Dziś wstałam wyjątkowo szybko, co penie spowodowane było tak piękną pogodą, co tu, a szczególnie w maju zdarza się naprawdę bardzo rzadko. Podeszłam do dużej szafy i wciągnęłam na siebie coś luźnego, dziś zapowiada się niezły opierdaling, siłą mnie ie wyciągną.
Zeszłam do kuchni, otworzyłam lodówkę, a tam co ? Pusto! Wczoraj poszłam na nogach do sklepu, a farbowany już wszysko zjadł? Jakoś się muszę odwzięczyć.. Podeszłam do zmywarki i wyciągnęłam z niej czysty kufel po piwie. Nalałam do niego wody i powędrowałam pod pokój Horana. Przyłożyłam ucho do jego dębowych drzwi, po czym stwierdziłam, że jeszcze śpi. Weszłam cicho do pokoju, tak słodko spał, szkoda, gdyby został tak obudzony... Podeszłam do jego łóżka i obróciłam kubeł o 180' w wyniku czego, cała ciecz wylała się na jego twarz. Oj ups..
- co jest kurwa?! - blondyn wstał jak poparzony i przetarł ręką oczy. Spojrzał na mnie ciskając piorunami w oczach. Gdyby wzrok zabijał, pewno leżałabym w kałuży krwi.
- Amber!?
- dzień dobry
- co to do cholery miało być?!
- pobudka, za to, że zjadłeś wczoraj wszystko.. - starałam się nie wybuchnąć śmiechm widząc jego minę, więc trzymałam spokojny ton głosu.
- Amber! - krzyknął iposzedł do łazienki napełnić wannę zimną wodą.
- nie podnoś na mnie głosu, podnieś poziom swoich argumentów, a zresztą i tak jesteś mokry, po co się kąpać jeszcze raz? - krzyknęłam odracając głowę w stronę drzwi
- ZABIJĘ CIĘ !! - WTF?! Niall stał przede mną, a przed chwilą był w łazience, ok udam, że to normalne...
Myślę, że nie żartował, więc zbiegłam na dół po drodze mijając Liama i Louisa, którzy nie wiedzieli co się dzieje. I jak to ja, musiałam zwalić Malika ze schodów, biedak tyle się przeze mnie wycierpi... trudno.
- przepraaaaszam! Niall wazon!
Nagle przed twarzą wyskoczył mi blondyn. Jak on to robi?! Przeżucił mnie przez ramię, nie no nie ma to jak być traktowanym w tym domu jak worek ziemniaków... Zayn musiał iść do pokoju, bo nie zauważyłam go po drodze, Lilo stał jak jakiś czas temu, a Harry wychodził z pokoju.
- Hazzuś ratuj!
- Hazzuś ratuj!
- co ? - wołaj o pomoc tego pustaka, powodzenia w życiu...
- Liaś? Lou? - chłopcy spojrzeli na mnie z miną, która wyrażała niechęć do zabawy. Ich przyjaciel chce mnie zabić, ale to tylko zabawa...
- Zayn! Zayn! - błagałam, aby przyszedł jak najszybciej. Niall wszedł do łazienki i obrócił mnie tak, że teraz niósł mnie na rękach. Mocno złapałam się jego szyi.
- wiesz, że powinnaś jeść więcej ? Jesteś tak lekka, że mógłbym cię podrzucać...
- wiesz, że powinnaś jeść więcej ? Jesteś tak lekka, że mógłbym cię podrzucać...
- nie próbuj! odstaw mnie !
- jak sobie życzysz... - nagle poczułam jak moje sponie robią się mokre.
- Niall! ta woda jest zimna, nie! - zaczęłam piszczeć mu do ucha, na co wrzucił mnie do wanny, zabiję gnoja... Do łazienki wleciał Malik. Nie no, kurwa serio?!
- co się stało?!
- udaję syrenkę nie widać?
- wołałaś mnie.
- pięć minut temu, podejdziesz?
- yy po co?
- proszę, chcę ci coś powiedzieć... - mulat wykonał moją prośbę i podszedł do mnie. Kazałam mu się nachylić, a gdy to zrobił, sam znalazł się pod wodą, szybko wyszłam i wskoczyłam Niallowi na plecy.
- Amy złaź!! jesteś cała mokra!
- no co ty Sherlocku? Przytulam przyjaciela, czy to takie złe? A teraz wybacz, ale muszę się zemścić na pozostałej trójce... - poklepałam go po ramieniu i weszłam do łazienki. W wannie dalej siedział Malik ze zdezorientowaną miną, po chwili wstał i z niej wyszedł. Podeszłam do niego i mocno go przytuliłam, potem pocałowałam w policzek. Nie chciałam, aby czuł się odrzucony po tym jak wszystko mi powiedział, a ja obiecałam, że będziemy bliżej, więc zamierzam się tego trzymać. Chłopak znowu mnie w siebie wtulił. Nie cierpiałam, gdy chłopak tak bardzo potrafił mną hipnotyzować, a on robił to za dobrze, wystarczyło jedno spojrzenie, bądź przytulenie, a ja odpływałam w jego ramionach.
- następnym razem przyjdź chociaż kilka sekund wcześniej ok? - chłopak się zaśmiał
- wybacz mi
- wybaczam. - odkleiłam się od niego i poszłam do pokoju Horana. Szczęście, że zdążył już się przebrać. Szukałam czegoś dużego. Jedyna rzecz jaka się nadawała to pusta doniczka. wzięłam ją, po drodze zabierają pistolet na wodę. Napełniłam obydwa narzędzie i poszłam do Stylesa. był w pokoju i właśnie wychodził. Wycelowałam w niego pistoletem i nacisnęłam spust. Ok Harry'ego mam z głowy. Zeszłam na dół, ale nie mogłam znaleźć reszty. Po jakimś czasie usłyszałam śmiech pasiastego, więc wyszłam na teras. Leżeli na materacu, dziś wszyscy mi sprzyjają, więc muszę korzystać podeszłam do nich od tyłu i wylałam wodę na ich już nagrzane plecy. Liam się tylko obrócił brzuchem do góry, a Lou stanął jak wryty.
- miłego dnia chłopcy! idę się przebrać. - podreptałam przed taras. szczerze? Taszczanie tej wielkiej donicy pozbawiło mnie wszelkich sił.
- Am czekaj! Idę z tobą! - podleciał do mnie mó braciszek i ustawił tyłem do mnie lekko kucając.
- Bracie, ty jeden wiesz czego mi potrzeba... - złapałam go za barki i wskoczyłam na jego plecy. przytuliłam się do niego, na co się zaśmiał.
- musisz troszkę przytyć Amy.
- wiem, wiem dziś już to słyszałam.
- do pokoju?
- nie, że cię wykorzystuję czy coś, ale jakbyś mógł... - Payno popchnął lekko drzwi i wszedł do pokoju. Postawił mnie koło łóżka, a ja runęłam na nie. Chłopak uśmiechnął się i wyciągnął z szafy to:
- rozpieszczasz mnie, wiesz?
- jesteś moją małą siostrzyczką, zawszę będę to robił. A teraz się przebierz i za dziesięć minut widzę cię w salonie, mamy dla ciebie romans.
- już się boję... - Szatyn podszedł do mnie i pocałował w czoło, jako mała dziewczynka zawsze chciałam mieć idealnego brata, a wszyscy powtarzali mi, że nie ma ideałów. Mając tych pięciu idiotów przy sobie i gdyby połączyć ich razem, moje marzenie byłoby spełnione.
- wiesz, że cię kocham?
- a wiesz, że ja cię też?
Liaś uśmiechnął się do mnie szeroko, na co odpowiedziałam mu tym samym. Gdy wychodził postanowiłam mu jeszcze coś powiedzieć.
Liaś uśmiechnął się do mnie szeroko, na co odpowiedziałam mu tym samym. Gdy wychodził postanowiłam mu jeszcze coś powiedzieć.
- Li...
- słucham ?
- zrobisz coś dla mnie?
- prawie wszstko
- dlaczego "prawie"
- bo jakbyś kazała mi przestać cię kochać, to bym cię wyśmiał
- bo jakbyś kazała mi przestać cię kochać, to bym cię wyśmiał
- obiecasz mi coś ?
- co?
- nic, ani nikt nie sprawi, że z twojej twarzy zniknie ten uśmiech. - chłopak spojrzał na mnie bez większych emocji i usiadł koło mnie na łóżku.
- Amber to nie jest takie proste...
- Liam, to wszystko jest proste, to my to utrudniamy. Mamy wrażenie, że jesteśmy sami, ale mamy osoby, które zawsze będą z nami, Li masz przecież chłopców, mnie, Dan i Directioners, my zawsze cię wesprzemy i pomożemy, ty sam nie lubisz patrzeć na to, jak inni cierpią, więc zrozum, że i inni tego nie lubią, jesteś idolem i moim i milinów dziewczyn na całym świecie, musisz pokazać jak iść do przodu z uśmiechem na mordzie, tyle przeszliście, że nic was nie może zatrzymać, macie kontrakt, rodzinę, fanów oraz directioners, które nigdy was nie zostawią, które będą przeżywać każdy upadek i każdy sukces, nie możesz im pokazywać, że upadasz, doskonale wiesz, gdzie mamy pokoje i nawet jeśli wbijesz do nas w nocy, z głupawy problemem, my cię wysłuchamy i pomożemy, nigdy cię nie zostawimy, jesteśmy rodziną, a w rodzinie liczy się miłość i wsparcie, więc głowa do góry i obiecaj mi to.
- obiecuję - chłopak mocno się we mnie wtulił. Nikt nie wyobraża sobie, jak teraz się czuję, w swoich ramionach mam jedno z moich marzeń.
- to ja się przebiorę, a ty pomóż tym dzieciom, bo wiesz jak to z nimi.
- za pięć minut widzę cię na dole
- ok ok - wzięłam rzeczy i dałam się do łazienki. Ubrałam to, co naszykował mi Liam i rozczesałam włosy. Zrobiłam sobie rozwalonego koka, przejechałam do rzęsach mascarą i zajęłam się kreskami. Skończyłam robić jaskółki i zeszłam na dół. W salonie siedzieli już wszyscy. Zayn i Liam przwyitali mnie uśmiechem, a Niall grozą w oczach. Co jak co, ale jak się obrazi to widać na długo. Liam wstał i wziął mnie za rękę. Usiadłam między nim i Malikiem nie wiedząc co sie dzieje. Cisza była dla mnie lekko niezręczna.
- powiecie wreszcie o co wam chodzi?
- Amber... mamy dla ciebie propozycję...
- możesz mówić jaśniej Liam?
- gadałem już z rodzicami i się zgodzili.
- na co?!
- spokojnie. Chodzi o to, że chcemy abyś pojechała z nami w trasę po Ameryce. - Harry chyb sobie robi ze mnie jaja...
- Bóg cię opuścił, czy matka cię nie kocha ?
- nie chcesz?
- a czemu mam chcieć ?
- Amber możemy porozmawiać na osobności? - Malik nie czekał tylko wziął mnie za rękę i poprowadził w stronę schodów. Weszliśmy do jego pokoju, a ja usiadłam na fotelu.
__________________________________
wiem, dawno mnie nie było
wiem, dawno tu nic nie dodawałam
wiem, przestaliście czytać bloga
wiem, zawiedliście się na mnie... tak, tylko pomimo tego, że mam życie osobiste, to wstałam o trzeciej rano pisząc ten rozdział. Dlaczego? Bo miałam wyrzuty sumienia, że nic tu nie dodaję, tak wyrzuty sumienia to mój słaby punkt. Kilka razy brałam się na taktykę "nie komentują, czyli nie zależy im, aby rozdział pojawił się szybko i jak lajlepiej po ich myśli" i co?! Siadam i piszę. Rozdział dodaję dzisiaj, ale znając życie nie mam co liczyć na komentarz chociaż taki króciutki typu "świetnie, czekam na nxt" . -,-
JEŚLI DALEJ TAK PÓJDZIE BĘDĘ ZMUSZONA ZAWIESIĆ, BĄDŹ USUNĄĆ BLOGA. Ucieszy was to? Mam nadzieję, że chciaż to...
- powiecie wreszcie o co wam chodzi?
- Amber... mamy dla ciebie propozycję...
- możesz mówić jaśniej Liam?
- gadałem już z rodzicami i się zgodzili.
- na co?!
- spokojnie. Chodzi o to, że chcemy abyś pojechała z nami w trasę po Ameryce. - Harry chyb sobie robi ze mnie jaja...
- Bóg cię opuścił, czy matka cię nie kocha ?
- nie chcesz?
- a czemu mam chcieć ?
- Amber możemy porozmawiać na osobności? - Malik nie czekał tylko wziął mnie za rękę i poprowadził w stronę schodów. Weszliśmy do jego pokoju, a ja usiadłam na fotelu.
- dlaczego nie chcesz z nami jechać ?
Tak więc zaczęło się przesłuchanie...__________________________________
wiem, dawno mnie nie było
wiem, dawno tu nic nie dodawałam
wiem, przestaliście czytać bloga
wiem, zawiedliście się na mnie... tak, tylko pomimo tego, że mam życie osobiste, to wstałam o trzeciej rano pisząc ten rozdział. Dlaczego? Bo miałam wyrzuty sumienia, że nic tu nie dodaję, tak wyrzuty sumienia to mój słaby punkt. Kilka razy brałam się na taktykę "nie komentują, czyli nie zależy im, aby rozdział pojawił się szybko i jak lajlepiej po ich myśli" i co?! Siadam i piszę. Rozdział dodaję dzisiaj, ale znając życie nie mam co liczyć na komentarz chociaż taki króciutki typu "świetnie, czekam na nxt" . -,-
JEŚLI DALEJ TAK PÓJDZIE BĘDĘ ZMUSZONA ZAWIESIĆ, BĄDŹ USUNĄĆ BLOGA. Ucieszy was to? Mam nadzieję, że chciaż to...
.jpg)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz