ROZDZIAŁ 17
W pewnym momencie
spojrzałam w stronę okna, czego pożałowałam…
- znowu on…
- słucham ? – taa jeszcze musiałam to powiedzieć głośno…
- nic
- Amy….
- okno. – powiedziałam tylko to. Zayn zwrócił głowę w stronę
tego idioty. Wkurzył się przez co troszkę się wystraszyłam. Zayn raczej
najpierw robił, potem myślał. Moje objawy wywiał Paul, który skradając się
powalił tego idiotę na ziemię i kazał nam siedzieć cicho, żeby się to nie
rozeszło. Było mi to na rękę, bo nie musiałam tłumaczyć chłopcom, kto to jest,
ale z drugiej strony muszę powiedzieć Zayn’owi. Trudo, przeżyję… straciłam
ochotę na pływanie, zresztą tym lepiej, bo Zayn wyszedł z basenu. Widząc jego
oczy, wiedziałam, że jest zły. Porządnie zły.
- powiesz mi w końcu do jasnej cholery kim jest ten chłopak
?!
- Zayn spokojnie…
- nie Amber ! boję się o ciebie!
- Paul go złapał. Pewnie zawiezie go na policję.
- i co? Możliwe, że go wypuszczą… Amy proszę powiedz mi, nie
powiem nikomu, dobrze wiesz, że możesz mi ufać, z resztą nie tylko mi, ale błagam
wytłumacz mi… ja tak nie mogę dobrze wiem, że on chce coś od ciebie i ma w
dupie nas.
- ok. ale możemy gdzieś usiąść ?
- chodź za mną. Poszłam za chłopakiem. Po drodze weszłam do
garderoby, by coś ubrać. Potem weszliśmy do pokoju Zayna. Otworzył szafę. Szafę
? tak, chyba ogromną garderobę.
Wziął mnie za rękę i prowadził w na koniec pokoiku, obrócił
się w prawo ściągnął z półki kilka książek. Książki w garderobie? A h a.
wystukał coś w ścianie. Zaraz? Co ? czy on się dobrze czuje ? okazało się, że
stukał nie w ścianę, ale w metalowy kwadracik. I kto okazał się głupkiem ?
panie i panowie Amber Payne ! weszliśmy do pokoju ? chwila co jest ?!
- moja mała Narnia…
- zaaaraz… to ty masz tu taki fajowski pokoik a ja nie ? ejj
- ty też masz… tylko mu mamy coś takiego fajnie c’nie ?
- świetnie…
- siadaj…
Tak jak kazał, tak zrobiłam. Teraz najgorsze… świetnie…
- wiesz po co tu przyszliśmy ? – chciałam odpowiedzieć, że
tak ale mi nie pozwolił- tu nikt as nie usłyszy. Powiesz mi kto to był ?
I w tym momencie wszystkie wspomnienia wróciły…można
powiedzieć, że już o wszystkim zapomniałam, a ten gnojek musiał się znowu
pojawić w moim życiu ? bosko…
- Amy ?
- to było dwa lata temu. Jechałam z klasą na wycieczkę. Gdy
chodziłam z moimi przyjaciółmi po galerii wpadłam na niego. Pierwsza reakcja?
Chyba się zakochałam. Przeprosiłam i poszłam dalej, gdy mieliśmy wychodzić
zahaczyliśmy o Mc’a. znowu on. Teraz byłam pewna. Chciałam go poznać, lecz
byłam nieśmiała. Musiałam mu się też spodobać, bo cały czas się na mnie
patrzył. Z resztą nie ukrywam, bo ja na niego też. Jego oczy, uśmiech, głos
wszystko to było w nim wspaniałe. Głupie nie ? no cóż, sądziłam, że to jedyna
okazja, żeby na niego popatrzeć… nagle usłyszałam za sobą moją przyjaciółkę „Agata ! ziemia ! zbieramy się…” te
słowa wyrwały mnie z transu. Wstałam i ostatni raz spojrzałam a chłopaka,
którego już tam nie było. Trudno.. wstałam i ruszyłam z Olą do reszty paczki,
gdy wyszłam na zewnątrz poczułam delikany ucisk na moim ramieniu i delikatne
szarpnięcie. To był on. Poprosił mnie o numer. Tak to się zaczęło… pisałiśmy,
później wiadomość o jego przeprowadzce, a szczególnie to, że będziemy sąsiadami
bardzo mnie uszczęśliwiła. Zaczęliśmy się spotykać, najpierw jako przyjaciele,
potem jako para. Pewnego dnia zaproponował, żebym na czas pobytu jego rodziców
za granicą trochę z nim pomieszkała… poszłam i poprosiłam o zgodę rodziców.
Wiedziałam, że się zgodzą, nawet było i m to pewnie na rękę. Zawsze mieli mnie
w dupie, aa nie, przepraszam ciekawiłam ich tylko wtedy kiedy miałam iść z nimi
na jakiś zasrany bankiet i udawać idealną córeczkę, żeby nie narobić im wstydu.
Na początku było wspaniale, potem zaczął mnie zmuszać… wiesz do czego… miałam
tylko 14, prawie 15 lat, nie chciałam. Denerwował się i mnie bił, gdy wychodził
zamykał na klucz w łazience. To było straszne… potem było jeszcze gorzej
próbował się do mnie dobrać na siłę. Oczywiście się nie dawałam, za co
dostawałam, rzucał mną o ścianę, nie pozwalał mi nic zjeść. Traktował mnie
gorzej niż zwierzę. Bałam się go. Uciekłam do rodziców, którzy rzucili mi
krótkie „skoro dostałaś to widocznie
zasłużyłaś” w tym momencie ich znienawidziłam. Stracili mój szacunek co do
ich osoby. Zaczęłam się ciąć. Po co ? ulga. Miłe mrowienie i nic nie
pamiętałam. Fajnie, bardzo fajnie. Oczywiście się nie przejęłam się bliznami,
starzy i tak nie zauważą. Po dwóch latach usłyszałam o tym porwaniu. Ucieszyłam
się… a oni? Udawali załamanych rodziców. Ha niezłe! Dla dobra sióstr udawałam,
że nie jestem zła. W sumienie bardziej musiałam ukrywać moją radość, że nie
będę ich już musiała oglądać niż moją złość. Pierwszy raz usłyszałam od taty
„córuś” zlałam to. Może dlatego po prostu zaczęłam mówić na państwo Payne „mamo
i tato” ? tak, chyba dlatego, że nigdy
nie odczułam tej miłości… no, co tu dużo mówić… Polska była moją zła
przeszłością. Wszystko było fajnie, dopóki nie zobaczyłam powrotem Andrzeja.
Wszystko wróciło….
- Amy jest mi tak przykro… - Zayn mnie przytulił, poczułam
mokre krople na moim ramieniu… Zayn płacze?
- Zayn… nie płacz…
- Amy… ale, ja nie wiedziałem, że miałaś tak straszne
dzieciństwo… przepraszam, nie powinienem naciskać…
- wszystko w porządku Malik. Skąd miałeś wiedzieć? Ale
obiecaj mi coś…
- wszystko…
- pomimo, tego co usłyszałeś, dalej masz się zachowywać tak
jak teraz, czyli robić mi na złość, denerwować mnie, sprawiać, że się wkurzam,
ale potem i tak zaczynam się śmiać oraz że nie powiesz tego reszcie ok. ?
- ok
-obiecujesz ?
- tak - widziałam, że mu się to nie spodobało. trudno. obiecał.
(można zmienić piosenkę jeśli ktoś chce na KLIK
- ok. czyli mogę ci dokuczać ?
- nooo tak. – nagle poczułam uderzenie w twarz. Bitwa na
poduszki ? znowu? E tam ! jestem za!! Zaczęliśmy się obkładać. Zmęczyłam się.
Dziwne, ale ja to ja… nic na to nie poradzę…
- Zayn ?
- słucham ?
- zagramy w butelkę ?
- sami ?
- nie no. Z chłopcami.
- jesteś na 100 % pewna, że tego chcesz?
- tak
- wiesz, że to będzie najgorsza gra w twoim życiu ?
- zaryzykuję…
- jak chcesz. To chodź na dół…
- chłopcy !! gramy z
Amy w butelkę ?!
Nagle wszyscy się pojawili w salonie. O oł… w co się się do
kurwy nędzy wpakowałam ?!
- amy jesteś tego pewna ?
- tak Liam, boże to tylko gra…
- yhy zobaczymy, ale nie ma potem, że nie grasz już…
Usiedliśmy w kółku. Niall przyniósł butelkę i zakręcił nią.
Wypadło na Hazzę.
- no Styles… prawda, czy wyzwanie ?
- wyzwanie…
- idź do sklepu i kupisz mi trzy paczki chipsów…
- banał !
- nie skończyłem…. – wszyscy spojrzeliśmy na farbniętego.
Pewnie będzie chciał jeszcze 2342 różnych rzeczy… - pójdziesz tam w przepraniu
różowego kotka, czyli gacie, top, uszy, ogon i łapki. – wybuchłam śmiechem.
Takie zadania ? boże !!
- nie ma sprawy !! – po pięciu minutach Hazz do as wrócił z
chipsami, przebrał się i graliśmy dalej. Wypadło na Liama…
- no stary prawda czy wyzwanie ?
- prawda, boję się twoich wyzwań…
- no to może na początek twoja ulubiona pozycja ?
- na pieska - no cóż…
widocznie to były podstawowe pytania… Liam wylosował mnie…
- wyzwanie ! – pff wiadomo, że nie da mi czegoś trudnego, w
końcu młodsza siostra nie?
- ubierz się tylko w koszulę Zayna i bieliznę oczywiście,
leć na ulicę, wskocz jakiemuś chłopakowi na barana i powiedz, że ociekłaś z
domu jego brata, bo próbował cię zgwałcić. – dooobra! Cofam to… eh no trudno,
przebrałam się i usiadłam na schodach. Liam siedział z kamerą przy płocie. Czy on
musiał wszystko nagrywać? Zobaczyłam jakiegoś kolesia. Nie pokażę, że jestem
słaba i tak naprawdę się cykam. Wzięłam głęboki wdech i ruszyłam do uliczki. Wleciałam
chłopakowi na barana, niestety go przewróciłam, zamknęłam oczy i powiedziałam
co muszę. Usłyszałam dość znany mi głos….
- Amber ? czy ty się dobrze czujesz? – o nie, tylko nie on. Błagam
no… powiedz że się mylę… otworzyłam jedno oko i… cholera! Ja to rzeczywiście
mam pecha….
no to pytanie dla was: na kogo wpadła bohaterka ?


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz