sobota, 26 kwietnia 2014

ROZDZIAŁ 27 co dwie głowy to nie jedna...

 Obudziły mnie promienie słoneczne, co było nieco dziwne, taka pogoda w maju,
a szczególnie w Londynie była naprawdę czymś niespotykanym. Próbowałam wstać, lecz na marne. Spojrzałam na swój pas. Blokowała go czyjaś ręka. Zerknęłam na bok i ujrzałam jeszcze śpiącego mulata.
Zastanawiałam się, co on tu robi. Po chwili rozientowałam się, że wczoraj śniło mi się to wszystko, a
Malik usłyszał prawdopodobnie jak krzyczałam przez sen, płakałam, lub tym podobne. Miałam tendencję gadania przez sen, co nie raz straszyło ludzi. Zdarzało mi się też obudzić w szafie. Pamiętam, że gdy miałam cztery lata ogrodnik znalazł mnie w szopce na sprzęty ogrodnicze. Zaśmiałam się przypominając sobie minę pana Zdzisława. Biedak, tak się wystraszył. Powiedział o tym rodzicom, ale jakoś się zbytnio mną nie przejęli. Mój chichot nie uszedł jednak uwadzę Malika, który próbował otworzyć zaspane oczy. Spojrzałam na niego, lekko przygryzając dolną wargę. Chłopak spojrzał na mnie i delikatnie się uśmiechnął.
- od razu, żeby nie było niedomówień, chcę usprawiedliwić się tym, że usłyszałem jak krzy...
- wiem. Nie musisz mi się tłumaczyć. Śniło mi się coś, krzyczałam i przyszedłeś. Rozumiem.
- mam pytanie.
- jakie?
- Dzisiaj wyjazd, a wszoraj mówiłaś, że chciałaś się tylko z nami podroczyć, więc... jedziesz z nami?
- ja coś takiego mówiłam? Wybacz, jak jestem zła to gadam głupoty... - spojrzałam na minę Malika, spuścił
głowę i lekko posmutniał.
- Amy, ale przemyśl to proszę... - chłopak wstał, a moje sumienie, które teraz widziało go jako opiekuńczego chłopca, który przyszedł w nocy mnie przytulić, bo coś mi się śniło, nagle się odezwało. Złapałam go za rękę i szarpnęłam na łóżko. Spojrzał na mnie zdziwiony. Wtuliłam się w niego, ugh, czy ja zawsze muszę tonąć w jego ramionach?
- Zazza, żartowałam. Oczywiście, że z wami jadę, kogo ja będę denerwować hm? - spojrzałam na niego, a on szeroko się uśmiechnął. Podeszłam do szafy i wyciągnąłam

Podreptałam do łazienki, gdzie załatwiłam to, co powinnam, czyli makijaż, toaleta, włosy, przebranie się.
Wychodząc zauważyłam moją walizkę i ślęczącego przed moją szafą już ubranego Zayn'a. Gadał coś pod nosem, więc chciałam usłyszeć, co.
- Ja pierdole, jak ona w to wchodzi!? To jest ok, to też, sukienki wezmę dwie, Kurwa, gdzie ona ma legginsy?! Ok, mam, wezmę tttte, Boże, dziękuję ci, że wymyśliłeś coś takiego jak to cudo! - nie mogłam i zaśmiałam się.
- o tak, Panie Malik. Jeżeli Pan w to wejdzię, to będę dziękować, że stworzył taką komedię. Poza tym, to
co ty tutaj szukasz?
- pakuję cię, nie widać?
- widać jak widać, ale jak słychać - na jego twarzy pojawił się rumieniec. - a ty nie powinieneś pakować
siebie?
- już wczoraj to zrobiłem kochanienka. Ubrania i biżuteria spakowane, kosmetyki, kartki i ołówki weźmiemy na drogę, a gdzie masz bieliznę? - spojrzałam na niego jak na idiotę.
- chyba śnisz. Sama zajmę się bielizną...
- na pewno? wiesz, możesz nie dać sobie rady, co dwie głowy to nie jedna... - obruciłam głowę w jego stronęunosząc brew do góry. Gdzie on był jak mózgi rozdawali? Wzięłam koszulkę leżącą na łóżku, zwinęłam ją w kłębek i rzuciłam w chłopaka.
- Ała!!
- sorry chciałam mocniej.
- jesteś wredna, a ja tak ładnie cię spakowałem!
- idź już! a poza tym mówiłeś już chłopakom?
- o czym ?  - ugh...
- że jednak jadę
- nie jeszcze nie, a co? - spojrzałam na niego z szyderczym uśmiechem. -  aaa, ale jak potem wsiądziesz do
 TourBusa? - kurwa, jak on to robił? Potrafił czytać mi w myślach, co lekko mnie przerażało, no, ale
pomińmy to.
- z jakieś 200 metrów od naszego domu jest stacja paliw, więc twoim zadaniem jest zaciągnięcie chłopaków
do środka, a ja wślizgnę się do środka, oczywiście trzeba najpierw ostrzec kierowcę.
- wszystko pięknie ładnie, ale co ja mam im powiedzieć, żeby tam się zatrzymać?
- no nie wiem, może, że zapomniałeś się odlać w domu, czy coś...
- Am, mamy kibel w autobusie.
- no to, że robią tam bardzo dobrą kawę i muszą jej spróbować, Malik błagam, liczę na ciebie... - spojrzałamna niego. No tak, spodobało mu się, że ktoś wkońcu na niego liczy. Uśmiechnął się zadziornie. Uderzyłam go w ramię, obruciłam w stronę drzwi i wypchnęłam z pokoju. Podeszłam do szafki z bielizną, po czym wrzuciłam potrzebne rzeczy. Wyciągnęłam telefon i napisałam do Malika.

Debil... Zastanawiało mnie tylko, jak zareagują chłopcy na widok Malik z tyloma bagażami, mniejsza o to.Wzięłam do ręki dwie walizki i zawiozłam je do pokoju chłopaka. Położyłam koło drzwi i rzuciłam na łóżko. Lekko zapadłam się w dół, bo grubas położył się koło mnie. Po chwili wisiał nade mną. Mówiłam, że
z nim jest inaczej? Miałam rację. Chłopak spojrzał na mnie badawczym, ale serdecznym wzrokiem. Uśmiechnęłam się.
- i co spakowana?
- jak zawsze, zwarta i gotowa!
- a bielizna?
- oj Malik, Malik tobie tylko jedno w głowie...
- dziwisz mi się? - zmieńmy temat, zmieńmy temat
- wiesz, że to nasze ostatnie spotkanie, zanim wyjedziecie i zostawicie mnie tu samą? - Zayn zaśmiał się.
- no niestety. Będziesz tęsknić? - Alleluja! wyczuł mój sarkazm!
- czy ja wiem... Wolna chata, nocne biby, spraszanie nieznajomych, może coś w stylu "project x"... nie
będę miała czasu tęsknić!
- nie kłam!
- no doobra, troszkę będę... ale tylko troszkę.
- za mną najbardziej prawda?
- za tobą? Niee najbardziej to za - chciałam powiedzieć Niallem, bo to mój "bliźniak", ale on źle zareagowałby nawet, wiedzą o tym, że żartuję. - Liamem!
- ty! - chłopak udał obrażonego i położył się obok. Dlaczego zrobiło mi się tak cholernie przykro? Zmiana ról, teraz to ja wisiałam nad nim. Zdziwiło go to trochę, jednak przypomniał sobie, że jest na mnie zły. Odwrócił głowę, by na mnie nie patrzeć. Tak się bawimy? ok! Zaczęłam wbijać moje łokcie w jego boczki, co wywołało u niego łaskotki. Po chwili leżałam na nim, blokując mu poruszanie się.
- złaź ze mnie grubasie!
- sugerujesz, że jestem gruba?
- nie! po prostu nie mogę się ruszyć! Amyyyy no!
- ehh zeszłabym, ale dalej jesteś na mnie zły, więc... nie! - krzyknęłam, a chłopak odwrócił się do mnie.
- już nie!
- nie wierzę. Udowodnij.
- jak?
- improwizuj... - uśmiechnęłam się, a po chwili poczułam jego dłonie na mojej twarzy, a jego wargi delikatnie muskały moje. Dla takich chwil warto żyć. Zgadzam się z tym pod każdym możliwym względem!
- i co? wierzysz mi?
- powiedzmy... Chłopcy zaraz przyjdą, bo za pół godziny wyjeżdżacie, idę ubrać dresy.
- jak wejdziesz i spojrzysz na przód autobusu to dolne łóżko po lewej stronie. Zrobimy im niespodziankę, jak wysiądziemy już w USA, co ty na to?
- i oczywiście będę tam spać z tobą, tak?
- nie inaczej
- ok, tylko do lotniska daleko nie mamy, więc jak ty chcesz mnie przemycić w samolocie?
- nie lecimy samolotem.
- jak to?
- wynajęliśmy prom, który weźmie na pokład nas i pojazd. - ok? Podreptałam i założyłam to




                                                                       ~'*'~
Muszę przyznać, że cała piątka wyglądała w dresach naprawdę świetnie i gdyby nie fakt, że dalej zachowywali się jak 5-letni gówniarze, to mogłabym przyznać, że wyglądali jak kilku letni dresiarze, no cóż jednak nie mogłam.
Ostatni raz przytuliłam swojego brata, który wręcz nie chciał mnie puścić. Przyszła kolej na Malika, w duchu
robiłam wszystko, by tylko się nie zaśmiać. Muszę przyznać, że chłopakowi napradwę to wychodziło. Jak skończy się jego kariera w zespole, w co szczerze wątpię i mam nadzieję, że nigdy do tego nie dojdzie, w każdym razie mam dla niego plan B i zrobię wszystko, żeby został aktorem. Jak on to robił?!
- pa Amy trzymaj się!
- wy też! Ale wiecie, że będziecie mnie mieć na głowie! - o fuck...
- tak, tak każdy telefon odbierzemy, nie martwo się, jak będziemy mieli próbę, to podczas przerwy zadzwonię do ciebie. Jak coś to wiesz, gdzie mieszkają rodzice.
- tak wiem. A Malik masz! - rzuciłam mu plecak, gdzie znajdowały się ołówki, gumki (do mazania zboczuchy!), blok i inne duperele. Chłopak zajrzał do środka, a potem na mnie.
- dzięki, Am. Co ja bym zrobił bez ciebie hmm?
- pewnie to samo co chłopcy
- nawet nie wiesz jak to strasznie brzmi...

ZAYN'S POV

Gdy wsiedliśmy do autobusu, zobaczyłem Liama, który macha Amy. W jego oczach pojawiły się łzy, których starał się nie pokazywać. Serce mocno mnie ściskało, a z drugiej strony miałem ochotę się zacząć śmiać.
- mam nadzieję, że poradzi sobie sama. Ona jeszcze nie wie, co ją może spotkać, a co jak coś jej się stanie?
- Liam, Amy nie jest małą dziewczynką, poradzi sobie, uwierz mi...
- wiesz co? Nie poznaję cię Horan. Zawsze miałeś narąbane w bani i liczyło się dla ciebie tylko jedzenie i z
nikim się nim nie dzieliłeś, a już kilka razy dałeś coś Aber. Niall... Czy... Czy ty,yhh Niall czujesz coś do
Amber? - myślałem, że udławię się własną śliną. Nie, on nie może! Przecież... ona mówiła, że jest dla niej
tylko jak brat, a co jeśli? Może wyzna Am, że ona mu się podoba i chce z nią być, a ona się zgodzi?
Spojrzałem na blondyna, który spojrzał tępo na Liama, który czekał na odpowiedź. NO POWIEDZ COŚ KURWA!!!





4 komentarze:

  1. rozdział świetny, czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. jejeje *___*
    co tu się dzieje :D
    BOSKI ROZDZIAŁ nie no, kocham cię <3 ~ANNE

    OdpowiedzUsuń