ROZDZIAŁ 14 "wstajemy księżniczko…"
Poczułam chłodny strumień na mojej twarzy. Zayn oblał mnie wodą. Spojrzałam na niego przerażona. Podszył na mnie z szyderczym uśmieszkiem, jakby nic się nie stało, jakby był z siebie zadowolony. Pogorszył sprawę.
Poczułam chłodny strumień na mojej twarzy. Zayn oblał mnie wodą. Spojrzałam na niego przerażona. Podszył na mnie z szyderczym uśmieszkiem, jakby nic się nie stało, jakby był z siebie zadowolony. Pogorszył sprawę.
- czy cię pojebało !?
- może, ale żałuj, że… - nie pozwoliłam mu dokończyć.
Wybiegłam z jego pokoju i udałam się jak najszybciej do swojej łazienki. Po
drodze z szafy w pośpiechu wyciągnęłam
wzięłam rzeczy
i wlatując do łazienki nakluczyłam drzwi. Zsunęłam się na podłogę mimowolnie. Moja stopa nie pozwoliła mi być w pionowej postawie… trudno. Zaczęłam płakać. Czemu? Za cholere nie wiem. Nawet najmniejszy impuls sprawiał mi ból. Czułam najmniejszy stres, najmniejszy strach. Miałam wrażenie, że ludzie się ze mnie śmieją, że bawi ich moja niepełnosprawność. Nagle poczułam wibracje na plecach. Co się dzieje ? ktoś próbuje się dobić, ale nic nie słyszałam, moja noga pulsowała i miałam wrażenie, że moja głowa tego nie wytrzyma. Trzęsłam się, trzęsłam się jak małe dziecko. Zayn walił w drzwi z jeszcze większą siłą. W ten czas nie wytrzymałam. Ból był tak ogromny, że zaczęłam drzeć się w niebo głosy. Czułam, że umieram. Nie bolało mnie tak od czasu, gdy poczułam kulę w nodze. Usłyszałam wołanie Zayna. Wydusiłam ciche „zostaw”. Przestał walić w drzwi. Chyba odpuścił. Cieszyłam się, bo nikt nie musiał wiedzieć, że cierpię. Drzwi momentalnie się otworzyły. No pięknie…ujrzałam dwie sylwetki, lecz nie wiedziałam kogo, miałam zamazany obraz. Jeden z nich wziął mnie a ręce i położył na łóżku. Ktoś położył mi worek z lodem na kostkę. Przez moje ciało przeszły okropne dreszcze. Po chwili ból ustał. Liam powiedział do kogoś, żeby zadzwonił po karetkę. O nie ! tylko nie to!!
i wlatując do łazienki nakluczyłam drzwi. Zsunęłam się na podłogę mimowolnie. Moja stopa nie pozwoliła mi być w pionowej postawie… trudno. Zaczęłam płakać. Czemu? Za cholere nie wiem. Nawet najmniejszy impuls sprawiał mi ból. Czułam najmniejszy stres, najmniejszy strach. Miałam wrażenie, że ludzie się ze mnie śmieją, że bawi ich moja niepełnosprawność. Nagle poczułam wibracje na plecach. Co się dzieje ? ktoś próbuje się dobić, ale nic nie słyszałam, moja noga pulsowała i miałam wrażenie, że moja głowa tego nie wytrzyma. Trzęsłam się, trzęsłam się jak małe dziecko. Zayn walił w drzwi z jeszcze większą siłą. W ten czas nie wytrzymałam. Ból był tak ogromny, że zaczęłam drzeć się w niebo głosy. Czułam, że umieram. Nie bolało mnie tak od czasu, gdy poczułam kulę w nodze. Usłyszałam wołanie Zayna. Wydusiłam ciche „zostaw”. Przestał walić w drzwi. Chyba odpuścił. Cieszyłam się, bo nikt nie musiał wiedzieć, że cierpię. Drzwi momentalnie się otworzyły. No pięknie…ujrzałam dwie sylwetki, lecz nie wiedziałam kogo, miałam zamazany obraz. Jeden z nich wziął mnie a ręce i położył na łóżku. Ktoś położył mi worek z lodem na kostkę. Przez moje ciało przeszły okropne dreszcze. Po chwili ból ustał. Liam powiedział do kogoś, żeby zadzwonił po karetkę. O nie ! tylko nie to!!
- nie proszę nie – wydusiłam z siebie najgłośniej jak
potrafiłam.
- ale Amber…
- Liam ! nie proszę !
