- Dlaczego nie chcesz z nami jechać ?
Spojrzałam na niego tępym wzrokiem.
- dla was o jest takie łatwe. Przeżywacie to, chcecie spędzić miłe chwile, spotkać się z fanami, porozmawiać, przytulić, pocieszyć, ale wy przeżywacie to już kolejny roz z rzędu. Nawet nie wiesz, ile kosztowało mnie przyjęcie wiadomości, że tak z dnia na dzień moje życie wywróciło się do góry nogami, a ja jak niby nigdy nic musiałam sie przeprowadzić do obcej rodziny na całe moje marne życie. Dla was to przyjemność, lecz dla mnie horror. Nie zdajecie sobie sprawy, że zwykła, szara osoba może nie być przyzwyczajona, do takie trybu.
- Znów użalasz się nad sobą.... - jego słowa mnie zszokowały.
- znów ?! Fajnie wiedzieć, że ZNÓW naprzykrzam ci dupę, kiedy to w zwyczaju Niall'owi się zwierzałam, jak jedyny zna moją przeszłość, jako jedyny wie, gdzie, kiedy i z jakiego powodu mam blizny. Do ciebie nigdy nie przyszłam o pomoc, z czego się cieszę, bo pewnie wyśmiałbyś mnie. Wiesz coś o mnie, o tym kim jestem, o tym kim byłam? nie! Wiesz, ostatnio też z mojego nadgarstka popłynęła krew, pzez kogo? Ciebie! kto się zjawił? Niall. Nigdy nie poczułam takiego bólu, jak wtedy, gdy przytulając mnie i tamując krew, śpiewał mi do ucha pewną piosenkę. Diana, let me be the one to Light a fire inside those eyes You been lonely You don’t even know me, But I can feel you crying Diana, let me be the one to Lift your heart up and save your life I don’t think you even realize Baby you’d be saving mine.
Na jego twarzy nie można było dostrzec żadnego uczucia, co lekko mnie zaniepokoiło.
- a wiesz? Idź do tego swojego idealnego Niallerka, wkońcu to ON rozumie cię najlepiej! Kto by nie chciał pierdolić tak wspaniałej i idealnej księżniczki?!
- Prawda boli!?
- Boli mnie to, że Niall ci jednak przeszkodził! - moje serce stanęło. W jednej chwili poczułam ogromny ból w klatce piersiowej. Czy on powiedział, że chciałby, abym podcięła się, tak by już nigdy nie wstać? Spojrzałam na niego ze łzami w oczach, starając nie ukazywać ich chłopakowi. Widziałam jego zdziwioną minę.
- Amy ja
- nie! nieprzepraszaj Powiedziałeś swoje!
- Ale ja...
- Nie masz się co tłumaczyć, powiedziałeś to, co czujesz. Wiesz co? Wygrałeś. Zabolało. Cholernie zabolało. - wybiegłam z jego pokoju jak najszybciej wybiegając z domu. Po chwili zorientowałam się, że ktoś za mną wybiegł, ale olałam to.
~~ w tym samym czasie ~~
Mimo, iż nie ugryzłem się w język, to jednak miałem prawo się zdenerwować. Uważa się za Bóg wie jaką Divę, bo jest siostrą Liama? Myśli, że pocięła się, a wszyscy, a między innymi głupi Niall będą wokół niej skakać? Myli się... Wyszedłem na taras zapalając papierosa. Po jakimś czasie usłyszałem mocny trzask drzwiami. Teraz pewnie zapowiada się kłótnia z bratem, który próbuje obronić siostrę przed samym złem świata. Kłótnie z Liamem nie należały do codzienności i ulubionych rzeczy. Z całej czwórki, to on był mi najbliższy.
- Liam, jeżeli masz mi teraz pra... - zamilkłem. Przede mną nie stał Liam, lecz Harry z Louisem. Ciskali we mnie piorunami.
- co ty jej zrobiłeś ?!
- a co cię to kurwa obchodzi?! Prawdę jej powiedziałem i co uderzysz mnie za to?! - Tommo spojrzał na mnie z nutką obrzydzenia i splunął mi pod nogi pod czym trzasnął drzwiami. Dopiero wtedy zobaczyłem Liama opierającego się o biurko. Do oczu cisnęły się łzy, lecz nic nie mówił. Loczek zaczął na mnie najeżdżać, lecz nie słuchałem go. Analizowałem w myślach, co właśnie czuł Payn oraz Amy. Nagle przypomniały mi się słowa dziewczyny ostatnio też z mojego nadgarstka popłynęła krew, pzez kogo? Ciebie! Ona cięła się. Przeze mnie. A ja tego nie zauważyłem. Jak mogłem być tak głupi? Ona mi tego nie wybaczy, a w szczególności, gdy powiedziałem jej, że Niall móg nie przerywać jej zamiarów. Jestem skończonym idiotą! Po chwili usłyszeliśmy trzaśnięcie drzwiami wejściowymi. Liam wyjrzał kto wszedł.
- gdzie Amy?
- chciała zostać sama, więc odszedłem.
- co?! zostawiłeś ją!?
- Liam! Jeśli chciała zostać sama to ma do tego prawo!
Niall miał rację. Zeszliśmy do salonu. Niall i Harry nawet na mnie nie spojrzeli, Liam coś mówił i chodź nie chciałem dpowiadać, to jednak czułem, że chce mi pomóc, Louis odkąd wyszedł, jeszcze nie zeszedł.
** kilka godzin później **
Spojrzałem na zegarek, była 23.24 a Amber jeszcze nie wróciła Li i Niall zasnęli na kanapie, a Styles czytał coś w internecie. Podeszłem do komody, zabrałem z wieszaka kurtkę i wyleciałem na zewnątrz zastanawiając się, gdzie może być dziewczyna. Pierwsze miejce jakie wpadło mi do głowy to fontanna. Pobiegłem tam i zauważyłem jakąś sylwetkę, która siedziała po turecku na brzegu rzeźby. Podszedłem trochę bliżej. Teraz byłem pewny, że to Amy. Zbliżałem się powoli w jej stronę. Dziewczyna szkicowała coś w swoim zeszycie. Będąc całkiem blisko, zauważyłem co. Na kartce narysowała prawdopodobnie odbicie siebie i to, jak się czuła. Dlaczego nie chciała nam pokazywać, co ma w tym zeszycie? proste, każda smutna i miła sytuacja była przelana na papier.Amy ma porawdziwy talent. Stałem za nią, lecz ona nie zauważyła mojej osoby. Po pewnym czasie pod postacią dopisała "Diva".
Po jej policzku spłynęła samotna łza. Stanąłem za nią i zabrałem jej ołówek. Dziewczyna siedziała jak kamień. Nachyliłem się nad nią i zrobiłem pare kresek które w jakimś tam stopniu miały przypominać mnie, po czym dopisałem "asshole"
Cóż, może i nie jest idealnie, ale lepsze to niż patyczak, prawda? Dziewczyna dalej płakała, choć starała się z tym walczyć. Przeskoczyłem przez ławkę i spojrzałem na nią. Gdy jej wzrok zatrzymał się na moich oczach, poczułem ból. Czułem, jakby część cierpienia chciała przelać na mnie. Po chwili prychnęła pod nosem, co mnie lekko zdziwiło.
- pan idealny raczy się nazywać dupkiem?
- Amber przepaszam, po prostu miałem zły dzień, potem miałem nadzieję, że przez całe dwa miesiące będziemy się widzieć, ale gdy powiedziałaś, że nie pojedziesz, byłem zawiedziony, potem powiedziałaś, że tylko Niall cię rozumie, wtedy poczułem się dziwnie. Ból, zazdrość i gniew. Nie radzę sobie z kontrolowaniem emocji i
- nie Zayn! powiedziałeś co chciałeś!
- Amy, nie krzycz. Znasz mnie i wiesz jakie mam wybuchy. Dopiero, gdy Styles zaczął się na mnie drzeć przypomniały mi się twoje słowa, gdy mówiłaś, że się... że ty... ty się... tniesz - zdecydowanie najtrudniesze zdanie, jakie kiedykolwiek wypowiedziałem. - przeze mnie... - dodałem cicho, żeby dziewczyna mnie nie usłyszała. Spuściłem głowę, nie miałem odwagi, żeby na nią spojrzeć. Po chwili poczułem jej ciepłe dłonie. Wtuliła się w mój tors. Mocno ją do siebie przywarłem.
- Zayn.. przepraszam... - wychlipała przez łzy.
- Amy, przecież wiesz, że to tylko moja wina.
- nie, ja chciałam pożartować z wami, że nie jadę, ale tak naprawdę się cieszyłam. Nie wiem, dlaczego powiedziałam ci, że to przez ciebie...
- to tak jak ja, że Niall nie powinien ci przeszkadzać. Kocham cię i dobrze wiesz, że mi na tobie zależy. Nie pozwoliłbym cię komu kolwiek skrzywdzić.
- Zayn?
- słucham?
- która godzina? - spojrzałem na wyświetlacz mojego telefonu.
- za pięc ósma.
- cholera! - dziewczyna wstała i pobiegła w stronę domu. Zrobiłem to samo. Biorąc pod uwagę naszą piątkę, to jestem drugim, z najszybszych chłopaków, ale muszę przyznać, że Amy biega naprawdę szybko. Dogoniłem ją przy furtce, gdy się zatrzymała.
- Am, co się stało?
- umówiłam się z Grześkiem, Olą i Maćkiem na twittcama, nie chcę się spóźnić! - wyminęła mnie tak porostu i pobiegła w stonę pokoju. Od razu zauważyłem groźne miny chłopaków, uniosłem ręce w górę w celu obrony.
- pogodziliśmy się, robi tc ze znajomymi.
Mimo, iż ich uśmiechy były wymuszone, to i tak się cieszyłem. Podreptałem do kuchni, by zrobić młodej jakieś kanapki. Zrobiłem dużo, dlaczego? Sam chciałem się tak wryć, a Harry z pewnością już u niej siedzi. Taaak, Styles miałby odmówić rozmowy z dziewczynami?
- Zayn!!! - usłyszałem lekko przeraźliwy krzyk Amy, co mnie wystraszyło. Zabrałem talerz z jedzeniem i placek, który wyciągnąłem z lodówki i pobiegłem w stronę pokoju dziewczyny. Zwrot akcji okazał się inny, niż przypuszczałem*************
Rozdział miał wyglądać nieco inaczej, ale... jest tak
po 1 nie miało być żadnej kłótni xD
po 2 chciałam, żeby nie godzili się tak szybko, ale uczuciowy Zayn, który potrafi nazwać siebie dupkiem, jakoś mnie pozbawił takiego myślenia :<
Dziękuję, za uwagę miłego wieczoru/dnia
Enjoy!


boski rozdział! <3
OdpowiedzUsuńmasz rację, Zayn wymiata <33
czekam z niecierpliwością na następny! :*
Życzę weny :*
Dziękuję <3
Usuńtroszkę krótki, ale postaram się uwinąć z następnym jakoś szybko :)