ROZDZIAŁ 12
- poszedłem do lekarza
i spytałem się czy mogę….
- co możesz ?
- czy mogę tą jedną noc spać z Amy i Masiem.
- Maćkiem !
- może lepiej mów mi cegła hm? Taką mam ksywę w Polsce. –
zaczęłam się śmiać.
- o co się zapytałeś ?! – Zayn nie wierzył w to co
powiedział Lou.
- no czy mogę tu przenocować.
- i co na to lekarz?
- zgodził się ! fajnie nie ?
Reakcja chłopców ? myślałam, że ich zabiję…
- taa jasne… - jednie Zayn dalej nie wierzył chłopakowi. Nie
on jeden bo ja też nie.
- mówię serio. – Zayn rozbił głupią minę i patrzył ze
współczuciem na mnie.
Chłopcy dalej się śmiali. Uderzyłam Macieja w głowę, aby się
opanował. Taa nic nie pomogło.
- Zayn powiedz, że ja tylko śnię…
- uwierz, że też mam takie wrażenie…
- źle się czuję. Trochę mi tu duszno. Pójdziesz ze mną na
dwór ?
- pewnie. Chodź. – chłopak podszedł do mnie jedną ręką
złapał mnie za plecy, drugą podniósł moje nogi. Gdy odsunął mnie tak, że kołdra
nie przykrywała moich nóg spojrzał na moją stopę. Cały ból wrócił. Teraz nie
umiałam powstrzymać łez. Zayn znów na mnie spojrzał i mocno przytulił. Zaczął
szlochać w mój bark. Usiadł na łóżku kładąc sobie mnie na kolana. Przytuliłam
go. Chłopcy momentalnie się wyciszyli.
- Amber czy ty…
- tak, przez to wszystko zapomniałam wam powiedzieć, że
jednak lekarze musieli mi amputować stopę. Już po dwóch minutach wdarło się
zakażenie. Widocznie kula była zardzewiała lub coś.
- Amber… dlaczego lekarze nas nie poinformowali ?
- zabroniłam im. Sama chciałam to zrobić. Niall wyszedł
rzucając krótkie „muszę wyjść, jakby co jestem w parku koło szpitala”
wiedziałam o co mu chodzi.
- przepraszam was, że robię wam taki problem. Jutro wezmę taksówkę
i pojadę do rodziców.
- nie Amber, gdyby nie ty mogłoby nam się stać coś gorszego.
Myślisz, że teraz tak po prostu odejdziesz ? mylisz się. Nie po to szukałem cię
ponad 15 lat, byś teraz odeszła. Jesteś moją siostrą, zaopiekujemy się tobą.
Jeśli noga się zagoi kupię ci implant. Nie będzie nic widać.
- Liam doceniam twoją pomoc, ale takie implanty są za
drogie. Sama uzbieram na te zwykłe.
- nie Amy ! ja mam bardzo dużo pieniędzy, rodzice też mało
nie mają więc dużo nas to nie wyniesie.
- ja się dołożę. Nie mam za dużo, jestem tylko studentem,
ale zawsze miałem odłożone pieniądze. Zawsze mogę poprosić mamę. Mama dobrze
zarabia, bo jest menagerką.
- ja też dam !
- i ja !
- nie myślcie, że ja zostanę sam, przecież jesteśmy rodziną,
to jasne że się będziemy wspierać, wy dacie, ja, rodzice, Niall pewnie też.
Będzie nas razem ósemka więc nawet nie poczujemy takich kosztów.
- dziewiątka. Nie zapominajcie o mnie. Nie pozwolę, aby
wszyscy na mnie łożyli, a ja tylko będę korzystać. Też mam oszczędności. Teraz
naprawdę muszę wyjść. Zayn pomożesz ?
- pewnie. – Zayn posadził mnie na wózek. Chłopcy wstali.
- SAMA idzie ze mną Zayn, więc nic mi się nie stanie !
- no ok.
Zayn zaprowadził mnie do windy.
- mogę iść z tobą ?
- po to cię wzięłam Zayn. Mam do ciebie prośbę. Pomóż mi
przekonać Nialla, że to nie jego wina.
- nie ma sprawy. Z Niallem dogaduję się najlepiej. Jest
osobą, o której wiem wszystko i która wie wszystko o mnie. Tak samo jest z
Niallem i Liamem. Lou i Harry to inna bajka. Nie są gejami jak myśli większa
ilość osób. Po prostu są ze sobą bardzo
zżyci. Poznali się na castingu. Zaprzyjaźnili się, a wiadomość, że mają być w
jednym zespole tylko pogłębiła tą znajomość.
- jej. To słodkie. – ruszyliśmy w stronę parku. Już daleko
dostrzegłam siedzącego na oparciu ławki blondyna. Podjechaliśmy. Zayn postawił
mój wózek naprzeciwko wolnego miejsca które sam zajął.
- Niall nie płacz… - zdobyłam się na odwagę i postanowiłam
rozpocząć rozmowę.
- Amy ja przepraszam, to przeze mnie ty teraz jeździsz na
wózku, jesteś w szpitalu, nie będziesz chodzić, teraz nie będziesz mogła
- Niall wiesz, wolałabym nie słuchać czego teraz nie będę
mogła, jeszcze nie przywykłam do myśli, że jestem kaleką…
- przepraszam…
- nie ma sprawy. Niall nie możesz mówić, że to twoja wina,
bo to tylko moja zasługa, że w ogóle zostałam porwana. Gdybym posłuchała Zayna
teraz bylibyśmy w domu, ale mam już taki charakter, że nie odpuszczę. Ludzie
mówią, że nadaję się na dziennikarkę, bo zawsze muszę wiedzieć co się dzieje i
ogólnie mam gadane…
- no gadane to ty masz. – Niall zaśmiał się.
- ha ha bardzo śmieszne !
- Amy jeszcze raz przepraszam, mam nadzieję, że nie jesteś,
aż tak zła, aby się do mnie nie odzywać…
- Niall, bo jak zaraz wstanę to nie ręczę za siebie !!
- dobra dobra tylko nie bij !
- mogę przytulić jak chcesz – chłopak wyszczerzył zęby i od
razu znalazł się w moich ramionach przez co Malik zrobił smutną minę.
- ty też chodź. – chłopak mocno nas przytulił. Poczułam się
jak w prawdziwej rodzinie. W Polsce też niby miałam, ale dla nich liczyło się
tylko to, abym miała dobre oceny. Nie mieli dla mnie za dużo czasu.
- może to dziwnie zabrzmi, ale kocham was chłopaki. Was,
Liama, Harry’ego, a nawet Louisa, przez którego jutro wyjdę ze szpitala mając
wory pod oczami. Jesteście dla mnie jak rodzina zrobiłabym dla was wszystko.
- Amber my też cię kochamy !
- dobra starczy, bo mnie udusicie !
- chociaż czasem to potrafisz człowiekowi dać kopa…
- dziękuję panie Malik, że raczyłeś to zauważyć. Mimo
wszystko cenie sobie w ludziach szczerość której ciebie Bóg nie pozbawił.
- miło mi. Jak widzę, nie tylko mnie droga panno.
- yy dobra przestańcie, bo to chore…
- taa i my tu jesteśmy ci szczerzy do bólu ?
- a właśnie Niall składamy się na implant dla Amy. Składasz
się z nami ?
- pewnie, a za ile będzie można go założyć ?
- czy możemy nie drążyć tego tematu ? proszę, naprawdę mnie
to boli…
- przepraszamy
- ok. wybaczę wam pod jednym warunkiem…
- jakim?
- że postawicie mi jutro lody, bo nie mam ze sobą portfela,
a strasznie mi się chce lodów…
- haha głupi ten warunek, ale zgadzam się.
- Niall ma racje, ale też się zgadzam…
- głupi nie głupi ważne, że jutro wychodzę. Nie mogę się już
doczekać.
- oj uwierz, że my również. Jesteś u nas dopiero kilka dni,
a już się przyzwyczailiśmy, że jesteś i robisz tyle zamieszania….
- skoro robię wam tyle problemu to mogę mieszkać u rodziców…
- ale czy ja powiedziałem że to źle ?
- bez ciebie jest nudno. Myślisz, że mi było wesoło jak na
okrągło słuchałem tego samego ? co jak co ale Liam nie opowiada najlepiej mimo
iż mówią że jestem dobrym słuchaczem.
- kocham was chłopcy – nigdy nie sądziłam, że można mieć
przyjaciela w ciągu kilku dni. Do tej pory sądziłam, że mam pecha, ale jak
widać nie zawsze. Nagle poczułam wibracje w telefonie. Dostałam SMS’a od
nieznanego numeru. Mimo wszystko postanowiłam przeczytać…
KOCHANE <3 problemy ze wstawieniem wpisu były ogromne, nie wiem co się dzieje z tym blogiem ;\ mam nadzieję że to naprawią, bo już trzy dni próbuję dodać ten rozdział i oczywiście "błąd" -,-
dziękuję za czytanie, Adze za komentarze <3

.jpg)


OMG.!!!
OdpowiedzUsuńCzemu amputowałaś jej noge.:c
Niall znowu mam wyrzuty sumienia.:(
Czekam na następny.;)
Życze weny.:3