- dobrze Amy. To
chociaż połóż się. My wyjdziemy i co chwile ktoś będzie przychodził sprawdzić
czy wszystko z tobą ok. chodźcie chłopcy ! – mój brat był kochany. Tak bardzo
chciałam zostać sama.
- nie !
- yyy Zayn ? idziesz z nami. Nie zachowuj się jak
przedszkolak !
- nie Liam, to przeze mnie ona jest w takim stanie i
zostanę.
- za…
- Liam ok. niech zostanie… tylko błagam, nie kłóćcie się…
- jesteś pewna ? – mimo wolnie się uśmiechnęłam.
- tak. Jestem pewna.
- ok. to zostań. Pa Amy kocham cię
- dziękuję Liaś. Ja cię też. – Liam podszedł do mnie i
pocałował mnie w czoło. W końcu wyszedł.
Trzęsłam się. Było mi dziwnie. Nigdy się tak nie czułam.
Zayn położył się koło mnie. Leżałam do niego tyłem. Podsadził mnie delikatnie
tak, że wygodnie leżałam na jego barku. Przykrył mnie kołdrą i mocno przytulił,
jakby ktoś chciałby mnie jemu zabrać. Eh drugi Liam – kochany. Wtulił głowę w
moje ramię. Czułam mocne bicie jego serca. A moje ? biło jak oszalałe. Co się
ze mną dzieje ?! chyba dzieje się, to czego tak bardzo się obawiałam…
zakochałam się ? nie wiem, ale nie powinnam to mój przyjaciel… nie myślałam nad
tym długo, bo usnęłam.
*** OCZAMI ZAYNA ***
Wciąż nie mogę sobie wybaczyć, że to przeze mnie Amber jest
teraz w takim stanie. Mam ochotę płakać, lecz nie mogę jej pokazać, że cierpię.
Zostałem z nią sam. Zajmę się nią. Leżąc rozmyślałem o niej moje serce o mało
co nie przebiło mojej klatki. Po prostu nie myślałem przy niej trzeźwo.
Kochałem ją, nie jak przyjaciółkę, nie. Gdy ja przytulałem miałem ogromną
ochotę ją pocałować. Powstrzymywałem się. Ale gdy zasnęła, obróciła się do mnie i wtuliła się we mnie,
walczyłem z tym. Postanowiłem zasnąć i dokończyć rozmowę jak się obudzi.
*** OCZAMI AMBER ***
Nie umiałam zasnąć. Leżałam
wtulona w Zayna, spojrzałam na zegarek. Spałam 15 min. Świetnie. Zayn słodziutko
spał. Tak, muszę przyznać, jest słodki jak śpi.
Postanowiłam iść do kuchni zrobić śniadanie. Zeszłam na dół
i zrobiłam gofry. Wszyscy oprócz Zayna zeszli na dół. Postanowiłam go nie
budzić i zanieść mu kilka potem. Chłopcy w ciszy zjedli śniadanie i
podziękowali. Lou, Hazz i Liaś jechali na wywiad, a Niall się z kimś umówił.
Chwilę porozmawiałam z Niallem, zrobiłam gofry, zamknęłam drzwi i podreptałam
do pokoju. Zayn jeszcze spał. No trudno, czas się obudzić.
*** OCZAMI ZAYNA ***
Obudził mnie ciepły oddech na szyi. Amber… obróciłem głowę w
jej stronę i ujrzałem jej śliczną twarz i piękny uśmiech tuż przed moją.
- wstajemy księżniczko… - ten niebiański głos potrafił
każdego wybudzić ze snu, nawet gdy się z ciebie nabijał.
- ja księżniczka ?
- czemu nie ? – jej jest taka szczęśliwa, inna niż wczoraj.
Właśnie wczoraj…
- Amber chciałem cię przeprosić… - zawstydziłem się, bałem
się czy znowu nie będzie zawiedziona, ale jej reakcja mnie zadowoliła.
- Zayn. Nic się nie stało. Musicie się przyzwyczaić, że
czasem reaguję nie tak jak powinnam. Nie wiem czemu płakałam. Zazwyczaj bym
zaczęła się śmiać, ale ja się zamyśliłam, jak cię spytać czemu jesteś taki…
inny ? no i się przestraszyłam tej wody. Przepraszam…
- Amber ty ie masz za co przepraszać. Ty miałaś prawo się
przestraszyć. A jeśli chodzi o wczoraj to jak na razie nie chcę o tym rozmawiać
ok.? - przecież nie mogłem jej
powiedzieć, że tak się zachowywałem, bo przez cały dzień myślałem o niej i o
tym czy naprawdę coś więcej do niej czuję… tak teraz wiem, ale nie chce
zniszczyć naszej przyjaźni…
- nie ma sprawy Zayn… a właśnie śniadanko ! – jej jest
słodka, gofry na śniadanko ? ostatni raz jadłem pół roku temu, jak mama mi je
zrobiła… chciałem, żeby ze mną zjadła, ale widocznie zjadła z chłopcami, bo
kiwła, że nie chce.
- a właśnie gdzie Niall ? na pewno już nie śpi…
- nie zgadniesz ! Niall poszedł na…
- na ?
- na randkę ! nasz blondasem wreszcie się z kimś wyrwał.
Jestem z niego dumna. Przed wyjściem rozmawiałam z nim trochę i widać, że
bardzo ją lubi. Mam nadzieje, że coś z tego wyjdzie… - Amy strasznie się
cieszyła. Jej błysk w oczach to potwierdzał. No cóż, nie zaprzeczę, że również
jestem z niego dumny, bo jest strasznie
nieśmiały…
- dziękuję za śniadanie. Kochana jesteś.
- tutaj proszę ! – Amy pokazała palcem swój policzek.
Uśmiechnąłem się pod nosem, ale w środku krzyczałem ze szczęścia. Zbliżyłem
twarz do Amy. Przez chwilę patrzyłem jej w oczy… uśmiechała się więc też się do
niej uśmiechnąłem. Wskazującym palcem podniosłem jej podbródek chciałem
pocałować jej usta, ale w ostatniej chwili, kilka milimetrów od jej ust się
opamiętałem, obróciłem jej głowę i pocałowałem delikatnie w policzek. Odsunąłem
się od niej niechętnie. Dziewczyna cały czas się uśmiechała. Jak ona to robi ?
jeden uśmiech, a mój niemrawy grymas się zmieniał na szczery uśmiech. Jest
cudowna.
- Zayn…
- tak ?
- zastanawia mnie tylko skąd ta osoba miała mój numer ?
- a kto go miał ?
- no ty i chłopcy, moja rodzina oraz Maciek.
- może ktoś zgubił telefon ? zadzwoń do niego.
- masz rację. Poczekaj. – Amy wzięła swój telefon i wybrała
numer chłopaka.
- Maciek ? o hej ! mam pytanie… czy nie zgubiłeś ostatnio
telefonu ? mhm yyy nie nic się nie stało, ok. nie mogę rozmawiać pa ! – zaraz
zaraz czy Amy powiedziała, że nie może rozmawiać ? Jezu, czyli jednak jestem
ważniejszy od tego Maćka. Ym… nie nie jestem zazdrosny, wcale.
- i co ?
- tak zgubił telefon i oddała mu go jakaś dziewczyna… czyli
pewnie spisała mój numer…
- Amy kupimy ci nową kartę, ona może komuś podać dalej.
- cieszę się ! mam już wszystko z głowy…
- nie, nie masz…
- jak to ?
- my mamy. Twoje problemy, to moje problemy i problemy
chłopców. Od tego są… są przyjaciele – to słowo jakoś straciło swój sens
- Zayn jesteś kochany… dziękuję – przytuliła się do mnie
- tutaj ! – pokazałem palcem na swoje usta. boże ! jestem debilem ! karciłem siebie
w myślach…
- głupol ! – Amy rzuciła we mnie poduszkę i zaczęła się
śmiać. Całe szczęście nie wzięła to na poważnie.
- bitwa na poduszki?
- znowu… czy ja nie mogę przy niej normalnie myśleć ? czy zawsze muszę
palnąć jakąś głupotę ? świetnie…
- ja wolisz !! – Amy zaczęła bić mnie swoją poduszką.
Postanowiłem nie zostawać jej dłużny. Naszą rozmowę przerwał mężczyzna który
wparował do pokoju.
- proszę, proszę…
hej kochani :** jest rozdział ! obiecałam sobie, że go napiszę do końca weekendu i oto jest. mam nadzieję, że się wam spodoba ! :*
ask.fm/baambinooo <--- jeśli wam się nudzi, to popytajcie
hej kochani :** jest rozdział ! obiecałam sobie, że go napiszę do końca weekendu i oto jest. mam nadzieję, że się wam spodoba ! :*
ask.fm/baambinooo <--- jeśli wam się nudzi, to popytajcie
ask.fm/umcajse <--- mój przyjaciel (boy directioner) <3



.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz