lou
- tssa bardzo. I mówi to osoba która na kichnięcie ma tysiąc fanów.
- haha tak tak wiem. Oklaski potem.
- haha jaki samolub z ciebie jest Louis ! – haha głodomor miał rację
- ej! Mam pomysł! – o kurdę Liam ma pomysł, co znaczy, że myśl. Zdziwiłam się, bo moi znajomi musieli mieć niezłą fazę, żeby chociaż trochę pomyśleć
- yym jaką ?
- robimy Tc?
- spoko róbcie, bo ja i tak miałam wychodzić więc pa!
- nigdzie nie idziesz! Robimy Tc i nikt cię nie zawiezie, a sama też nie pójdziesz.. – no fajnie Malik nie pozwolił mi iść… świetnie teraz będę czekać, aż skończą tweet cam’a i mnie odwiozą.
- dobra to lećcie, a ja zrobię kakao
- jeju Am ja chcę cię przedstawić moim fanom. Chcę, aby wiedzieli, że w końcu cię odnalazłem.
- nie sądzę, żeby to był dobry pomysł.
- czemu?
- po prostu. Nie lubię gadać z obcymi…
- ale to twoje siostry – no tak my kosmici mamy wspaniałą wiedzę w pewnym momencie, tylko szkoda, że w nie odpowiednim dla drugiego.
- ehh no dobra, ale dajcie mi 5 minut ok.?
- ok. J
Poszłam na górę postanowiłam że zrobię coś z włosami, bo to co w tej chwili miałam na głowie było masakrą….. uczesałam to i zeszłam na dół.

piątek, 15 marca 2013

http://onedirection1d.bloblo.pl/pokaz/272704,zobaczcie-jaki-wzruszajacy-filmik-o-zaynie-c



wzruszające. Jaka była wasza reakcja ? Bo ja osobiście miałam ciary oraz kilka łez zagościło na mojej twarzy ;(  jak dla mnie? WIELKI SZACUN dla tej dziewczyny!! ma racje "fani odchodzą ale Directioners zostają na zawsze "

piątek, 1 marca 2013

rozdział 3 " nie jestem inne no bo wiesz „jestem wyjątkowa” "


ROZDZIAŁ 3

Wiem o niej tyle że ma na imię Karen, a jej mąż , mój ojciec Geoff .
- o Amy jesteś! – krzyknęła kobieta, która wydawała mi się moją mamą. Popatrzyłam na nią i zaczęłam się rozglądać.
- amy! – teraz kobieta podbiegła do mnie i mnie przytuliła. Zdziwiłam się bo zaczęła płakać.
- czy coś nie tak? Może zaginęła pani córka? – zapytałam starając się jej pomóc. Kobieta spojrzała na mnie ze zdziwieniem w oczach.
- Am nie poznajesz mnie?
- yy do pory gdy pani nie zaczęła krzyczeć „amy” myślałam że jest pani moją mamą.
- aaa no tak! Zapomniałam. Rodzice nazwali cię Agata tak?
- no tak jestem Agata ale o co chodzi?
 Bo rodzice pewnie się tak przejęli, że zapomnieli ci uświadomić jak masz na imię.
- aaa czyli jestem Amy tak?
- tak a tak dokładniej to Amber. – uśmiechnęła się i ja również.
- a jak ja mam na nazwisko bo do tej pory nie wiem?
- o tym to się dowiesz troszkę później. – powiedziała uspokojona.
-ale czemu później a nie teraz?
- powiedzmy że to niespodzianka – powiedziała z uśmiechem i ruszyliśmy w stronę wyjścia do dużego czarnego lane rover’a. Tak widocznie biedni to oni nie byli ale ok. Przy aucie stał wysoki mężczyzna w czarnym płaszczyku. Uśmiechnął się na nasz widok. Podszedł do nas i mnie przytulił. Tak to pewnie był mój tata. Zapakowałam moje walizki do samochodu ja usiadłam z tyłu. Zapadła cisza. Wkońcu nie kto inny jak ja przerwałam ją zadając kilka pytań..:
- hmmm nie wiem dlaczego nie mogę się dowiedzieć jak się nazywam to może coś innego mi powiecie? – zapytałam
-a co byś chciała wiedzieć skarbie?
- no nie wiem..oo!! mam rodzeństwo? – zapytałam z wielki oczami
- tak Amy masz starszego o 4 lat brata. – powiedziała mama obracając się w moją stronę. Popatrzyłam na nią z uśmiechem i pod nosem wyszeptałam ciche TAK!
-widzę że się cieszysz? – powiedziała mama uśmiechając się wraz z tatą. Widocznie nie powiedziałam tego tak cicho bo rodzice zrozumieli mnie.
- no pewnie! Zawsze chciałam mieć starszego brata! – powiedziałam. Teraz uśmiech to za mało by opisać mój wygląd na twarzy miałam taki zaciesz, że tata zaśmiał się
- tylko muchy nie połknij! – zaśmiałam się razem z nim
- aaa jak ma na imię? – mama popatrzyła na tatę a ten kiwnął potwierdzająco głową. Dobraa to się robi dziwne!
- liam – powiedziała krótko mama
- haha o 4 lat starszy Liam? Jeden z 1D widocznie ma coś związane z moim bratem. I fajnie! – powiedziałam mama popatrzyła na mnie i też się uśmiechnęła..
- 1D? lubisz ich? – zapytał tata
- no pewnie! Są świetni! Może to dziwne ale mimo, że ich nie znam osobiście to wiele mnie nauczyli.
-haha to dobrze że masz jakiś idolów. A skoro temat kręci się koło tego to co byś zrobiła gdybyś spotkała ich na ulicy? – wow mama jest na serio ciekawa ale no cóż, nie dziwie się bo prawie 16 lat nie wiedziała swojej córki.
-yy no pewnie najpierw by mnie zamurowało totalnie, a potem bym podeszła na luzie i spytała o zdjęcie i autografy. – odtwarzałam sobie to wydarzenie w myślach.
- a nie podbiegłabyś do nich krzycząc że ich kochasz itp.? – doobra to na serio jest dziwne.
-nie. Po co robić z siebie idiotkę i to jeszcze przed idolami?
- no niektóre tak robią – powiedział tata
- ehh no ale ja jestem wyjątkowa.. – uśmiechnęłam się pod nosem
- pewnie że tak! W końcu nasza! – powiedzieli uśmiechnięci rodzice na co mi zrobiło się trochę smutno. Puściłam wymuszony uśmiech i szepnęłam pod nosem.
- taak wasza.
- mówiłaś coś?
-słucham? Nie, nie po prostu jestem zmęczona.
-za 10 minut będziemy w domu pójdziesz się przespać
-hmm no dobrze ale nie sądzę że mi się to uda.
Włożyłam słuchawki do uszu i zamknęłam oczy. Przebudziło mnie hamowanie.
- już? – powiedziałam przecierając oczy.
- już.
Spojrzałam w okno a moim oczom ukazał się mały domek z drewnianych bali.
- ale śliczny!
- poczekaj aż wejdziemy do środka. Ja lecę po twoje bagaże. – powiedział tato i podszedł do bagażnika. Wzięłam jedną walizkę bo trzech nie dałabym rady zanieść.
- no to witaj w domu Amy!  - powiedziała mama a ja zobaczyłam śliczny salon cudo!



Kuchnia:


Łazienka:



- i jak podoba się?
- yyy wow! – tylko na tyle było mnie stać




- to może pójdziesz się położyć co? – powiedział tata była 23.00 a oczy mi się kleiły więc ruszyłam za rodzicami na drugie piętro do mojego pokoju po otworzeniu drzwi zamurowało mnie, mój pokój wyglądał tak :














łazienka w moim pokoju:





oraz garderoba :















- o kurczę!
- nie podoba się? – powiedziała mama z lekko rozczarowaną miną- ja znaczy my nie wiedzieliśmy jak go urządzić jaki kolor wybrać nie urządzaliśmy go zbyt.
- ależ nie bardzo mi się podoba! Jest przytulny łagodny, łazienka wspaniała a na garderobę po prostu brak mi słów żeby to opisać..
- wiesz jutro ok. 10 jadę na zakupy zdążysz się naszykować, bo chciałam ci zapełnić garderobę.
- no pewnie. Raczej długo nam zajmie to urządzanie..
- ee tam dużo zarabiamy w jeden dzień się wyrobimy sklepy są do 22. – powiedziała mama.
- aaa ok.  jeszcze nigdy nie miałam garderoby a co dopiero tyle ciuchów.
- no to najwyższy czas. Mam nadzieję że nie myślisz sobie że to robimy żeby cię do nas przekonać – zrobiła smutną minę
- nie no coś ty!
- ok. dobranoc kochanie – powiedział tata i pocałował mnie w policzek. Uśmiechnęłam się i zamknęłam drzwi. Szybko rozpakowałam walizkę, nie miałam dużo rzeczy więc szybko mi to zajęło. Poukładałam ubrania na półkach wzięłam pidżamę i poszłam do łazienki. Wzięłam kąpiel, ubrałam się włosy zebrałam we warkocza i wyruszyłam na podbój łóżka. Leżąc tak myślałam jak to szybko się dzieje, nie miną dzień a ja mówię do nich rodzice „no cóż jestem dziwna i mam głupi charakter” pomyślałam i odpłynęłam w krainę Morfeusza. Rano obudził mnie zapach…
- naleśniki – od razu wstałam z łóżka. Spojrzałam na zegarek 8. hmm ok. garderoba na horyzoncie! Dziś miałyśmy iść na zakupy więc wzięłam coś lekkiego i wybrałam to: (bez kapelusza i kurtki )





I zeszłam na dół. Mama popatrzyła na mnie i uśmiechnęła się tata zrobił to samo.
- wow córuś wyglądasz ślicznie- powiedział tata
- chodź naleśniki gotowe.
- mniam
- głodna?
- i to jak!- zaśmiałam się i zjadłam 5 naleśników.
- dobra to weź może ubierz coś na płaskiej podeszwie bo za godz. Podbijamy Londyn.
- haha ok. – uśmiechnęłam się i podreptałam na górę.
- oho i co teraz? – pomyślałam po 10 minutach ubrałam to :





Coś zaczęło mi burczeć w kieszeni, wyjęłam telefon. Dostałam sms’a od Olki
„hej może Skype?” Ola wstała o ósmej ? o.O a nie oni mają już 9.24 hmm i tak szybko. Odpisałam jej „ok. za 2 min. Na szybką rozmowę”  „czekamy ;*”  MY ? hmm ciekawe z kim.. włączyłam lapka weszłam na skypa i połączyłam się z Olą. I kogo zobaczyłam? 4 wariatów! Mianowicie Olę Monikę Grzesia oraz leniwego Marisza.
- oo hej wam wszystkim! – powiedziałam z uśmiechem
- hej niunia!- powiedział Grzegorz. Ten jak zwykle…
- hej deklu!- no tak Monika..
- hej kochana !– haha oczywiście olcia
- hej Aga! – o proszę, nie dość, że Mariusz ruszył leniwy tyłek i wpadł do Oli to jeszcze miał siłę powiedzieć cześć.
- a wam co?
- nam? – spytał Mariusz
- nie waszym rodzicom stojącym za wami.- wszyscy obrócili głowy w tył. A ja wybuchłam śmiechem.
- tssa śmieszne! – powiedział Grześ
-i to jak! Odpowiecie na pytanie?
-my po prostu za tobą się stęskniliśmy i mamy zaciesz że z nami rozmawiasz. – wytłumaczyła skrótowo Monika
- i za chwilę nas zostawiasz – dokończyła Ola ze smutną minką.
- wieczorem zadzwonię obiecuję wam to – trzymamy za słowo.- odparł Mariusz
- śpisz  u Oli? – spytałam
- no nie mam wyjścia. – powiedział po czym Ola spojrzała na niego z pytającą mnią.
- ehh nie ważne – odparł.
- a co robisz że ci się tak spieszy? -  zapytał Grzesiek
- za 30 minut idę coś kupić moja garderoba świeci pustką.
- garderoba!? – powiedziały dziewczyny
- haha kochane też tak zareagowałam – powiedziałam szczerząc zęby.
- a jak rodzice, rodzeństwo? – spytał Mariusz
- rodzice wspaniali , a brata jeszcze nie widziałam wiem że jest to liam i jest 4 lat starszy.
- ahm – powiedział Mariusz. Boże ten człowiek mnie irytuje…
-a wy co porabiacie?
- party!!
-beze mnie!? – odparłam z miną szczeniaczka
- z tb miało być ale na zakupy idziesz – odparł Grzesiek
- ehh no cóż przeżyję – odparłam
- amy gotowa!?
- jeszcze 5 minut!!
- Amy!? –wszyscy zgrali się razem
- no tak mam na imię Amy
-  a na nazwisko?
-nie wiem jeszcze
- co? Jak nie wiesz?
- po prostu nie wiem.
-aha
- ok. kochani ja lecę zadzwonię wieczorem pa – powiedziałam i przesłałam całusa
- pa ! – wszyscy zrobili to samo – kochamy cię!
- nie tak jak ja was!
- kłamiesz my mocnej pa! – powiedziała Ola po czym rozłączyła się.
- co za ludzie- pomyślałam, wzięłam torebkę 1000 funtów i zeszłam na dół wkładając pieniądze do portfela.
- chyba oszalałaś! – powiedziała mama. Podniosłam głowę nie wiedząc co się dzieje
- do mnie mówisz? – spytałam potrząc się na nią z dziwną miną
-tak do cb
- ale czemu? Kazałaś na luzie to na luzie jest.
-nie o to mi chodzi
- a o co?
-portfel!
- po co ci on?
- ile kasy wzięłaś?
- no 1000 żeby na chociaż część mi starczyło
- dawaj ok. ale to nie moja wina jak będziesz miała wyrzuty o to że za dużo kupuję. Tu wszystko jest bardzo takie nawet markowe ubrania.
- Aaaa no tak to nie Polska
-dobra Geoff masz! – dała mu moją kasę
- po co mi to? – zapytał się jej z miną WTF?!
- ehh to Amy zanieś jej to na biurko my późno wrucimy.
- ok. masz. Kody znasz. – dał mamie pudełko  z kartami kredytowymi.
- dziękuję. No to jedziemy! – powiedziała mama ubierając buty. Wsiadłyśmy do auta gadałyśmy o wszystkim. Gdy podjechałyśmy pod ulicę banan zagościł na mej twarzy.
- ok. lecimy po koleii i nie omijamy żadnego? – powiedziała mama zabawnie poruszając brwiami wypożyczyła wózek i ruszyłyśmy kupiłyśmy muuuultum ciuchów butów trochę ozdób jedzonko i kilka książek, ale jedna z nich była wyjątkowa, mianowicie o 1D <3.
Była 18 gdy wsiadłyśmy do auta.
- o szybko poszło! – powiedziała moja rodzicielka.
-taaa a przy okazji nóg nie czuję, ale ci dziękuję bardzo za ten miły dzień. To może tam gdzie można usiąść? – odparłam wzdychając.
- MILKSHAKE CITY ?!
- czytasz mi w myślach – uśmiechnęłam się i zapięłam pasy.
- ok. to którego bierzesz? Ja waniliowego! – zapytała się mnie po czym spojrzałam na listę.
- hmmm 1D – odparłam
- ok. 1 waniliowy oraz 1 1D poproszę – powiedziała mama, a ja poszłam szukać miejsca, którego było dużo. Usiadłam przy stoliku podeszła do mnie mama, a po 2 minutach rozmowy przyleciały koleżanki mamy. Ja cię ile można gadać o tak bzdurnych rzeczach.?! Nie nie wytrzymam.
- ymm mamo idę… się przewietrzyć wyjdę na dwór.
- ok. z tyłu jest tarasik usiądź przy którymś stoliku.
- ok. – uff nareszcie! Wyszłam na dwór trochę parno ale wolę to on tej paplaniny i to w dodatku w wersji angielskiej.. zauważyłam hamak na którego padał cień. Błogosławienie!!
Usiadłam, zamknęłam oczy, a moje nóżki wreszcie odczuwały spokój. Leżąc tak usłyszałam jakiś cichy męski głos
- mogę? – otworzyłam oczy i ujrzałam chłopaka :

- yy tak – uśmiechnęłam się po czym przypomniało mi się że mój angielski jest masakryczny.
- hi I’m Peter – uśmiechną się i podał mi dłoń. Uśmiechnęłam się sztucznie
- yy hi i’m Amy. Sorry I can excuse poor English (przepraszam słabo umiem angielski ) – spuściłam głowę.
- ok. hmm where are you from? – spytał
- I’m from Poland – odparłam cicho
- pierwsza polka jaką widzę w Angli! – powiedział szczerząc zęby. Zaraz….
- jesteś polakiem? – spytałam go
- tak przez 10 lat mieszkałem w Polsce.
-aaa yy siadaj. –usiadł obok mnie wpatrując się we mnie.- co ? coś ze mną nie tak?
- niee ładna jesteś
- yyy nie ale dzięki. Za to ty przystojny. – uśmiechnęłam się patrząc mu w oczy.
- haha ładne patrzydła- powiedzał lekko przysuwając się do mnie. Trochę się przestraszyłam więc dźgłam go palcem w bok i odpowiedziałam krótkie :
- dziękuję
-haha wiesz jesteś wyjątkowa – yy aha nie za szybko?!
- nie znasz mnie dobrze.
- ale na tyle bym mógł tak stwierdzić.
- niech ci będzie. – uśmiechnęłam się. Nasza rozmowa trwała prawie 2 godziny. Teraz nie przeszkadzały mi koleżanki mamy.
- Am!? O tu jesteś chodź wracamy do domu. Boże ile można gadać… o Hi! – powiedziała zdyszana mama na co ja się zaśmiałam.
- dobry wieczór! – powiedział chłopak, ona się uśmiechnęła i powróciła do mnie
- widzę że się nie nudziłaś
- no jak widzisz głupi ma zawsze szczęście – powiedziałam na co Peter zaczął się śmiać
- co?
- Am jak idę do wc pożegnaj się z kolegą i przyjdź ok.?
- ok., dobra co cię tak rozśmieszyło?
- „głupi ma zawsze szczęście” czy ty coś sugerujesz?
- nie ja po prostu wiem że jestem głupia i tyle.
- hmm masz racje – powiedział z poważną miną
- haha mówiłam!? – zaczęłam się śmiać
- jej, inne by strzeliły focha ale nie ty.
- eh nie jestem inne no bo wiesz „jestem wyjątkowa” – zatrzepotałam rzęsami. Teraz to leżeliśmy na trawie ze śmiech.
-wiesz ale ty też jesteś nieźle rąbnięty!
- haha wiem! – gadał przez łzy
- dobra ja lecę pa! – posłałam mu uśmiech i wstając nachyliłam się do leżącego klepiąc go po ramieniu.
-czekaj! – pociągnął mnie za nadgarstek.
- co?
- a przytulaniec na odchodne? – powiedział z miną zbitego psiaka
- eh – podeszłam do już stojącego chłopaka i przytuliłam.
- masz.- dał mi swój numer
- sugerujesz że zadzwonię?
- mam taką nadzieję.
- dziękuję i obiecuję że się odezwę. – powiedziałam całując go w policzek, na co chłopak zrobił się trochę czerwony.
- Am! Już?! – krzyknęła mama
-no idę! – odpowiedziałam
- odprowadzę cię. – powiedział stając obok mnie
- ty dżentelmenie mam aż 5 metrów do mojej mamy.
- zawszę służę pomocą
- zapamiętam
- ok. to pa
- pa. – wsiadłam do auta i ruszyłyśmy do domu, gdy weszłam zarzuciłam kurtkę na wieszak i podeszłam do ładnie zastawionego stołu. Mmm ten zapach pieczonej kaczki, ale 1 rzecz mnie zdziwiła… 4 talerze.
- dziś poznam brata?
- tak.
- o to fajnie!
- Amy pójdziesz do kuchni po herbatę? – spytał tatuś
- no pewnie. Poszłam wzięłam dzbanek z wywarem i wróciłam stojąc tyłem do schodów. Gdy odkładałam naczynie usłyszałam ciche kroki i czyjś znany mi głos:
- Amber to ty? – obróciłam się  i zamarłam przede mną stał………./ ok. na tym skończę 3 rozdział. Może się domyślacie kto jest bratem Amy? Piszcie w  komentarzach oraz czy wam się podoba..:)

Ok. to tak Grzesiek Ławniczak– najlepszy przyjaciel dziewczyn jest o rok od nich starszy.



Ma siostrę Dianę, która również przyjaźni się z dziewczynami ma 13 lat tak jak Ola.




Peter Gros- ma 15 lat. Poznał amy w milkshake city. Z pochodzenia jest polakiem