ROZDZIAŁ 4
- Amber to ty? –
obróciłam się i zamarłam przede mną
stał……
Chłopak podszedł do mnie i mnie przytulił. Ja dalej stałam i
o niczym nie myślałam. W końcu stanął przede mną ze łzami w oczach w tej
sekundzie już wiedziałam czemu rodzice tak czekali z wyjawieniem mi nazwiska..
- jej. Jak ty się zmieniłaś, wyładniałaś. Ostatni raz cię
widziałem jak biegałaś po pokoju w samej pieluszce. – tu zaśmiał się na co ja
jak to ja puściłam buraka. Dalej nic nie mówiłam po prostu stałam i patrzyłam
na niego jak na obrazek.
- może usiądziesz, bo widzę, że chyba coś nie tak –
odpowiedział brat z troską w swoim
głosie.
- fanka – powiedział do niego tata.
- haha serio? – spytał patrząc na mnie. Podniosłam głowę i
spojrzałam w jego roześmiane oczy.
- yy tak. – powiedział przedłużając. Ok. nie wiem co ze mną
się dzieje..
- może na serio usiądziesz. – powiedział Liam i poprowadził
mnie do salonu na kanapę.
- ok. już dobrze. – powiedziałam i się uśmiechnęłam
-to my was zostawimy, chodź Geoff- powiedziała mama i poszła
na górę wraz z tatą
-kurcze, długo to w
sobie dusiłaś
- no tak. Po prostu zrozum, zamurowało mnie.. w jednej
sekundzie dowiadujesz się że twoi rodzice nie są twoimi biologicznymi
rodzicami, a w drugiej, że nazywasz się Payn.
- haha rozumiem cię. A może ok. 15 wpadniesz ze mną do nas,
zapoznasz chłopaków? – powiedział brunet na co się uśmiechnęłam.
- jesteś pewny? A jak mnie nie polubią? – miałam trochę
wątpliwości. Serce mówiło „idź, to twoi idole..” za to rozum „ masz ciężki charakter…jesteś
pewna że znany na cały świat boysband będzie chciał się z tobą patyczkować?”
-polubią, uwierz znam ich dobrze. – powiedział po czym
trochę się uspokoiłam
- a która jest ?
- 10, masz 5 godzin. W sumie 9 godzin bo pójdziemy
spacerkiem
- jak daleko to jest?
- 3
kilometry – powiedział z zaciszem na ryjku. Spojrzałam
na niego z miną „what are you fucking me?” – a im ymm ubiesz się cielej –
powiedział z uśmiechem. Poptrzyłam w dół. Hmm no tak w poprzecieranych rurkach
i krótkiej koszulce na pewno będzie mi ciepło…
- za 10 minut wracam – odparłam i wstałm udając się w
kierunku schodów usłyszałam tylko
- spokojnie nie śpiesz się mamy czas
- jak chcesz- powiedziałam cicho, ale chyba usłyszał bo się
zaśmiał. Weszłam do garderoby, trochę się pozastanawiałam.
- co ja będę igrać z pogodom? – powiedziałam i wyszłam na
taras w koszulce. Nawet ciepło było ale to nie polska że jest tak przez cały
dzień. Wróciłam z powrotem do garderoby i wybrałam to:
Weszłam do łazienki zrobiłam lekki makijaż, czyli
przejechałam tuszem rzęsy, a usta pomalowałam błyszczykiem. Do kieszeni wsadziłam telefon i byłam gotowa.
- ładnie wyglądasz- skomentował Liam uśmiechając się
- yy dziękuję
- może pójdziemy do MSC? – przypomniał mi się Peter.
- no ok. – wstał i wyszliśmy ja opowiadałam mu o sobie i
wzajemnie. Świetnie się bawiłam, bo przez całą drogę żartowaliśmy,
wygłupialiśmy się jakbyśmy się znali więcej niż 1 dzień. Nogi odmawiały mi
posłuszeństwa, a moim zbawieniem był budynek z napisem „MILK SHAKE CITY” o tak!
- wreszcie! – odparłam z uśmiechem
- no musze powiedzieć, że dzielna jesteś, bo jak idę z
chłopakami lub z kimś innym to oprócz Niall’a wszyscy chcą usiąść na ławce.
- dziękuję. Ale nie jestem, gdybym nie zwracała zbyt uwagi
na nasze wygłupy to też bym tak zrobiła-
odparłam uśmiechnięta
- ale mam dla ciebie dobrą wiadomość – odparł mój brat
- jaką? – powiedziałam z uśmiechem
- w prezencie dostajesz dodatkową godzinkę spaceru do domu
ze mną – powiedział z zaciszem
- że co!? – no bo idą skrótami zajęło by nam to 1 godz. ,
ale że poszliśmy do MSC to musimy iść normalnie, czyli 2 godziny – powiedział
ciągle się uśmiechając
- szybko mówisz – zmroziłaś go wzrokiem
- no jakbym powiedział od razu to byś nie poszła
- dobrze myślałeś
- oj wybacz!
- nie!
-proszę!
-nie!
- błagam!
- a co z tego będę mieć ? – spytałam poruszając brwiami
-hmmm postawie ci shaka
- ok. – odparłam szybko. No tak zawsze przyda się 10 funtów , które znajdowały
się w każdych spodniach.
- i tak bym ci postawił, bo Nie przyszło mi nic do głowy.
- haha to idziemy?
- no pewnie!
- będąc jeszcze w parku zapytałam
- jakiego chcesz?
- czekoladowego, a czemu pytasz? Przecież ja stawiam.
-no ok., ale patrz. – pokazałam palcem na stado dziewczyn z
koszulkami typu i love 1D , z imonami chłopców itp.
- oho miło się zapowiada – odparł z uśmiechem
- dobra to ja wejdę zamówić, a ty dasz autografy czy coś…ja
postawię.
- myślę że zdążę zanim ty wypijesz i przyniosą fakturę.
- haha ok. – ruszyliśmy w stronę drzwi. Jak przypuszczałam
liama porwały fanki, a ja złożyłam zamówienie. Usiadłam przy 2- osobowym
stoliku, a kelner podał mi 2 shake. Zaczęłam pomału pić, po czym się skończył,
a liama jak nie było tak nie ma. Podszedł do mnie kelner, a ja poprosiłam o
kolejnego za którego od razu zapłaciłam. Czekałam potem 2 minuty, po czym
przyszedł liam
- dużo ich było – usiadł – dziękuję – powiedział i zaczął
pić swojego shake. Trochę pogadaliśmy i spostrzegliśmy się że jest już 13. –
dobra zbieramy się.- Jak postanowiliśmy tak zrobiliśmy. Spacerowaliśmy ponad 3
godziny. Z liamem bardzo dobrze mi się rozmawiało. W końcu dotarliśmy przed
uliczkę ogromnego domu. Myślała że oczy wypadną mi z orbity. Nie wiedziałam co
powiedzieć. Dom wyglądał tak :
-wszyscy tu mieszkacie, znaczy razem?
-taa cała piątka, w tym 4 dzieci, którzy czasem sznurówek
zawiązać nie potrafią. – powiedział liam na co się zaśmiałam. – haha ok.
idziemy ?
- no to prowadź – powiedziałam na co otworzył mi furtkę.
Stanęłam przed wielkimi drzwiami i nacisnęłam na mosiężną klamkę od drzwi
wejściowych. Było tam ślicznie. Ale pierwsze co mi wpadło do głowy, to panująca
cisza. Zawsze mówiono, że nie ma tu chwili spokoju, a teraz? Teraz cisza,
spokój.. „pewnie gdzieś pojechali, lub siedzą w pokojach”. Liam zaczął mnie
oprowadzać po domu salon i kuchnia :
i
sauna :
Potem poszliśmy na górę. Zamurowało mnie piętro miało piękny
holik :
Dookoła było 9 drzwi.
Mianowicie 2 gościnne, 5 pokoi chłopców, łazienka i basen.
- aha nie wiem czy mama ci mówiła ale za dwa tygodnie
będziesz mieszkać u nas. Oczywiście postaramy się sprowadzić cię szybciej. –
powiedział Liam pokazując, które drzwi do kogo należą. Zatkało mnie szczerze
mówiąc. Z jednej strony chciałam z nimi mieszkać, ponieważ byli wspaniali jako
zespół i nie tylko więc miałam nadzieję, że zaprzyjaźnimy się choć trochę, a z
drugiej nie chciałam mieszkać z 5 niby znanymi niby nie chłopcami.
- a…a…ale jak to?
- nauczycielka ma bliżej do nas więc jej to pójdzie na rękę.
- ale pewnie mama się nie zgodzi
- już się zgodziła
- kiedy?
- jak jeszcze cię nie poznaliśmy. Gdy dowiedzieliśmy się, że
przyjeżdżasz rozmawialiśmy trochę o tym i powiedziała, że dobrze nam zrobi jak
„trochę” pobędziemy razem- zaśmiał się
- ocho wyczuwam większą opiekuńczość niż w domu u rodziców –
zaśmiałam się
- no wiesz…
- tak wiem.
- poczucie humoru masz więc z chłopakami się dogadasz. A
cierpliwość?
- nie pytaj
- masz to po mnie, więc po 2 tygodniach się przyzwyczaisz
- aż ?! – zaczął się śmiać
- dobra chodź pokażę ci twój pokój :
- o wow!
- podoba ci się?
- no pewnie!!
- haha ok. to co robimy?
- głodna jestem – oznajmiłam mu, a on popatrzył na mnie
śpiejąc się pod nosem – co? Coś nie tak?
- dużo jesz ?
- hmm zależy.. jak mam zły dzień to co 2 godziny, a jak mam
co robić to śniadanie, obiad i kolacje
- haha drugi Niall tylko ten nawet, gdy ma Dory dzień
wpierdziela ile wlezie. Jak wy to robicie, że tyle jecie?
- jesteśmy kosmitami – odparłam nawet nie zastanawiając się
nad moją odpowiedzią. Liam zaczął ze śmiechu tarzać się po podłodze. Ok. niech
mu będzie. – dobra idziemy coś zrobić ?
- ok. na co masz ochotę?
- ymm naleśniki
- ok. idziemy. – oczywiście jak to ze mną nie obyło się bez
prześwietnej gleby na schodach. – nic ci nie jest? – zapytał Liam trochę się
przestraszył podszedł do mnie i kucnął obok mnie. Widać było przestraszenie w
jego oczach, przez co zaczęłam się śmiać. – co cię tak śmieszy?
- twoja mina
popatrzył na mnie ze zdziwieniem
- co z nią nie tak?
- nie nic, ale nie potrzebnie się przestraszyłeś to tylko
drobne potknięcie co dla mnie to nie wyczyn, bo potrafię wpaść na ścianę lub
słup. – zaczęłam się śmiać
- no cóż musisz się przyzwyczajać jesteś moją młodszą siostrzyczką. – uśmiechnął się
- umm dobra idziemy do taj kuchni?
- chodź pomogę ci wstać – powiedział i wyciągnął do mnie
rękę którą złapałam. Podciągnął mnie w górę
więc nie musiałam się za bardzo szarpać.
- dziękuję
Po 30 minutach
kuchnia nie była tą samą kuchnią. Teraz była biała jakby w jakimś proszku. Hmm
ciekawe ciekawe
- kosmici są w domu! – krzyknęłam do liama
- wiem jeden stoi obok mnie – odparł chłopak i uśmiechnął
się do mnie. Obejrzałam się do okoła i dopiero teraz zrozumiałam, że chodziło
mu o mnie
- Osz ty! Cały czas mi będziesz wypominał to co powiedziałam
o mnie i Niellu?
- a sądzisz, że tak łatwo odpuszczę – zaśmiał się, wziął
mnie za rękę i ruszył z talerzem naleśników do salonu. Podeptałam spokojnie za
nim. Postawił talerz na stole – poczekaj chwilę, pójdę po coś do nich.
Przyszedł z kartonem w którym była bita śmietana, groszki, żelki itp. – proszę
- dziękuję – po zjedzeniu tego wszystkiego poszliśmy
sprzątać kuchnie. Zajęło nam to sporo czasu.
- co teraz robimy?
- hmm może porozmawiamy? Poznamy się bardziej ? wiem o tobie
tyle co wyczytałam z fanpage’ów.
- o fajnie, bo ja o tobie nie wiem nic.
Z dwie godziny potrwało zanim do domu wpadli chłopcy. Zrobił
się hałas. Nie powiem, spodobało mi się to. Może to dziwne, ale dawno mi go
brakowało.
- liaaam kochanie wróciliśmy!! Mam nadzieję, że upichciłeś
coś dla nas!! – usłyszałam głos Niall’a
- haha popatrz Liam mój kosmita przyszedł!! – powiedziałam z
wielkim bananem na twarzy na co Liam zaczął się śmiać
- yy czy powiedziałem coś śmiesznego ? – Niall nie wiedział
czemu on się śmieje i teraz to i ja się śmiałam
- ejj nic nie mówiłeś, że kogoś przyprowadzisz! – powiedział
Lou wchodząc do salonu. Podszedł do mnie i Liama, którego zmroził wrokiem.
Podał mi rękę i się przedstawił.
- noo hej Louis jestem, ale mów mi „marcheweczko”
- Amber, ale mów mi Amy
- miło mi J
- hej a ja to Niall :D
- no hej kosmitku Amy jestem
- kosmitku?
- długa historia Niall – Liam położył rękę na ramieniu
- aham nie wnikam
- może to i lepiej – nie mogłam już z niego. Mój śmiech
przerwał głos Zayna.
- hej piękna ja jestem Zayn. J
- hej Amy. – spojrzałam mu w oczy. Jego brązowe tęczówki
były nieziemskie. Patrzyliśmy tak na siebie ze 2 minuty. Podobało mi się to
lecz trochę było mi niezręcznie, na szczęście przerwał nam loczek.
- no a ja Harry. Cześć. Mogę już iść?
- cześć. Amy.
- tak wiem ja idę do pokoju.
- a temu co? – zapytał mój brat
- nie wiem. Poszedł na dwór w czasie przerwy i przyszedł
taki o – skrócił Malik.- a tak właściwie to skąd się znacie?
- pamiętacie jak opowiadałem wam o mojej pół rocznej
zaginionej siostrze?
- mhm pamiętam – powiedział głodomor
- więc to jest Amy – moja mała siostrzyczka.
- mała? Weź! – odparłam
- aaa jak to było? Opowiesz nam? – spytał Zayn i usiadł obok
mnie. Znów jego oczy *.* aww rozpływam się w nich.
- yy noo dooobrze
- nie musisz – uśmiechnął się do mnie i objął mnie
ramieniem.
- i tak kiedyś będę musiała to zrobić….
- spokojnie
- dobraa z tego co dowiedziałam się od mamy to zostałam
porwana swoim rodzicom gdy miałam 6 miesięcy. Przez tydzień mieszkałam u
porywaczki, która podrzuciła mnie jakiejś bezdomnej kobiecie. Ona nie wiedziała
co zrobić, więc po prostu położyła mnie przed drzwiami zamężnych osób. Oni mnie
zaadoptowali i nie chcieli mnie martwić tym, więc dowiedziałam się dopiero
teraz, gdy przyszły papiery o wyprowadzce. Mama nie chciała zdradzić mi kto
jest moim bratem oraz jak się nazywam, ale najśmieszniejsze w tym wszystkim
było to, że pytała co bym zrobiła, gdybym was zobaczyła na ulicy itp.
- i nie wydawało ci się to dziwne? – wreszcie do rozmowy
wtargnął Liam.
- szczerze? To tylko troszkę, bo nie widziała mnie 14 lat i
nic o mnie nie wiedziała….
- ty to masz ciekawe życie – odparł Lou
- tssa bardzo. I mówi to osoba która na kichnięcie ma tysiąc
fanów.
- haha tak tak wiem. Oklaski potem.
- haha jaki samolub z ciebie jest Louis ! – haha głodomor
miał rację
- ej! Mam pomysł! – o kurdę Liam ma pomysł, co znaczy, że
myśl. Zdziwiłam się, bo moi znajomi musieli mieć niezłą fazę, żeby chociaż
trochę pomyśleć
- yym jaką ?
- robimy Tc?
- spoko róbcie, bo ja i tak miałam wychodzić więc pa!
- nigdzie nie idziesz! Robimy Tc i nikt cię nie zawiezie, a
sama też nie pójdziesz.. – no fajnie Malik nie pozwolił mi iść… świetnie teraz
będę czekać, aż skończą tweet cam’a i mnie odwiozą.
- dobra to lećcie, a ja zrobię kakao
- jeju Am ja chcę cię przedstawić moim fanom. Chcę, aby
wiedzieli, że w końcu cię odnalazłem.
- nie sądzę, żeby to był dobry pomysł.
- czemu?
- po prostu. Nie lubię gadać z obcymi…
- ale to twoje siostry – no tak my kosmici mamy wspaniałą
wiedzę w pewnym momencie, tylko szkoda, że w nie odpowiednim dla drugiego.
- ehh no dobra, ale dajcie mi 5 minut ok.?
- ok. J
Poszłam na górę postanowiłam że zrobię coś z włosami, bo to
co w tej chwili miałam na głowie było masakrą….. uczesałam to i zeszłam na dół.

.jpg)








.jpg)










.jpg)


