ROZDZIAŁ 3
Wiem o niej tyle że ma na imię Karen, a jej mąż , mój ojciec
Geoff .
- o Amy jesteś! – krzyknęła kobieta, która wydawała mi się
moją mamą. Popatrzyłam na nią i zaczęłam się rozglądać.
- amy! – teraz kobieta podbiegła do mnie i mnie przytuliła.
Zdziwiłam się bo zaczęła płakać.
- czy coś nie tak? Może zaginęła pani córka? – zapytałam
starając się jej pomóc. Kobieta spojrzała na mnie ze zdziwieniem w oczach.
- Am nie poznajesz mnie?
- yy do pory gdy pani nie zaczęła krzyczeć „amy” myślałam że
jest pani moją mamą.
- aaa no tak! Zapomniałam. Rodzice nazwali cię Agata tak?
- no tak jestem Agata ale o co chodzi?
Bo rodzice pewnie się
tak przejęli, że zapomnieli ci uświadomić jak masz na imię.
- aaa czyli jestem Amy tak?
- tak a tak dokładniej to Amber. – uśmiechnęła się i ja
również.
- a jak ja mam na nazwisko bo do tej pory nie wiem?
- o tym to się dowiesz troszkę później. – powiedziała
uspokojona.
-ale czemu później a nie teraz?
- powiedzmy że to niespodzianka – powiedziała z uśmiechem i
ruszyliśmy w stronę wyjścia do dużego czarnego lane rover’a. Tak widocznie
biedni to oni nie byli ale ok. Przy aucie stał wysoki mężczyzna w czarnym
płaszczyku. Uśmiechnął się na nasz widok. Podszedł do nas i mnie przytulił. Tak
to pewnie był mój tata. Zapakowałam moje walizki do samochodu ja usiadłam z
tyłu. Zapadła cisza. Wkońcu nie kto inny jak ja przerwałam ją zadając kilka
pytań..:
- hmmm nie wiem dlaczego nie mogę się dowiedzieć jak się
nazywam to może coś innego mi powiecie? – zapytałam
-a co byś chciała wiedzieć skarbie?
- no nie wiem..oo!! mam rodzeństwo? – zapytałam z wielki
oczami
- tak Amy masz starszego o 4 lat brata. – powiedziała mama
obracając się w moją stronę. Popatrzyłam na nią z uśmiechem i pod nosem
wyszeptałam ciche TAK!
-widzę że się cieszysz? – powiedziała mama uśmiechając się
wraz z tatą. Widocznie nie powiedziałam tego tak cicho bo rodzice zrozumieli
mnie.
- no pewnie! Zawsze chciałam mieć starszego brata! –
powiedziałam. Teraz uśmiech to za mało by opisać mój wygląd na twarzy miałam
taki zaciesz, że tata zaśmiał się
- tylko muchy nie połknij! – zaśmiałam się razem z nim
- aaa jak ma na imię? – mama popatrzyła na tatę a ten kiwnął
potwierdzająco głową. Dobraa to się robi dziwne!
- liam – powiedziała krótko mama
- haha o 4 lat starszy Liam? Jeden z 1D widocznie ma coś
związane z moim bratem. I fajnie! – powiedziałam mama popatrzyła na mnie i też
się uśmiechnęła..
- 1D? lubisz ich? – zapytał tata
- no pewnie! Są świetni! Może to dziwne ale mimo, że ich nie
znam osobiście to wiele mnie nauczyli.
-haha to dobrze że masz jakiś idolów. A skoro temat kręci
się koło tego to co byś zrobiła gdybyś spotkała ich na ulicy? – wow mama jest
na serio ciekawa ale no cóż, nie dziwie się bo prawie 16 lat nie wiedziała
swojej córki.
-yy no pewnie najpierw by mnie zamurowało totalnie, a potem
bym podeszła na luzie i spytała o zdjęcie i autografy. – odtwarzałam sobie to
wydarzenie w myślach.
- a nie podbiegłabyś do nich krzycząc że ich kochasz itp.? –
doobra to na serio jest dziwne.
-nie. Po co robić z siebie idiotkę i to jeszcze przed
idolami?
- no niektóre tak robią – powiedział tata
- ehh no ale ja jestem wyjątkowa.. – uśmiechnęłam się pod
nosem
- pewnie że tak! W końcu nasza! – powiedzieli uśmiechnięci
rodzice na co mi zrobiło się trochę smutno. Puściłam wymuszony uśmiech i
szepnęłam pod nosem.
- taak wasza.
- mówiłaś coś?
-słucham? Nie, nie po prostu jestem zmęczona.
-za 10 minut będziemy w domu pójdziesz się przespać
-hmm no dobrze ale nie sądzę że mi się to uda.
Włożyłam słuchawki do uszu i zamknęłam oczy. Przebudziło
mnie hamowanie.
- już? – powiedziałam przecierając oczy.
- już.
Spojrzałam w okno a moim oczom ukazał się mały domek z
drewnianych bali.
- ale śliczny!
- poczekaj aż wejdziemy do środka. Ja lecę po twoje bagaże.
– powiedział tato i podszedł do bagażnika. Wzięłam jedną walizkę bo trzech nie
dałabym rady zanieść.
- no to witaj w domu Amy!
- powiedziała mama a ja zobaczyłam śliczny salon cudo!
Kuchnia:
Łazienka:
- i jak podoba się?
- yyy wow! – tylko na tyle było mnie stać
- to może pójdziesz się położyć co? – powiedział tata była 23.00 a oczy mi się kleiły
więc ruszyłam za rodzicami na drugie piętro do mojego pokoju po otworzeniu
drzwi zamurowało mnie, mój pokój wyglądał tak :
łazienka w moim pokoju:
oraz garderoba :
- o kurczę!
- nie podoba się? – powiedziała mama z lekko rozczarowaną
miną- ja znaczy my nie wiedzieliśmy jak go urządzić jaki kolor wybrać nie
urządzaliśmy go zbyt.
- ależ nie bardzo mi się podoba! Jest przytulny łagodny,
łazienka wspaniała a na garderobę po prostu brak mi słów żeby to opisać..
- wiesz jutro ok. 10 jadę na zakupy zdążysz się naszykować,
bo chciałam ci zapełnić garderobę.
- no pewnie. Raczej długo nam zajmie to urządzanie..
- ee tam dużo zarabiamy w jeden dzień się wyrobimy sklepy są
do 22. – powiedziała mama.
- aaa ok. jeszcze
nigdy nie miałam garderoby a co dopiero tyle ciuchów.
- no to najwyższy czas. Mam nadzieję że nie myślisz sobie że
to robimy żeby cię do nas przekonać – zrobiła smutną minę
- nie no coś ty!
- ok. dobranoc kochanie – powiedział tata i pocałował mnie w
policzek. Uśmiechnęłam się i zamknęłam drzwi. Szybko rozpakowałam walizkę, nie
miałam dużo rzeczy więc szybko mi to zajęło. Poukładałam ubrania na półkach
wzięłam pidżamę i poszłam do łazienki. Wzięłam kąpiel, ubrałam się włosy
zebrałam we warkocza i wyruszyłam na podbój łóżka. Leżąc tak myślałam jak to
szybko się dzieje, nie miną dzień a ja mówię do nich rodzice „no cóż jestem
dziwna i mam głupi charakter” pomyślałam i odpłynęłam w krainę Morfeusza. Rano
obudził mnie zapach…
- naleśniki – od razu wstałam z łóżka. Spojrzałam na zegarek
8. hmm ok. garderoba na horyzoncie! Dziś miałyśmy iść na zakupy więc wzięłam
coś lekkiego i wybrałam to: (bez kapelusza i kurtki )
I zeszłam na dół. Mama popatrzyła na mnie i uśmiechnęła się
tata zrobił to samo.
- wow córuś wyglądasz ślicznie- powiedział tata
- chodź naleśniki gotowe.
- mniam
- głodna?
- i to jak!- zaśmiałam się i zjadłam 5 naleśników.
- dobra to weź może ubierz coś na płaskiej podeszwie bo za
godz. Podbijamy Londyn.
- haha ok. – uśmiechnęłam się i podreptałam na górę.
- oho i co teraz? – pomyślałam po 10 minutach ubrałam to :
Coś zaczęło mi burczeć w kieszeni, wyjęłam telefon. Dostałam
sms’a od Olki
„hej może Skype?” Ola wstała o ósmej ? o.O a nie oni mają
już 9.24 hmm i tak szybko. Odpisałam jej „ok. za 2 min. Na szybką rozmowę” „czekamy ;*”
MY ? hmm ciekawe z kim.. włączyłam lapka weszłam na skypa i połączyłam
się z Olą. I kogo zobaczyłam? 4 wariatów! Mianowicie Olę Monikę Grzesia oraz
leniwego Marisza.
- oo hej wam wszystkim! – powiedziałam z uśmiechem
- hej niunia!- powiedział Grzegorz. Ten jak zwykle…
- hej deklu!- no tak Monika..
- hej kochana !– haha oczywiście olcia
- hej Aga! – o proszę, nie dość, że Mariusz ruszył leniwy
tyłek i wpadł do Oli to jeszcze miał siłę powiedzieć cześć.
- a wam co?
- nam? – spytał Mariusz
- nie waszym rodzicom stojącym za wami.- wszyscy obrócili
głowy w tył. A ja wybuchłam śmiechem.
- tssa śmieszne! – powiedział Grześ
-i to jak! Odpowiecie na pytanie?
-my po prostu za tobą się stęskniliśmy i mamy zaciesz że z
nami rozmawiasz. – wytłumaczyła skrótowo Monika
- i za chwilę nas zostawiasz – dokończyła Ola ze smutną
minką.
- wieczorem zadzwonię obiecuję wam to – trzymamy za słowo.- odparł
Mariusz
- śpisz u Oli? –
spytałam
- no nie mam wyjścia. – powiedział po czym Ola spojrzała na
niego z pytającą mnią.
- ehh nie ważne – odparł.
- a co robisz że ci się tak spieszy? - zapytał Grzesiek
- za 30 minut idę coś kupić moja garderoba świeci pustką.
- garderoba!? – powiedziały dziewczyny
- haha kochane też tak zareagowałam – powiedziałam szczerząc
zęby.
- a jak rodzice, rodzeństwo? – spytał Mariusz
- rodzice wspaniali , a brata jeszcze nie widziałam wiem że
jest to liam i jest 4 lat starszy.
- ahm – powiedział Mariusz. Boże ten człowiek mnie irytuje…
-a wy co porabiacie?
- party!!
-beze mnie!? – odparłam z miną szczeniaczka
- z tb miało być ale na zakupy idziesz – odparł Grzesiek
- ehh no cóż przeżyję – odparłam
- amy gotowa!?
- jeszcze 5 minut!!
- Amy!? –wszyscy zgrali się razem
- no tak mam na imię Amy
- a na nazwisko?
-nie wiem jeszcze
- co? Jak nie wiesz?
- po prostu nie wiem.
-aha
- ok. kochani ja lecę zadzwonię wieczorem pa – powiedziałam
i przesłałam całusa
- pa ! – wszyscy zrobili to samo – kochamy cię!
- nie tak jak ja was!
- kłamiesz my mocnej pa! – powiedziała Ola po czym
rozłączyła się.
- co za ludzie- pomyślałam, wzięłam torebkę 1000 funtów i zeszłam
na dół wkładając pieniądze do portfela.
- chyba oszalałaś! – powiedziała mama. Podniosłam głowę nie
wiedząc co się dzieje
- do mnie mówisz? – spytałam potrząc się na nią z dziwną
miną
-tak do cb
- ale czemu? Kazałaś na luzie to na luzie jest.
-nie o to mi chodzi
- a o co?
-portfel!
- po co ci on?
- ile kasy wzięłaś?
- no 1000 żeby na chociaż część mi starczyło
- dawaj ok. ale to nie moja wina jak będziesz miała wyrzuty
o to że za dużo kupuję. Tu wszystko jest bardzo takie nawet markowe ubrania.
- Aaaa no tak to nie Polska
-dobra Geoff masz! – dała mu moją kasę
- po co mi to? – zapytał się jej z miną WTF?!
- ehh to Amy zanieś jej to na biurko my późno wrucimy.
- ok. masz. Kody znasz. – dał mamie pudełko z kartami kredytowymi.
- dziękuję. No to jedziemy! – powiedziała mama ubierając
buty. Wsiadłyśmy do auta gadałyśmy o wszystkim. Gdy podjechałyśmy pod ulicę
banan zagościł na mej twarzy.
- ok. lecimy po koleii i nie omijamy żadnego? – powiedziała
mama zabawnie poruszając brwiami wypożyczyła wózek i ruszyłyśmy kupiłyśmy
muuuultum ciuchów butów trochę ozdób jedzonko i kilka książek, ale jedna z nich
była wyjątkowa, mianowicie o 1D <3.
Była 18 gdy wsiadłyśmy do auta.
- o szybko poszło! – powiedziała moja rodzicielka.
-taaa a przy okazji nóg nie czuję, ale ci dziękuję bardzo za
ten miły dzień. To może tam gdzie można usiąść? – odparłam wzdychając.
- MILKSHAKE CITY ?!
- czytasz mi w myślach – uśmiechnęłam się i zapięłam pasy.
- ok. to którego bierzesz? Ja waniliowego! – zapytała się
mnie po czym spojrzałam na listę.
- hmmm 1D – odparłam
- ok. 1 waniliowy oraz 1 1D poproszę – powiedziała mama, a
ja poszłam szukać miejsca, którego było dużo. Usiadłam przy stoliku podeszła do
mnie mama, a po 2 minutach rozmowy przyleciały koleżanki mamy. Ja cię ile można
gadać o tak bzdurnych rzeczach.?! Nie nie wytrzymam.
- ymm mamo idę… się przewietrzyć wyjdę na dwór.
- ok. z tyłu jest tarasik usiądź przy którymś stoliku.
- ok. – uff nareszcie! Wyszłam na dwór trochę parno ale wolę
to on tej paplaniny i to w dodatku w wersji angielskiej.. zauważyłam hamak na
którego padał cień. Błogosławienie!!
Usiadłam, zamknęłam oczy, a moje nóżki wreszcie odczuwały
spokój. Leżąc tak usłyszałam jakiś cichy męski głos
- mogę? – otworzyłam oczy i ujrzałam chłopaka :
- yy tak – uśmiechnęłam się po czym przypomniało mi się że
mój angielski jest masakryczny.
- hi I’m Peter – uśmiechną się i podał mi dłoń. Uśmiechnęłam
się sztucznie
- yy hi i’m Amy. Sorry I can excuse poor English
(przepraszam słabo umiem angielski ) – spuściłam głowę.
- ok. hmm
where are you from? – spytał
- I’m from Poland – odparłam cicho
- pierwsza polka jaką widzę w Angli! – powiedział szczerząc
zęby. Zaraz….
- jesteś polakiem? – spytałam go
- tak przez 10 lat mieszkałem w Polsce.
-aaa yy siadaj. –usiadł obok mnie wpatrując się we mnie.- co
? coś ze mną nie tak?
- niee ładna jesteś
- yyy nie ale dzięki. Za to ty przystojny. – uśmiechnęłam się
patrząc mu w oczy.
- haha ładne patrzydła- powiedzał lekko przysuwając się do
mnie. Trochę się przestraszyłam więc dźgłam go palcem w bok i odpowiedziałam
krótkie :
- dziękuję
-haha wiesz jesteś wyjątkowa – yy aha nie za szybko?!
- nie znasz mnie dobrze.
- ale na tyle bym mógł tak stwierdzić.
- niech ci będzie. – uśmiechnęłam się. Nasza rozmowa trwała
prawie 2 godziny. Teraz nie przeszkadzały mi koleżanki mamy.
- Am!? O tu jesteś chodź wracamy do domu. Boże ile można
gadać… o Hi! – powiedziała zdyszana mama na co ja się zaśmiałam.
- dobry wieczór! – powiedział chłopak, ona się uśmiechnęła i
powróciła do mnie
- widzę że się nie nudziłaś
- no jak widzisz głupi ma zawsze szczęście – powiedziałam na
co Peter zaczął się śmiać
- co?
- Am jak idę do wc pożegnaj się z kolegą i przyjdź ok.?
- ok., dobra co cię tak rozśmieszyło?
- „głupi ma zawsze szczęście” czy ty coś sugerujesz?
- nie ja po prostu wiem że jestem głupia i tyle.
- hmm masz racje – powiedział z poważną miną
- haha mówiłam!? – zaczęłam się śmiać
- jej, inne by strzeliły focha ale nie ty.
- eh nie jestem inne no bo wiesz „jestem wyjątkowa” –
zatrzepotałam rzęsami. Teraz to leżeliśmy na trawie ze śmiech.
-wiesz ale ty też jesteś nieźle rąbnięty!
- haha wiem! – gadał przez łzy
- dobra ja lecę pa! – posłałam mu uśmiech i wstając
nachyliłam się do leżącego klepiąc go po ramieniu.
-czekaj! – pociągnął mnie za nadgarstek.
- co?
- a przytulaniec na odchodne? – powiedział z miną zbitego
psiaka
- eh – podeszłam do już stojącego chłopaka i przytuliłam.
- masz.- dał mi swój numer
- sugerujesz że zadzwonię?
- mam taką nadzieję.
- dziękuję i obiecuję że się odezwę. – powiedziałam całując
go w policzek, na co chłopak zrobił się trochę czerwony.
- Am! Już?! – krzyknęła mama
-no idę! – odpowiedziałam
- odprowadzę cię. – powiedział stając obok mnie
- ty dżentelmenie mam aż 5 metrów do mojej mamy.
- zawszę służę pomocą
- zapamiętam
- ok. to pa
- pa. – wsiadłam do auta i ruszyłyśmy do domu, gdy weszłam
zarzuciłam kurtkę na wieszak i podeszłam do ładnie zastawionego stołu. Mmm ten
zapach pieczonej kaczki, ale 1 rzecz mnie zdziwiła… 4 talerze.
- dziś poznam brata?
- tak.
- o to fajnie!
- Amy pójdziesz do kuchni po herbatę? – spytał tatuś
- no pewnie. Poszłam wzięłam dzbanek z wywarem i wróciłam
stojąc tyłem do schodów. Gdy odkładałam naczynie usłyszałam ciche kroki i czyjś
znany mi głos:
- Amber to ty? – obróciłam się i zamarłam przede mną stał………./ ok. na tym
skończę 3 rozdział. Może się domyślacie kto jest bratem Amy? Piszcie w komentarzach oraz czy wam się podoba..:)
Ok. to tak Grzesiek Ławniczak– najlepszy przyjaciel
dziewczyn jest o rok od nich starszy.
Ma siostrę Dianę,
która również przyjaźni się z dziewczynami ma 13 lat tak jak Ola.








.jpg)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz