IMAGIN cz. I
Kolejny nudnie zaczęty dzień...
Codzienna rutyna, lecz inna niż zazwyczaj, bo pewnego popołudnia została ona przełana...
Może zacznę od początku. Jestem Miley, zwyka 18-stolatka,która trzy lata temu straciła rodziców. Opiekowała się mną babcia, która niestety pół roku temu mnie oduściła. Była to niezwykła osoba, mój autrytet. Zawsze pomagała mi jak tylko mogła, ale też przepięknie opowiadała mi historię o moich rodzicach, niestety zostawiła mnie kończąc zdanie : zawsze mówili mi abym pomogła ci i zostawiła po sobie ślad. Opiekę nad tobą. To nie zwykła osoba, lecz najważniejsza w twoim życiu, twój.... codzień przychodzę na jej grób myśląc kim jest ta, taczej ten mężczyzna... mój dziadek, zaginiony brat...? Możliwe że kiedyś uzyskam odpowiedź. Babcia prosiła mnie abym po jej śmierci się nie załamywała, łatwo powiedzieć była dla mnie jedyną bliską osobą. Nie miałam zbyt dużej grupy znajomych, gdyż nie byłam wystarczająco " dziana" co w mojej szkole było fundamentem. Tego dnia postanowiłam jednak że się rozerwę. Postanowiłam wybrać się do wesołego miasteczka. Ubrałam szorty i długą koszulkę, która prawie zakrywała moją dolną garderobę. Z wlosów ułożyłam rowalonego koka, do torebki wrzuciłam telefon oraz portfel i tak już gotowa wyszłam z domu. Podeszłam do kasy i zapłaciłam za bilet. Skorzystałam z kilku atrakcji i postanowiłam iść na rollercoaster. Patrzyłam z uśmiechem na zwisających głową w dół ludzi którym bezczynnie wisiały ręce. Zorientowałam się że ktoś się na mnie patrzy. To był ciemnej karnacji chłopak, z czekoladowymi oczami, w których można by utonąć. Chyba się lekko speszył więc się do niego uśmiechnęłam. Odwzajemił uśmiech. Kolejka się zatrzymała a ja wygodnie usiadłam we fotelu. Ktoś usiadł obok mnie lecz nie spoglądałam w tamtą stronę. Kolejka ruszyła, troszkę pokrzyczałam ale z pewnością mniej niż koleś obok. Jak przypuszczałam, zatrzymaliśmy się na górze. Ok teraz to się bałam, gdyż czyłam że lekko się osuwam z fotela. Poskurczyłam nogi i zamknełam oczy. Nagle poczułam jak jakaś ciepła dłoń łapie moją a potem obejmuje w pasie, pewnie chłopak zorientował się że lekko cykam. Prubowałam na niego spojrzeć, ale nie potrafiłam obrucić głowy. Gdy lekko nami poruszyło na znam że jedziemy wreszcie w dół zabrał rękę, mimo to byłam mu wdzięczna. Wreszcie wysiedliśmy. Jak najszybciej ruszyłam w stronę ławki, by trochę odsapnąć. Gdy przestało mi się kręcić w głowie poszłam do budki z watą cukrową.
- poproszę dużą watę :) - pani podła mi moje zamówienie - ile płacę?
-0.5£
- ja zapłacę! - obejżałam się i zobaczyłam tego samego chłopaka, co stał ze mną w kolejce.
- dziękuję ale mam pieniądzę i zapłacę za siebie.
- ale chciałbym. Nie mogę? :)
- dobra ale ja stawiam picie.
- mam w torbie. Napijemy się razem ok? :)
- haha no no niezły jesteś.
- no wiem! - uśmiechnęłam się i wzięłam od chłopaka moją watę. Uśmiedliśmy na ławce.
- aa tak wgl to Zayn jestem.
- miło mi. Miley, ale mówią mi Miley. A ty jesteś z tąd? Bez obrazy ale raczej na Polaka mi nie wyglądasz chociaż mówisz doskonale w tym języku..
-nie ma co się obrażać. Zresztą na ciebie bym nie mógł.. nie tak naprawdę mieszkałem w Anglii, jestem muzułmaninem więc z tąd moja karnacja. Co tu mówić.. za dwa tygodnie mam casting do brytyjskkego x factor. Normalnie to uważam, że nie potrafię śpiewać ale rodzice mnie zgłosili. Chętnie bym nie poszedł, tylko że nie chcę ich smucić. Oni we mnie wierzą więc pójdę. Co tu ci o sobie mogę powiedzieć... mam 17 lat, 3 siostry z nie wiadomych powodów dużo dziewczyn do mnie zarywa ale jeszcze żadnej nie miałem.
- zaśpiewaj coś. - przerwałam chłopakowi wypowiedź bo widziałam że robi mu się trochę przykro z powodu, że dziewczyny nie lecą na jego charakter lub wygląd.
~~~*** oczami zayna ***~~~
Miley spodobała mi się, nie ukrywam. Jest taka ... inna nie jak tamte które ciągle gadają jaki to jestem sexi i wgl. Interesuje się moim życiem, słucha mnie i wie kiedy mi przerwać, naprawdę nie chciałem mówić o tym co dziewczyny we mnie widzą. Tylko martwi mnie to że kazała mi śpiewać, dużo ludzi tak robi więc trochę się załamałem.
- yy przepraszam... nie powinnam... jeśli nie chcesz to ok..
- nie jesteś zła?
- haha no co ty! dlatego że jeszcze nie czujesz się pewnie w swoim głosie? Każdy nie jest w czymś pewny.
- ty też?
- noo tak.
- a można wiedzieć w czym?
-taniec. Przyjaciele, rodzina mówią że tańcze świetnie, ale ja wiem że i tak mi nie wychodzi nic wspaniałego..
- a co tańczysz? Bardziej współczesny czy towarzyski?
- chodziłam na towarzyski, ale zrezygnowałam. Nie czułam się dobrze w tych dźwiękach. Teraz wspólczesny. Hip hop, jazz, breakdance i nie dawno disco dance.
- jak widać również coś związanego z muzyką. Mam pomysł. Może wejdziemy do mojego domu ja zaśpiewam a ty zatańczysz. Wchodzisz w to?
- yyy no... dobra...
- a i nie odpowiadam za popękane bębenki.
- hhahah to ja za oczy.
Szliśmy tak jeszcze kawałek śmiejąc się i wygłupiając.
Ok to tak. Nie dodam szybko kolejnego rozdz. bo rodzice zabrali mi laptopa... no wiec działam na tablecie. Masakra. Postanowiłam że chociaż mały imagin napiszę. :) będzie sie składał z 2 lub 3 części.... jeszcze raz bardzo przepraszam ale tak wyszło...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz