poniedziałek, 14 kwietnia 2014

ROZDZIAŁ 26 Zabiję ich kiedyś

ROZDZIAŁ 26

AMY'S POV

Wbiegłąm do pokoju i rzuciłam się na łóżko szybko włączając laptopa. Położyłam się na wskos łóżka i obróciłam w moją stronę ekran. Zalogowałam się i weszłam w lnk, który wysłał mi przyjaciel. Było już tam ok. 80 osób. No tak, mój przyjaciel uważany był za YouTube'wego fejma, ale starał się tym nie przejmować. Nie wierzę, nie minęły dwie minuty, a już miał tyle osób. Wiedziałam, że dostanie mi się za spóźnienie, ale trudno. Dawno nie widziałam moich przyjaciół, cholernie za nimi tęsknię. Pogadałam chwilę z ludźmi. Nie musiałam się nawet przedstawiać, ponieważ znali mnie raczej z tych głupszych filmików. Po chwili ktoś wparował do mojego pokoju.
- puka się! - odwróciłam się w stronę "ktosia" i ujrzałam Harry'ego. Podszedł do mnie z bananem na ryju. Podniosłam jedną brew nie więdząc o co chodzi, oczywiście tępota nie zrozumiała, więc lekko i szybko pokwiałam głową, że nie wiem o co mu chodzi. Teraz on spojrzał na mnie tępo. Trzymajcie mnie, bo zrobię mu krzywdę! - co chcesz?
- cooo rooobisz?
- gadam z ludźmi. - Styles się pochylił, szczerze? Myślałam, że chce zobaczyć ile osób i jak wygdlądają, czy coś, ale jak zawsze się przeliczyłam. Szatyn wziął w do rąk moją pościel i mocno do siebie pociągnął, czego skutkiem wylądowałam na podłodze. Zabije go! Wrył się na łóżko. Większość dziewczyn zaczęła się cieszyć, nie dziwię się, sam Harry Styles we własnej osobie, tylko i wyłącznie dla polskich fanek, gdybym to ja była po drugiej stronie, miałabym serce w gardle z podekscytowania, ale w tym momencie miałam ochotę mu coś zrobić. Na video przybywało wiele nowych twarzy i nie tylko polskich. Myślę, że zawiodłam Grzesia, to on miał być w centrum zainteresowania, a nie Hazz. Podeszłam do niego i zaczęłam go spychać, bić i tym podobe, by tylko zszedł z łóżka, ale to na nic.
- Zayn!! - Chłopak złapał mnie za nadgarstki i rzucił na łóżko. Po chwili znalazł się nade mną opierając  ręce między moją głową. Zrobiło mi się gorąco, nie, nie dlatego, że byłam lekko "podniecona", jeśli można to tak nazwać, lecz ze strachu. Z pewnością to nie było to samo uczucie, kiedy to Malik wisiał nade mną. Prosiłam w duchy, by znalazł się właśnie teraz w moim pokoju. Bałam się go zawołać, nie jestem pewna, czy zrobiłam to wcześniej. Chciałam zacząć łaskotań Styles'a, ale nie wiadomo, jakby na to zareagował. Spojrzałam w jego tęczówki i widziałam w nich... pożądanie? Cholera jasna! Próbowałam pozbyć się tej wielkiej guli w gardle, która tak bardzo przeszkadzała mi w oddychaniu. To działo się szybko, ale czułam jakby trwało wieki. Nagle usłyszałam trzask klapki laptopa. Spojrzałam w tamtą stronę. Zobaczyłam wkurwionego Malika. Chwała! Spojrzał przelotnie na mnie, a ja walczyłam ze łzami, nie pozwolę im uciec, o nie...
- Harry możemy porozmawiać? - Mulat wysyczał przez zęby, co nie wróżyło nic dobrego.
- yy um pewnie, chodź do kuchni... - Styles wręcz pobiegł na dół, a Malik zaraz za nim. Po cichu podążyłam za nimi. Boję się, że Zayn nie opanuje emocji.
- co to kurwa miało być?!
- nie rozumiem o co ci chodzi Malik. - loczek odparł i sięgnął do lodówki po sok, po czym wyciągnął z szafki szklankę i nalał go do niej. Chciał się napić, ale chłopak wyszarpał mu naczynie z ręki i wylał całą ciecz do zlewu. Harry spojrzał na niego z ukosa, po czym znów nalał do szklanki soku, co tylko podburzyło Malika.
- nie rozumiesz?! Jesteś tak tępy, czy tylko mi się wydaje?
- niby czemu się złościsz hm? - Lokers patrzył tępo na Zayna i upijał powoli zawartość kubka. Ten za to zacisnął dłonie w pięci ukazując żyły na jego rękach.  Zacisnął zęby i zamknął oczy. Odchylił głowę w tył, co miało go chyba uspokoić.
- Prawie ją pocałowałeś!
- I? przecież nie należy do ciebie! - miał racje, nie byłam z Malikiem, ale nawet jeśli, to i tak nie należałabym do niego, to ja jestem za siebie odpowiedzialna, nie jestem zabawką, którą można przekazać z ręki do ręki.
- Doskonale wiesz, że coś do niej czuje - zaraz... to już o tym kurwa wszyscy wiedzą?! - a po za tym... - dajesz, zaskocz mnie czymś, przecież wszyscy muszą wiedzieć o mnie wszystko - bała się ciebie - cholera, skąd to wiedział? Strzelał?
- doprawdyż? Skąd to możesz wiedzieć?
- Znam ją na wylot Styles, lepiej niż mogłoby się wam wydawać. - co? Pierwsze co przyszło mi do głowy, to to, że mnie śledził.
- znasz ją tylko miesiąc, a tak dobrze ją znasz? No proszę...
- nie muszę jej znać, żeby wiedzieć takie rzeczy. Widziałem w jej oczach, że się ciebie boi...
- w jej oczach? Nie rozśmieszaj mnie Malik, tak się nie da!
- tak? A pamiętasz Caroline? Twoja pierwsza miłość. Kochałeś ją prawda? I co, patrzc w jej oczy nie potrafiłeś powiedzieć, że jest smutna, radosna, zamyślona, przestraszona etc? - Styles zastygł. Po chwili dotarły do mnie jego słowa. Powiedział to tak, jakby naprawdę coś do mnie czuł. "kochałeś ją prawda? I co, ... nie potrafiłeś?" Po chwili zobaczyłem jak loczek przytula Malika.
- przepraszam Zayn, Nie powinienem, dobrze wiesz, że dalej cierpię po Car, więc próbuję się wyładować. - Mulat wybuścił głośno powietrze, przytulając przyjaciela
- Rozumiem Harry, ale proszę, nie wyładowuj się na Amy, ona na to nie zasłużyła, nie chcę, żeby cierpiała, to będzie mnie cholernie boleć. - Hazz pokiwał głową. Zayn byl dla niego i Niall'a jak starszy brat, zawsze im wybaczał. Nie mogłam napatrzeć się na ten widok.
- Z-Z-Zayn?
- słucham? - odpowiedział, lecz dalej trzymał go w objęciach.
- jak mam przeprasić teraz Amber? ona się mnie boi. - odsunął się od troszkę niższego od siebie chłopaka.
Zayn nie wiedział. Wykorzystałam to, że Hazz stoi do mnie tyłem i mocno się w niego wtuliłam. Obrócił się, widziałam, że miał łzy w oczach.
- tylko mi tu nie płacz! - zaśmiałam się w jego szyję.
- Amy przepraszam...
- nie masz za co, wszystko słyszałam, nie musisz mi się tłumaczyć, sztama?
- sztama! - przytulił mnie mocno do siebie. Pocałowałam go w policzek, po czym poczochrałam go po czuprynie, wiedziałam, ze tego nie lubi, więc wykorzystałam jedyną szansę, by się na mnie za to nie gniewał. Zaśmiał się i wyszedł. Spojrzałam na Zayna. Lekko się uśmiechał. Podeszłam do niego i usiadłam na blacie. Obrucił się w moją stronę.
- Dziękuję Zayn.
- za co?
- za to, że przyszedłeś, za to, że po prostu jesteś... - chłopaka oblał rumieniec
- no proszę, nasz Bad Boy spalił buraka! - pociągnęłam go w swoją stronę i mocno prztuliłam. Zarzuciłam mu ręce na szyję i tak się w siebie wpatrywaliśmy. Przypominały mi się wsztkie chwile, chodź nie było ich za wiele, to i tak były wspaniałe. Wtedy, gdy powiedział mi, co do mnie czuje, a ja potem tak poprostu pocałowałam go. Spontaiczne, ale nie potrafiłam przez to spać. Zagryzłam wargę przypominając sobie tamten moment. Nagle poczułam jego wargi na swoich. Nie wiem czemu, ale oddałam pocałunek. Zabiję go kiedyś za to, że łazi po domu bez koszuli.

Uslyszeliśmy trzaśnięcie drzwi wejściowych. Zapomnieliśmy zupełnie o tym, że w każdej chwili mógł tu ktoś wejść. Odsunęłam chłopaka lekko ode mnie, by zejść z blatu. Na jego twarzy widniał grymas niezadowolenia.
- Zabiję ich kiedyś - zaśmiałam się pod nosem. Pamiętam jak zawsze chciałam mieć zdjęcie, autograf, lub chodziaż jedno zamienione słowo z chłopakami, a teraz? Całuję się z jednym z nich. Życie jest popieprzone, ale gdyby nie te zakręty nie spotkałabym takich ludzi jak chłopcy, prawda? Teraz żałuję tej nieprzemyślanej próby samobójczej. Co ja gadam? Ona była przemyślana i to dokładnie. Trzynastolatka, która podcięła sobie żyły do tego stopnia, że wylądowała w szpitalu, gdy miała właśnie swój ostatni dzwonek. Ciekawie, co? Nawet zwykła osoba nie zdaje sobie sprawy, jak patrzy się na dziewczyny, które smyrają się, bo "ktoś się nimi przejmie". ohh "cięcie się" dla szpanu. Moja ręka wyglądała jak pobojowisko, na którym ciągle toczono wojny, między życiem, a śmiercią. Moja ręka z początku mi się podobała.
no właśnie, na początku. Potem poznałam tak wspaniałych ludzi jak moi przyjaciele to oni "wyleczyli" mnie z tego. Nie przejmowałam się już rodzicami i to jak na mnie mówiono, tylko oni się liczyli. n=Nawet namówili mnie na tatuaż, jednak nie spodziewali się, że tak duży, ale trudno. Śmiali się, że jak na taką drobną dzieczynę to śmiesznie wyglądam z tak potężnym tatażami, a ja śmiałam się z nimi.


- hej pączusie, co dobrego macie do jedzonka ? - do kuchni wleciała Nialler cały w skowronkach. Zabrał talerz z kanapkami, które sama nie wiem skąd się znalazły. Malik wyszarpał mu kanapkę z ręki, a ten spojrzał na niego z wielkimi oczami. No tak, zabrać Horanowi jedzenie... - Zayn wstał chyba dzisiaj lewą nogą uważaj na niego. - blondas podszedł do mnie i przytulił. Zaśmiałam się. "Uważaj na niego" Ohhh oczywiście Horanku, przecież zrobi krzywdę nie tylko mi, ale i sobie... 
- z czego się śmiejesz?
- w porównaniu do pana złośnika, miałam udany i bardzo... ciekawy? No, powiedzmy dzień.
- ej! Dziś miałem dobry humor!
- taaak, jaaasne Malik.
- Horan w ryjca nie chcesz?
- no, nie zły! - Niall wycofał się z pomieszczenia. Podreptałam na górę. Jest późno, a ja jestem śpiąca. 


Próbowałam wstać, ale coś przygwoździło mnie do łóżka. Czułam czyjeś ręce na swojesz szyi, nawet nie potrafiłam otworzyć oczu. Nagle poczułam coś chłodnego przy swojej skroni, przez co straciłam przytoność. Obudziłam się w ławce w parku. Było ciemno, zimno i strasznie. Biegłam w ścieszką w stronę domu co chwilę się o coś potykając. W pewnym momencie zobaczyłam dwie osoby bijących jakąś dziewczynkę. Podeszłam troszkę bliżej. Mała była bardzo podobna do mnie. Bałam się, nigdy się tak cholernie nie bałam. Podleciałam w celu obrony maluszka, ale nagle trafił w nią piorun. Moje serce stanęło.
- Nie!!! - krzyknęłam, lecz wszystko znikło.

Usiadłam na łóżku głośno oddychając. Spocone czoło i łzy na policzkach świadczyły tylko o tym, że to był sen, nie nie sen, to był koszmar. Nie potrafiłam się uspokoić. Złapałam się za klatkę piersiową, mając nadzieję, że to w jakiś sposób pomoże, ale nic nie dało. Usłyszałam, że ktoś wchodzi do pokoju i siada na łóżku. Po chwili znalazłam się w kogoś ramionach. Poczułam lekkie kołysanie, ale patrząc w jeden punkt, biżej mi nie określony widziałam ją, a raczej siebie leżącą i pobitą. Po chwili mój organizm nie pozbywał się łez, a ja ukołysana zasnęłam. Przed snem przez głowę przeszło mi tylko dwa pytania KTO przyszedł tutaj, oraz do czego powięzany był mój sen.

~~~~~~~~
TAM TAM TAM
mamy nowy rozdział =)
Jeśli chcecie, opowiedzcie kto mógł przyjść do Amy?
Sama jeszcze nie wiem, ale wy możecie mi nasunąć pomysł na któregoś chłopaka, bądź dziewczynę :)
Stawiam na waszą wyobraźnię!
Nie zacznę rozdziału, dopóki nie dostanę 2 KOMENTARZY z propozycją.

6 komentarzy:

  1. rozdział boski jak zawsze *_*
    jeśli chodzi o propozycję, kto ma być tą tajemniczą osobą, to mam kilka pomysłów:
    1 (jak dla mnie najlepszy) Zayn spał, ale usłyszał płacz i krzyk Amy, więc poszedł sprawdzić, czy coś się stało. xD
    2 Niall był w kuchni po żarcie, usłyszał Amy, bo myślał, że krzyczy "zabierzcie Niall'owi jedzenie!"
    3 Liam i Amy porozumiewają się telepatycznie, więc ją usłyszał :D

    Jak już mówiłam 1 opcja podoba mi się najbardziej :D
    czekam na nn i weny! :* ~Anne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha 3 rozwaliło mnie :D
      Będzie za max 2 dni :*

      Usuń
  2. rozdział taki awww *_____*
    jak dla mnie, 1 opcja kol. u góry jest ciekawa i właśnie na takie rozstrzygnięcie akcji liczę. :)
    Agresywny zazdrośnik Zayn, nie panujący nad sobą Harry, o kuwa!
    Najlepszy chyba rozdział na tym blogu <33
    Co znaczył sen? Nie wiem, może jakieś odbicie tego, jak czuła się z Polskimi "rodzicami" ?
    Dziewczynka przypominała ją, więc to bardzo prawdopodobne. Cieszę się, że dałaś też zdjęcia, co pomaga w czytaniu. Amy się cięła, dlaczego nikt jeszcze tego nie zauważył? ;o
    Czekam z niecierpliwością na następny, oby tak dalej! :*

    PS niech Amber się zgodzi na wyjazd z chłopakami --- L

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :*
      Myślałam, że zdjecia będą niewypałem, ale wyszło..:)
      Może dlatego, że ma tatuaże?
      Kto wie, może już niedługo ktoś to zauważy?

      Usuń
  3. Wszedłem na bloga przypadkowo, i mimo tego, że nie mam w zwyczaju czytać czegokolwiek, to myślę, że możesz mnie się tu spodziewać :D
    Pomysł na opowiadanie jest naprawdę ciekawy, muszę przyznać, ale najzabawiniejsze jest to, że gdybyś nie opisała wyglądu i nie używała imienia "Liam" twierdziłbym, że mnie opisujesz xd
    fajnie zajrzeć na coś, gdzie widzisz samego siebie i jakie błedy popełniasz...
    Trzymam za ciebie kciuki, bo widzę, że masz wyobraźnię i talent do pisania :D
    Jak już mówiłem, czytałem, czytam i czytać będę. :D
    Tak więc, "w oczekiwaniu na rozdział 27" :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miło coś takiego uślyszeć :)
      Skoro jesteś podobny do opisywanego Liama to sądzę, że jesteś naprawdę wspaniałym człowiekiem :)
      miło, że ktoś czyta i komentuje, a szczególnie, gdy okazuje się, że nie tylko dziewczyna :D
      Rozdział będzie już dzisiaj :)

      Usuń