Obudziły mnie promienie słoneczne, co było nieco dziwne, taka pogoda w maju,
a szczególnie w Londynie była naprawdę czymś niespotykanym. Próbowałam wstać, lecz na marne. Spojrzałam na swój pas. Blokowała go czyjaś ręka. Zerknęłam na bok i ujrzałam jeszcze śpiącego mulata.
Zastanawiałam się, co on tu robi. Po chwili rozientowałam się, że wczoraj śniło mi się to wszystko, a
Malik usłyszał prawdopodobnie jak krzyczałam przez sen, płakałam, lub tym podobne. Miałam tendencję gadania przez sen, co nie raz straszyło ludzi. Zdarzało mi się też obudzić w szafie. Pamiętam, że gdy miałam cztery lata ogrodnik znalazł mnie w szopce na sprzęty ogrodnicze. Zaśmiałam się przypominając sobie minę pana Zdzisława. Biedak, tak się wystraszył. Powiedział o tym rodzicom, ale jakoś się zbytnio mną nie przejęli. Mój chichot nie uszedł jednak uwadzę Malika, który próbował otworzyć zaspane oczy. Spojrzałam na niego, lekko przygryzając dolną wargę. Chłopak spojrzał na mnie i delikatnie się uśmiechnął.
- od razu, żeby nie było niedomówień, chcę usprawiedliwić się tym, że usłyszałem jak krzy...
- wiem. Nie musisz mi się tłumaczyć. Śniło mi się coś, krzyczałam i przyszedłeś. Rozumiem.
- mam pytanie.
- jakie?
- Dzisiaj wyjazd, a wszoraj mówiłaś, że chciałaś się tylko z nami podroczyć, więc... jedziesz z nami?
- ja coś takiego mówiłam? Wybacz, jak jestem zła to gadam głupoty... - spojrzałam na minę Malika, spuścił
głowę i lekko posmutniał.
- Amy, ale przemyśl to proszę... - chłopak wstał, a moje sumienie, które teraz widziało go jako opiekuńczego chłopca, który przyszedł w nocy mnie przytulić, bo coś mi się śniło, nagle się odezwało. Złapałam go za rękę i szarpnęłam na łóżko. Spojrzał na mnie zdziwiony. Wtuliłam się w niego, ugh, czy ja zawsze muszę tonąć w jego ramionach?
- Zazza, żartowałam. Oczywiście, że z wami jadę, kogo ja będę denerwować hm? - spojrzałam na niego, a on szeroko się uśmiechnął. Podeszłam do szafy i wyciągnąłam
Podreptałam do łazienki, gdzie załatwiłam to, co powinnam, czyli makijaż, toaleta, włosy, przebranie się.
Wychodząc zauważyłam moją walizkę i ślęczącego przed moją szafą już ubranego Zayn'a. Gadał coś pod nosem, więc chciałam usłyszeć, co.
- Ja pierdole, jak ona w to wchodzi!? To jest ok, to też, sukienki wezmę dwie, Kurwa, gdzie ona ma legginsy?! Ok, mam, wezmę tttte, Boże, dziękuję ci, że wymyśliłeś coś takiego jak to cudo! - nie mogłam i zaśmiałam się.
- o tak, Panie Malik. Jeżeli Pan w to wejdzię, to będę dziękować, że stworzył taką komedię. Poza tym, to
co ty tutaj szukasz?
- pakuję cię, nie widać?
- widać jak widać, ale jak słychać - na jego twarzy pojawił się rumieniec. - a ty nie powinieneś pakować
siebie?
- już wczoraj to zrobiłem kochanienka. Ubrania i biżuteria spakowane, kosmetyki, kartki i ołówki weźmiemy na drogę, a gdzie masz bieliznę? - spojrzałam na niego jak na idiotę.
- chyba śnisz. Sama zajmę się bielizną...
- na pewno? wiesz, możesz nie dać sobie rady, co dwie głowy to nie jedna... - obruciłam głowę w jego stronęunosząc brew do góry. Gdzie on był jak mózgi rozdawali? Wzięłam koszulkę leżącą na łóżku, zwinęłam ją w kłębek i rzuciłam w chłopaka.
- Ała!!
- sorry chciałam mocniej.
- jesteś wredna, a ja tak ładnie cię spakowałem!
- idź już! a poza tym mówiłeś już chłopakom?
- o czym ? - ugh...
- że jednak jadę
- nie jeszcze nie, a co? - spojrzałam na niego z szyderczym uśmiechem. - aaa, ale jak potem wsiądziesz do
TourBusa? - kurwa, jak on to robił? Potrafił czytać mi w myślach, co lekko mnie przerażało, no, ale
pomińmy to.
- z jakieś 200 metrów od naszego domu jest stacja paliw, więc twoim zadaniem jest zaciągnięcie chłopaków
do środka, a ja wślizgnę się do środka, oczywiście trzeba najpierw ostrzec kierowcę.
- wszystko pięknie ładnie, ale co ja mam im powiedzieć, żeby tam się zatrzymać?
- no nie wiem, może, że zapomniałeś się odlać w domu, czy coś...
- Am, mamy kibel w autobusie.
- no to, że robią tam bardzo dobrą kawę i muszą jej spróbować, Malik błagam, liczę na ciebie... - spojrzałamna niego. No tak, spodobało mu się, że ktoś wkońcu na niego liczy. Uśmiechnął się zadziornie. Uderzyłam go w ramię, obruciłam w stronę drzwi i wypchnęłam z pokoju. Podeszłam do szafki z bielizną, po czym wrzuciłam potrzebne rzeczy. Wyciągnęłam telefon i napisałam do Malika.
Debil... Zastanawiało mnie tylko, jak zareagują chłopcy na widok Malik z tyloma bagażami, mniejsza o to.Wzięłam do ręki dwie walizki i zawiozłam je do pokoju chłopaka. Położyłam koło drzwi i rzuciłam na łóżko. Lekko zapadłam się w dół, bo grubas położył się koło mnie. Po chwili wisiał nade mną. Mówiłam, że
z nim jest inaczej? Miałam rację. Chłopak spojrzał na mnie badawczym, ale serdecznym wzrokiem. Uśmiechnęłam się.
- i co spakowana?
- jak zawsze, zwarta i gotowa!
- a bielizna?
- oj Malik, Malik tobie tylko jedno w głowie...
- dziwisz mi się? - zmieńmy temat, zmieńmy temat
- wiesz, że to nasze ostatnie spotkanie, zanim wyjedziecie i zostawicie mnie tu samą? - Zayn zaśmiał się.
- no niestety. Będziesz tęsknić? - Alleluja! wyczuł mój sarkazm!
- czy ja wiem... Wolna chata, nocne biby, spraszanie nieznajomych, może coś w stylu "project x"... nie
będę miała czasu tęsknić!
- nie kłam!
- no doobra, troszkę będę... ale tylko troszkę.
- za mną najbardziej prawda?
- za tobą? Niee najbardziej to za - chciałam powiedzieć Niallem, bo to mój "bliźniak", ale on źle zareagowałby nawet, wiedzą o tym, że żartuję. - Liamem!
- ty! - chłopak udał obrażonego i położył się obok. Dlaczego zrobiło mi się tak cholernie przykro? Zmiana ról, teraz to ja wisiałam nad nim. Zdziwiło go to trochę, jednak przypomniał sobie, że jest na mnie zły. Odwrócił głowę, by na mnie nie patrzeć. Tak się bawimy? ok! Zaczęłam wbijać moje łokcie w jego boczki, co wywołało u niego łaskotki. Po chwili leżałam na nim, blokując mu poruszanie się.
- złaź ze mnie grubasie!
- sugerujesz, że jestem gruba?
- nie! po prostu nie mogę się ruszyć! Amyyyy no!
- ehh zeszłabym, ale dalej jesteś na mnie zły, więc... nie! - krzyknęłam, a chłopak odwrócił się do mnie.
- już nie!
- nie wierzę. Udowodnij.
- jak?
- improwizuj... - uśmiechnęłam się, a po chwili poczułam jego dłonie na mojej twarzy, a jego wargi delikatnie muskały moje. Dla takich chwil warto żyć. Zgadzam się z tym pod każdym możliwym względem!
- i co? wierzysz mi?
- powiedzmy... Chłopcy zaraz przyjdą, bo za pół godziny wyjeżdżacie, idę ubrać dresy.
- jak wejdziesz i spojrzysz na przód autobusu to dolne łóżko po lewej stronie. Zrobimy im niespodziankę, jak wysiądziemy już w USA, co ty na to?
- i oczywiście będę tam spać z tobą, tak?
- nie inaczej
- ok, tylko do lotniska daleko nie mamy, więc jak ty chcesz mnie przemycić w samolocie?
- nie lecimy samolotem.
- jak to?
- wynajęliśmy prom, który weźmie na pokład nas i pojazd. - ok? Podreptałam i założyłam to
~'*'~
Muszę przyznać, że cała piątka wyglądała w dresach naprawdę świetnie i gdyby nie fakt, że dalej zachowywali się jak 5-letni gówniarze, to mogłabym przyznać, że wyglądali jak kilku letni dresiarze, no cóż jednak nie mogłam.
Ostatni raz przytuliłam swojego brata, który wręcz nie chciał mnie puścić. Przyszła kolej na Malika, w duchu
robiłam wszystko, by tylko się nie zaśmiać. Muszę przyznać, że chłopakowi napradwę to wychodziło. Jak skończy się jego kariera w zespole, w co szczerze wątpię i mam nadzieję, że nigdy do tego nie dojdzie, w każdym razie mam dla niego plan B i zrobię wszystko, żeby został aktorem. Jak on to robił?!
- pa Amy trzymaj się!
- wy też! Ale wiecie, że będziecie mnie mieć na głowie! - o fuck...
- tak, tak każdy telefon odbierzemy, nie martwo się, jak będziemy mieli próbę, to podczas przerwy zadzwonię do ciebie. Jak coś to wiesz, gdzie mieszkają rodzice.
- tak wiem. A Malik masz! - rzuciłam mu plecak, gdzie znajdowały się ołówki, gumki (do mazania zboczuchy!), blok i inne duperele. Chłopak zajrzał do środka, a potem na mnie.
- dzięki, Am. Co ja bym zrobił bez ciebie hmm?
- pewnie to samo co chłopcy
- nawet nie wiesz jak to strasznie brzmi...
ZAYN'S POV
Gdy wsiedliśmy do autobusu, zobaczyłem Liama, który macha Amy. W jego oczach pojawiły się łzy, których starał się nie pokazywać. Serce mocno mnie ściskało, a z drugiej strony miałem ochotę się zacząć śmiać.
- mam nadzieję, że poradzi sobie sama. Ona jeszcze nie wie, co ją może spotkać, a co jak coś jej się stanie?
- Liam, Amy nie jest małą dziewczynką, poradzi sobie, uwierz mi...
- wiesz co? Nie poznaję cię Horan. Zawsze miałeś narąbane w bani i liczyło się dla ciebie tylko jedzenie i z
nikim się nim nie dzieliłeś, a już kilka razy dałeś coś Aber. Niall... Czy... Czy ty,yhh Niall czujesz coś do
Amber? - myślałem, że udławię się własną śliną. Nie, on nie może! Przecież... ona mówiła, że jest dla niej
tylko jak brat, a co jeśli? Może wyzna Am, że ona mu się podoba i chce z nią być, a ona się zgodzi?
Spojrzałem na blondyna, który spojrzał tępo na Liama, który czekał na odpowiedź. NO POWIEDZ COŚ KURWA!!!
sobota, 26 kwietnia 2014
INFORMACJE :D
po 1. DZISIAJ BĘDZIE ROZDZIAŁ !! :D
po 2. w zakładkach macie "spamownik" gdzie możecie wszystko, szczegóły TUTAJ
po 3. dziękuję za wzrastającą liczbę komentarzy i wyświetleń, to naprawdę wiele dla mnie znaczy :)
Love Ya ! <3
po 2. w zakładkach macie "spamownik" gdzie możecie wszystko, szczegóły TUTAJ
po 3. dziękuję za wzrastającą liczbę komentarzy i wyświetleń, to naprawdę wiele dla mnie znaczy :)
Love Ya ! <3
poniedziałek, 14 kwietnia 2014
ROZDZIAŁ 26 Zabiję ich kiedyś
ROZDZIAŁ 26
AMY'S POV
Wbiegłąm do pokoju i rzuciłam się na łóżko szybko włączając laptopa. Położyłam się na wskos łóżka i obróciłam w moją stronę ekran. Zalogowałam się i weszłam w lnk, który wysłał mi przyjaciel. Było już tam ok. 80 osób. No tak, mój przyjaciel uważany był za YouTube'wego fejma, ale starał się tym nie przejmować. Nie wierzę, nie minęły dwie minuty, a już miał tyle osób. Wiedziałam, że dostanie mi się za spóźnienie, ale trudno. Dawno nie widziałam moich przyjaciół, cholernie za nimi tęsknię. Pogadałam chwilę z ludźmi. Nie musiałam się nawet przedstawiać, ponieważ znali mnie raczej z tych głupszych filmików. Po chwili ktoś wparował do mojego pokoju.
- puka się! - odwróciłam się w stronę "ktosia" i ujrzałam Harry'ego. Podszedł do mnie z bananem na ryju. Podniosłam jedną brew nie więdząc o co chodzi, oczywiście tępota nie zrozumiała, więc lekko i szybko pokwiałam głową, że nie wiem o co mu chodzi. Teraz on spojrzał na mnie tępo. Trzymajcie mnie, bo zrobię mu krzywdę! - co chcesz?
- cooo rooobisz?
- gadam z ludźmi. - Styles się pochylił, szczerze? Myślałam, że chce zobaczyć ile osób i jak wygdlądają, czy coś, ale jak zawsze się przeliczyłam. Szatyn wziął w do rąk moją pościel i mocno do siebie pociągnął, czego skutkiem wylądowałam na podłodze. Zabije go! Wrył się na łóżko. Większość dziewczyn zaczęła się cieszyć, nie dziwię się, sam Harry Styles we własnej osobie, tylko i wyłącznie dla polskich fanek, gdybym to ja była po drugiej stronie, miałabym serce w gardle z podekscytowania, ale w tym momencie miałam ochotę mu coś zrobić. Na video przybywało wiele nowych twarzy i nie tylko polskich. Myślę, że zawiodłam Grzesia, to on miał być w centrum zainteresowania, a nie Hazz. Podeszłam do niego i zaczęłam go spychać, bić i tym podobe, by tylko zszedł z łóżka, ale to na nic.
- Zayn!! - Chłopak złapał mnie za nadgarstki i rzucił na łóżko. Po chwili znalazł się nade mną opierając ręce między moją głową. Zrobiło mi się gorąco, nie, nie dlatego, że byłam lekko "podniecona", jeśli można to tak nazwać, lecz ze strachu. Z pewnością to nie było to samo uczucie, kiedy to Malik wisiał nade mną. Prosiłam w duchy, by znalazł się właśnie teraz w moim pokoju. Bałam się go zawołać, nie jestem pewna, czy zrobiłam to wcześniej. Chciałam zacząć łaskotań Styles'a, ale nie wiadomo, jakby na to zareagował. Spojrzałam w jego tęczówki i widziałam w nich... pożądanie? Cholera jasna! Próbowałam pozbyć się tej wielkiej guli w gardle, która tak bardzo przeszkadzała mi w oddychaniu. To działo się szybko, ale czułam jakby trwało wieki. Nagle usłyszałam trzask klapki laptopa. Spojrzałam w tamtą stronę. Zobaczyłam wkurwionego Malika. Chwała! Spojrzał przelotnie na mnie, a ja walczyłam ze łzami, nie pozwolę im uciec, o nie...
- Harry możemy porozmawiać? - Mulat wysyczał przez zęby, co nie wróżyło nic dobrego.
- yy um pewnie, chodź do kuchni... - Styles wręcz pobiegł na dół, a Malik zaraz za nim. Po cichu podążyłam za nimi. Boję się, że Zayn nie opanuje emocji.
- co to kurwa miało być?!
- nie rozumiem o co ci chodzi Malik. - loczek odparł i sięgnął do lodówki po sok, po czym wyciągnął z szafki szklankę i nalał go do niej. Chciał się napić, ale chłopak wyszarpał mu naczynie z ręki i wylał całą ciecz do zlewu. Harry spojrzał na niego z ukosa, po czym znów nalał do szklanki soku, co tylko podburzyło Malika.
- nie rozumiesz?! Jesteś tak tępy, czy tylko mi się wydaje?
- niby czemu się złościsz hm? - Lokers patrzył tępo na Zayna i upijał powoli zawartość kubka. Ten za to zacisnął dłonie w pięci ukazując żyły na jego rękach. Zacisnął zęby i zamknął oczy. Odchylił głowę w tył, co miało go chyba uspokoić.
- Prawie ją pocałowałeś!
- I? przecież nie należy do ciebie! - miał racje, nie byłam z Malikiem, ale nawet jeśli, to i tak nie należałabym do niego, to ja jestem za siebie odpowiedzialna, nie jestem zabawką, którą można przekazać z ręki do ręki.
- Doskonale wiesz, że coś do niej czuje - zaraz... to już o tym kurwa wszyscy wiedzą?! - a po za tym... - dajesz, zaskocz mnie czymś, przecież wszyscy muszą wiedzieć o mnie wszystko - bała się ciebie - cholera, skąd to wiedział? Strzelał?
- doprawdyż? Skąd to możesz wiedzieć?
- Znam ją na wylot Styles, lepiej niż mogłoby się wam wydawać. - co? Pierwsze co przyszło mi do głowy, to to, że mnie śledził.
- znasz ją tylko miesiąc, a tak dobrze ją znasz? No proszę...
- nie muszę jej znać, żeby wiedzieć takie rzeczy. Widziałem w jej oczach, że się ciebie boi...
- w jej oczach? Nie rozśmieszaj mnie Malik, tak się nie da!
- tak? A pamiętasz Caroline? Twoja pierwsza miłość. Kochałeś ją prawda? I co, patrzc w jej oczy nie potrafiłeś powiedzieć, że jest smutna, radosna, zamyślona, przestraszona etc? - Styles zastygł. Po chwili dotarły do mnie jego słowa. Powiedział to tak, jakby naprawdę coś do mnie czuł. "kochałeś ją prawda? I co, ... nie potrafiłeś?" Po chwili zobaczyłem jak loczek przytula Malika.
- przepraszam Zayn, Nie powinienem, dobrze wiesz, że dalej cierpię po Car, więc próbuję się wyładować. - Mulat wybuścił głośno powietrze, przytulając przyjaciela
- Rozumiem Harry, ale proszę, nie wyładowuj się na Amy, ona na to nie zasłużyła, nie chcę, żeby cierpiała, to będzie mnie cholernie boleć. - Hazz pokiwał głową. Zayn byl dla niego i Niall'a jak starszy brat, zawsze im wybaczał. Nie mogłam napatrzeć się na ten widok.
- Z-Z-Zayn?
- słucham? - odpowiedział, lecz dalej trzymał go w objęciach.
- jak mam przeprasić teraz Amber? ona się mnie boi. - odsunął się od troszkę niższego od siebie chłopaka.
Zayn nie wiedział. Wykorzystałam to, że Hazz stoi do mnie tyłem i mocno się w niego wtuliłam. Obrócił się, widziałam, że miał łzy w oczach.
- tylko mi tu nie płacz! - zaśmiałam się w jego szyję.
- Amy przepraszam...
- nie masz za co, wszystko słyszałam, nie musisz mi się tłumaczyć, sztama?
- sztama! - przytulił mnie mocno do siebie. Pocałowałam go w policzek, po czym poczochrałam go po czuprynie, wiedziałam, ze tego nie lubi, więc wykorzystałam jedyną szansę, by się na mnie za to nie gniewał. Zaśmiał się i wyszedł. Spojrzałam na Zayna. Lekko się uśmiechał. Podeszłam do niego i usiadłam na blacie. Obrucił się w moją stronę.
- Dziękuję Zayn.
- za co?
- za to, że przyszedłeś, za to, że po prostu jesteś... - chłopaka oblał rumieniec
- no proszę, nasz Bad Boy spalił buraka! - pociągnęłam go w swoją stronę i mocno prztuliłam. Zarzuciłam mu ręce na szyję i tak się w siebie wpatrywaliśmy. Przypominały mi się wsztkie chwile, chodź nie było ich za wiele, to i tak były wspaniałe. Wtedy, gdy powiedział mi, co do mnie czuje, a ja potem tak poprostu pocałowałam go. Spontaiczne, ale nie potrafiłam przez to spać. Zagryzłam wargę przypominając sobie tamten moment. Nagle poczułam jego wargi na swoich. Nie wiem czemu, ale oddałam pocałunek. Zabiję go kiedyś za to, że łazi po domu bez koszuli.
AMY'S POV
Wbiegłąm do pokoju i rzuciłam się na łóżko szybko włączając laptopa. Położyłam się na wskos łóżka i obróciłam w moją stronę ekran. Zalogowałam się i weszłam w lnk, który wysłał mi przyjaciel. Było już tam ok. 80 osób. No tak, mój przyjaciel uważany był za YouTube'wego fejma, ale starał się tym nie przejmować. Nie wierzę, nie minęły dwie minuty, a już miał tyle osób. Wiedziałam, że dostanie mi się za spóźnienie, ale trudno. Dawno nie widziałam moich przyjaciół, cholernie za nimi tęsknię. Pogadałam chwilę z ludźmi. Nie musiałam się nawet przedstawiać, ponieważ znali mnie raczej z tych głupszych filmików. Po chwili ktoś wparował do mojego pokoju.
- puka się! - odwróciłam się w stronę "ktosia" i ujrzałam Harry'ego. Podszedł do mnie z bananem na ryju. Podniosłam jedną brew nie więdząc o co chodzi, oczywiście tępota nie zrozumiała, więc lekko i szybko pokwiałam głową, że nie wiem o co mu chodzi. Teraz on spojrzał na mnie tępo. Trzymajcie mnie, bo zrobię mu krzywdę! - co chcesz?
- cooo rooobisz?
- gadam z ludźmi. - Styles się pochylił, szczerze? Myślałam, że chce zobaczyć ile osób i jak wygdlądają, czy coś, ale jak zawsze się przeliczyłam. Szatyn wziął w do rąk moją pościel i mocno do siebie pociągnął, czego skutkiem wylądowałam na podłodze. Zabije go! Wrył się na łóżko. Większość dziewczyn zaczęła się cieszyć, nie dziwię się, sam Harry Styles we własnej osobie, tylko i wyłącznie dla polskich fanek, gdybym to ja była po drugiej stronie, miałabym serce w gardle z podekscytowania, ale w tym momencie miałam ochotę mu coś zrobić. Na video przybywało wiele nowych twarzy i nie tylko polskich. Myślę, że zawiodłam Grzesia, to on miał być w centrum zainteresowania, a nie Hazz. Podeszłam do niego i zaczęłam go spychać, bić i tym podobe, by tylko zszedł z łóżka, ale to na nic.
- Zayn!! - Chłopak złapał mnie za nadgarstki i rzucił na łóżko. Po chwili znalazł się nade mną opierając ręce między moją głową. Zrobiło mi się gorąco, nie, nie dlatego, że byłam lekko "podniecona", jeśli można to tak nazwać, lecz ze strachu. Z pewnością to nie było to samo uczucie, kiedy to Malik wisiał nade mną. Prosiłam w duchy, by znalazł się właśnie teraz w moim pokoju. Bałam się go zawołać, nie jestem pewna, czy zrobiłam to wcześniej. Chciałam zacząć łaskotań Styles'a, ale nie wiadomo, jakby na to zareagował. Spojrzałam w jego tęczówki i widziałam w nich... pożądanie? Cholera jasna! Próbowałam pozbyć się tej wielkiej guli w gardle, która tak bardzo przeszkadzała mi w oddychaniu. To działo się szybko, ale czułam jakby trwało wieki. Nagle usłyszałam trzask klapki laptopa. Spojrzałam w tamtą stronę. Zobaczyłam wkurwionego Malika. Chwała! Spojrzał przelotnie na mnie, a ja walczyłam ze łzami, nie pozwolę im uciec, o nie...
- Harry możemy porozmawiać? - Mulat wysyczał przez zęby, co nie wróżyło nic dobrego.
- yy um pewnie, chodź do kuchni... - Styles wręcz pobiegł na dół, a Malik zaraz za nim. Po cichu podążyłam za nimi. Boję się, że Zayn nie opanuje emocji.
- co to kurwa miało być?!
- nie rozumiem o co ci chodzi Malik. - loczek odparł i sięgnął do lodówki po sok, po czym wyciągnął z szafki szklankę i nalał go do niej. Chciał się napić, ale chłopak wyszarpał mu naczynie z ręki i wylał całą ciecz do zlewu. Harry spojrzał na niego z ukosa, po czym znów nalał do szklanki soku, co tylko podburzyło Malika.
- nie rozumiesz?! Jesteś tak tępy, czy tylko mi się wydaje?
- niby czemu się złościsz hm? - Lokers patrzył tępo na Zayna i upijał powoli zawartość kubka. Ten za to zacisnął dłonie w pięci ukazując żyły na jego rękach. Zacisnął zęby i zamknął oczy. Odchylił głowę w tył, co miało go chyba uspokoić.
- Prawie ją pocałowałeś!
- I? przecież nie należy do ciebie! - miał racje, nie byłam z Malikiem, ale nawet jeśli, to i tak nie należałabym do niego, to ja jestem za siebie odpowiedzialna, nie jestem zabawką, którą można przekazać z ręki do ręki.
- Doskonale wiesz, że coś do niej czuje - zaraz... to już o tym kurwa wszyscy wiedzą?! - a po za tym... - dajesz, zaskocz mnie czymś, przecież wszyscy muszą wiedzieć o mnie wszystko - bała się ciebie - cholera, skąd to wiedział? Strzelał?
- doprawdyż? Skąd to możesz wiedzieć?
- Znam ją na wylot Styles, lepiej niż mogłoby się wam wydawać. - co? Pierwsze co przyszło mi do głowy, to to, że mnie śledził.
- znasz ją tylko miesiąc, a tak dobrze ją znasz? No proszę...
- nie muszę jej znać, żeby wiedzieć takie rzeczy. Widziałem w jej oczach, że się ciebie boi...
- w jej oczach? Nie rozśmieszaj mnie Malik, tak się nie da!
- tak? A pamiętasz Caroline? Twoja pierwsza miłość. Kochałeś ją prawda? I co, patrzc w jej oczy nie potrafiłeś powiedzieć, że jest smutna, radosna, zamyślona, przestraszona etc? - Styles zastygł. Po chwili dotarły do mnie jego słowa. Powiedział to tak, jakby naprawdę coś do mnie czuł. "kochałeś ją prawda? I co, ... nie potrafiłeś?" Po chwili zobaczyłem jak loczek przytula Malika.
- przepraszam Zayn, Nie powinienem, dobrze wiesz, że dalej cierpię po Car, więc próbuję się wyładować. - Mulat wybuścił głośno powietrze, przytulając przyjaciela
- Rozumiem Harry, ale proszę, nie wyładowuj się na Amy, ona na to nie zasłużyła, nie chcę, żeby cierpiała, to będzie mnie cholernie boleć. - Hazz pokiwał głową. Zayn byl dla niego i Niall'a jak starszy brat, zawsze im wybaczał. Nie mogłam napatrzeć się na ten widok.
- Z-Z-Zayn?
- słucham? - odpowiedział, lecz dalej trzymał go w objęciach.
- jak mam przeprasić teraz Amber? ona się mnie boi. - odsunął się od troszkę niższego od siebie chłopaka.
Zayn nie wiedział. Wykorzystałam to, że Hazz stoi do mnie tyłem i mocno się w niego wtuliłam. Obrócił się, widziałam, że miał łzy w oczach.
- tylko mi tu nie płacz! - zaśmiałam się w jego szyję.
- Amy przepraszam...
- nie masz za co, wszystko słyszałam, nie musisz mi się tłumaczyć, sztama?
- sztama! - przytulił mnie mocno do siebie. Pocałowałam go w policzek, po czym poczochrałam go po czuprynie, wiedziałam, ze tego nie lubi, więc wykorzystałam jedyną szansę, by się na mnie za to nie gniewał. Zaśmiał się i wyszedł. Spojrzałam na Zayna. Lekko się uśmiechał. Podeszłam do niego i usiadłam na blacie. Obrucił się w moją stronę.
- Dziękuję Zayn.
- za co?
- za to, że przyszedłeś, za to, że po prostu jesteś... - chłopaka oblał rumieniec
- no proszę, nasz Bad Boy spalił buraka! - pociągnęłam go w swoją stronę i mocno prztuliłam. Zarzuciłam mu ręce na szyję i tak się w siebie wpatrywaliśmy. Przypominały mi się wsztkie chwile, chodź nie było ich za wiele, to i tak były wspaniałe. Wtedy, gdy powiedział mi, co do mnie czuje, a ja potem tak poprostu pocałowałam go. Spontaiczne, ale nie potrafiłam przez to spać. Zagryzłam wargę przypominając sobie tamten moment. Nagle poczułam jego wargi na swoich. Nie wiem czemu, ale oddałam pocałunek. Zabiję go kiedyś za to, że łazi po domu bez koszuli.
Uslyszeliśmy trzaśnięcie drzwi wejściowych. Zapomnieliśmy zupełnie o tym, że w każdej chwili mógł tu ktoś wejść. Odsunęłam chłopaka lekko ode mnie, by zejść z blatu. Na jego twarzy widniał grymas niezadowolenia.
- Zabiję ich kiedyś - zaśmiałam się pod nosem. Pamiętam jak zawsze chciałam mieć zdjęcie, autograf, lub chodziaż jedno zamienione słowo z chłopakami, a teraz? Całuję się z jednym z nich. Życie jest popieprzone, ale gdyby nie te zakręty nie spotkałabym takich ludzi jak chłopcy, prawda? Teraz żałuję tej nieprzemyślanej próby samobójczej. Co ja gadam? Ona była przemyślana i to dokładnie. Trzynastolatka, która podcięła sobie żyły do tego stopnia, że wylądowała w szpitalu, gdy miała właśnie swój ostatni dzwonek. Ciekawie, co? Nawet zwykła osoba nie zdaje sobie sprawy, jak patrzy się na dziewczyny, które smyrają się, bo "ktoś się nimi przejmie". ohh "cięcie się" dla szpanu. Moja ręka wyglądała jak pobojowisko, na którym ciągle toczono wojny, między życiem, a śmiercią. Moja ręka z początku mi się podobała.
no właśnie, na początku. Potem poznałam tak wspaniałych ludzi jak moi przyjaciele to oni "wyleczyli" mnie z tego. Nie przejmowałam się już rodzicami i to jak na mnie mówiono, tylko oni się liczyli. n=Nawet namówili mnie na tatuaż, jednak nie spodziewali się, że tak duży, ale trudno. Śmiali się, że jak na taką drobną dzieczynę to śmiesznie wyglądam z tak potężnym tatażami, a ja śmiałam się z nimi.
- hej pączusie, co dobrego macie do jedzonka ? - do kuchni wleciała Nialler cały w skowronkach. Zabrał talerz z kanapkami, które sama nie wiem skąd się znalazły. Malik wyszarpał mu kanapkę z ręki, a ten spojrzał na niego z wielkimi oczami. No tak, zabrać Horanowi jedzenie... - Zayn wstał chyba dzisiaj lewą nogą uważaj na niego. - blondas podszedł do mnie i przytulił. Zaśmiałam się. "Uważaj na niego" Ohhh oczywiście Horanku, przecież zrobi krzywdę nie tylko mi, ale i sobie...
- z czego się śmiejesz?
- w porównaniu do pana złośnika, miałam udany i bardzo... ciekawy? No, powiedzmy dzień.
- ej! Dziś miałem dobry humor!
- taaak, jaaasne Malik.
- Horan w ryjca nie chcesz?
- no, nie zły! - Niall wycofał się z pomieszczenia. Podreptałam na górę. Jest późno, a ja jestem śpiąca.
Próbowałam wstać, ale coś przygwoździło mnie do łóżka. Czułam czyjeś ręce na swojesz szyi, nawet nie potrafiłam otworzyć oczu. Nagle poczułam coś chłodnego przy swojej skroni, przez co straciłam przytoność. Obudziłam się w ławce w parku. Było ciemno, zimno i strasznie. Biegłam w ścieszką w stronę domu co chwilę się o coś potykając. W pewnym momencie zobaczyłam dwie osoby bijących jakąś dziewczynkę. Podeszłam troszkę bliżej. Mała była bardzo podobna do mnie. Bałam się, nigdy się tak cholernie nie bałam. Podleciałam w celu obrony maluszka, ale nagle trafił w nią piorun. Moje serce stanęło.
- Nie!!! - krzyknęłam, lecz wszystko znikło.
Usiadłam na łóżku głośno oddychając. Spocone czoło i łzy na policzkach świadczyły tylko o tym, że to był sen, nie nie sen, to był koszmar. Nie potrafiłam się uspokoić. Złapałam się za klatkę piersiową, mając nadzieję, że to w jakiś sposób pomoże, ale nic nie dało. Usłyszałam, że ktoś wchodzi do pokoju i siada na łóżku. Po chwili znalazłam się w kogoś ramionach. Poczułam lekkie kołysanie, ale patrząc w jeden punkt, biżej mi nie określony widziałam ją, a raczej siebie leżącą i pobitą. Po chwili mój organizm nie pozbywał się łez, a ja ukołysana zasnęłam. Przed snem przez głowę przeszło mi tylko dwa pytania KTO przyszedł tutaj, oraz do czego powięzany był mój sen.
~~~~~~~~
TAM TAM TAM
TAM TAM TAM
mamy nowy rozdział =)
Jeśli chcecie, opowiedzcie kto mógł przyjść do Amy?
Sama jeszcze nie wiem, ale wy możecie mi nasunąć pomysł na któregoś chłopaka, bądź dziewczynę :)
Stawiam na waszą wyobraźnię!
Nie zacznę rozdziału, dopóki nie dostanę 2 KOMENTARZY z propozycją.
Sama jeszcze nie wiem, ale wy możecie mi nasunąć pomysł na któregoś chłopaka, bądź dziewczynę :)
Stawiam na waszą wyobraźnię!
Nie zacznę rozdziału, dopóki nie dostanę 2 KOMENTARZY z propozycją.
środa, 9 kwietnia 2014
ROZDZIAŁ 25 asshole
ROZDZIAŁ 25
- Dlaczego nie chcesz z nami jechać ?
Spojrzałam na niego tępym wzrokiem.
- dla was o jest takie łatwe. Przeżywacie to, chcecie spędzić miłe chwile, spotkać się z fanami, porozmawiać, przytulić, pocieszyć, ale wy przeżywacie to już kolejny roz z rzędu. Nawet nie wiesz, ile kosztowało mnie przyjęcie wiadomości, że tak z dnia na dzień moje życie wywróciło się do góry nogami, a ja jak niby nigdy nic musiałam sie przeprowadzić do obcej rodziny na całe moje marne życie. Dla was to przyjemność, lecz dla mnie horror. Nie zdajecie sobie sprawy, że zwykła, szara osoba może nie być przyzwyczajona, do takie trybu.
- Znów użalasz się nad sobą.... - jego słowa mnie zszokowały.
- znów ?! Fajnie wiedzieć, że ZNÓW naprzykrzam ci dupę, kiedy to w zwyczaju Niall'owi się zwierzałam, jak jedyny zna moją przeszłość, jako jedyny wie, gdzie, kiedy i z jakiego powodu mam blizny. Do ciebie nigdy nie przyszłam o pomoc, z czego się cieszę, bo pewnie wyśmiałbyś mnie. Wiesz coś o mnie, o tym kim jestem, o tym kim byłam? nie! Wiesz, ostatnio też z mojego nadgarstka popłynęła krew, pzez kogo? Ciebie! kto się zjawił? Niall. Nigdy nie poczułam takiego bólu, jak wtedy, gdy przytulając mnie i tamując krew, śpiewał mi do ucha pewną piosenkę. Diana, let me be the one to Light a fire inside those eyes You been lonely You don’t even know me, But I can feel you crying Diana, let me be the one to Lift your heart up and save your life I don’t think you even realize Baby you’d be saving mine.
Na jego twarzy nie można było dostrzec żadnego uczucia, co lekko mnie zaniepokoiło.
- a wiesz? Idź do tego swojego idealnego Niallerka, wkońcu to ON rozumie cię najlepiej! Kto by nie chciał pierdolić tak wspaniałej i idealnej księżniczki?!
- Prawda boli!?
- Boli mnie to, że Niall ci jednak przeszkodził! - moje serce stanęło. W jednej chwili poczułam ogromny ból w klatce piersiowej. Czy on powiedział, że chciałby, abym podcięła się, tak by już nigdy nie wstać? Spojrzałam na niego ze łzami w oczach, starając nie ukazywać ich chłopakowi. Widziałam jego zdziwioną minę.
- Amy ja
- nie! nieprzepraszaj Powiedziałeś swoje!
- Ale ja...
- Nie masz się co tłumaczyć, powiedziałeś to, co czujesz. Wiesz co? Wygrałeś. Zabolało. Cholernie zabolało. - wybiegłam z jego pokoju jak najszybciej wybiegając z domu. Po chwili zorientowałam się, że ktoś za mną wybiegł, ale olałam to.
~~ w tym samym czasie ~~
Mimo, iż nie ugryzłem się w język, to jednak miałem prawo się zdenerwować. Uważa się za Bóg wie jaką Divę, bo jest siostrą Liama? Myśli, że pocięła się, a wszyscy, a między innymi głupi Niall będą wokół niej skakać? Myli się... Wyszedłem na taras zapalając papierosa. Po jakimś czasie usłyszałem mocny trzask drzwiami. Teraz pewnie zapowiada się kłótnia z bratem, który próbuje obronić siostrę przed samym złem świata. Kłótnie z Liamem nie należały do codzienności i ulubionych rzeczy. Z całej czwórki, to on był mi najbliższy.
- Liam, jeżeli masz mi teraz pra... - zamilkłem. Przede mną nie stał Liam, lecz Harry z Louisem. Ciskali we mnie piorunami.
- co ty jej zrobiłeś ?!
- a co cię to kurwa obchodzi?! Prawdę jej powiedziałem i co uderzysz mnie za to?! - Tommo spojrzał na mnie z nutką obrzydzenia i splunął mi pod nogi pod czym trzasnął drzwiami. Dopiero wtedy zobaczyłem Liama opierającego się o biurko. Do oczu cisnęły się łzy, lecz nic nie mówił. Loczek zaczął na mnie najeżdżać, lecz nie słuchałem go. Analizowałem w myślach, co właśnie czuł Payn oraz Amy. Nagle przypomniały mi się słowa dziewczyny ostatnio też z mojego nadgarstka popłynęła krew, pzez kogo? Ciebie! Ona cięła się. Przeze mnie. A ja tego nie zauważyłem. Jak mogłem być tak głupi? Ona mi tego nie wybaczy, a w szczególności, gdy powiedziałem jej, że Niall móg nie przerywać jej zamiarów. Jestem skończonym idiotą! Po chwili usłyszeliśmy trzaśnięcie drzwiami wejściowymi. Liam wyjrzał kto wszedł.
