RZDZ. 15
- proszę, proszę… -
znałam ten głos. Moje serce momentalnie wstrzymało bicie i podleciało mi do
gardła. Zamarłam. Nie to nie może być on. Błagam tylko nie on. Powoli obróciłam
głowę i nie dowierzałam. Wiedziałam, wiedziałam, że ten gnojek prędzej czy
później mnie znajdzie… ale… teraz wyglądał gorzej, dużo gorzej. Siniaki,
zadrapania… bałam się go, tak bardzo się go bałam… Zayn musiał to zauważyć, bo
wstał i stanął przede mną w geście obrony, ale wiedziałam że to nic nie da,
jeżeli on będzie chciał coś zrobić to mi, to choćby Zayn zapierał się
najmocniej jak potrafi, on i tak by mu nic nie zrobił…
- Adam co ty tu robisz ? – wstałam i zeszłam z łóżka stając
koło Zayna. Musiałam udawać, że się go nie boje, mimo że byłam poważna i
mówiłam stanowczym głosem, to w środku trzęsłam się jak mała dziewczynka.
Miałam ogromną gulę w gardle. Ten wzrok. Czułam go nawet, gdy nie patrzyłam na
jego twarz. Zatrzymał się na mojej stopie. Świetnie… następnym razem na noc
zakładam skarpetki.
- ooo no proszę !! mała Agacia ma kuku ? eh taka szkoda… - zaczął się ze mnie nabijać.
W dodatku ten szyderczy śmiech. Znowu, znowu ranił. Zayn chciał do niego
podejść. Nie pozwoliłam mu. Podeszłam do chłopaka i z całej siły przywaliłam mu
w twarz. Chłopak tylko się zaśmiał. W splunął
mi pod nogi. Również się zaśmiałam, na co chłopak się wkurzył i
zamachnął się ręką. No tak, „biedak” nie wiedział, że mój odruch będzie
natychmiastowy. Z całej siły kopnęłam go między nogi i odskoczyłam. Usłyszałam,
że ktoś wszedł. To był niall zawołałam go szybko i razem z Niallem znieśli go
na dół, po czym otwarłam drzwi, by mógł sobie, a raczej z pomocą chłopców
wylecieć. Chłopcy wrócili, a ja poszłam do kuchni, by nalać sobie szklankę
mleka. Chłopcy przyszli za mną, pewnie chcieli się dowiedzieć o co mu chodziło.
Nie chciałam o tym mówić, więc nawet nie zaczynałam tego tematu. Usiadłam na
blacie i ze spokojem wpatrywałam się w chłopców, którzy liczyli na to, że to ja
zacznę się tłumaczyć. O nie, nic z tego. Trwaliśmy w ciszy przez dość długo. Niall
widocznie nie mógł wytrzymać.
- kto to był ?
- nikt ważny…
- Amber… kto. To. Był ?
- nie muszę się ze wszystkiego spowiadać…
- dla swojego bezpieczeństwa powinnaś. – zaśmiałam się. Taa
wmawiaj sobie Horan…
- myślisz, że zamiast mi zrobi coś wam ? haha nadzieja matka
głupich… Zayn sam wie, że nawet cię nie dotknie…
- Amy ma rację, nic mi nie zrobił, tylko chciał… chciał ją uderzyć…
- jak to ?! gdzie ?!
- nie uderzył mnie spokojnie…
- jak to ?
- Amy potraktowała go z kolanka – Niall spojrzał na nas z
miną „WTF?!” lecz potem wybuch śmiechem.
- żartujesz tak?
- no pewnie śmiej się ze mnie… nara !!
- ejjj nie obrażaj się… - pokazałam blondynowi środkowy
palec, włożyłam szklankę do zmywarki i podreptałam na górę. Nie chciałam się
obrażać i się nie obraziłam, ale musiałam to przemyśleć. Usiadłam na łóżku
wyciągnęłam szkicownik i tak oto powstawały moje dzieła… czasem po prostu z
kilku narysowanych kresek wyszedł mi portret, lub coś innego. Ludzie mówili, że
mam talent, nie sądzę. Chłopcy mieli wywiad więc pojechali. Dom wolny ?
wreszcie. Zeszłam na dół i podreptałam do piwnicy. Był tam pokój a la „kino”
oraz sala muzyczna. Wybrałam tą drugą. Podeszłam do ściany
I wzięłam gitarę akustyczną. Posłuchałam każdą strunę,
nastroiłam i ponowiłam wcześniejszą czynność. Dźwięk szarpanych strun zawsze
mnie uspokajał. Podeszłam do fortepianu i nacisnęłam pare klawiszy. Wzięłam
długopis i kreśliłam na pięciolinii piękne kółeczka, kreseczki. Gdy uznałam to
za koniec wszystko zagrałam to co stworzyłam, poprawiłam kilka nieczystości.
Wyciągnęłam mój zeszyt. Znalazłam jakiś odpowiedni tekst. No, w końcu.
Zaśpiewałam w rytmie melodii. Podobało mi się. Powróciłam do strunowego
instrumentu, taak jednak gitarka była moim atutem. Zaczęłam jeździć palcami po
strunach. Szczerze ? mogłam porównać to do cięcia delikatne ruchy sprawiały
radość. Lecz z dwoma różnicami: gra nie pozostawiałam a moim ciele blizn i
trzymała mój humor do póki ktoś go nie zepsuł. Zaczęłam „kolorować” moją
piosenkę. Dodawałam akory, wrzucałam palcowanie. Spodobało mi się. Wyciągnęłam
mojego iPhona’a i włączyłam nagrywanie. Pod koniec zatrzymałam nagrywanie i
uśmiechnęłam się. W drzwiach ujrzałam Nialla. Cholera. Uśmiechnął się i zaczął bić mi brawo. Podszedł do mnie i
usiadł na krześle obok. Wziął ode mnie zeszyt i nuty i sam zaczął grać i
śpiewać. Wyszło mu.
- to jest świetne! Musisz to pokazać chłopcom! Masz talent
muzyczny, czemu go ukrywasz ?
- chyba śnisz nikt się ma o tym nie dowiedzieć! Nie mam
talentu. Proszę cię skończ…
- skoro ty nie masz to ja tym bardziej…
- słucham?! Przeginasz, jesteś jednym z pięciu muzyków
jakich znam.
- Ja nie potrafię w ciągu 10 min. Wymyślić melodii tak z
niczego. Do tego sam napisać tekstu. Poprawić nut oraz tekstu, żeby wyszło coś
takiego! Amber to na pradę jest świetne !
- masz nikomu o tym nie mówić Horan !
- dlaczego ?
- bo nie !
- ok. ok. nie denerwuj się… nie powiem, ale…
- ale ?
- masz ze mną zaśpiewać.
- chyba śnisz !
- dlaczego ?
- mam śpiewać z członkiem najsławniejszego boysband’u na
globie? O nie !
- nie. Masz zaśpiewać i zagrać z przyjacielem – cholera
zagiął mnie… - więc ? zgódź się…
- no ok. – chłopak poszedł po swoją gitarę i spojrzał na
mnie
- gotowa?
- wiadomo – uśmiechnęłam się
- ja zagram podkład, ty weź przepalcuj, a śpiewamy razem. Ja
podstawę, ty bogacisz.
- dlaczego ja mam trudniej ?
- bo to twoja piosenka.
- wiesz co ? w zamykaniu mory innych jesteś naprawdę dobry…
- nie tylko w tym jestem dobry
- narcyz…
- dziękuję. Tobie do mnie Nie daleko.
- zauważyłam. Dobra gramy ? – zaczęłam szarpać struny i
nucić pod nosem. Podobała mi się gra z Niallem. W końcu byłam sobą. Nasza gra
skończyła się na nowej piosence. Razem wymyśliliśmy nuty i tekst.
- chwila… Niall zamknij mordę ! cholera jasna !
- chodź na górę powiem, że szukaliśmy czegoś do oglądania.
–chłopak puścił mnie przodem, a przy drzwiach podbiegł do pianina i zabrał
kartki. Uff ale ulga.
- ejjj słodziaki jest tu kto ?! – Lou zawsze musiał się
wydzierać. No cóż taka jego natura. Zaśmiałam się.
- już idę !!! – wydarłam się, by przekrzyczeć chłopaka.
Wskoczyłam mu na barana przez co krzyknął. Zaczęłam się śmiać i zeszłam z
chłopaka. Odwrócił się do mnie z wydętą miną i się mi przyglądał. Chłopcy stali
oparci o futrynę i uśmiechali się. O co im chodzi ? domyśliłam się, gdy Lou
złapał mnie za nogi i przerzucił przez ramię jak worek.
- wreszcie cię mam na rękach !
- szczyć się...
- Zayn otworzysz mi drzwi tarasowe ?
- Lou… po co ? – zapytałam zaniepokojona. Zayn uśmiechnął
się i wykonał polecenie.
- dziękuję. Amy zatkaj nosek…
- co ?! kurwa Louis stój ! – nie zdążyłam. Lou wskoczył ze
mną do zimnej wody. Mamy dopiero maj woda dopiero co napuszczona do basenu, a
temu już w głowie kąpiel.
- chłopaki !!! zabiję was uderzyłam ręką w wodę i
naskoczyłam na chłopaka podtapiając go. Wyszłam z basenu i stanęłam na tarasie.
Chłopcy przylecieli na taras.
- Zayn kochanie! – wskoczyłam na chłopaka. Złapał mnie, ale
był cały mokry. Spojrzał na mnie zły.
- ja za co ?!
- nie obroniłeś mnie przed Lou! zemsta ! Hazzuś pomożesz ? – chłopak zaczął uciekać ze mną a rękach. Jak on robił to tak
szybko ? dobra… Hazz go dogonił i trzymając Zayna nad brzegiem basenu.
Podleciałam i wrzuciłam tą dwójkę do wody. W tym czasie Louis złapał Nialla, który już leżał we wodzie. Został mi
tylko Liam. Chłopak spojrzał na mnie i ruszył w stronę drzwi. Zamknęłam. Zaczął
biec w stronę płotu. Przeskoczył i stanął za nim nabijając się. Rozpędziłam się
i przeskoczyłam przez płot. Przewaliłam brata na ziemię. Nie spodziewał się, że
przeskoczę no cóż…
- jak ty ? jak ty to przeskoczyłaś ? wiesz ile mi zajęło
zanim przeskoczyłem go pierwszy raz ?
- to było wtedy jak pani Souie przyprowadziła nam buldoga na
2 godz. Bo jechała do lekarza a jej syn wyjechał ?
- ojj cicho.
- Harry nie kpij z niego. Widzisz braciszku ? nadziej matka
głupich. Pocałowałam go w policzek, a chłopcy złapali go za nogi i ręce.
- chwila ! telefon!! Hahaha nie możecie mnie wrzucić! –
podeszłam do chłopaka i wyciągnęłam telefon z kieszeni.
- Amy ? jak możesz ?!
- też cię kocham ! chłopcy na trzy ! raz…. Dwa… trzy !! –
wydarłam się usłyszałam plusk. Zdjęłam białą koszulkę, która i tak
prześwitywała, przez co było widać mój czerwony stanik. Kto zakłada czerwoną
bieliznę i białą bluzkę? Panie i panowie Amber Payne !! chłopcy popatrzyli na
mnie ze zdziwieniem. – na co się gapicie?
- jakoś nie jesteśmy przyzwyczajeni do chodzenia po naszym
domu ślicznotek w samym staniku… - ta dziękuję Harry
- to zacznijcie, ja też nie byłam przyzwyczajona, że pięciu
przystojniaków w samych bokserkach i co ? żyję.
- a kto powiedział, że nam to przeszkadza ? – dobra ten
chłopak przesadza.
- mi! To moja siostra Harry !
- serio ?
- nie, ale masz na nią tak nie patrzeć !
- haha jestem za Liamem ! jak nie przestaniesz to zarobisz !
- od ciebie? Zawsze. – ten chłopak coraz bardziej mnie
irytował. Wzięłam go za rękę biegnąc w stronę basenu. Pod koniec skręciłam i z
pędem pociągnęłam chłopaka do wody.
- ochłoń troszkę… - podleciałam do chłopców zadowolona. –
idę się przebrać…
Usłyszałam dzwonek do drzwi. Założyłam bluzę Liama i
podeszłam do drzwi. Gdy je otworzyłam, zdenerwowałam się.
- Czego ty tu szukasz ?!
- na pewno nie ciebie. Jest Zayn ?


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz