obiecany rozdział ! :D wynagrodzenie za długie nie dodawanie 15 :) mam nadzieję, że się spodoba :) komentujemy :) jeśli coś was w tym opowiadaniu zaskoczy, lub rozczaruje mówicie mi o tym :)
ROZDZIAŁ 16
ROZDZIAŁ 16
- na pewno nie ciebie.
Jest Zayn ?
Blondynka próbowała
wejść do środka. O nie!
- czekaj tu… - popchnęłam ją lekko za drzwi i je zamknęłam.
– Zayn… ktoś do ciebie…
- już lecę. – chłopak wziął mnie na bark tak, jak wcześniej
Lou. To nie był dobry pomysł.
- Zayn puść mnie… Zayn tam stoi…- chłopak otwarł drzwi.
Czułam jak jego mięśnie się spięły – Perrie….
- czego tu chcesz?
- widzę, że masz już kolejną laskę do posuwania… - Zayn się
zdenerwował puścił mnie na ziemię i złapał za rękę. Pewnie wiedział, że ona
może mi coś zrobić.
- chuj cię to obchodzi!? Po pierwsze ona nie jest żadną
lalunią, po drugie nie jestem taki jak ty, że nie będąc z kimś potrafię z nim
spać po trzecie po co tu przylazłaś?
- chciałam z tobą pogadać o moim nowym, ale widzę że już
zacząłeś się do niej dobierać… oj biedaczka… niesprawna nóżka ?
- wolę mieć niesprawną stopę, niż być taką suką jak ty ! –
dziewczyna do mnie podeszła i z całej siły uderzyła mnie policzek. Zaszczypało,
ale sprawiło mi satysfakcję. – w tej sekundzie potwierdziłaś moje słowa i
pokazałaś swoją słabość… a ! i dziękuję za twój numer... wiem, że to ty do mnie
napisałaś w szpitalu. Zayn wypchnął ją za drzwi i popatrzył się z przerażeniem
na mnie. Uśmiechnęłam się, ale nie zupełnie bo z mojego uśmiechu powstał grymas
spowodowany pieczeniem.
- auć…
- to przeze mnie Amy ! przepraszam !
- Zayn spokojnie!!
- masz przecięty policzek…
- haha trudno. Mimo to dało mi to satysfakcję.
- chodź po lód. – idąc z Zaynem wpadłam na chłopców.
- co ci się …
- Liam spokojnie…
- Perrie prawda ? – kiwnęłam mu na tak.
Niall przyniósł mi lód. Usiadłam w salonie. Dopiero po
chwili dotarło do mnie, że mam na sobie tylko bluzę.
- yy to może ja się pójdę przebrać… wam też się to przyda. –
po drodze wstąpiłam do kuchni i odłożyłam woreczek z lodem do zamrażarki.
Ubrałam to :
ZDJĘCIE
ZDJĘCIE
I zeszłam na dół. Chłopcy już tam siedzieli.
- wieczór filmowy?
- pewnie ! od czego zaczynamy?
- toy story !! – na
równi krzyknęłam z Liamem.
- Amy ty też ?! ja możesz i ty przeciwko nam ? – Lou z
żałosną miną.
- oj o co wam chodzi ? ta bajka jest świetna.
- wiem braciszku mają problem.
- ok. ok. możemy obejrzeć.
- Zayn ?!
- hahaha i co idioci ? łyso trzech na… 4. kurde… no weźcie,
chociaż raz na dobry początek…
- niech ci będzie…
- zdrajcy ! mi nigdy nie puściliście toy story !!!
- taka sytuacja…
- dobra zamknąć mordy! Idziemy! – zeszliśmy do piwniczki ?
taa gdyby można było ją tak nazwać… sala muzyczna, sala kinowa i kryty basen.
Życie w luksusie ? coś o czym marzą wszystkie małe dziewczynki. Z wyjątkiem mnie.
Nigdy nie chciałam dużego domu, ani pałacu. Nie nawiedziłam sprzątać, ani jak
ktoś mnie wyręczał. Dwie rzeczy mnie różniły. To oraz mania na punkcie „Śpiącej
królewny”. Uważałam to za durną bajkę. No proszę was… księżniczka znajduje
krasnoludki, połyka jabło, które staje jej w przełyku, umiera, ni z dupy ni z
chałupy wyjeżdża Książę na białym ośle (tak wiem, że to był koń, ale wolałam go
sobie wyobrażać na osiołku… no cóż byłam dziwnym dzieckiem) całuje ją i w
magiczny sposób zmartwychwstała, żyli długo i blablabla taa a jabłko się
rozpłynęło, no chyba że książę je zassał… taa nie ważne… usiadłam wygodnie na
fotelu pomiędzy Niallem i Liamem. Zayn podszedł do telewizora włączył Internet.
Popatrzył na mnie, podszedł, obrócił się swoim zacnym siedzeniem do mnie i
usiadł mi na kolana!? Zaraz…. Co!?
- spieprzaj !!
- siedzisz na moim miejscu.
- Zayn…. Złaź ! przesiądę się, ale zejdź !
- nie, tak mi wygodnie.
- jak chcesz…
- co ty chcesz zro… - uszczypnęłam go w zadek na co
podskoczył. – Amber !!
- a prosiłam ?
- teraz mnie boli tyłek !
- to już nie mój problem…
- twoim problemem zaraz może być ponowne przebieranie.
- coś sugerujesz ?
- a jak myślisz ?
- tylko mnie dotknij! – wtuliłam się w ramię Liama, który
tylko się zaśmiał. Wiedziałam, że mogę ponownie znaleźć się w zimnej wodzie, a
mi już dość wrażeń jak na dzisiejszy dzień…
- dobra siadaj Zayn. Amy spokój. Lou chociaż ty zachowaj
resztki rozumu i podaj mi pilot.
- ale ja chciałem włączyć…
- taa a później powiesz „ups samo się włączyło” dawaj.
- pff wcale, że nie ! masz !
- dziękuję. Siadajcie i cicho.
- wiesz co ? jednak luźne podchodzenie do jakichkolwiek
spraw nas różni. Jestem troszkę bardziej nerwowa…
- troszkę ?! – obróciłam głowę w stronę chłopców, którzy
zaczęli się śmiać. Fajnie. Wychodzę na niezłą nerwuskę. Bosko. Lepiej być nie
mogło.
- ok. zamknijcie się…
Usiedliśmy i oglądaliśmy. Wszystko było dobrze. Do czasu,
gdy Harry włączył horror. Przełknęłam głośno ślinę. Taa boję się, cholernie się
boję. Zauważyłam, że któryś wstaje. Taa może też się boi i poprawia się z nogi
na nogę ? ehhh no cóż… grunt to zgrywać twardą… zamknę sobie na spokojnie oczy
i…
- aaaaa ! – krzyknęłam ? taa bo poczułam coś ciepłego na
swoim kolanie. Otworzyłam oczy i zobaczyłam zmieszanego Zayna.
- boisz się ?
- n-nie…
- Amy…
Spuściłam głowę. Wszyscy spojrzeli na mnie. No super!
- tak. Boję się. Nienawidzę horrorów…
- może pójdziemy do basenu, co ?
- nie, nie chcę żebyś przeze mnie nie mógł oglądać filmów z
przyjaciółmi. – chłopak zaśmiał się i spojrzał na mnie.
- prawda jest taka, że
ja też się boję. Oglądam, bo oni to lubią, a ja nie lubię siedzieć sam.
- nie kłamiesz?
- po co miałbym cię kłamać ?
- no w sumie… to co ? idziemy się przebrać ?
- chodź. – chłopak podał mi rękę. Uśmiechnęłam się i wstałam
zmierzając z nim ku drzwiom.
- zaaaraz… czy ja wgl mam tu jakiś strój do kąpieli ?
- drugi rząd, trzecia półka od góry niebieskie pudełeczko
tak jest kilka bikini. – wszyscy wlepili wzrok w Hazzę. Otworzyłam ze
zdziwienia usta. nie skapłabym się, gdyby nie Zayn zamykający ją.
- Hazz ? skąd ty to wiesz?
- haha proszę was… znacie mnie i dobrze wiecie, że doskonale
wiem gdzie i jaką bieliznę itp. trzymacie…
- dobra… Am może chodźmy już ?
- popieram !
Podreptałam za mulatem na górę. Dałam mu kuksańca i
poczochrałam jego „idealnie” ułożone włoski. W obawie o zemstę uciekłam szybko
do pokoju. Jak Harry powiedział, tak było. Chyba zacznę się go bać… wzięłam do
ręki pierwszy lepszy komplet i weszłam do łazienki, zmyłam makijaż, mój
nadgarstek pokryłam wodoodpornym fluidem, kilka ran, które niegdyś sprawiały mi
taką radość teraz odrażają. Wzięłam ręcznik, ubrałam się założyłam na siebie
koszulkę i zdecydowanym krokiem ruszyłam do drzwi, gdy je otworzyłam z ogromną
siłą wpadłam na umięśniony tors szatyna. Straciłam równowagę i gdyby Zayn mnie
nie złapał runęłabym na ziemię. Zaśmiałam się.
- przepraszam, ale zagrodziłeś mi drogę…
- co jak co, ale jak wpada a ciebie taka zgrabna ślicznotka
to raczej jesteś zadowolony, niż zły, że na ciebie wpadła…
- kłamczuch !! nie jestem ani zgrabna, ani ładna !
- skoro ty nie jesteś to i ja nie jestem…
- ale…
- teraz możesz zaprzeczać.
- jesteś umięśniony a nie zgrabny, więc mogę powiedzieć, że
jestem gruba!!
- to jest to samo…
- dobra skończ… idziemy?
- ja idę.
- a ja ? – Zayn uśmiechnął się stanął plecami do mnie,
kucnął i rozłożył ręce.
- wskakuj
- nie
- wolisz, żebym zniósł cię jak worek ?
- yhhh dobra ! ciężka jestem!
- ty ? haha proszę cię ważysz chociaż 50 kg ?
- nie…
- a ile ?
- 43
- no to widzę trzeba ci nową dietę zrobić.
- dobrze wiesz, że pomijając Niall’a to jem więcej od was!
- no w sumie.
Gdy Zayn otworzył drzwi myślałam że śnię. Ujrzałam :
- ściągaj koszulkę !
- to mnie najpierw puść!
- rozczochrałaś mi włosy. Masz wybór wlecieć do wody z
koszulką lub bez.
- ja cię kiedyś zabiję…
- liczę do trzech. Raz – szybko ściągnęłam z siebie bluzkę –
dwa – z całej siły objęłam mulata za szyję. Jak wlecę to nie sama. Razem
raźniej czyż nie ? – trzy!! – chłopak wziął rozpędził się i zderzyliśmy się z
taflą w miarę ciepłej wody. Zaczęłam chlapać chłopaka. Pływaliśmy dość długo… a
ponoć ten pan nie umie pływać ? W pewnym momencie spojrzałam w stronę okna, czego
pożałowałam…

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz