środa, 20 sierpnia 2014

ROZDZIAŁ 32 "przestań mnie do niej porównywać"

HARRY'S POV

Nawet nie wiem jak mam dziękować tej dziewczynie. Pomogła umówić mi się z naprawdę świetną dziewczyną. Dawno tego nie robiłem i wypadłem z wprawy. Mimo, że wygląda na miłą i grzeczną dziewczynkę, to Amy ma swoje drugie "ja". Czyli nerwus i cham. Nie wiem, dlaczego posądzałem tą dziewczynę, pewnie to jakaś jej koleżanka, która chciała pomóc jej w zemście. Jej śliczne, zielone oczy, rude, falowane włosy, malinowe usta, piegi na policzkach. Nie, stop Harry! Nie możesz rozmarzać o dziewczynie, którą dopiero poznałem. Z dołu dobiegł mnie śmiech Amy i Zayna. Jest wyjątkową dziewczyną i naprawdę pasuje do Malika, nie może jej skrzywdzić, zrobię wszystko, żeby tego nie zrobił.
- Amber!! - wydarłem się jak najgłośniej potrafię. Drzwi zaskrzypiały, a w drzwiach zobaczyłem tą śliczną i roześmianą twarz szatynki.
- czo?
- pomozes?
- pewnie!
Wskoczyła jak popażona do mojego pokoju i nawet nie zauważyłem, kiedy znalazła się w mojej garderobie. Wzięła kilka rzeczy do ręki i zaciągnęła mnie do łazienki wręczając mi je i wyślizgując się z pomieszczenia. Szybko się ubrałem i otworzyłem drzwi. Wleciała do łazienki zmierzyłam mnie wzrokiem i zabrała się za moje włosy. Długo jej to zajęło, ale jak spojrzałem w lustro, myślałem, że śnię. Muszę poznać ją z Lou i to koniecznie. Moje włosy wyglądały niby zwyczajnie, ale były lekko podniesione, co nawało naprawdę świetny efekt. Przykucnęła przy szafce i wyciągnęła trzy flakoniki perfum. Coś przykuło moją uwagę, ale zapytam ją o to później.
 Każdym spryskała sobie nadgarstek, podeszła do mnie i psiknąła jednym.
- dlaczego akurat ten?
- jest gorzko-słodki, a ona używa strasznie słodkich, więc jak lekko to zbijesz to wyjdzie świetnie.
- dziękuję bardzo.
- nie ma za co. - mocno ją przytuliłem.
- mogę zaptać o dwie rzeczy?
- śmiało
- jak układa ci się z Zaynem?
- jest lepiej, można powiedzieć, że coraz lepiej się ze soba dogadujemy.
- dlaczego nie jesteście razem, słyszałem, jak planował coś jakis czas temu. On cię naprawdę kocha.
- wiem i jak go chyba też, ale się boję.
- związku?
- tak - czego tu się bać?
- nie bój się, Malik cię nigdy nie skrzywdzi, jeśli martwisz si mediami, to po jakimś czasie i tak się przyzwyczaisz, więc spokojnie.
- wiem, ale tu chodzi o coś innego. Z resztą nie ważne.
 - no dobrze, to drugie. Masz nowy tatuaż?
- mam
- a jaki?
- jeszcze nie wiem
- jak to nie wiesz?
- zdałam się na gust kolegi, zobaczę wieczorem
- a czy wogóle tak mo
- można.
- dobra ja już będę leciał.
- powodzenia Hazzuchu!
- a dziękuję. Wiesz co? To dziwne.
- co jest dziwne?
- gdybym nie znał twojego drugiego "ja" to powiedziałbym, że jesteś aniołem. - dostałem z łokcia.
- gdybym nie znała cię osobiście, powiedziałabym, że potrafisz zaczarować każdą dziewczynę. - zmroziłem ją wzrokiem, wiedziałem, że się odgryzie. Uśmiechnęła się szeroko, co odwzajemniłem. Zeszliśmy na dół. Pomachałem im, lecz przed wyjściem zawołałem jeszcze Malika.
- jest wyjątkowa, nie krzywdź jej
- nigdy bym tego nie zrobił, dobrze o tym wiesz.
- to działaj chłopie! Zabierz ją gdzieś, jest widno, nawet z głupiego spaceru się ucieszy!
- masz rację, powodzenia Hazza.

ZAYN'S POV

Harry miał rację, ostatniego czasu się nie starałem zbyt bardzo. Wykonałem jeden telefon, do starej znajomej i wleciałem do salonu, gdzie dziweczyna przeskakiwała z kanału na kanał. Nawet to robiła idealnie. Zaszedłem ją od tyłu i wziąłem na ręce, zaczęła się wykręcać, jak zawsze.
- Zayn puść mnie!
- nie!
Zaniosłem ją do jej pokoju i weszłem do jej wielkiej garderoby. Postawiłem ją na ziemi i uśmiechnąłem szczeniacko.
- po co mnie tu przyniosłeś?
- idziemy na spacerek, ubiesz się jakoś.
- czyli w dresach wyglądam jak sta
- wyglądasz ślicznie, ale wolę cię w sukienkach.
- yhh dobra, ale wyjdź.
- ale mi tam to nie przeszkadza.
- zarobisz kedyś ode mnie w papę.
- wiem wiem. To jak?
- siedź i się nie odzywaj. - zaskoczyła mnie tym, że pozwoliła mi zostać, ale nie będę się kłócił.
Wpatrywałem się jak szuka ubrania, wyciągnęła sukienkę i sweterek, i wleciała za ściankę, a było tak pięknie...Spojrzałem na nią, wyglądała naprawdę ślicznie.
- to gdzie mnie zabierasz?
- na spacerek, potem zobaczysz.
- a właśnie! Pokaż tatuaż. - podciągnąłem koszulkę i odlepiałem plaster, rozbawił mnie wzrok dziewczyny.
- zaraz dziurę wywiercisz, jak tak się będziesz przyglądać.
- ojj cicho, pokazuj! - odlepiłem i spojrzałem na serduszko, było niezłe.
- teraz ty. - nie czekając na dziewczynę sam położyłem jej nogę na swoje uda i delikatnie ściągnąłem folię.
Spojrzałem na tatuaż i uśmiechnęłem się, był świetny. Z twarzy dziewczyny zabrałem jej małe dłonie. Spojrzała na dzieło swojego kolegi i również się uśmiechnęła.
- no, to już tacy wytatuowani możemy lecieć.
Złapałem ją za rękę, ubraliśmy buty i wyszliśmy, w duchu dziękowałem dziewczynie, że wzięła sandałki na płaskiej podeszwie. Zasłoniłem jej oczy i po mału prowadziłem na miejsce.
- Zayn, gdzie ty mnie prowadzisz?
- niespodzianka - uśmiechnąłem się na sam do siebie słysząc jej lekko rozbawiony i zdziwiony głosik.
- Zayn nie lubię niespodzianeeek
- tak, tak. Idziemy.
Prowadziłem ją dalej, szukając wzrokiem odpowiedniego miejsca. Gdy zobaczyłem kocyk pikikowy ze świecami, winem i różnymi innymi rzeczami, wyjąłem telefon i wysłałem do mojej znajomej zdj., potwierdziła, że mogę tam iść. Podszedliśmy do fal, gdy fale delikatnie muskały nasze stopy dając uczycie błogiego spokoju.
- Zayn... czy my jesteśmy nad
- tak jesteśmy na plaży, nad oceanem...
- wszystko pięknie z wyjątkiem jednej, takiej tyci, malutkiej rzeczy... Otworzysz mi oczy!?
- oj przepraszam... - odsunąłem dłonie i wtuliłem swoją głowę w zagłębie jej szyji otulając ją rękoma.
- jak tu ślicznie
- mhm
- dlaczego mnie tu zabrałeś?
- mhm
- Zayn, przestań ciągle mruczeć pod nosem i odpowiedz mi na pytanie - dziewczyna obróciła się przodem do mnie, a ja dopiero teraz się otrząsnąłem. Przyciągnąłem ją do siebie i spojrzałem w jej oczy, które przybrały kolor do moich. To było coś, co zawsze mnie zaskakiwało. Jej tęczówki zmieniały kolor, ze względu na porę, światło i jej humor.
- dlatego, że wiesz co do ciebie czuję. Wiesz, że jesteś dla mnie kimś ważnym i że zrobię dla ciebie wszystko. Jesteś wyjątkowa i nie tylko ja ci to mówiłem. Poza tym, mieliśmy iść do przodu, więc wykorzystałem sytuację, a dzisiaj jest świetna pogoda na spędzenie trochę czasu razem.
Uśmiechnęła się do mnie i mocno przytuliła, zaprawadziłem ją na koc, po co mam mówić, skoro mogę zaśpiewać? Usiadłem po turecku i wytarłem o spodnie lekko spocone dłonie dlaczego się denerwuję? Wziąłem gitarę do ręki i położyłem na udach. Jeszcze tylko głęboki wdech i wypuściłem z haustem powietrze. Spojrzałem na dziewczynę, która wyglądała na zadawoloną i zaskoczoną.
- czy ty..
- tak, nauczyłem się grać, znaczy Liam mnie nauczył, ale ostrzegam, że nie jestem profesjonalistą.
- nic takiego bym ci nie powiedziała.
Spojrzałem na mój "sprzęt" sam nie wierzę, że to robię. Położyłem palce na strunach i wybijałem rytm. Zacząłem śpiewać i już o niczym nie myślałem.

Kiedy zadzwonić ty wiesz i płakać na ramieniu 
O każdej porze nocy i dnia 
Do kogo zwrócić się wiesz, bo tylko ja naiwny 
Do ciebie zdążę nim spłynie łza 
A gdy już wszystko dobrze, niepotrzebny 
Odchodzę w cień całkiem sam 
I widzę ciebie z innym, kolejnym 
I nigdy to nie będę ja 

 Przyjaciel nic więcej, nic więcej, więcej nic 
Przyjaciel blisko tak, blisko, daleko zbyt 
By znaczyć dla ciebie tyle co dla mnie ty 
Co takiego widziałaś w nim 
Ja dałbym wszystko by z tobą być 

 Kocham twoje słodkie łzy 
Bo tylko wtedy dzwonisz 
bym posłuchał co u ciebie nie tak 
Czekam na twój znak 
Od czego jest przyjaciel 
By zwierzyć się i powiedzieć pa 
A gdy już wszystko dobrze, niepotrzebny 
Odchodzę w cień całkiem sam 
I widzę ciebie z innym, kolejnym 
I nigdy to nie będę ja 

 Przyjaciel nic więcej, nic więcej, więcej nic 
Przyjaciel blisko tak, blisko, daleko zbyt 
By znaczyć dla ciebie tyle co dla mnie ty 
Co takiego widziałaś w nim 
 Przyjaciel nic więcej, nic więcej, więcej nic 
Przyjaciel blisko tak, blisko, daleko zbyt 
By znaczyć dla ciebie tyle co dla mnie ty 
Co takiego widziałaś w nim 

 Kiedyś zobaczysz, kiedyś zrozumiesz 
W końcu uwierzysz w nas 
To czego szukam było tak blisko 
To co tak dobrze znasz 
Kiedy zobaczysz, kiedy zrozumiesz 
Ja będę czekał tam 
Otworzysz oczy, otworzysz serce 
Przy tobie będę ja 
Kiedy zrozumiesz ja będę czekał tam (Ja będę czekał tam) 
Otworzysz serce, (Otworzysz serce) 
Przy tobie będę ja 

 Przyjaciel nic więcej, nic więcej, więcej nic 
Przyjaciel blisko tak, blisko, daleko zbyt 
By znaczyć dla ciebie tyle co dla mnie ty 
Co takiego widziałaś w nim 
 Przyjaciel nic więcej, nic więcej, więcej nic 
Przyjaciel blisko tak, blisko, daleko zbyt 
By znaczyć dla ciebie tyle co dla mnie ty 
Co takiego widziałaś w nim 

Ja dałbym wszystko, by z tobą być...

Skończyłem śpiewać i spojrzałem na nią. Miała lekko spuszczoną głowę. Nie dziwię się, lekko ją to zaskoczyło. Widziałem w jej oczach łzy, lecz nie zamierzałem tego ciągnąć
- może trochę wina?
- chętnie. - dalałem dwie lampki i podałem jej ciągle się w nią wpatrywałem. Była naprawdę śliczna.
Nasza rozmowa szybko się rozwinęła. Mieliśmy naprawdę dużo tematów. W pewnym momencie dziewczyna wstała i ruszyłą w stronę parku. Nie wiedziałem o co jej chodzi, więc pobiegłem za nią. Złapałem ją za rękę i obróciłem w swoją stronę. Starała się na mnie nie patrzeć, ale widziałem, że w oczach miała łzy. Poczułem dziwne uczucie w sercu.
- Amy o co chodzi?
- o nic. Chcę iśc do domu.
- co takiego zrobiłem?
- naprawde tego nie widzisz!?
- cz-czego nie widzę?
- pamiętasz naszą rozmowę na strychu?
- no tak, ale co ma w związku z tym Perrie? <dla przypomnieniaHOP rozdz 20>
- Zayn! Przez ten cały czas, przez niecałe dwie godziny powiedziałeś z pięć razy jej imię i co chwilę mnie do
niej porównywałeś! Wiesz, co?! To boli! Jak możesz mi mówić, że mnie kochasz, skoro cały czas myślisz o Perrie!? Niby cię zraniła, ale ciągle o niej gadasz i komentujesz, a najgorsze, że porównujesz do niej mnie! Jestem sobą, nie jestem tą idealną twoim zdaniem blodynką, tylko SOBĄ! Ciągle ją kochasz Zayn!
Spojrzałem na nią zdziwiony, może dalej boli mnie to, co mi zrobiła, ale to Amber była tą idealną, nie Pezz.
- i co!? Teraz nic nie powiesz!? Świetnie! - po jej policzkach spłynęły łzy, obróciła się na pięcie i pobiegła do domu. Kopnąłem z całej siły w kosz. Jak mogłem być takim idiotą!?

AMY'S POV

Muszę przyznać, że Malik naprawdę się postarał. Taaak, ale co z tego? Dlatego się tego bałam. Wystrzymywałam, gdy ciągle o niej opowiadał, no ok, wspominał, ale gdy mnie do niej zaczął porównywać... przesadził. Nikt, nikt nie miał prawa mnie do niej porównywać, do nikogo. Jestem sobą i do NIKOGO nie jestem podobna. Właśnie ta cecha pozwoliła mi rozpoznać, kto jest dla mnie prawdziwym przyjacielem i znalazłam 4 w Polsce i 13 tutaj (1D, 5SOS, El, Dan, Peter i Maciek)
Wleciałam do domu, chłopcy już byli. Wleciałam do pokoju, ubrałam dresy, koszulkę Ahtona i zeszłam na dół. Usiadłam koło Liaśka i mocno się w niego wtuliłam.
- Panience się coś stało? - Liam obkręcił mnie tak, by na mnie spojrzeć.
- nie, wszystko w porządku - uśmiechnęłam się sztucznie
- na pewno?
- wszyściutko jest idealnie. - znowu się w niego wtuliłam.
- i tak wiem swoje siostrzyczko... - Payne wyszeptał mi to do ucha. Zamknęłam oczy nie pozwalając łzą, by uciekły. Spojrzałam w ekran, leciał jakiś film, jednak po mojej głowie toczyły walkę miłe i złe wspomnienia.
- O M G !! Amber ma tatuaż!! - wszyscy spojrzeli najpierw na niego, a potem na mnie. Znowu!?
- taaak głośniej Horan, bo nikt cię nie słyszy. - chciałam położyć się spowrotem, ale moja noga była "gwałcona" przez chłopaków. Zaśmiałam się, byli tacy dziecinni, ale tacy kochani. Do domu wszedł Harry i dziwnie się na mnie spojrzał. Usiadł koło nas i spojrzał na moją kostkę. Serio?
- no Hazzusi jak tam ran... ranne spotkanie z tym... Carolem?
- co? - spojrzał na mnie zdziwiony. Walnęłam się z otwartej w czoło. - aaa TYM Carolem! Faajnie!
Do salonu wparował Malik, zmierzyłam go wzrokiem i spojrzałam na ekran. Minął nas rzucając krótkie "dobranoc"spojrzałam na chłopaków. Niall uniósł brew, a jego mina mówiła, że chce ze mną porozmawiać.
- Amber, zrobimy coś na kolację, albo chodź zamówimy pizze. - nie czekając na odpowiedź wziął mnie za rękę i zaprowadził do kuchni.
- o co chodzi?
- nie wiem o czym mówisz...
- Amber... - jego ton był surowy.
- Nia
- nie Niall, tylko o co wam poszło?
- Perrie.
- przecież to temat skończony.
- nie, nie dla niego. On dalej ją kocha dalej o niej myśli!
- Amy ciszej - kiwnęłam głową i postanowiłam skończyć
- dziś zabrał mnie na plaże, zagrał i zaśpiewał o tym, że chciałby więcej niż przyjaźni, i to po polsku, jednak
gdy gadaliśmy, co chwile o niej wspominał
- ludzie lubię wspominać Amy
- tak, ale jakbyś się czuł, gdybym np. ja, bliska ci osoba porównywała cię do mojego innego przyjaciela i mówiła, że jesteś idealny jak on, uśmiechasz się wspaniale, jak on i tak dalej...
- porównywał cię do niej!? Do NIEJ!? CIEBIE!?
- i to mnie trzeba uciszać?
- sorry. Co zamierzasz z tym zrobić?
- nic
- jak to
- skończ. Nie chcę o tym gadać. Dzwoń po pizze.
Horan stęknął zrezygnowany, ale po chwili wyciągnął swojego iPhona i wybrał numer do pizzeri. Zamówił 8 placków. Powinno starczyć.
- jedną bierzemy na pół ma siostro!
- co to pół pizzy?
- oni biorą jedną na 3, 4.
- więc zjemy resztki!
- tak!
Założyłam Horanowi na szyję rękę i w podskokach ruszyliśmy do salonu. Po drodze osznajmiłam Malikowi, że zaraz będzie pizza niech zejdzie, więc szybko poszedł. Skoczyłam blondynowi na barana i śpiewając piosenkę ze Smerfów skakaliśmy do salonu. Reszta patrzyła na nas jak na dzieci specjlnej troski, no cóż.
- dobrze się czujecie?
- PIZZA! - wydarłam się a Nialler podrzucił mnie za karę, że wydarłam mu się do ucha. Zeszłam z niego i znów wtuliłam się w tors Liama.
- jesteś dziś nie swoja.
- to przez tą pogodę, jest za cieepło. - Malik cały czas lustrował mnie wzrokiem, jednak postanowiłam to olać. Wzięłam piłkę do ręki i wycelowałam nią w Asha.
- orient ciamajdo! - jak przypuszczałam, nie złapał. Spojrzałam na jego twarz, miał czerwone oko.
- o cholera Modest mnie za bije. - wszyscy spjrzeli na mnie, a ja okazałam palcem na limo chłopaka. Wszyscy otworzyli szeroko oczy. A blodyn nie wiedział, o co chodzi. Podałam mu lusterko.
- o kurwa! za co!?
- za to, że... nie wiem.
Dwoma palcami obruciłam jego twarz na bok. Syknęłam ze skaszenia.
- ale będziesz miał piękną śliwę... cholera... przepraszam.
- wybacz jej, urotaowała nas przed pałami.
- jakimi pałami!?
Razem z Ashem zmroziliśmy Niallera wzrokiem.
- nic takieeego.
- o Amy ale fajna koszulka!
- dzięki Luke!
- gdzieś ją już widziałem... - Ash zaśmiał się, ale nic nie powiedział.
- luudzie idziemy pograć w siatkę?


~~~~~~~~~~
HEJ HEJ HEJ
Wiem, zawaliłam, rozdziału nie było, huh miesiąc.
PRZEPRASZAM WAS BARDZO
ale zostały na nim poprawki etc, których nie mam siły edytować, tak jak widzicie było takie piękne Zamber i nagle takie.... BUM!

OK ENJOY AM xx

2 komentarze:

  1. szkoda, że tak późno, ale ważne że jest <3

    trochę mi przykro, że było takie piękne Zamber i jeb, po wszystkim ;-;
    JA CHCĘ ZAMBER! <3

    Rozdział genialny, jak zawsze, więc życzę weny i czekam na nn :)

    Jak z tym dugim ff? :) ~ ANNE

    OdpowiedzUsuń
  2. dziękuję ci za każdy kom <3 to naprawdę motywuje :)

    Zaber może będzie.... a może nie :)

    drugie ff niestety będzie później, niż przypuszczałam, bo dziewczyna od szablonu miała zepsuty komp.:(
    jeśli będę miała kaprys to możliwe, że wstawie prolog na starym szablonie, ale nie sądzę ;/

    OdpowiedzUsuń