- gdzie Amy?
- chciała zostać sama, więc odszedłem.
- co?! zostawiłeś ją!?
- Liam! Jeśli chciała zostać sama to ma do tego prawo!
Niall miał rację. Zeszliśmy do salonu. Niall i Harry nawet na mnie nie spojrzeli, Liam coś mówił i chodź nie chciałem dpowiadać, to jednak czułem, że chce mi pomóc, Louis odkąd wyszedł, jeszcze nie zeszedł.
** kilka godzin później **
Spojrzałem na zegarek, była 23.24 a Amber jeszcze nie wróciła Li i Niall zasnęli na kanapie, a Styles czytał coś w internecie. Podeszłem do komody, zabrałem z wieszaka kurtkę i wyleciałem na zewnątrz zastanawiając się, gdzie może być dziewczyna. Pierwsze miejce jakie wpadło mi do głowy to fontanna. Pobiegłem tam i zauważyłem jakąś sylwetkę, która siedziała po turecku na brzegu rzeźby. Podszedłem trochę bliżej. Teraz byłem pewny, że to Amy. Zbliżałem się powoli w jej stronę. Dziewczyna szkicowała coś w swoim zeszycie. Będąc całkiem blisko, zauważyłem co. Na kartce narysowała prawdopodobnie odbicie siebie i to, jak się czuła. Dlaczego nie chciała nam pokazywać, co ma w tym zeszycie? proste, każda smutna i miła sytuacja była przelana na papier.Amy ma porawdziwy talent. Stałem za nią, lecz ona nie zauważyła mojej osoby. Po pewnym czasie pod postacią dopisała "Diva".
*************
Rozdział miał wyglądać nieco inaczej, ale... jest tak
po 1 nie miało być żadnej kłótni xD
po 2 chciałam, żeby nie godzili się tak szybko, ale uczuciowy Zayn, który potrafi nazwać siebie dupkiem, jakoś mnie pozbawił takiego myślenia :<
Dziękuję, za uwagę miłego wieczoru/dniaCzekam na komentarze ;/ :)
Enjoy!
- Dlaczego nie chcesz z nami jechać ?
Spojrzałam na niego tępym wzrokiem.
- dla was o jest takie łatwe. Przeżywacie to, chcecie spędzić miłe chwile, spotkać się z fanami, porozmawiać, przytulić, pocieszyć, ale wy przeżywacie to już kolejny roz z rzędu. Nawet nie wiesz, ile kosztowało mnie przyjęcie wiadomości, że tak z dnia na dzień moje życie wywróciło się do góry nogami, a ja jak niby nigdy nic musiałam sie przeprowadzić do obcej rodziny na całe moje marne życie. Dla was to przyjemność, lecz dla mnie horror. Nie zdajecie sobie sprawy, że zwykła, szara osoba może nie być przyzwyczajona, do takie trybu.
- Znów użalasz się nad sobą.... - jego słowa mnie zszokowały.
- znów ?! Fajnie wiedzieć, że ZNÓW naprzykrzam ci dupę, kiedy to w zwyczaju Niall'owi się zwierzałam, jak jedyny zna moją przeszłość, jako jedyny wie, gdzie, kiedy i z jakiego powodu mam blizny. Do ciebie nigdy nie przyszłam o pomoc, z czego się cieszę, bo pewnie wyśmiałbyś mnie. Wiesz coś o mnie, o tym kim jestem, o tym kim byłam? nie! Wiesz, ostatnio też z mojego nadgarstka popłynęła krew, pzez kogo? Ciebie! kto się zjawił? Niall. Nigdy nie poczułam takiego bólu, jak wtedy, gdy przytulając mnie i tamując krew, śpiewał mi do ucha pewną piosenkę. Diana, let me be the one to Light a fire inside those eyes You been lonely You don’t even know me, But I can feel you crying Diana, let me be the one to Lift your heart up and save your life I don’t think you even realize Baby you’d be saving mine.
Na jego twarzy nie można było dostrzec żadnego uczucia, co lekko mnie zaniepokoiło.
- a wiesz? Idź do tego swojego idealnego Niallerka, wkońcu to ON rozumie cię najlepiej! Kto by nie chciał pierdolić tak wspaniałej i idealnej księżniczki?!
- Prawda boli!?
- Boli mnie to, że Niall ci jednak przeszkodził! - moje serce stanęło. W jednej chwili poczułam ogromny ból w klatce piersiowej. Czy on powiedział, że chciałby, abym podcięła się, tak by już nigdy nie wstać? Spojrzałam na niego ze łzami w oczach, starając nie ukazywać ich chłopakowi. Widziałam jego zdziwioną minę.
- Amy ja
- nie! nieprzepraszaj Powiedziałeś swoje!
- Ale ja...
- Nie masz się co tłumaczyć, powiedziałeś to, co czujesz. Wiesz co? Wygrałeś. Zabolało. Cholernie zabolało. - wybiegłam z jego pokoju jak najszybciej wybiegając z domu. Po chwili zorientowałam się, że ktoś za mną wybiegł, ale olałam to.
~~ w tym samym czasie ~~
Mimo, iż nie ugryzłem się w język, to jednak miałem prawo się zdenerwować. Uważa się za Bóg wie jaką Divę, bo jest siostrą Liama? Myśli, że pocięła się, a wszyscy, a między innymi głupi Niall będą wokół niej skakać? Myli się... Wyszedłem na taras zapalając papierosa. Po jakimś czasie usłyszałem mocny trzask drzwiami. Teraz pewnie zapowiada się kłótnia z bratem, który próbuje obronić siostrę przed samym złem świata. Kłótnie z Liamem nie należały do codzienności i ulubionych rzeczy. Z całej czwórki, to on był mi najbliższy.
- Liam, jeżeli masz mi teraz pra... - zamilkłem. Przede mną nie stał Liam, lecz Harry z Louisem. Ciskali we mnie piorunami.
- co ty jej zrobiłeś ?!
- a co cię to kurwa obchodzi?! Prawdę jej powiedziałem i co uderzysz mnie za to?! - Tommo spojrzał na mnie z nutką obrzydzenia i splunął mi pod nogi pod czym trzasnął drzwiami. Dopiero wtedy zobaczyłem Liama opierającego się o biurko. Do oczu cisnęły się łzy, lecz nic nie mówił. Loczek zaczął na mnie najeżdżać, lecz nie słuchałem go. Analizowałem w myślach, co właśnie czuł Payn oraz Amy. Nagle przypomniały mi się słowa dziewczyny ostatnio też z mojego nadgarstka popłynęła krew, pzez kogo? Ciebie! Ona cięła się. Przeze mnie. A ja tego nie zauważyłem. Jak mogłem być tak głupi? Ona mi tego nie wybaczy, a w szczególności, gdy powiedziałem jej, że Niall móg nie przerywać jej zamiarów. Jestem skończonym idiotą! Po chwili usłyszeliśmy trzaśnięcie drzwiami wejściowymi. Liam wyjrzał kto wszedł.
- gdzie Amy?
- chciała zostać sama, więc odszedłem.
- co?! zostawiłeś ją!?
- Liam! Jeśli chciała zostać sama to ma do tego prawo!
Niall miał rację. Zeszliśmy do salonu. Niall i Harry nawet na mnie nie spojrzeli, Liam coś mówił i chodź nie chciałem dpowiadać, to jednak czułem, że chce mi pomóc, Louis odkąd wyszedł, jeszcze nie zeszedł.
** kilka godzin później **
Spojrzałem na zegarek, była 23.24 a Amber jeszcze nie wróciła Li i Niall zasnęli na kanapie, a Styles czytał coś w internecie. Podeszłem do komody, zabrałem z wieszaka kurtkę i wyleciałem na zewnątrz zastanawiając się, gdzie może być dziewczyna. Pierwsze miejce jakie wpadło mi do głowy to fontanna. Pobiegłem tam i zauważyłem jakąś sylwetkę, która siedziała po turecku na brzegu rzeźby. Podszedłem trochę bliżej. Teraz byłem pewny, że to Amy. Zbliżałem się powoli w jej stronę. Dziewczyna szkicowała coś w swoim zeszycie. Będąc całkiem blisko, zauważyłem co. Na kartce narysowała prawdopodobnie odbicie siebie i to, jak się czuła. Dlaczego nie chciała nam pokazywać, co ma w tym zeszycie? proste, każda smutna i miła sytuacja była przelana na papier.Amy ma porawdziwy talent. Stałem za nią, lecz ona nie zauważyła mojej osoby. Po pewnym czasie pod postacią dopisała "Diva".
Po jej policzku spłynęła samotna łza. Stanąłem za nią i zabrałem jej ołówek. Dziewczyna siedziała jak kamień. Nachyliłem się nad nią i zrobiłem pare kresek które w jakimś tam stopniu miały przypominać mnie, po czym dopisałem "asshole"
Cóż, może i nie jest idealnie, ale lepsze to niż patyczak, prawda? Dziewczyna dalej płakała, choć starała się z tym walczyć. Przeskoczyłem przez ławkę i spojrzałem na nią. Gdy jej wzrok zatrzymał się na moich oczach, poczułem ból. Czułem, jakby część cierpienia chciała przelać na mnie. Po chwili prychnęła pod nosem, co mnie lekko zdziwiło.
- pan idealny raczy się nazywać dupkiem?
- Amber przepaszam, po prostu miałem zły dzień, potem miałem nadzieję, że przez całe dwa miesiące będziemy się widzieć, ale gdy powiedziałaś, że nie pojedziesz, byłem zawiedziony, potem powiedziałaś, że tylko Niall cię rozumie, wtedy poczułem się dziwnie. Ból, zazdrość i gniew. Nie radzę sobie z kontrolowaniem emocji i
- nie Zayn! powiedziałeś co chciałeś!
- Amy, nie krzycz. Znasz mnie i wiesz jakie mam wybuchy. Dopiero, gdy Styles zaczął się na mnie drzeć przypomniały mi się twoje słowa, gdy mówiłaś, że się... że ty... ty się... tniesz - zdecydowanie najtrudniesze zdanie, jakie kiedykolwiek wypowiedziałem. - przeze mnie... - dodałem cicho, żeby dziewczyna mnie nie usłyszała. Spuściłem głowę, nie miałem odwagi, żeby na nią spojrzeć. Po chwili poczułem jej ciepłe dłonie. Wtuliła się w mój tors. Mocno ją do siebie przywarłem.
- Zayn.. przepraszam... - wychlipała przez łzy.
- Amy, przecież wiesz, że to tylko moja wina.
- nie, ja chciałam pożartować z wami, że nie jadę, ale tak naprawdę się cieszyłam. Nie wiem, dlaczego powiedziałam ci, że to przez ciebie...
- to tak jak ja, że Niall nie powinien ci przeszkadzać. Kocham cię i dobrze wiesz, że mi na tobie zależy. Nie pozwoliłbym cię komu kolwiek skrzywdzić.
- Zayn?
- słucham?
- która godzina? - spojrzałem na wyświetlacz mojego telefonu.
- za pięc ósma.
- cholera! - dziewczyna wstała i pobiegła w stronę domu. Zrobiłem to samo. Biorąc pod uwagę naszą piątkę, to jestem drugim, z najszybszych chłopaków, ale muszę przyznać, że Amy biega naprawdę szybko. Dogoniłem ją przy furtce, gdy się zatrzymała.
- Am, co się stało?
- umówiłam się z Grześkiem, Olą i Maćkiem na twittcama, nie chcę się spóźnić! - wyminęła mnie tak porostu i pobiegła w stonę pokoju. Od razu zauważyłem groźne miny chłopaków, uniosłem ręce w górę w celu obrony.
- pogodziliśmy się, robi tc ze znajomymi.
Mimo, iż ich uśmiechy były wymuszone, to i tak się cieszyłem. Podreptałem do kuchni, by zrobić młodej jakieś kanapki. Zrobiłem dużo, dlaczego? Sam chciałem się tak wryć, a Harry z pewnością już u niej siedzi. Taaak, Styles miałby odmówić rozmowy z dziewczynami?
- Zayn!!! - usłyszałem lekko przeraźliwy krzyk Amy, co mnie wystraszyło. Zabrałem talerz z jedzeniem i placek, który wyciągnąłem z lodówki i pobiegłem w stronę pokoju dziewczyny. Zwrot akcji okazał się inny, niż przypuszczałem*************
Rozdział miał wyglądać nieco inaczej, ale... jest tak
po 1 nie miało być żadnej kłótni xD
po 2 chciałam, żeby nie godzili się tak szybko, ale uczuciowy Zayn, który potrafi nazwać siebie dupkiem, jakoś mnie pozbawił takiego myślenia :<
Dziękuję, za uwagę miłego wieczoru/dnia
Enjoy!
Subskrybuj:
Posty (Atom)









