- Liam, jesteś przewrażliwiony, Amy to moja bliźniaczka i zawszę będę ją kochał, ale jak siostrę. - teraz rozumiem,co znaczy wyrażenie "kamień z serca".
Podjeżdżaliśmy do stacji. Podleciałem szybko do kierowcy i wszystko mu wyjaśniłem. Zaśmiał się i zatrzymał. Cudem wyciągnąłem chłopaków do budynku. Kątem oka zobaczyłem jak kierowca pomaga Amber wejść do środka autobusu. Co jak co, ale muszę przyznać, że Paul ma dobre znajomości, gdyż nie jeden odmówiłby współpracy. Zostawiłem chłopaków i podleciałem do drzwi Tourbusa. Podziękowałem kierowcy kiwnięciem ręki na co odpowiedział mi uśmiechem i puszczeniem oka. Musze przyznać, że koleś był w porządku. Na statku mamy się spotkać z chłopakami z 5 Seconds of Summer, ale wcześniej już się znaliśmy. Chłopaki się denerwowali, w końcu ich pierwszy występ przed taką publicznością. Pamiętam ich reakcję, gdy Paul zaproponował im bycie naszym supportem. Mimo, że byli tylko troszkę młodsi, bo ok 3 lata, to bardzo przypominali nas w czasie x factor'a. Skakali, piszeli i rzucali się w ramiona. Bezcenny widok. Może właśnie dlatego ich polubiliśmy? Niall został nawet ich fanem. Muszę przyznać, że byli naprawdę bardzo dobrzy. Wleciałem do środka i rozejrzałem się dookoła. Podeszłem do swojego łóżka i usiadłem
na nim, odsłoniłem zasłonkę. Zobaczyłem dziewczynę i uśmiechnąłem się do niej, co odwzajemniła. Spojrzałem na nią
- aż tak się stęskniłaś?
- nie widać? przecież przybiegłam tu jak najszybciej! - zaśmiałem się i przygryzłem dolną wargę. Uwielbiam się z nią droczyć. Po chwili dostałem kuksańca w bok.
- za co to?!
- bo przygryzasz wargę!
- to źle?
- tak jakby.
- to jak?
- dziwnie
- a można konkretniej?
- uhhh seksowne pasi? - zaśmiałem się, a szatynkę oblał rumieniec. Znowu przygryzłem wargę, uwielbiam robić jej na złość.
- Zayn! - nie odpuszczałem. Nagle poczułem jej nogę na moim biodrze. Amy zwaliła mnie z łóżka!
- uduszę cię kiedyś!
- i tak mnie kochasz! - dobra, wygrała.
- chłopcy zaraz tu będą. Masz - rzuciłem jej mój telefon, mp3 i konsolę.
- po co mi to?
- żebyś po cichu słuchała muzyki, oraz do grania, bo pewnie ci się znudzi.
- Wszystko ok, ale po co mi twój telefon?
- jak zadzwoni podczas podróży będę miał pretekst, żeby tu przyjść.
- sprytne. - jedno słowo, które wywołało na mojej twarzy uśmiech. Nie często dostawałem od niej pochwałę, lub komplement, więc takie niby zwzyczajne słowo wiele dla mnie znaczyło. Nagle ktoś do niej zadzonił. Spojrzała zdziwiona na ekran i po chwili odebrała połączenie.
- tak?
Kto mówi?
Po co dzwonisz?
Nie
Nie nie spotkam się z wami
Dobrze, że wiesz
Powiedziałam nie
Ohhh przebaczyć i zapomnieć?! Wybacz, ani nie jestem Jezusem, ani nie mam Alzheimera. - to zdanie mnie rozbawiło. Zawsze potrafiła spławić osobę jednym zdaniem. Dziewczyna zakończyła połączenie. Spojrzałem na nią pytającym wzrokiem.
- to ten koleś, który stał pod oknami.
- to znaczy?
- to..to był...
- kto? kim był ten człowiek Amber?
- to był mężczyzna, którego przez kilka lat uważałam za swoją miłość. - zamarłem. To był człowiek, który tak bardzo zranił moją Amy?!
- co chciał?
- żebym przyjechała odwiedzić jego i rodziców, bo tęsknią. Chciał też, bym im przebaczyła, bo "nic takiego mi nie zrobili". Myślą, że jestem na nich zła tylko z powodu adopcji. Są tępi i słabi. No cóż jedyne cechy, które tak cholernie dobrze we mnie wpoili.
- Nie Amber! Nie mów tak. Masz niską samoocenę, ale nigdy nie wątp w to, że jesteś mądra i silna. Jesteś silna, dałaś radę i jesteś tu ze mną i z chłopcami.
- dałam radę, bo lekarze trzy razy przytrzymali mnie przy życiu!
- o czym ty... - nie skończyłem. Dziewczyna pokazała mi swoje nadgarstki. No tak, zapomniałem. - Amy, nie pozwolę, by ktoś cię skrzywdził. Nie tylko ja, bo chłopcy też. Jesteś dla nas jedną z najważniejszych osób. - dziewczyna przytuliła się do mnie przez co przerwałem mój wykład i mocniej ją w siebie wtuliłem
- dziękuję Zayn
- za co?
- za to, że mi pomagasz, wspierasz, nie pozwalasz się załamać, po prostu, za to, że jesteś. - kochałem ten stan, gdy stado motyli fruwało mi w brzuchu, a serce robiło się jak mały grzejniczek.
- Amy, znasz prawdę, wiesz co do ciebie czuję i wiesz, że w życiu bym cię nie zostawił. Nikt nigdy cię nie skrzywdzi. Nie mogę ci tego obiecać, bo życie pisze różne scenariusze, ale możesz być pewna, że o to zawalczę.
- Zayn gdzieś ty się podział?! - Nie no, serio? W takiej chwili?
- Już idę! - wydarłem się do czwórki pajaców i spojrzałem przepraszająco na Amy. Uśmiechnęła się. Odsunęłem się od niej i chciałem wychodzić, lecz pociągnęła mnie za rękę i delikatnie pocałowała. Stado motylków, nie, to stanowczo za małe określenie, jak się wtedy czułem. Ja zaraz zwariuję! Dziewczynę oblał rumieniec. Uśmiechnąłem się pod nosem, wyglądała tak słodko. Pocałowałem ją w zaczerwieniony policzek i powoli wyszedłem.
Droga strasznie się dłużyła. Wlecieli do nas także chłopcy z 5SOS, więc nie było nudno, ale zrobiło mi się trochę szkoda Amy, która musiała siedzieć tam sama.
- dobra fajnie było, ale ja idę się położyć. Dobranoc wszystkim!
- ty? położyć? źle się czujesz?- no tak, wszyscy szli zawsze pierwsi do spania, tylko ze mnie była taka nocna
mara.
- boli mnie głowa. Ostatnimi czasy mało spałem.
- w takim razie dobranoc Malik.
- wzajemnie Payne i nie przejmuj się, bo pewnie nie raz twoja siostra cię zaskoczy, nie jest małym dzieckiem.
- Dzięki Zayn. Mam taką nadzieję, jednak dla mnie zawsze będzie moją malutką siostrą i wiesz o co mi chodzi, bo sam masz dwie młodsze siostry. - miał rację, moje siostry zawsze będą tymi małymi istotkami, które prosiły mnie o pomoc w każdym trudniejszym zadaniu, ale także banalnym, jak np. ściągnięcie im słoika z ciastkami, bo były za niskie. Czułem się wtedy jak bohater, a taraz? Gdy proszą mnie o pomoc czuję jak ogromną przyjaźnią dażę wszystkie trzy. Podreptałem do łóżka. Amy słodko spała, więc położyłem się koło niej i przerzuciłem swoją rękę przez jej pas. Po chwili dziewczyna obróciła się w moją stronę i się we mnie wtuliła. Była troszkę niżej, więc wtuliłem się w jej włosy i po prostu leżałem. Nie miałem zamiaru zasypiać. Nigdy nie robiłem tego podczas podróży. Rozmyślałem nad moim życiem. Nigdy nie było usłane różami, były chwile, gdy uważałem, że to się odmieni. Gdy poszłem do xfactora irazem z chłopakami podpisaliśmy kontrakt, myślałem, że właśnie si zacznie, lecz po pół roku dostrzrgliśmy cechy bycia sławnym. Gdy spotykałem się z Pezz było ok, lecz potem zaczęła mnie zdradzać, nie raz, nie dwa, lecz ciągle. Miałem dość, więc zerwaliśmy, ale Modest stwierdziło, że mamy przynajmniej udawać zakochanych w siebie.
Raniło mnie to, ale co ich to obchodziło? Gdy miałem już spokój dziewczyna musiała się pojawić, a w dodatku, chciała mnie... zabić. Gdyby nie Amy... Ta, no właśnie, Amber. Zawsze tłukłem sobie, że nie chcę zakochać się w fance, były wspaniałe, lecz nie chciałem ich skrzywdzić. Fala hejtów i nie tylko. Zawsze wątpiłem w miłość od pierwszego wejrzenia, ale gdy tylko ją zobaczyłem, serce mocniej mi zabiło. Spędzając z nią chwile, jako przyjaciel, nigdy nie czułem się tak dobrze jak z Perrie, gdy byłem z nią w związku. Świat jest dziwny, lecz trzeba żyć dalej. Byłem o nią bardzo zazdrosny, nawet o Horana.
Dziewczyna po chwili zaczęła się budzić. Otworzyła pomału oczy i spojrzała na mnie. Uśmiechnęła się do mnie, po czym posłałem jej jeden z moich najlepszych uśmiechów.
- jak się spało?
- ciasno, ale wygodnie.
- bo spałaś na mnie
- przepraszam - zaśmałem się, a dziewczyna lekko się podniosła i zaczerwieniła. Złapałem ją za głowę i
znowu położyłem jej głowę na swoim ramieniu.
- nic się nie stało Amzz, przecież nic nie powiedziałem. Za ok 5 min wysiadamy pod domkiem, wiesz co mamy robić? - nie odpowiedziała, tylko potrząsnęła głową. - Amy, to łaskocze... - zaśmiałem się, gdy zaczęła machać głową. Spojrzała na mnie i zaczęła mnie łaskotać. - Amz, przestań.
- ZAYN POBUDKA!
- wybacz, ale plan czas zacząć. - wyszedłem po czym wyleciałem z autobusu. Pogadałem z Liamem i ustawiłem go, w celu zrobienia mu zdjęcia na tle auobusu, tłumacząc, że wrzuci na tt z dopiskiem o zaczynającej się trasie, czy coś..
Reszta podreptała po bagaże. Wyciągnęłem telefon i włączyłem aparat zrobiłem zdjęcie i szybko włączyłem kamerkę. Dziewczyna stanęła na schodkach powstrzymując śmiech. Nagle wskoczyła Liamowi na barana. Jego mina była bezcenna.
- niespodzianka braciszku! - reszła i mocno się w niego wtuliła. Chłopak objął ją w tali i obrócił dwa razy wokół własnej osi. Głośno się zaśmiała, musze przyznać, że to jeden z najwspanialszych widoków jaki widziałem.
- Amy, ale co ty tu robisz miałaś nie jechać.
- tak, ale razem z Zaynem przemyciliśmy mnie, gdy wy poszliście na stację.
- Zayn i takie pomysły? No tego to się nie spodziewałem!
- dzięki Payno! - udałem obrażonego, po chwili mój przyjaciel mnie przytulił. Tak, ale hejterzy powiedzą, że i tak jesteśmy pedałami, no Hello! przytuliliśmy się! To zabronione...
- Ej zjadłbym co.. Amy?!
- mi też cię miło widzieć Horanku!
- Amy! - blondy wskoczył na szatynkę, po czym oboje leżeli na ziemi. Jak na zawołonie zjawiła się pozostała szóstka dzieci wraz z Paulem.
- o witaj Amy miło cię widzieć.
- Dzień dobry Paul, jako jedyny to powiedziałeś, a teraz... czy mógłbyś pozbyć się ze mnie Niallera?
- pewnie. Nialler złaź, ja jadę załatwić wszystkie potrzebne papiery związane z waszym koncertem. Nie rozwalcie domu, ok? Amy liczę, że ogarniesz dziewiątkę bachorów, no siedem, bo Liam i Michael są bardziej ogarnięci. - odjechał po tym, jak pociągnął Niallera za habety. Harry z Lou przytulili się do Amy, po czym podeszli do niej chłopcy.
- Cześć piękna, jestem Luke, miło cię poznać
- Jam Calum madame
- Ja jestem Micheal, mówią na mnie Mike i jak mówił Higgins, to ja jestem ten "ogarnięty" w zespole, mimo, że to Ash jest najstarszy.
- więc ja jestem Ashton, ten najstarszy, ponoć najgłupszy i najsłodszy
Dziewczyna przywitała się ze wszystkimi przytulaskiem. Na pierwszy rzut oka było widać, że cała piątka się polubiła.
Zabraliśmy swoje bagaże, nie wszycy, oczywiście Amy weszła bez żadnego, bo jej nowi przyjaciele szybko ją wyręczyli, co przyznam, że mało mi się podobało, ale dobra. Dom był wspaniały.
Dostaliśmy plan całej willi, była naprawdę wielka. "Domek" liczył: 10 pokoi z łazienką i garderobą każdy, 2 łazienki, wielka kuchnia, salon, pokój gier, basen, 2 pokoje muzyczne, siłownia i sala do tańca, która widocznie bardzo wpadła w oko Amber, której na sam widok rozszerzyły się źrenice. Myślę, że właśnie tutaj będzie można ją znaleźć.
Spojrzeliśmy na plan, każdy z nas miał swój pokój. Podzieliliśmy się pięć na pięć.
Harry Michael
Liam Ashton
Zayn Amber
Niall Lucas
Louis Calum
Losowałem ostatni, ale mimo to, miałem pokój naprzeciwko Amy, co mnie odrobinę pocieszyło. Amy sięgnęła po bagaże, ale chłopcy znów ją wyprzecili. Skrzywiłem się i podeszłem do dziewczyny, która zaśmiała się i pocałowała w policzek.
- czyżbyś był zazdrosny Malik? - spojrzałem na nią udając obojętnego
- niee
- mnie nie oszukasz kochany
- noo może troszkę...
- widzisz? Mówiłam, że cię znam. Nie masz o co być zazdrosny, bo to tylko walizki.
- na razie... - sapnęłem pod nosem, lecz dziewczyna usłyszała.
- nie bój się Zayn, nie musisz z nikim rywalizować - poklepała mnie w ramię i poszła na górę. Liam z Niallem
poszli do sklepu, zrobić zapasy, plany się zmieniły i zostajemy w USA do końca sierpnia. Zapowiadają się naprawdę świetne wakacje. Mieliśmy dwie godziny na rozpakowanie się, potem zebranie w salonie. Wszedłem do pokoju i zabrałem się za walizki. Po pół godziny byłem już gotowy, więc poszłem zobaczyć, jak razi sobie reszta oszołomów. Nikt jeszcze nie był gotowy. Wpadłem do pokoju Amy, która była zawalona stertą ubrań. Jej pokój był naprawdę fajny, ale garderoba i tak lepsza. Była ogromna. Usiadłem koło niej i tak po prost układałem ubrania. No... na początku, potem oboje się nimi rzucaliśmy. Po chwili ogarnięcia wszystko było "cacy". Uśmiechnęliśmy się. Zostało nam pół godziny. Wyszliśmy na balkon, który miała tylko ona i ja po drógiej stronie. No tak, wszyscy patrzyli na wystrój pokoju i z taką łatwością oddali mi pokój z baloknem. Cały czas się śmialiśmy, czas z Amber zawsze mijał mi za szybko. Zeszliśmy na dół siadając na fotelu. Liam siedział już w jednoosobowym. Po chwili ktoś rzucił się nam na kolana.
- Lukeee grubasie złaź z nas!!
- Czy ty twierdzisz, że jestem gruby Amber!?
- tak! złaź!
- nie!
- co?
- to.
- Lucas spierdalaj, jesteś ciężki!
- nie! - Amy spojrzała na niego wrogo i zepchnęła na ziemię. - Auaaa! Amber!
- mówiłam, że masz zejść. Tylko ci pomogłam.
- jakoś Zayn mi nic nie powiedział.
- nie musiał. Leżałeś tyłkiem na mnie, więc zrzuciłam go z siebie, moja wina, że jest tak wielki, że poleciałeś
razem z nim? - chłopak wstał i zaczął ją gonić. Liam pozostał niewzruszony i grzebał coś w telefonie, a Calum tylko ich nagrywał.
- Ashton!!! Pomóż proszę!! - Amy wskoczyła mu na barana, po czym zaczęli uciekać przed blondynem. No tak, wiadome było, że ich dogoni, lecz nie było mu to dane, bo cała trójka wylądowała w basenie, gdyż Luke na nich skoczył, Ash stracił równowagę i wlecieli do wody. Myślałem, że nie wyrobię. Calum tarzał się po ziemi drąc się, że to wszystko jest nagrane. Amz udawała obrażoną, ale gdy wszedł Niall i zaczął się śmiać prawie uległa, lecz po tym, jak do Horana dołączył Ashton już nie mogła. Śmiech tych dwóch? Jednym słowem - kosmos.
Podtopiła blondynów i wyszła z wody nachylając się nad mulatem, który podejrzliwie się na nią patrzył. Ona tylko wyszczerzyła zęby i położyła się na nim.
- To za to, że nas nagrywałeś Hood!
- to nie fair! Jesteś mściwa!
- życie jest niesprawiedliwe, powinieneś się przyzwyczajać. - wstała i podreptała do swojego pokoju. Po chwili przyszła w spodenkach i topie, co jak co, ale figurę to ona ma. Podeszła do kanapy na której siedziałem. Spojrzała na Luke z piorunami w oczach. No tak, zajął jej miejsce. Nie czekając dłużej usiadła mu na kolanach.
- złaź ze mnie jesteś... lekka, ale złaź!
- to zejdź z mojego miejsca!
- niech pomyślę... nie! Zejdź!
- niech pomyślę... nie... - wszyscy zaczęli się śmiać, bo Amy śmiesznie sparodiowała chłopaka.
- pff to nie. Ale jeśli możesz to chociaż się o mnie oprzyj, bo nic nie widzę... - dziewczyna posłuchała i
oparła się o tors Lucasa. Zaśmiał się i objął ją w tali. Nie, wcale nie byłem zazdrosny... yhh. Niall spojrzał
na nich.
- nie zapominaj, że jesteś moją bliźniaczką.
- jakbym mogła Horanku?
- no ja myślę.
- dobra dzieci, jutro mamy koncert. Rano rozgrzewka, później zajęcia z choreografem itd. Amz jedziesz z
nami.
- ale...
- nie ma żadnego "ale". Nikogo nie będzie, ty nie znasz miasta, nie zostawimy cię samej.
- Liam!
- Amy...
- yhh dobra... o której wstajemy?
- o 8.30 mamy wyjazd.
- was chyba poje..waliło. - blodnym zaśmiał się, przez co dostał kuksańca. Zaśmiałem się pod nosem.
- auu to bolało
- miało, z czego się śmiejesz?
- z ciebie, nie przyzwyczajona do wczesnego wstawania.
- dopiero od kilku tygodni nie muszę wstawać wcześnie, więc siedź cicho Hemmings.
- o zapamiętałaś moje nazwisko, czyżby...
- mam do tego pamięć.
- tak tak...
- oj zamknij się Luke!
- pff, jesteś nie miła...
- taka już moja natura.
- Bosh Luke, jakie ty problemy robisz...
- zgodzę się z tobą Ash, on tak zawsze?
- no właśnie nie.
- ok nie wnikam idę się rozejrzeć. - poderwałem się z miejsca
- mogę z tobą?
- pewnie Malik, chodź. - Amz złapała mnie za rękę i pociągnęła w stronę wyjścia. Wleciała do pokoju i wybiegła w tym
Zaśmiałem się.
- rozejrzeć? Ahh to zwiedzanie sali tanecznej zajmie nam cały dzień?
- tak właśnie. Pobawimy się no choodź.
Zeszliśmy na dół i weszliśmy do odpowiedniego pokoju.
Wieem nie było mnie tu długo. Ciągłe problemy, przepraszam.
Am. xx
.jpg)
